Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość unikająca (lękliwa)


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Raz ci powiedziała że ci czegoś brak i w związku z tym nie ma możliwości wyleczenia a drugi raz że jak będziesz gotowa do zmiany to żebyś przyszła?

no bo ona nie jest przekonana czy mi brak czy nie... tak twierdzi ta superwizorka a T. nie jest pewna... nie wiem może tak mnie zbywa

Czy widzisz jakieś podobieństwa terapeutki i matki?
nie, to zupełnie różne osoby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tak mam ...........boje sie np. zamieszkać z chłopakiem choć bardzo bym chciała tego,

boje się ślubu choć bardzo bym chciala być jego żoną

boje się zmienić pracy na lepszą....gdy otaczają mnie problemy to zamykam oczy robie uniki.........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bree, wróciłaś na terapię?
nie...

Byłam za to u psychiatry, która stwierdziła że moje problemy z terapią są spowodowane nadużywaniem alkoholu... chyba nie do końca się z tym zgadzam. Z jednej strony chciałabym wrócić na terapię, dzisiaj myślę że bym chciala, bo jest dzień mojej terapii +przeczytałam odpowiedz T. na moj komentarz na znanylekarz.pl. Ale są dni że jestem pogodzona z tym rozstaniem, nawet kase która normalnie przeznaczyłabym na terapię, przeznaczyłam na coś innego. Chciałabym kiedyś wrócić, jak będę gotowa, ale nie wiem czy kiedyś będę...:( psychiatra powiedziała, że może jak nie będę stosować używek, to będe gotowa, no więc ograniczam je. PS. dzięki że pytasz i przepraszam za brak linijek, ale mam popsuty enter

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakoś mało tu wpisów. Czyżby ludzie z osobowością unikającą unikali pisania...? :(

 

Odnośnie picia... Ja na przykład piję coraz więcej i nie jestem uzależniony! :D

Unikający unikają wszystkiego, co może wywołać jakieś przykre emocje więc całkiem możliwe że pisania też. Większość uzależnionych twierdzi że nie jest uzaleznionym :)

 

 

nie...

Byłam za to u psychiatry, która stwierdziła że moje problemy z terapią są spowodowane nadużywaniem alkoholu... chyba nie do końca się z tym zgadzam. Z jednej strony chciałabym wrócić na terapię, dzisiaj myślę że bym chciala, bo jest dzień mojej terapii +przeczytałam odpowiedz T. na moj komentarz na znanylekarz.pl. Ale są dni że jestem pogodzona z tym rozstaniem, nawet kase która normalnie przeznaczyłabym na terapię, przeznaczyłam na coś innego. Chciałabym kiedyś wrócić, jak będę gotowa, ale nie wiem czy kiedyś będę...:( psychiatra powiedziała, że może jak nie będę stosować używek, to będe gotowa, no więc ograniczam je. PS. dzięki że pytasz i przepraszam za brak linijek, ale mam popsuty enter

 

Może coś w tym jest. Alkohol pozwala tobie zagłuszyć, zdusić emocje i potem ich nie ma na terapii, nie ma nad czym pracować. Moze jesli przestaniesz stosować używki to te emocje się uzewnętrznią i będziesz musiała jakoś sobie inaczej z nimi poradzić, a psychoterapeuta pokaze tobie jak to zrobić? :roll:

 

-- Pt cze 06, 2014 6:03 pm --

 

zbyt.smutny, ty też unikający?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vitaliu droga dziękuję za odzew. :smile:

 

Z tym piciem żartowałem. ;) Taka mała złośliwość względem Bree, która, acz nie do końca przekonana, ogranicza.

 

Ja nie piję. Kiedyś alkohol nie tyle tłumił moje emocje, co mnie oczyszczał z nich. Wszystko ze mnie spływało. Zmartwienia wydawały sie nieistotne, problemy łatwe do rozwiązania. Mimo kaca miałem świeże optymistyczne spojrzenie. I znowu się gromadziło do na następnego razu.

Z czasem przestało działać. Do tego stopnia, że nie było rozluźnienia, a tylko większe spięcie, odpływały złudzenia, docierała do mnie świadomość bezsensu picia i w pełni odczuwałem ciężar nierozwiązanych problemów.

 

Może jednak masz rację odnośnie tłumienia emocji. :smile: Alkohol uwalniał mnie od lęku. To było cudowne uczucie. Teraz myslę, że byłem wtedy szczęśliwy.

 

Unikanie emocji niczemu nie służy. One nie znikają. Gromadzą się. Można je zepchnąc do podswiadomości, ale one dalej są. U mnie wypieranie lęku skutkuje dezorientacją. Miotam się, nie potrafię mysleć. Zachowuję sie jak człowiek w stanie silnego stresu choć wydaje mi się, że jestem najwyżej lekko zdenerwowany. Nie mozna pokonac strachu jesli sie go nie odczuwa. Emocje sa jak woda. Przepływają. Trzeba im pozwolić. Już mi sie to częsciowo udaje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bree, wróciłaś na terapię?
nie...

Ale wroce:) napisalam do T. ze napisalam jej emocjonalny list, i ze chce jej przeczytac...

Odpisala "sprobujmy jeszcze raz" itd :)

Fajnie, ale z drugiej strony czuje sie jak ze swoimi ex, gdy mnie rzucali a ja im plakalam i wiec z litosci przyjmowali mnie spowrotem..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale wroce:) napisalam do T. ze napisalam jej emocjonalny list, i ze chce jej przeczytac...

Odpisala "sprobujmy jeszcze raz" itd :)

Fajnie :great:

z drugiej strony czuje sie jak ze swoimi ex, gdy mnie rzucali a ja im plakalam i wiec z litosci przyjmowali mnie spowrotem.

Myślę, ze to ważne, abyś jej o tym powiedziała

 

 

Unikanie emocji niczemu nie służy. One nie znikają. Gromadzą się. Można je zepchnąc do podswiadomości, ale one dalej są. U mnie wypieranie lęku skutkuje dezorientacją. Miotam się, nie potrafię mysleć. Zachowuję sie jak człowiek w stanie silnego stresu choć wydaje mi się, że jestem najwyżej lekko zdenerwowany. .

 

U mnie tłumienie lęku powoduje wybuch wściekłości nad ktorym ciężko mi zapanować.

 

Nie mozna pokonac strachu jesli sie go nie odczuwa. Emocje sa jak woda. Przepływają. Trzeba im pozwolić. Już mi sie to częsciowo udaje

Zgadza się, ja to niby wiem i też próbuję, ale tak jakbym ciągle musiała sobie to przypominać, aby od emocji nie uciekać, bo ja uciekam tak jakby z automatu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bree masz tak emocjonalny stosunek do terapeutki? Nie za bardzo?

 

Ja chciałbym mieć takie napady jak Ty Vitaliu. Pewnie na dłuzszą metę to uciążliwe, ale...Mnie się to zdarzyło pewnie kilka razy w życiu. W tym raz w tym roku po latach bez. To było wspaniałe. Nie było lęku, wątpliwości. takie poczucie, że nareszcie ja rzadzę, a nie lęk. Co prawda przepadł mi kurs tańca na którym mi bardzo zależało, ale nie żałuję. Dla tych kilku minut było warto.

 

Odnośnie nieuciekania od emocji to pewnie sam siebie przekonywałem i motywowałem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bree masz tak emocjonalny stosunek do terapeutki? Nie za bardzo?
nie wiem, nie rozumiem pytania... Nie wiem jaki mam do niej stosunek. Napisalam w tym liscie ze lubie ja i jest dla mnie wazna, ale nie okazywalam tego bo nigdy nie okazuje takich rzeczy i sama siebie oszukuje ze ich nie czuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bree masz tak emocjonalny stosunek do terapeutki? Nie za bardzo?
nie wiem, nie rozumiem pytania... Nie wiem jaki mam do niej stosunek. Napisalam w tym liscie ze lubie ja i jest dla mnie wazna, ale nie okazywalam tego bo nigdy nie okazuje takich rzeczy i sama siebie oszukuje ze ich nie czuje.

 

Takie odniosłem wrażenie. Po tym liscie. To, że ja lubisz i jest dla Ciebie ważna to chyba normalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja chciałbym mieć takie napady jak Ty Vitaliu. Pewnie na dłuzszą metę to uciążliwe, ale...Mnie się to zdarzyło pewnie kilka razy w życiu. W tym raz w tym roku po latach bez. To było wspaniałe. Nie było lęku, wątpliwości. takie poczucie, że nareszcie ja rzadzę, a nie lęk.

 

No bo sam atak wściekłości jest fajny, czuje się wtedy dużą energię ,ale ta energia jest jakby marnowana, jak mam atak to rzucam przedmiotami, "lubię" coś rozbić, ale po ataku są poniszczone rzeczy, troszkę jest głupio przed tą osobą , która to widzi, ale ulgę się czuje, bo nadmiar energii został wyrzucony. Myślę jednak, że najlepiej byłoby tę energię jakoś inaczej ukierunkować, tak by był z niej jakiś pożytek.

 

Bree masz tak emocjonalny stosunek do terapeutki? Nie za bardzo?
nie wiem, nie rozumiem pytania... Nie wiem jaki mam do niej stosunek. Napisalam w tym liscie ze lubie ja i jest dla mnie wazna, ale nie okazywalam tego bo nigdy nie okazuje takich rzeczy i sama siebie oszukuje ze ich nie czuje.

 

Takie odniosłem wrażenie. Po tym liscie. To, że ja lubisz i jest dla Ciebie ważna to chyba normalne.

A ja mam wrażenie, ze Bree podczas terapii jakby blokowała emocje, nie chciała ich czuć i terapeutka przerywając terapię chciała ją jakby trochę zmusić do okazania tych emocji i to się chyba udało, więc wydaje mi sie, że to jest krok na przód, a nie przeciwnie.

 

-- Cz cze 12, 2014 12:31 pm --

 

. Nie mozna pokonac strachu jesli sie go nie odczuwa.
Wydaje mi się, że podobnie jest w relacji z innymi ludźmi tzn. nie można od innych dostać tego, czego sie potrzebuje, jeśli się tego nie wyrazi, a emocje dają nam znać, że mamy w sobie jakieś niezaspokojone potrzeby np. bliskości, wsparcia, opieki, przynależności itp. Jeśli się zagłusza emocje to nie wyraża się potrzeb, wtedy nie ma ich zaspokojenia i nie ma ukojenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

No bo sam atak wściekłości jest fajny, czuje się wtedy dużą energię ,ale ta energia jest jakby marnowana, jak mam atak to rzucam przedmiotami, "lubię" coś rozbić, ale po ataku są poniszczone rzeczy, troszkę jest głupio przed tą osobą , która to widzi, ale ulgę się czuje, bo nadmiar energii został wyrzucony. Myślę jednak, że najlepiej byłoby tę energię jakoś inaczej ukierunkować, tak by był z niej jakiś pożytek.

 

Lepiej tak ją marnować niz kierować złość przeciwko sobie co prowadzi do depresji. Zgoda; najlepiej byłoby wykorzystać energię, płynącą ze złości na konstruktywne działanie; jednak to trudne.

 

Jak wy wstawiacie te cytaty? ja nie umiem i się wstydzę :oops:

 

-- 12 cze 2014, 21:21 --

 

Racja odnośnie emocji. Tych Bree na terapii i tych w życiu.

 

Ja odcinam się od emocji i uczuć.

 

-- 12 cze 2014, 21:24 --

 

A terapeutów traktowałem poniekąd jako część jakiegoś większego bytu terapii, a nie ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak wy wstawiacie te cytaty? ja nie umiem i się wstydzę :oops:
zaniebieszczasz sobie jakiś kawałej wypowiedzi i klikasz "quote" :) albo możesz napisać (quote) cytat (/quote), tylko w nawiasach kwadratowych.

Ja też odcinam się od emocji i uczuć. Nawet nie wiem co czuję, tzn zwykle myslę że nic nie czuje, ale pewnie tak na prawdę czuje jakieś emocje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie to zależy od dnia. Jak mam dobry nastrój to nie unikam a wręcz sam zagaduję ale jak tak jak dzisiaj to unikam ludzi w realu, nie chce wtedy nikogo widzieć. :P Hehe Listonoszka jak przyszła to mnie ostatnio trochę wprawiłą w fajny nastrój, zę nawet humor mi się poprawił (bo ogólnie bardzo miła kobieta). :great: Poprosiłem ją żeby dzwoniła jak przychodzi czy jestem w domu to wtedy ja zejdę z 4 piętra nawet na sam dół i schodzę zeby potem nie musieć stać na poczcie po polecony. :yeah:

 

Ja odcinam się od emocji i uczuć.

To tak jak ja. Odcinanie się od nich bardziej mi pomaga niż roztrząsanie czegoś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Unikanie emocji niczemu nie służy. One nie znikają. Gromadzą się. Można je zepchnąc do podswiadomości, ale one dalej są. U mnie wypieranie lęku skutkuje dezorientacją. Miotam się, nie potrafię mysleć. Zachowuję sie jak człowiek w stanie silnego stresu choć wydaje mi się, że jestem najwyżej lekko zdenerwowany. Nie mozna pokonac strachu jesli sie go nie odczuwa. Emocje sa jak woda. Przepływają. Trzeba im pozwolić. Już mi sie to częsciowo udaje.

Unikanie emocji nie zawsze powoduje negatywne skutki.

Np. ja najbardziej odcinam się od złości, gdy mnie coś wkurzy to tylko przez chwilę czuję złość, czasem bardzo silną wściekłość, no a potem ona "znika" i nie zauważyłem, aby "znikanie" powodowało jakieś skutki uboczne; tak jakby "układ złości" w moim mózgu miał "autowyłącznik" i był automatycznie odłączany od reszty mózgu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

-- 13 cze 2014, 20:20 --

 

Jak wy wstawiacie te cytaty? ja nie umiem i się wstydzę :oops:
zaniebieszczasz sobie jakiś kawałej wypowiedzi i klikasz "quote" :) albo możesz napisać (quote) cytat (/quote), tylko w nawiasach kwadratowych.

Ja też odcinam się od emocji i uczuć. Nawet nie wiem co czuję, tzn zwykle myslę że nic nie czuje, ale pewnie tak na prawdę czuje jakieś emocje.

 

Dzięki Bree. A zaniebieszczanie nie działa.

No właśnie ja często nie wiem co czuję. A muszę przecież coś czuć. Zastanawiam się wtedy co czuję. Jest jeszcze sytuacja kiedy wiem, że czuję coś raczej pozytywnego lub negatywnego, ale to niewyraźne i nieokreslone. Są jeszcze sytuację kiedy odczuwam jednak nie jest to pełne.

 

-- 13 cze 2014, 20:27 --

 

Unikanie emocji niczemu nie służy. One nie znikają. Gromadzą się. Można je zepchnąc do podswiadomości, ale one dalej są. U mnie wypieranie lęku skutkuje dezorientacją. Miotam się, nie potrafię mysleć. Zachowuję sie jak człowiek w stanie silnego stresu choć wydaje mi się, że jestem najwyżej lekko zdenerwowany. Nie mozna pokonac strachu jesli sie go nie odczuwa. Emocje sa jak woda. Przepływają. Trzeba im pozwolić. Już mi sie to częsciowo udaje.

Unikanie emocji nie zawsze powoduje negatywne skutki.

Np. ja najbardziej odcinam się od złości, gdy mnie coś wkurzy to tylko przez chwilę czuję złość, czasem bardzo silną wściekłość, no a potem ona "znika" i nie zauważyłem, aby "znikanie" powodowało jakieś skutki uboczne; tak jakby "układ złości" w moim mózgu miał "autowyłącznik" i był automatycznie odłączany od reszty mózgu.

 

Miałem na myśli inne odcinanie. Takie, że nawet nie poczuję złości. W Twoim wypadku trudno nawet powiedzieć na ile przytłumiasz złosć, a na ile ona po prostu opada, przeżywasz ją i i ona odchodzi.

 

-- 13 cze 2014, 20:37 --

 

U mnie to zależy od dnia. Jak mam dobry nastrój to nie unikam a wręcz sam zagaduję ale jak tak jak dzisiaj to unikam ludzi w realu, nie chce wtedy nikogo widzieć. :P Hehe Listonoszka jak przyszła to mnie ostatnio trochę wprawiłą w fajny nastrój, zę nawet humor mi się poprawił (bo ogólnie bardzo miła kobieta). :great: Poprosiłem ją żeby dzwoniła jak przychodzi czy jestem w domu to wtedy ja zejdę z 4 piętra nawet na sam dół i schodzę zeby potem nie musieć stać na poczcie po polecony. :yeah:

 

Ja odcinam się od emocji i uczuć.

To tak jak ja. Odcinanie się od nich bardziej mi pomaga niż roztrząsanie czegoś.

 

Pozytywny kontakt z ludźmi potrafi poprawić nastrój...

 

Przeżywanie uczuć i roztrząsanie czegoś to co innego. Uczucia są jakie są, a swoim myśleniem możemy kierować i Ty to robisz postanawiając się więcej nad czymś nie zastanawiać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie to zależy od dnia. Jak mam dobry nastrój to nie unikam a wręcz sam zagaduję ale jak tak jak dzisiaj to unikam ludzi w realu, nie chce wtedy nikogo widzieć. :

To, że czasem unikasz ludzi, nie znaczy, że masz osobowość unikającą

Unikanie emocji niczemu nie służy. One nie znikają. Gromadzą się. Można je zepchnąc do podswiadomości, ale one dalej są. U mnie wypieranie lęku skutkuje dezorientacją. Miotam się, nie potrafię mysleć. Zachowuję sie jak człowiek w stanie silnego stresu choć wydaje mi się, że jestem najwyżej lekko zdenerwowany. Nie mozna pokonac strachu jesli sie go nie odczuwa. Emocje sa jak woda. Przepływają. Trzeba im pozwolić. Już mi sie to częsciowo udaje.

Unikanie emocji nie zawsze powoduje negatywne skutki.

Np. ja najbardziej odcinam się od złości, gdy mnie coś wkurzy to tylko przez chwilę czuję złość, czasem bardzo silną wściekłość, no a potem ona "znika" i nie zauważyłem, aby "znikanie" powodowało jakieś skutki uboczne; tak jakby "układ złości" w moim mózgu miał "autowyłącznik" i był automatycznie odłączany od reszty mózgu.

 

Miałem na myśli inne odcinanie. Takie, że nawet nie poczuję złości. W Twoim wypadku trudno nawet powiedzieć na ile przytłumiasz złosć, a na ile ona po prostu opada, przeżywasz ją i i ona odchodzi.

 

Też mi się wydaje,że to nie jest odcinanie, ani tłumienie emocji, mark123 ty złość odczuwasz, wiesz, że jest, nie tłumisz jej, nie starasz sie jej nie czuć, tylko pozwalasz jej być, a ona nieroztrząsana traci na energii i znika, to jest raczej prawidłowy sposób radzenia sobie z emocją.

 

ps. też coś ostatnio nie idzie mi z tymi cytatami, nie popsuło się coś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, jak to w końcu jest z tą złością, bo część osób twierdzi, że złość trzeba odreagować, a jak się tego nie zrobi, to ona dalej ogólnie jest, nie znika.

 

Trzeba przeżyć,poczuć. Jak sie rozzłościsz to masz to poczuć, poczuć, że jesteś zły. Bedziesz wsciekły jakis czas i Ci przejdzie. Nie znaczy to jednak, że złosć ma toba kierować bo za to co robisz odpowiadasz Ty. Tzn. nie masz prawa sie na nikim wyżywać żeby szybciej Ci przeszło. Tak złość nie znika. Pisałem o tym. Ja nawet jej nie odczuwałem tylko od razu kierowałem przeciwko sobie.

Jest tez złosc przewlekła nie zwiazana z dana jednostkowa sytuacja(choc często wykorzystująca ja aby sie ujawnić). Tą można wykorzystać do działania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×