Skocz do zawartości
Nerwica.com

nowa smutna


niestety

Rekomendowane odpowiedzi

niestety, Witam na forum.

 

ciężkie chwile...hmm, ja zazwyczaj próbuje się oderwać jakoś,by nie myśleć o tym, i zająć się czymś przyjemnym, z różnym skutkiem.

Rozmowy...hmm rozmawiaj w tematach,jest też temat gdzie ludzie piszą swoje GG czy też PW.

Jeśli chcesz pisz do mnie w ostateczności ^^.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj:) Każdy może mieć inny sposób na radzenie sobie w takich trudnych chwilach. Czasem wystarczy posłuchać ulubionej piosenki, czasem trzeba usiąść obok bliskiej osoby i z nią porozmawiać, a czasem nawet tabletki nie pomagają. Różnie bywa - znam to z autopsji. Jeśli chcesz pogadać to śmiało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie szukaj wyjścia poza sobą. Ono jest w Tobie. Na zewnątrz wypatruj jedynie drogowskazów. Pamiętaj, że im więcej trudu zniesiesz, tym silniejsza będziesz - chociaż czasem może wydawać się, że jest odwrotnie, to tylko pozory. Uparcie szukaj siły wewnątrz siebie, na pewno ją tam znajdziesz. Nie myśl o swoim umyśle, że jest chory - on jest wrażliwy, Ty jesteś wrażliwa. Nie uciekaj i nie bój się panicznie tego stanu. Spróbuj mu się przyjrzeć, poznać go, nawet oswoić się z nim i go polubić. Kto wie, może sam odejdzie, gdy zobaczy, że na próżno próbuje Cię stłamsić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak myślałam na początku. Miałam siłę walczyć. Teraz nie ma życia, jest wegetacja. Byle przetrwać z dnia na dzień. Dusza krwawi. Nie mogę tego znieść.

Nie wierzę już, że cierpienie sprawi, że będę silniejsza. Cierpienie mnie zniszczy. A ja tak chcę żyć. Tylko nie tak. Tak nie dam rady...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem jakie leki brałaś i w jakich terapiach uczestniczyłaś, ale może powinnaś spróbować rozmowy z różnymi lekarzami i terapeutami. Każda taka rozmowa to szansa na wniesienie do Twojego życia czegoś nowego, lepszego. Ja na początku swojej choroby myślałem podobnie, brakowało mi sił i byłem przekonany, że będę ich miał co raz mniej. I rzeczywiście - przez pewien okres czasu tak było, ale dzięki życzliwym mi osobom i lekom, udało mi się go przetrwać. Nie wyzdrowiałem, ale jakby na nowo odnalazłem w sobie nadzieję i odrobinę siły, które powodują, że wciąż żyję. Nie będziesz cały czas smutna, uwierz mi. Jeśli chcesz ze mną pogadać to zapraszam również na PW:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem, że kiedyś to powinno minąć, ale narazie mam chyba źle dobrane leki (a to już mój 12 i 13 lek) ciagle nie mogą trafić w odpowiedni dla mnie.

I autentycznie czuję się gorzej niż na początku choroby, a przecież się leczę więc powinno być trochę lepiej.

Byłam już u różnych lekarzy, każdy mówi co innego. To jeszcze bardzie miesza w głowie. Chyba od tej ciągłej zmiany leków czuję się gorzej. Poza tym nie łykam teraz antydepresantów (a chyba one są mi potrzebne) tylko same stabilizatory nastroju. Stabilnie jest, ale w dół. Tęsknię za euforią po antydepresantych, wtedy chociaż były chwile kiedy chciało się żyć.

A jak jest z Tobą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poproś lekarza aby przepisał Ci jakiś antydepresant i zażywaj go długo, nawet jak na początku nie będziesz czuła się lepiej. Czasem potrzeba kilku ładnych miesięcy zanim zażywanie leku przyniesie pożądane skutki. Jak długo uczestniczysz w terapii? Na początku bardzo często jest tak, że musisz stawić czoła pewnym problemom, które zostały wydobyte z wnętrza Twojej podświadomości. Wtedy czujesz się gorzej. Ale dzięki temu poznajesz to, co nie pozwala Ci cieszyć się życiem i z czasem łatwiej będzie Ci przezwyciężyć depresję. Ja przestałem chodzić na terapię, zażywam jedynie Lafactin i czuję się po nim dosyć dobrze. Staram się odnaleźć rozwiązanie w sobie - tak ja Ci już pisałem. Inni ludzie są dla mnie jedynie podporą, drogowskazem, ale nie punktem odniesienia - to ja nim jestem. Ty też próbuj w ten sposób popatrzeć na swój problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To chyba mój i lekarza największy błąd.... za szybko zmienialiśmy leki. Trzeba było poczekać, ale to chyba lekarz powinien być bardziej stanowczy i nie słuchać mojego marudzenia. Z antydepresantów zeszłam, bo miałam napady euforii - teraz tęsknię za nimi, serio. Świat był piękny, miałam ochotę coś robić, widziałam światełko w tunelu. W terapii od 3 miesięcy. Z jednej mnie wyrzucli, bo nie dotarłam kilka razy jak nie mogłam podnieść się z łóżka. Tak jak mówisz, szukam rozwiązania w sobie. Na początku obwiniałam innych o mój stan, rodziców, znajomych. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałam, że wszystko jest we mnie i siebie muszę jakoś zmienić. Tylko to takie proste nie jest...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć,

jestem nowa na tym forum. Szukam rozmowy i zrozumienia.

Depresja dopadła mnie, złapała, wyciska ze mnie wszystkie soki i nie chce odejść.

Smutek trwa. Leki nie pomagają, terapia też.

Pozdrawiam

cześć

 

Może wiecie jak sobie radzić w gorszych chwilach?

Mi pomagało wyżywanie się na sobie w najgorszych chwilach. Np. bieganie albo pompki albo walenie pięściami albo głową w ścianę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×