Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Agasaya

Dlaczego faceci patrzą na kobiety przez pryzmat "dupy" ?

Rekomendowane odpowiedzi

a kobiety to niby takie święte i nigdy nie zdradzają?
Oczywiście, że nie. Kobiety to też niezłe ziółka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Kobiety niedługo przejmą władzę nad światem :D Ale taką realną, nie marionetkową - naćpana Hilary, Merkel, czy Szydlo i wiele innych na wysokich stanowisk to podpucha.

Mężczyźni lubią wojny, naparzać się po pyskach i patrzeć na kobiety przez pryzmat dupy. Oni nie nadają się do rządzenia.

W wielu zacofanych krajach, kobieta nadal traktowana jest jak śmieć i niewolnik seksualny, a mamy XXI w :roll: Jest to bardzo przykre.

Są też niewątpliwie lepszymi manipulantkami i intrygantkami, ale czy do źle? Nie wydaje mi się.

 

Urodzi się kobiecie syn, przychodzi wojna, wzywają syna, kobieta płacze.

Urodzi się mężczyźnie syn (kiepsko rodzą, więc się wysługują kobietami) przychodzi wojna, wzywają syna, mężczyzna mówi - jedź synu, nasi wrogowie w Iraku i Afganistanie mogą uderzyć na Polske w każdej chwili, w telewizji tak mówili, poza tym dobrze strzelasz, będziesz bohaterem narodowym jak ujebiejesz jakiegoś taliba w jaskini, może nawet wrócisz żywy.

 

Obawiam się tylko, o tych porządnych mężczyzn, żeby za bardzo nie ucierpieli.

Dla tych co prowokują, finansują i ogólnie robią wszystko by nastawić kobiety przeciwko mężczyznom - szubienica.

Patola jest z jednej i drugiej strony, ale szkoda o tym pisać, gwałciciele, mordercy, morderczynie i te co chcą nowe futro za 16 000 zł, bo widziały ostatnio w tv - dla wszystkich bezwzględne pozbawienie wolności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kobiety niedługo przejmą władzę nad światem
Bój się :shock::lol: Jak wszystkie będa miały PMS to będzie niezły bajzel :twisted::mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zupa z rzodkiewek, :hide: Nie kracz :shock: To byłby Armagedon do sześcianu :twisted:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, "Godzilla mode on" ... i w miasto ? :D;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Dlaczego facet jest w stanie udawać uczucie, przejechać 80 km w pół godziny, zasypywać pięknymi smsami i słowami byleby tylko kobieta dała mu d...py...

i dlaczego nie obchodzi go to, że może kogoś skrzywdzić ?

A dlaczego dziewczyna jest w stanie udawać uczucie i w jakim celu to robi? Nie obchodzi jej, że może kogoś skrzywdzić, czy celowo chce kogoś skrzywdzić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nvm, w sensie, że chce seksu, a później robi papa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ponad 80 stron dyskusji :shock: wydawało mi się, że jedno zdanie by wystarczylo :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Co to za tabuistyczne podejście kreowane na walkę płci?

Kobiety mają pociąg płciowy jak mężczyźni. Mężczyźni mają cały komplet emocji jak kobiety.

W najszczerszych rozmowach nie raz słyszałem o różnych kobiecych fantazjach; tak samo jak wśród grona samych mężczyzn. To normalne.

I kobiety, i mężczyźni, patrzą na wygląd. Dziewczyny też zwracają uwagę na przysłowiową dupę u faceta. Każdy z nas ma coś ze zwierzęcia i jaki jest sens temu przeczyć, wypierać?

 

Teraz wypowiem się jako mężczyzna - jak kobiety skarżą się, że facet patrzy na nią fizycznie (bo jak niby inaczej ma patrzeć ?),to tak samo ja powiem że to działa z drugiej stony. Nieraz słyszałem jak chłopakowi było przykro, nawet tu na forum są takie tematy, bo jest mniej urodziwy i przez to brak zainteresowania jego osobą w relacjach związkowych. Nieraz dziewczyna złapała mnie bezczelnie za tyłek jak wchodziłem po schodach; lub przysiadała się w klubie i interesowała moim kroczem. Nie raz miałem problemy, bo zwykłe przebywanie dla niej oznaczało od razu ochotę na związek/ seks.

 

A więc temat seksualności wydaje mi się jasny - każdy jest seksualny.

A wydaje mi się, że sedno problemu wchodzenia w związki, czy przyjaźnie, dotyczy umiejętności budowania relacji i bycia blisko drugiej osoby. Amen.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nvm, w sensie, że chce seksu, a później robi papa?
Nie, nie chodzi mi o seks.

 

Dziewczyna tuli się do mnie, okazuje mi czułość - sprawia, że czuję się kochany. W swej naiwności wierzę w jej uczucie. A niedługo później okazuje się, ile to było warte...nagle wieje chłodem, a ja zostaję na lodzie.

 

f1b0386e63df169cf62e68367177d012.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nvm, ale oziębłość też może mieć jakąś przyczynę. Nie jest to tak, że dziewczyna udaje uczucie. Może po prostu w międzyczasie coś się stało? Pytałeś o to?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nvm -często jej się zdarza postępować w ten sposób? Najlepiej zapytać ją w czym tkwi problem i powiedzieć, jak się z tym czujesz. Ona sama może chcieć bliskości, oczekiwać jej, inicjować, a jednocześnie bać się więzi, która się między wami buduję. Widzieć w niej zagrożenie, bo może cię stracić, albo zatracić siebie na rzecz ciebie, boi się zranienia. Przyczyn jest wiele i tylko ona sama wie czemu tak się zachowuję. Wbrew wszystkiemu czułość i jej przejawy jak np przytulanie, pocałunki, dotyk bywają dla niektórych bardziej intymne niż seks. Ja sama kiedy przytulę się do faceta czuję się dobrze, ale i pewien dyskomfort i chyba niepokój, bo to coś mi obcego - przypomina mi się ojciec który najpierw bił, a potem przychodził i mnie przytulał. Więc dotyk przypomina mi o wcześniejszej przemocy. I tak na okrągło, aby otrzymać ciepło pierw musiałam dostać wpier***.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nvm, ale oziębłość też może mieć jakąś przyczynę.
Poznałem ją z moim kolegą. Zaczęła spędzać czas z nim, a ja zostałem na lodzie. Próbowałem z nią o tym porozmawiać, ale ona ozięble i obojętnie powiedziała, że jest zmęczona i idzie, w taki sposób jakby w ogóle nie widziała żadnego problemu.

 

Jakby tego było mało - później próbowalem jej unikać, żeby o niej zapomnieć. Ale ona przychodziła tam gdzie ja byłem, umiejscawiała się niedaleko. Może chciała, żebym tym dotkliwiej doświadczał bólu jej utraty? Bo tak właśnie było - jej chłodna obecność niedaleko w kontraście do niedawnej czułości, którą mi okazywała, była dla mnie bardzo dotkliwa. Może właśnie o to jej chodziło, o taką sadystyczną satysfakcję z ranienia moich uczuć?

 

Nie jest to tak, że dziewczyna udaje uczucie.
Skąd wiesz? Czemu ją usprawiedliwiasz, skoro jej nie znasz? Wszystkie dziewczyny są święte?

Może od początku sobie to wszystko ukartowała, by zabawić się moimi uczuciami?

 

Może po prostu w międzyczasie coś się stało? Pytałeś o to?
Pytałem po latach, bo to stare dzieje. Twierdzi, że wiele "nie pamięta". Sprzedała mi jakąś hipotetyczną historyjkę, ale średnio mnie przekonała.

 

nvm -często jej się zdarza postępować w ten sposób? Najlepiej zapytać ją w czym tkwi problem i powiedzieć, jak się z tym czujesz.
To stare dzieje. Zrobiłam tak po latach (patrz wyżej).

 

Ona sama może chcieć bliskości, oczekiwać jej, inicjować, a jednocześnie bać się więzi, która się między wami buduję. Widzieć w niej zagrożenie, bo może cię stracić, albo zatracić siebie na rzecz ciebie, boi się zranienia.
Ten opis to bardziej pasuje do mnie...

 

Przyczyn jest wiele i tylko ona sama wie czemu tak się zachowuję.
No tak. Swego czasu miałem okazję usłyszeć, jak to może wyglądać z drugiej strony. Pewna moja koleżanka zwierzała mi się z demoniczną satysfakcją, że zamierza rozkochać w sobie pewnego gościa, a później "jak będzie fajnie", nagle go porzucić, żeby go zabolało.

 

Wbrew wszystkiemu czułość i jej przejawy jak np przytulanie, pocałunki, dotyk bywają dla niektórych bardziej intymne niż seks.
No własnie dla mnie ta czułość była czymś bardzo intymnym...i to raczej ona była bardziej rozseksualizowana...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nvm - Z tego co piszesz, dziewczyna albo ma pewne problemy i nie potrafi sobie z nimi poradzić albo sama nie wie czego chcę. Tym samym wzbudza w tobie niepewność i robi pewne nadzieję. Są też tzw osobniki (jak ich nazywam), które kręcą się w obrębie pewnych ludzi w celu zaspokojenia własnych potrzeb. Nie liczą się z uczuciami drugiej osoby. Pragną jedynie aby im było dobrze. Dasz jej czego potrzebuję więc bierze i odchodzi, by za chwilę wrócić w tym samym celu.

Trzeba też wziąć pod uwagę, że się tobą bawi i sprawia jej to chorą przyjemność. Ja sama kilka lat temu uwikłałam się w niezdrową relację z facetem. Jednego dnia przytulał, okazywał ciepło, wsparcie, mówił to, co chciałam usłyszeć, a potem traktował jak lalkę do dymania, ignorował moją obecność, dawał sprzeczne sygnały, poświęcał uwagę pozostałym dziewczynom. Flirtował z nimi. Później tłumaczył się słowami - Ja swoje też przeżyłem (ale nigdy nie zwierzył mi się z przeszłości i tzw problemów) i na powrót to samo. Z perspektywy czasu widzę jaką radość sprawiało mu obserwowanie jak się staram i męczę co by tu zrobić w celu polepszeniu sytuacji. Od takich ludzi najlepiej uciekać jak najszybciej!

Zamiast poświęcać czas i myśli podobnym ludziom lepiej poznać kogoś nowego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nvm, ale oziębłość też może mieć jakąś przyczynę.
Poznałem ją z moim kolegą. Zaczęła spędzać czas z nim, a ja zostałem na lodzie. Próbowałem z nią o tym porozmawiać, ale ona ozięble i obojętnie powiedziała, że jest zmęczona i idzie, w taki sposób jakby w ogóle nie widziała żadnego problemu.

 

Jakby tego było mało - później próbowalem jej unikać, żeby o niej zapomnieć. Ale ona przychodziła tam gdzie ja byłem, umiejscawiała się niedaleko. Może chciała, żebym tym dotkliwiej doświadczał bólu jej utraty? Bo tak właśnie było - jej chłodna obecność niedaleko w kontraście do niedawnej czułości, którą mi okazywała, była dla mnie bardzo dotkliwa. Może właśnie o to jej chodziło, o taką sadystyczną satysfakcję z ranienia moich uczuć?

Może trzymała się blisko Ciebie, by o sobie przypomnieć i Cię odzyskać?
No własnie dla mnie ta czułość była czymś bardzo intymnym...i to raczej ona była bardziej rozseksualizowana...
Może liczyła na to, że przejmiesz inicjatywę, dzięki czemu poczułaby się pożądana, a kiedy tego nie dostała, odrzuciła Cię, sama czując się wcześniej odrzuconą, niepociągającą fizycznie (?)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nvm, by przywrócić równowagę, zachwianą usprawiedliwianiem jednej ze stron, dopiszę, że równie dobrze mogłeś paść ofiarą prowadzonej z premedytacją gry, manipulacji - a nuż przypadła Ci w udziale rola żywego organizmu, na którym chciała przetestować skuteczność technik uwodzenia i od początku nie liczyła się z Twoimi uczuciami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nvm, nawet gdybys jej nie poznał z kolegą i tak by odeszła. Nie miałes wpływu, że trafiłeś akurat na taką. Wiele kobiet zaburzonych nie ma świadomości swoich niedoborów, a niedojrzałość socjalna sprawia, że są egocentryczne. Tu nawet trudno powiedzieć, że "bawią sie meżczyznami", bo to zakładałoby świadome działanie. I wymagało wyrachowania i panowania nad emocjami. Ona mi na taką nie wygląda, skoro, gdy rozmawialiście po latach, zasłaniała sie niepamięcią. To wskazuje, że działała bez planu, a po wszystkim było jej zwyczajnie głupio.

 

Na miejsce, gdzie przebywałeś, tez nie przychodziła z Twojego powodu. Nie miała interesu w tym, żeby Ci dopiec, skoro jej nie skrzywdziłeś. Wolała swoja energie obrócić na poznanie następnego chłopaka (czyli jeszcze nastęnego po Twoim koledze, z którym ją poznałeś), który zapewne tez kręcił się w tamtej okolicy. Po prostu biedna, pogubiona emocjonalnie dziewczyna.

 

Im szybciej o niej zapomnisz, tym lepiej dla Ciebie. Nie ma sensu rozkminianie i doszukiwanie się sensu w jej działaniach, ani jakiejkolwiek winy w samym sobie.

 

 

Takich kobiet, intrygantek z zimną krwią, jest garstka i one polują na mężczyzn dających im wygodne życie. Nie rozpraszają swojej energii na młodzików. Zazwyczaj sa starsze od Twojej znajomej, bo rozumiem, że opisałej zdarzenia sprzed kilku lat, a Ty nawet dzis nadal młodzian jesteś.

 

Podsumowując, trzeba być uważnym angazując się w nowy związek. Odróżnić zauroczenie od miłości. A nie zrobisz tego nawet i po kilku miesiącach znajomości. Trzeba wiele z siebie dawać, ale i wiele wymagać. Nie zaspokajac sie byle czym, relacją bez głębszych emocji, bez odwzajemniania wrazliwości.

 

W młodym wieku bardzo łatwo za miłośc bierze się zwykłe chwilowe zauroczenie. A jeśli ono mija i związek się kończy, to nawet trudno mówić o jakimkolwiek "bolesnym rozstaniu", chociaz wiem, że boli, zwłaszcza gdy się jest młodym. Ot, po prostu orbity dwojga ludzi przyciągneły sie na chwilę, pokrązyli wokół siebie, a następnie orbity sie rozeszły.

 

Kobiety potrafią lepiej panowac nad swoimi emocjami. Angazują się w związki rozważniej. Mężczyźni, zwłaszcza młodzi, po zerwaniu odchorowują to.

 

Uwierz mi, doświadczonemu w dwu małżeństwach i kilku "chodzeniach ze sobą", że nad emocjami można panować (to nie znaczy byc zimnym, ale inwestowac je proporcjonalnie do rozwoju relacji). Tak samo można panowac nad reakcjami na porzucenie. Do wszystkiego dojdziesz.

 

Miałem jako nastolatek kumpla-rówieśnika. On miał takie podjście, że gdy rzucała go jedna dziewczyna, ani chwili nie tracił na rozkminianie. Wychodził z założenia, że dzieki kolejnemu związkowi, który się właśnie kończył, poznaje jeszcze lepiej siebie i kobiety i dlatego TYM ŁATWIEJ będzie mu wejśc w nowy związek. Wtedy, jako nastolatek, oceniałem go, że jest "zimny drań". Byłem najprawdopodobniej w błedzie, dziś jest szcześliwym ojcem trójki dzieci, kocha swoją żonę, która była jego n-tą poznana kobietą. Ona zna wartośc liczby 'n' i jest z nim szczesliwa. Widac w ich związku szacunek. A jego "byłe" są często w przyjacielskich z nim stosunkach. Taka jest moc pozytywnego myślenia, którego Tobie i mnie brakuje (choć jestem juz na dobrej drodze) .

 

Zatem każde porzucenie traktuj WYŁACZNIE jako kolejny krok do sukcesu. Którego Ci życzę. Postępuj rozważnie, bądź uwazny i oczekuj relacji opartej o szacunek z obu stron.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od razu wykorzysta sytuacje. Powiem, że jest dla mnie ważna - od razu oznacza to miłość. Chce się do niej przytulić - już klękamy na ślubnym kobiercu, a konfetti sypią się z nieba. Opowiem Wam o moim problemie z kobietami...

Jeszcze rok temu nie uznawałem, że ktoś może się we mnie zakochać, oraz w głowie mi się nie mieściło, że mógłby patrzeć na mnie w sposób seksualny. Na terapii grupowej było to dla mnie wielkim szokiem, że ktoś się masturbuje myśląc o mnie. Z mojej strony czegoś takiego jak zakochanie nigdy nie było, ze względu na zaburzenia sfery seksualnej; ani pociągu.

 

Dzieje się coś takiego, że mam kolejną relację, na której mi zależy, a która całkowicie się rujnuje, bo dziewczyna się we mnie zakochuje. Jest to dla mnie niezmiernie przykre, ponieważ boję się odrzucenia, oraz rani mnie nagła oziębłość, albo wręcz kąśliwość. Inwestuje w taką osobę dużo siebie, oraz energii - a to wszystko jest marnowane i odbierane opacznie; dokładając do tego wymagania, których nie jestem w stanie spełnić. Bardzo staram się bronić swoich granic i myślę, że jestem asertywny. To jednak nie skutkuje. Jak grochem o ścianę. Nie pomagają żadne logiczne argumenty, czy moje zapewnienia; a nawet przepraszanie, czy przyznawanie się do błędu.

Dziewczyny te wymyślają intrygi, jakieś testy, plotkują między sobą (w grupie na studiach). Jest to dla mnie bardzo stresujące i chce w takich momentach uciec, bo dzieje się coś na co zupełnie nie mam wpływu, oraz co sprawia, że moje relacje podupadają. Czuje aktualnie dużą złość na taki stan rzeczy, ale nie jestem w stanie nic zrobić. Jeśli chociaż odrobinę wyrażę swój gniew o zabarwieniu wyrzutu takiej dziewczynie, to one wtedy zaczynają płakać, nie wychodzą z domu kilka dni, albo idą ciąć się cyrklem do wanny. Miałem już za dużo takich sytuacji z różnymi osobami i wydaje mi się, że chyba jest to moja wina. Coś jest nie tak. Robię coś takiego, że przekraczam jakąś magiczną barierę i dzieje się to, co się dzieje. A potem próbuję brać za to odpowiedzialność, lecz zwykle jest ona dla mnie nie do spełnienia, bo wiąże się ze zbyt dużymi wymaganiami - jak chociażby pisanie mi, że popada się w depresje, bo za rzadko piszę na facebooku; czyli rzadziej niż codziennie.

 

Nie mam ochoty na taką zależność. To dla mnie jest kontrolowanie. Nie mam ochoty codziennie pisać, czy rozmawiać przez telefon. Nie lubię, wolę się spotkać na żywo.

Jednak najgorsze jest robienie ze mnie głupiego. Byłem na imprezie w klubie z ludźmi z roku. To było dla mnie spore przełamanie, że się wybrałem. Bawiłem się dobrze i wypiłem odrobinę alkoholu. Byłem lekko podpity, lecz jak najbardziej świadomy tego co się dzieje; oraz wszystko pamiętałem. Pogadałem sobie z koleżanką z roku. Po chwili zaczęła mi opowiadać o gwałcie i pokazywać jak była podduszana. Włosy mi się na głowie jeżyły i nawet teraz mam dreszcze, że opowiadała mi takie straszne rzeczy. Nie wiem czemu, skoro mówiła, że jestem 2gą osobą której to mówi, nawet rodzicom nie powiedziała, a było to parę lat temu. Oczywiście chciałem okazać jej zrozumienie i wsparcie, więc powiedziałem jej że co czuje w związku z tym co opowiedziała, oraz że też jest dla mnie ważna i dlatego ją wysłuchałem.

Po imprezie zaczęła być dla mnie kąśliwa i na facebooku zaczęliśmy rozmowę , w której stwierdziła że powiedziałem jej, że ją kocham - bo najwidoczniej uznała, że byłem na imprezie bardzo pijany i mogłem jej to powiedzieć i zapomnieć. Oczywiście pamiętam o czym rozmawialiśmy i potrafię to odtworzyć i zdecydowanie niemożliwością jest, abym jej takie coś powiedział. Może nawet pokuszę się o wstawienie tutaj tej rozmowy... (nie dało rady wstawić tekstu, bo nerwica wyrzucała błąd, że za dużo wierszy w poście, więc zrobiłem PrintScreena tej konwersacji i zamieszczam tutaj w formie zdjęcia).

[attachment=0]Rozmowa.jpg[/attachment]

Jestem już zmęczony, więcej nie mam sił pisać w tym temacie. Terapii już nie miałem 2 tygodnie, bo moja T ma urlop i nie mam jak tego skonsultować. A spotkanie mam dopiero za tydzień. Może chciałem w tym temacie tylko jakoś z siebie to wszystko wylać, a może szukam też rady. A to dlatego, że na chwilę obecną w ogóle boje się zawiązywać jakąkolwiek relacje z kobietami. Są straszne, jak potwory modliszki. Chcą nie wiadomo czego, potrafią wydoić wszystko z człowieka do cna. Bezpieczniejsze są dla mnie relacje z mężczyznami, zdecydowanie. Nie ma ryzyka czegoś takiego jak wyżej i można spokojnie być sobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nvm to ciekawe... Moja dziewczyna ( dawno, dawno temu ) też była jakoś zmęczona pod koniec naszego związku i już nie była tą samą co jakiś czas temu. Okazało się, że była już z moim Ziomkiem. Gadała, że wcale jej się on nie podoba :D Kij, ja sam dużo nawaliłem w tym związku, ale jej nie zdradziłem, chociaż podobała mi się jej Ziomalka, też się z nią kolegowałem. Na początku była taka uczuciowa, ciągle powtarzała że mnie kocha. Odpowiadałem jej, że ja też. Zależało mi na niej do tego stopnia, że zawiesiłem moją największą pasję życia. Teraz czasami wracam do tej pasji, to więcej jak pasja, to styl życia :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wg mnie zle trafiasz...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jakub358, sprawiasz wrażenie przejętego i zaangażowanego w dużo większym stopniu niż przeciętny facet czy kolega. Zwykły chop powiedziałby, że kolczyka nie zrobi, że to głupie i nie kontynuowałby tematu bo ma to gdzieś. Nie dziw się, że się od Ciebie uzależniają, traktujesz je jak osoby bardzo ważne i jeszcze słownie to podkreślasz. To ewidentne sygnały za tym, że coś jest na rzeczy. Mówisz takie rzeczy jakbyś chciał się z nią związać.

Ona sama ci daje odpowiedź "po co mówiłeś że jestem ważna?" ludzie nie są dla siebie ważni, to bardzo zobowiązujące wyznanie. Powinno zostać zachowane dla tych których określasz już mianem przyjaciół.

Po tym jeszcze powiedziałeś, że znikasz na jakąś grę - zasada atrakcyjności vs manipulacja, nie ma się co dziwić, że czują się wykorzystane.

 

Zachowaj swoje uczucia dla siebie i dla kogoś wartościowego, nie rozdawaj ich tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×