Skocz do zawartości
Nerwica.com

zostac bezdomnym?


carlosbueno

Rekomendowane odpowiedzi

Od jakiegoś czasu zastanawiam się czy nie uciec od tzw. normalnego życia, rodziny itd i nie zostać bezdomnym. Nie chce mi się funkcjonować w społeczeństwie i spełniać jego wymogów tzn pracować, myśleć o założeniu rodziny, pieniądzach i całej gamie rzeczy które wypada robić w moim wieku. Ciągle czuje się jak w jakimś więzieniu że powinienem coś robić a tego nie robię i inni na to źle patrzą chciałbym być tego pozbawiony. Zżera mnie niemoc i lenistwo tylko będąc w skrajnych warunkach np. będąc sam bez pracy i domu byłbym chyba w stanie coś zrobić aby przeżyć. Bycie bezdomnym na pewno nie jest miłe ani łatwe ale może dało bi mi kopa do życia albo stoczył bym się na same dno ale może to lepsze niż takie pseudożycie jakie prowadzę teraz. A może to kolejna ucieczka od życia i tzw wzięcia się w garść. Nie chcę żyć na koszt rodziców a tak będąc bezdomnym bym się od nich uniezależnił.

Oczywiście mógłbym se prace znaleźć i się też uniezależnić ale mam od dłuższego czasu pracowstręt może jakbym pożył w biedzie bezdomnego to bym w końcu dostał motywacji do jej szukania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od jakiegoś czasu zastanawiam się czy nie uciec od tzw. normalnego życia, rodziny itd i nie zostać bezdomnym. Nie chce mi się funkcjonować w społeczeństwie i spełniać jego wymogów tzn pracować, myśleć o założeniu rodziny, pieniądzach i całej gamie rzeczy które wypada robić w moim wieku.

I tu się z Tobą zgodzę. Nachodzą mnie czasem takie myśli. Dostaję szału, bo odczuwam brak zgody na zastany porządek świata.

 

Ale praca to nie tylko pieniądze. Każda praca ma znaczenie, jeśli jest twoja. Czy zawsze będziesz ją lubił? Nie. Czy będziesz się czasem wk.urwiał? Oczywiście. Ale w zamian będziesz doświadczał tych drobnych, ulotnych chwil, kiedy poczujesz satysfakcję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też mam takie myśli - ale raczej abstrakcyjnie. Tu chodzi o samą ideę wolności. Bezdomny jest skazany tylko na siebie. Jest skreślony przez społeczeństwo, więc może robić co chce bez względu na opinie innych. Nie odczuwa presji ze strony innych.

Polecam z tego miejsca film "Wypalony" (dokument).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gwarantuję, że 2 tygodnie na ulicy szybko wybiłyby Ci ten pomysł z głowy. Nie lepiej uciec do - dajmy na to - Nikaragui?

Też się tego bym obawiał że szybko zbrzydło mi bycie bezdomnym. A żeby dolecieć do Nikaragui trzeba mieć trochę kasy i bieda tam straszna ale ciepło przynajmniej. Myślałem żeby zostać bezdomnym w jakimś cywilizowanym kraju europejskim typu Francja, Dania, Niemcy z dobrą pomocą społeczną gdzie cię nakarmią a w razie zimna przenocują. Widziałem kiedyś w tv jadłodajnie dla bezdomnych w Niemczech i to co i ile tam serwowali było lepsze niż niejednego posiłki w Polsce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam za sobą jakieś epizody bezdomności i doświadczenia z tym związane. No bo kilkumiesięczne włóczenie się po Europie bez kasy można uznać za bezdomność. Dominującym uczuciem bezdomnego jest poczucie upokorzenia, a to jest mało fajne uczucie. Przeżyć zawsze się przeżyje. Takich ludzi włóczących się bez określonego celu jest całkiem sporo. Niektórzy łączą się w jakieś wspólnoty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

też bym se popodrużował po Europie tak bez zobowiązań turysty choć może starania o strawę i nocleg zdominowałyby tą podróż nie pozwalając się cieszyć widokami. Z tym poczuciem upokorzenia to mam do czynienia przez większość życia ale pewnie bycie bezdomnym to upokorzenie większego kalibru.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno, Bardzo wielu bezdomnych jest w Barcelonie. Śpią na ławkach na kawałku dykty albo wprost na trawnikach. Gdyby mieli alternatywę w postaci jakiejś noclegowni z pościelą i wiktem to przypuszczam, że by z niej skorzystali. Nie spotkałem się natomiast z żebractwem, ani przestępczością związaną z bezdomnością we Francji i Hiszpanii. Zdecydowanie gorzej jest we Włoszech, ale jest to związane z obecnością Albańczyków. Gdybym był trochę młodszy i zdrowszy i naprawdę nie miał co ze sobą zrobić to szukałbym szczęścia gdzieś w Pirenejach lub Górach Betyckich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

też bym se popodrużował po Europie tak bez zobowiązań turysty choć może starania o strawę i nocleg zdominowałyby tą podróż nie pozwalając się cieszyć widokami. Z tym poczuciem upokorzenia to mam do czynienia przez większość życia ale pewnie bycie bezdomnym to upokorzenie większego kalibru.

Najpierw to sobie "popodrużuj" po słowniku ortograficznym :roll:. Każdy chce czasem uciec jak najdalej, ale spać pod mostem ze szczurami? Mało w życiu przeszedłeś, siedź dalej u mamusi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno, wiesz Karol, ja się kiedyś przymierzałem do Camino de Santiago, ale mój stan zdrowia w tej chwili nie pozwala. To jest najstarszy szlak pielgrzymkowy w Europie. Nie trzeba być wierzącym, nie trzeba umieć się modlić i idzie się samotnie. Start w Pirenejach meta w Santiago de Compostela. Dwadzieścia kilka dni tylko Ty i droga. Ten czas można wspaniale wykorzystać na dojście z sobą samym do jakiegoś ładu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno,

 

Jakbyłbyś tak głodny, że musiałbyś żebrać o jedzenie (bo np. wszystkie jadłodajnie byłyby już zakmnięte), szczur w piwnicy upier... by Cię w dupę, dostałbyś wpier... od jakichś chłystków, zaraziłbyś się wszawicą, świerzbem lub innym dziadostwem, to szybko by Ci się odechciało być bezdomnym i wróciłbyś do mamusi.

 

 

Czy Ty w ogóle zdajesz sobie sprawę, o czym piszesz? Na początek wyjdź rano z domu głodny i zdaj się na państwo. Na 99% wieczorem z powrotu będziesz w domu.

 

Z bezdomnością mam do czynienia od 5 lat, z zastrzeżeniem, że jeszcze tak nisko nie upadłem i zawsze miałem gdzie wrócić na noc (albo spanie po kątach u znajomych, a od jakiegoś czasu wynajmuję pokój).

 

Nie mniej jednak, przeraża mnie to, że jestem w grupie zagrożenia 100% bezdomnością, a Ty chcesz w to wchodzić.

 

 

Szanuję Twoje zdanie, ale odbieram to jako Twój kaprys. Bo nie sztuka być bezdomnym, który może wrócić gdzieś na noc (jak np. ja). Prawdziwą tragedią jest, gdy na prawdę nie ma się gdzie wrócić.

 

Dalej chcesz? Zapraszam do Warszawy. Wskażę Ci jadłodajnie, magazyny odzieży, noclegownie.

 

Zastanów się chłopie, co Ty w ogóle piszesz. Świadomie chcesz wchodzić w tragedię i jeszcze liczysz, że da Ci to pozytywnego kopa. A z bezdomności bardzo ciężko się wychodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

DddMan pewnie masz rację wygodnie jest mi tak dywagować siedząc w ciepłym domku a nie znając rzeczywistości bezdomnego.

Z tym moim gadaniem o chęci bycia bezdomnym jest tak samo jak z moimi myślami samobójczymi, marzeniami o włóczęgostwie, czy pobycie w szpitalu psychiatrycznym to forma ucieczki od życia, rzeczywistości której nie znoszę i zamiast wziąć się w garść, ponieść odpowiedzialność za siebie wymyślam różne niedorzeczne historie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

DddMan pewnie masz rację wygodnie jest mi tak dywagować siedząc w ciepłym domku a nie znając rzeczywistości bezdomnego.

Ja myślę, Karol, że Ty jesteś świadom tego, że musisz coś z tym swoim życiem zrobić, bo nie czujesz się dobrze siedząc u rodziców na garnuszku. Brak Ci konkretnych pomysłów. W końcu możesz spróbować życia włóczęgi z wyboru. Masz dokąd wracać. Mostów za sobą nie palisz. A może gdzieś na drodze spotkasz właściwych ludzi, albo swoje miejsce. Siedząc w domu nie dajesz sobie na to szansy. Ludożercy w Europie wyginęli, więc Cię nikt nie zje. Czasem Ci się wody do doopy naleje, ale to da się przeżyć. Mnie w swoim czasie takie wyjazdy pomogły, choćby w nabyciu takiego życiowego cwaniactwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno,

 

Ba, rozumiem Twój kaprys. Wiesz dlaczego? Dlatego, że kiedyś myślałem podobnie do Ciebie. Kilkanaście lat temu uciekłem z domu z Wigilii. Spędziłem ją na dworcu z bezdomnymi. Ale szybko mi się odechciało bezdomności jak głód zajrzał do tyłka i zachciało się spać.

 

Poza tym jak byś się tłumaczył, gdybyś wszedł w środowisko bezdomnych? Gdybyś na dzień dobry stwierdził, że przyszedłeś zobaczyć jak to jest, to nie mógłbyś liczyć na poważne traktowanie.

 

Większość bezdomnych to alkoholicy i/lub narkomani i/ lub kryminaliści i /lub wariaci. Nie znam nikogo osobiście (choć wiele słyszałem) kto miałby normalny dom i zdecydował się sam z własnej nieprzymuszonej woli zostać bezdomnym.

 

Zapewniam Cię, że bezdomność to piekło z jednym prawem - prawem pięści, bo to ulica. Przeżyje silniejszy fizycznie i psychicznie, więc jak nie masz nic do zaoferowania pod tym względem, to zastanów się.

A jak chcesz się oparzyć, próbuj.

 

Poruszyłeś mój czuły punkt (bezdomność), więc piszę ostro, byś przemyślał, co Ty w ogóle piszesz.

 

 

Sabaidee,

 

Uważam, że masz tylko częściową rację, bo carlosbueno bezdomność traktuje jako ucieczkę. Nikt o zdrowych zmysłach nie dąży do bezdomności. Spytaj obojętnie jakiego bezdomnego, czy chciał być bezdomny. To tak samo jakbyś spytał psychicznie chorego, czy chciał być chory psychicznie.

Lepiej spać w syfie w 20 na sali, nie wiedząc czy rano będzie się miało pod łóżkiem buty, czy bezpiecznie spać w swoim pokoju w domu?

 

 

carlosbueno,

 

To kiedy podejmujesz rękawicę, którą rzuciłeś?

A zaraz, marzysz też o szpitalu przyschiatrycznym, a może o pudle?

 

Ile Ty w ogóle masz lat?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

DddMan

Gdyby w pace byli spokojni, kulturalni ludzie to może bym się zastanowił ale wiem co to za środowisko mniej więcej bo mieszkałem przez pewien czas z takimi i mnie tam nie ciągnie. Zresztą bezdomni to jak sam wspominasz w dużej mierze alkoholicy, narkomani, często parający się przestępstwem i to mnie by w tym środowisku odpychało. Wolałbym raczej być samotnym włóczęga niż wchodzić głębiej w to środowisko.

Jestem już po 30-ce i wiem że ludziom w moim wieku nie powinny takie "pomysły" wpadać do głowy, widocznie za mało jeszcze przeżyłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno,

 

Nie do końca zrozumiałeś, co napisałem. Muszę sprostować Twoje błędne wnioski. Otóż, jakby mogło się wydawać, środowisko nie jest aż tak bardzo kryminogenne, przynajmniej w Warszawie. Ostatnio czytałem artykuł w gazecie, w którym wypowiadał się komendant stołecznej policji i stwierdził, że jest tylko niewielki procent przestępstw popełnianych przez bezdomnych.

 

Jak pisałem, wśród bezdomnych jest wielu kryminalistów, ale ci, by ponownie nie trafić do więzienia, starają się więcej nie popełniać przestępstw.

 

Co do nomadycznego trybu życia. Ja taki prowadzę, ale na dłuższą metę jest to męczące. By zachować choć odrobinę prywatności, nie piszę tu o szczegółach.

 

Jeśli chcesz przez kilka dni spróbować, zapraszam do Warszawy, bo nie wiem, czy jesteś gotowy na zagraniczny wyjazd. Nocleg Ci mogę zapewnić w moim wynajmowanym pokoju.

 

Ale przed bezdomnością będę Cię bezwzględnie przestrzegał.

 

PS. Myślałem, że masz góra 16 lat. Bez urazy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja dojrzałość emocjonalna, intelektualna jest na poziomie 16 latka a w metryce 2 razy więcej.

Ja miałem znajomego bezdomnego w Londynie chwalił swój stan że dają dobrze jeść, markowe ubrania dają, nawet wycieczki z Kościoła po Anglii miał. Spał czasem na dworze, czasem w squacie lub noclegowni a poza tym był alkoholikiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

carlosbueno, Wybacz że to powiem, ale strasznie głupio myślisz, albo chciałoby się wręcz powiedzieć że pi***** głupoty. I to śmieszne, że mówię to ja, 18 letni gówniarz.

Też mnie do pracy nie ciągnie,nie ukrywam,ale każdy da radę się przełamać,aby chociaż pracować gdziekolwiek....Sam mówisz że takie środowisko cie nie pociąga, to po co do niego "lgniesz"? Aby cię zniszczyło do reszty.... no daj spokój.

Bezdomność to syf,w który często ludzie są wplątani, a wątpię czy chcieli, a ty chcesz w to iść z własnej woli? No proszę cię....

Nie chcę cię tu obrażać, ani wywoływać kłótni, ale takie postępowanie jest głupie...

 

Sam też niewiele przeżyłem, bo dopiero od pół roku żyję na własnym utrzymaniu, ale wylądowanie na bruku "bo mi się nie chce" jest ostatnim powodem, który by spowodował moją bezdomność,czy jak to tam nazwać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×