Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
mysia

Czy to są objawy nerwicy?-WĄTEK ZBIORCZY

Rekomendowane odpowiedzi

M.K250184, wierzę, że psychoterapia może Ci pomóc. W Twom dzieciństwie i relacjach z najbliższą rodziną, a głównie z matką znajdziesz za pewno wiele odpowiedzi. Choćby to, że przy mężu nie czujesz się bezpieczna wynika z tego zapewne, że relacja z ojcem tego Cię nauczyła - że nie można zaufać mężczyźnie.

 

Przede wszystkim nie pozwól sobie wmówić że śmierć i choroba babci są Twoją winą. To nieprawda.

 

Masz dużo na głowie, rodzina jest dla Ciebie bardzo ważna ale myślę że teraz potrzebujesz trochę zadbać o siebie, także dla ich dobra. Ludzie gadają różne rzeczy i trudno często szukać pomocy psychologicznej zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Ale to żaden wstyd, poradzenie sobue z żałobą i lękami jest konieczne i to nie powód żeby uznano Cię za złą matkę. O terapii też nikt nie musi wiedzieć, choć oczywiście łatwiej jest zachować to dla siebie w dużym mieścue lub chodząc prywatnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo dziękuję za rady. Każde złote myśli są piękne.Sama dawałam innym rady ale to nie takie proste zastosować je we własnym życiu.Racja czuję swoją ,,inność,,w rozumieniu świata i innych.Boję się wielu rzeczy i to mam wrażenie,że ma duży związek z moim dzieciństwem.Nie miałam w domu rodzinnym alkoholu,ani innych używek natomiast 100% manipulację moimi uczuciami.Byłam zmuszana do rzeczy,na które nie miałam ochoty(np.przyjaźń z kimś kogo nie lubię,ubranie czegoś co mnie ośmiesza,wymuszona nienawiść do kogoś bliskiego,bo mama z tą osobą się pokłóciła,siedzenie do północy nawet,żeby wykłóć na pamięć lekcję itp.).Jak kiedyś spróbowałam spokojnie wypowiedzieć swoje zdanie na ten temat,to zlała mnie rzemieniem ,który dała kiedyś do zrobienia(wisiał kiedyś na wierzchu i straszył).Nigdy nie zapraszałam znajomych ze szkoły,bo wstydziłam się zachowania mamy(na wszystko chciała mieć wpływ i jej zachowanie było i jest dziwne),swojego domu(zbieraniny dosłownie wszystkiego,chaosu,bałaganu).Gdy ja chciałam posprzątać ,to słyszałam,że do niczego się nie nadaję,nic nie umiem a jej rzeczy mam zostawić,bo to nie bałagan a ja jestem głupia i nic nie warta,więc co ja o tym wiem.Wielokrotnie też słyszałam,że mój ojciec to szuja,że zostawił ją w ciąży przed ołtarzem,że na naszej rodzinie jest wieloletnia klątwa i ja też będę miała nieudane związki i wszystko wcześniej czy później rozpadnie się.Gdy kiedyś wykrzyczała mi,że jestem zerem i żałuje,że ,mnie urodziła,bo takie ,,gówno,,jak ja-spłodzone w ciemnej piwnicy będzie zawsze ciemne i do niczego nie dojdzie w życiu.A studia to nie dla takich szmat jak ja-mówiła mi to mama w dzieciństwie.Nigdy mnie nie przytuliła,nie powiedziała miłego słowa.Wiele razy chowałam się w toalecie z nożem w ręce i chciałam się zabić.Nie zrobiłam tego,bo bałam się bólu i nie byłam pewna czy coś tam jest po drugiej stronie.Natomiast okaleczałam się tym nożem(nigdy nikt tego nie zauważył) oraz ryczałam(cicho,zamknięta,bo mama nie tolerowała płaczu) i dusiłam się ręką za szyje(teraz może to jest powód moich problemów z krtanią,a przecież nie powiem tego lekarzowi,bo to wstyd).Zawsze wszystkiego się wstydziłam i wstyd paraliżował mnie-przez to wiele rzeczy mnie ominęło i do niczego nie doszłam. Zdaję sobie sprawę z tego wszystkiego.Potrafię być w pełni świaqdoma od czego zaczęły się moje problemy. Wiem co powinnam zrobić,jak powinnam myśleć,że przeszłość zostawić za sobą-A JEDNAK TKWI TO TAK GŁĘBOKO WE MNIE,ŻE NIE MOGĘ.Żal dusi,bo nie mam miłych wspomnień.Nie użalam się na codzień i funkcjonuje ,,normalnie,, ,robię codzień co do mnie należy ale izoluje się od wielu rzeczy na tym świecie przez mój lęk i duszę ból głęboko w sobie.Jest jeszcze jedna rzecz ,z którą walczę.W wieku 9 lat zostawiła mnie mama u babci(w tym czasie mama była w pracy).U babci był również mój 18 letni wtedy kuzyn.Babcia wyszła na około godzinę na zakupy.Wtedy zaczął się mój koszmar.Ciężko mi o tym mówić nawet po latach.Mój kuzyn najpierw wziął mnie na kolana i zaproponował zabawę w gilgotki.Później zdjął mi bluzkę i zaczął dotykać.Byłam zlęknięta,sparaliżowana,nawet głosu nie mogłam wydać.Nie chcę mówić nawet co było później.Najgorsze jest to,że nic z tym nie zrobiłam.Nie rozumiem tego,że chcąc krzyczeć i bronić się-nie mogłam tego zrobić-jakbym nie potrafiła.Później powiedział,że to ma być nasza tajemnica,bo inaczej ja trafię do więzienia razem z nim,bo zgodziłam się na to.Bałam się.

Dopiero mając lat 15,gdy wiedziałam ,że ja byłam dzieckiem i to on powinien być ukarany wyżaliłam się babci.Była w szoku,przytuliła mnie,płakałyśmy.Ale prosiła mnie,żebym nie mówiła nikomu,tylko zapomniała,bo to zniszczy naszą rodzinę.Ja posłuchałam ale nie zapomniałam.Kiedyś gdy mama agresywnie do mnie podeszła-ja nie wytrzymałam już i powiedziałam co myślę o jej wychowaniu itp.Wtedy też powiedziałam jej o tym co zrobił mi mój kuzyn.Okazało się,że ona już dawno wiedziała,bo jednak babcia jej powiedziała.Skończyło się tylko na tym,że powiedziała mi,,jesteś suką i gdybyś tego nie chciała,to by do tego nie doszło,,.Płakałam wtedy jak nigdy i żal mnie dusił.

To wszystko sprawiło,że nauka moja nie szła jak trzeba(wcześniej zapowiadałam się na dobrą uczennicę).W dodatku w szkole dokuczano mi-mówiono,,żaba,, , ,,obdartus,, , ,,tłuman,, , ,,pryszczol,, , ,,piegus,,.Zaszwe stałam na uboczu.Nie nawidziłam w-f-u byłam przy tuszy,nogi owłosione(mama nic nie kazała mi z tym robić),pryszcze.To był koszmar.Z perspektywy lat patrzę i nie widzę na zdjęciu brzydkiej dziewczynki ale tak byłam traktowana przez rówieśników a i w domu było piekło.

 

BOJĘ SIĘ PSYCHIATRY,TERAPII

 

Gdy już wyszłam z etapu dzieciństwa,miałam skończone te 18 lat otrzymałam w prezencie od mamy informację,że już jestem dorosła i mam znaleźć sobie pracę,by sama się żywić.Kończyłam właśnie praktyki.Zarabiałam na nich grosze.Dobrze,że babcia mi pomagała(chodziłam do niej na obiady)

Pomocny też był obecny chłopak(poznałam go w kościele ADWENTYSTÓW DNIA 7).Szukałam za swojego czasu pomocy duchowej w kościołach różnej wiary(błądziłam i żyłam miłością do Boga).To mi pomogło wtedy przetrwać ból,który tkwił od dzieciństwa.Marzyłam wtedy,żeby założyć rodzinę,być inna niż moja mama.Chciałam być kochana i przez to szybko się związałam(czas pokazał z niewłaściwą osobą).Niedługo po tym zaszłam w ciążę.Urodziłam chłopczyka.Mama wyrzuciła mnie z domu.Mieszkałam u babci.Gdy syn miał 6 miesięcy to jego ojciec uciekł za granicę i zostawił nas(nigdy więcej nie widzieliśmy go).Bez alimentów,młoda,samotna z dzieckiem.Musiałam dać radę,byłam odpowiedzialna za małą istotkę.Pomagała mi trochę babcia,trochę mopr.Nie miałam koleżanek,własnych rozrywek.Życie poświęciłam dziecku i nie żałuję tego.Dziecko było dla mnie jedynym szczęściem jakie mnie spotkało.Miałam dla kogo żyć.

Trzy lata później poznałam kogoś.Pomyślałam,że mój syn powinien mieć tatę.Nie szukałam nikogo.Sam się znalazł(robiłam zakupy) i zagadał.Później kawa za kawką i się rozwinęło.Zaszłam w ciążę i dopiero w 6 miesiącu przez przypadek okazało się,że ma żonę i dzieci a ja dla niego się nie liczę.Jak to możliwe?Jak mogłam być taka ślepa?Przecież ze mną był od środy do niedzieli a od pon do wt jeździł w jakieś delegacje.Tego było już zbyt wiele.Wszystkie koszmary wróciły.Urodziłam cudowną córeczkę,która jak mój syn nigdy już nie zobaczyła swojego taty.Nie wiem dlaczego to mnie spotyka?Ciągle zadawałam sobie to pytanie.Czułam się jak śmieć.Jednak żyłam dalej,bo musiałam.Choć raz miałam chwilę załamania i próbowałam popełnić samobójstwo(wzięłam nałykałam się tabletek nasennych).Dziadek w porę przyszedł do domu(byłam nieprzytomna) i wezwał pogotowie.Nigdy nie rozmawiałam z psychologiem,bo odmawiałam współpracy.Wyszłam ze szpitala i żyłam dalej(babcia ze mną pogadała i słowami zapewniła mi bezpieczeństwo).Tak naprawdę uświadomiła mi,że jest już starsza osobą i nieb zaopiekuje się moimi dziecmi a jak umrę zostaną same.To do tej pory trzyma mnie przy życiu.Nie do końca,bo jak pisałam poprzednio odkąd babcia umarła panicznie boje się śmierci(latam po lekarzach i szukam czy czasem nic we mnie nie siedzi np,,rak).Niestety jak do tej pory to latanie okazało się słuszne-znaleźli gózy ale całe szczęście nie są złośliwe ale trzeba usunąć ,bo są z tendencją do uzłośliwiania.Zastanawiam się czy gdyby nie mój lęk ,to poszłabym w porę do lekarza?Z drugiej strony męczy mnie ten lęk i ogranicza.

 

MOJA CODZIENNOŚĆ.

 

Szkoła,dom,dzieci,sprzątanie,gotowanie,ciągłe szarpanie się,by cokolwiek wyegzekwować od dzieci czy partnera,brak poczucia bezpieczeństwa,brak jakichkolwiek przyjemności,egzekwowanie ode mnie wszystkiego co chcą a nie dawanie wzamian niczego.Nie kłócę się,jestem służącą,która podciera na życzenie tyłek,bo boje się samotności.Moją rodzinę kocham nad życie ale to egoiści i ja o tym wiem ale nie zrobię z tym nic,bo wiem,że jakakolwiek próba zmiany mojego partnera nie uda się(słyszałam już to)więc nie chcąć zostać samą męczę się i robię rzeczy,na które wiele razy nie mam ochoty ale jestem sama w tej 6 osobowej rodzinie( dwoje dzieci mamy wspólnych) i nie mam zmian jak w pracy,a w dodatku bezpłatna ta praca.Ale cóż przecież sama sobie jestem winna,bo tak wybrała.Komu mam się żalić?Do psychiatry iść?Boję się,że wyśmieje mnie,powie,że to moja wina i jeszcze zgłosi to gdzies ,bo mam przecież dzieci a sama ze sobą nie daję rady.

Nie potrafię nawet się zrelaksować.Ciągle jestem spięta-nawet podczas intymnych zbliżeń.Ciągle udaję dobrą minę do złej gry.Nikt tak naprawdę nie poznałby po mnie,że tak to wszystko odczuwam.A jeśli chodzi o mojego partnera to podejmowałam kiedyś próbę rozmów na temat moich uczuć i problemów ale to nie ma sensu-on i tak na to nic nie poradzi

 

CHOĆ TO SMUTNE TO PRAWDZIWE-JESTEM NIEUDACZNIKIEM ŻYCIOWYM.CHOĆ PRÓBUJE TO NIE UDAJE SIĘ.

 

ŻYJĘ W NIEREALNYM ŚWIECIE.UDAJĘ KOGOŚ KIM NIE JESTEM. BOJĘ SIĘ POKAZAĆ PRAWDZIWĄ TWARZ,BY KTOŚ MNIE NIE WYŚMIAŁ.

 

 

Jeszcze raz dziękuję Wam,że wogóle odezwaliście się do mnie i poświęciliście swój czas,by pogadać,przeczytać,poradzić.DZIĘKUJĘ:)

 

Znacie może psychiatrę,terapię w Szczecinie na NFZ i takiego 100% anonimowego?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdego terapeutę i psychiatrę obowiązuje tajemnica, to na początek.

Wiele Cię spotkało, tyle urazów... Psychoterapia zdecydowanie jest Ci potrzebna i może Ci pomóc z tym wszystkim się uporać

W dziale oferty jest wątek szczeciński, myślę że tam znajdziesz jakieś namiary

Przeczytałam całą Twoją wypowiedź i wybacz że tak skrótowo odpisuję, wierzę że uda Ci się znaleźć osobę, która Ci pomoże!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć,

 

Chiałem zapytać o piekącą skórę ciała – czy wy też tak macie że pali was tak jakby ktoś wysmarował was amolem lub mascią bengay?

 

Od 5 dni biorę seroxat. Pierwszy raz w życiu tego typu lek. Dziś rano po przebudzeniu źle się czułem, trzęsło mną i jadąc do pracy wziąłem xanax (przepisany doraźnie). Uspokoiłem się ale skóra nadal mnie pali na ramionach, trochę brzuchu i plecach? Chyba po wzięciu tabletki a nawet dwóch takiego czegoś nie powinno być?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam Was kochani!

Z nerwicą lękową mam problemy od wielu lat..

Zawsze jakoś udawalo mi się ją wyciszyć bez leków- mimo, ze dawala rozne dolegliwosci somatyczne, a ja zawsze przypisywalam sobie setki najgrozniejszych chorob- biegalam od lekarza do lekarza i tak metoda wykreslanki zostawala zawsze nerwica...

 

Ostatnio mialam bardzo duzo problemow rodzinnych, stresu- pojechalam do Polski na Swieta (mieszkam w UK)- i nagle w sklepie zrobilo mi sie slabo- wrecz z niego wybieglam- ni z tego ni z owego naszla mnie taka slabosc jakbym miala upasc... tak sie wystraszylam, serce bilo jak szalone...ledwo wrocilam do domuRodzicow... Tata pobiegl do apteki po cos na uspokojenie...

i od tamtej pory przy wyjsciu z domu odrazu robi mi sie slabo- takie uczucie jakbym miala upasc- robi mi sie slabo- nie mam mroczkow przed oczami nie wiruje mi obraz...tylko taka slabosc sucho w ustach cieplo w glowie ..no i serce lomocze...

sprawdzilam tarczyce, magnez potas, morfologie, ob, crp....wszystko w normie.

zrobilam tez Holtera ktory wykazal czeste tachykardie zatokowe- nic poza tym... najdziwniejsze jest to, ze ZADNYCH epizodow tachykardii nie bylo podczas godzin w ktorych spalam- wtedy tetno 55 a za dnia systematycznie roslo nawet do 158!

powiedzialam : dosc!

poszlam do psychiatry... stwierdzila, ze to silne zaburzenia lekowe i zapisala : Setaloft-50 mg , Cloranxen- przez pierwsze 2 tygodnie 5mg i Hydroxyzyne doraznie... od lekarza ogolnego dostalam Proprananol 40mg na wysoki puls- stwierdzili obydwoje, ze przyczyna jest nerwica. faktycznie, przed wyjsciem z domu tetno skacze mi z 70 do 100 i odrazu mi slabo :(

czesto mam tak tez w domu- takie dziwne wrazenie, ze zaraz upadne... kupilam sobie cisnieniomierz i od kiedy biore leki (5 dzien)puls mam 70-80 cisnienie w normie, czasem przed wyjsciem skacze mi z nerwow...

W dodatku dzisiaj stalam w kolejce w sklepie- musialam pojsc po leki dla kota i poprostu tak mi slabo bylo, ze nawet nie rozumialam co do mnie mowi ekspedientka...:( mialam ochote wybiec stamtad jak najszybciej...i jak wyszlam to wszystko zaczelo sie normowac, ale strach znow zostal... po cloranxenie jakby jest poprawa, ale nie calkowita...i nie biore go codziennie.

czy ktos z Was mial podobne objawy przy wychodzeniu z domu? sklep/ lotnisko/ lekarz- dostaje automatycznie takiej slabosci ledwo ide mam wrazenie ze upadne- wracam do domu i jestem zalamana czy naprawde to wszystko nerwy ?

kiedys juz mialam tak po anginie, tez slabosc w sklepie- pozniej unikalam wyjscia, za moja ulica robilo mi sie slabo, ale po wzieciu antybiotyku przy chorobie zatok tak sobie wmowilam ze to chory blednik i ze to tez sie wyleczy, ze przeszlo..

a teraz znow wrocilo... ale gdyby to byla jakas choroba to chyba nie nasilaloby sie to np u lekarza jak siedze w poczekalni ? ledwo moge sie z nim dogadac bo tak wariuje:(( pomocy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jeśli miałem robione

ekg spoczynkowe

echo serca

badania krwi

spirometria ( leki na astme nie pomagają )

 

wszystko wyszło dobrze

mam 24lata od 2 lat męczą mnie duszności przy wdechu uczucie ściskania/ciężaru w mostku i czasami w gardle,

do tego przy wysiłku duszności sie nasilają musze brać powietrza za 5 osób,uczucie jak bym miał zemdleć.

jestem osobą aktywną (siłownia,wcześniej sporty walki ale przez te dusznosci przestałem cwiczyc) nie panikuje,nie mam lęków

zaczeło się na początku 2013 roku po wszystkich badaniach dostałem tranxene nie pamietam ile brałem ale miałem spokój na pół roku ?

pod koniec 2013r znowu miałem to samo, nic na mnie nie działa byłem już u psychiatry zapisał mi leki które na mnie nie działały

citalopram,convival chrono,lexotan brałem też zomiren ale nic nie działa wszystko odstawiłem doszukiwałem sie innych problemów

bralem wszystko co moglem dostac a dusznosci jak są tak są. czy jest sens robić jeszcze jakies badania bo ja juz mam kompletnie dość

czy leże czy coś robie cały czas mnie coś dusi 24h, nieraz sie budze w nocy z brakiem powietrza i nie moge spac pozniej.

 

mam rozwalony nos w sensie przegroda nosowa do operacji ale nie wiem czy to jest źródło tych duszności bo wcześniej ich nie miałem

a z nosem było to samo, ale przeszkadza mi to w oddychaniu bo praktycznie nosa nie używam oddycham ustami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

noway23, przez Internet diagnozy nikt nie postawi. Myślę jednak, że warto byłoby zrobić porządek z tą Twoją przegrodą nosową, skoro wpływa na jakość Twojego funkcjonowania i utrudnia Ci oddychanie. Możliwe, że to w jakimś stopniu złagodziłoby Twoje "ataki" duszności. Na ile jest to problem ciała, a na ile psychiki, trudno to stwierdzić wirtualnie. Konieczna jest wnikliwa diagnoza i prawdopodobnie konsultacja z wieloma specjalistami. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mili89, objawy, jakie opisałaś, jak najbardziej mogą być skutkiem nerwicy. Mam nadzieję jednak, że przepisane leki Ci pomogą i wkrótce poczujesz się lepiej, czego Ci z całego serca życzę. Pozdrawiam i życzę powodzenia!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam od 3 lat mam problemy z sercem. Co ktores uderzenie omija bicie. Czyli zatrzymuje sie na chwile i znowu wraca do pracy. Czasami serce bije szybciej czasami wolniej. Choc wydaje mi sie ze mam wysoki puls. Dodatkowo przyspieszony krok i serce zaczyna bic szybko. Bez specjalnego wysilku. Zaczelo sie to jal bylam w ciazy. Pozniej doszly rozne czarne mysli, lęki. Niedawno pochowalam tate. Wszystko sie nasililo. Jak mysle na czarno m uderzenia ciepla serce przyspiesza. Mam problem z zasnieciem. Biore magne b6 max od tygodnia. Narazie efektoe brak. Jutro ide do kardiologa. Jestem tez nerwowa o byle co sie rzucam. Zmienilam sie na pewno. Sama to czuje ze jest cos nie tak. Mysli o smierci mojej luv kogos bliskiego nie daja mi spokoju wszystko sie nasila wieczorami. Strach. Czy to wszystko mozna uznac za nerwice serca? Czy tak sie wlasnie zachoeuje serce?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

od jakiegoś czasu zyje w jakiejś izolacji emocjonalnej, mój organizm nie dopuszcza bodźców z zewnątrz, wydaje mi sie ze wszystko kumuluje sie potem w ciele i dostaje co jakiś czas napadów paniki a w międzyczasie ciągłe osłabienie, być moze to jakaś reakcja obronna, jeżeli nie moge sobie poradzic z rzeczywistością

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

xmugenx, przeczytaj kilka stron wstecz ten temat, była mowa. Normalka przy nerwicy

 

 

 

lunatic, czytalam jakbym sama to pisala.... Leczysz się??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moje leczenie to jedno wielkie nieporozumienie, zacząłem 10 lat temu i jestem w gorszym stanie niz byłem, leczenie farmakologiczne polega na otumanianiu i znieczulaniu na rzeczywistość, jak odstawisz lek nie umiesz juz byc w tej rzeczywistości, jest tak zniekształcona lękiem ze jej nie poznajesz i nie umiesz sie w niej odnaleźć,mam zal do lekarzy ze zamiast w kierunku wyzdrowienie pociagneli mnie w kierunku uzależnienia

jedyna nadzieja w terapii, chociaz nie wiem czy dam rade zaakceptowac to ze zmarnowanych zostało tyle lat, praktycznie cała młodość, połowa zycia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

lunatic, nie strasz tez jestem na lekach, ale pomagają i mam zamiar je odstawić z tak samo dobrym skutkiem jak przyjmuję :roll:

 

Aż mnie ciary przechodza jak czytam takie posty typu walka z wiatrakami :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Objawy o których piszesz to standardowe objawy zwykłej nerwicy - niekoniecznie tej sercowej.

Kardiolog zleci Ci pewno podstawowe badania - nie bój się ich, to dla pewności. EKG i może echo serca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mi sie kiedyś udało opanować arytmie magnezem, zamiast magne b6 max wziąłbym standardowe magne b6

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to dotyczy leczenia wieloletniego, kilkumiesiączne raczej nie da takich skutków

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To naprawdę standardowe objawy nerwicy :)

 

Agorafobia jest konsekwencją nerwicy i jest czymś naprawdę bardzo często spotykanym!

Ja na początku nerwicy też tak miałam, że bałam się iść do sklepu, ciśnienie skakało i bycie w jakimkolwiek miejscu poza domem już było niepokojące. Najgorsze, że jak agorafobii się nie stawi czoła - to ona się rozszerza - nie tylko na przestrzeń, ale zaczynasz się bać różnych innych sytuacji, rzeczy, które w ocenie Twojego umysłu są stresogenne lub niebezpieczne.

Ja sobie z agorafobią poradziłam w ten sposób, że mój psychoterapeuta poprosił mnie, żebym jak najczęściej wychodziła poza swoją strefę komfortu i gdy juz będę czuła nadchodzący lęk i chęć ucieczki to mam przekierować swoje myśli nie na szukanie wyjścia i koncentrowanie się na tym, żeby nie zemdleć, ale na dialog wewnętrzny, gdzie tłumaczę samej sobie, że to tylko nerwica, że te wszystkie nieprzyjemne uczucia to tylko reakcja mojego organizmu na to, co sama sobie wmawiam, że jest zagrożeniem, a tymczasem to codzienne, zwykłe rzeczy. Że po po prostu kręci się głowie, boli żołądek, świat wiruje, bo adrenalina działa, ale to przejdzie .... i zazwyczaj po 20 minutach skoncentrowania się na akceptowaniu objawów mojego ciała i swobodnym płynięciu nad problemem - strach się kończył. Z czasem - samouspokojenie trwało coraz krócej i krócej i teraz jest tak, że potrafię w 10 sekund się uspokoić, gdy pojawia się to agorafobiczne uczucia. Tylko ta akceptacja i płynięcie w czasie tego nieprzyjemnego doświadczenia wymaga czasu i odwagi, by się z tym mierzyć i jak najczęściej stawiać temu czoła. Na początku nie wierzyłam w ogóle, że to ma sens, ale teraz z ręką na sercu (!) to mega działa i pomaga. Sama jestem w stanie się w moment uspokoić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę, że to raczej Twoja przegroda nosowa....

jakby to była nerwica, to oprócz duszności miałabyś też inne objawy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

 

Bardzo się martwię o swój stan... 2 dni temu wezwałam karetkę... Miałam ostatnio dużo stresujących momentów ale tydzień przed tym zdarzeniem na prawdę było ok,nie denerwowałam się ani nic. Byłam w ciąży stres był okropny,po porodzie też,bo dziecko na oiomie,potem kłótnie z partnerem,problemy w rodzinie i tak wyszło. Opowiem co się stało:

Siedziałam przed komputerem i nagle złapało mnie takie dziwne uczucie. Coś jakby krew uderzała mi do mózgu. Pomyślałam,że to zmęczenie i położyłam się. Straszne duszności,płytki oddech,gula w klatce piersiowej i normalnie ciężko mi było oddychać a w głowie co chwilę rosło ciśnienie. Akurat jestem u rodziców to pobiegłam po mamę,żeby zajęła się dzieckiem a ja pójdę spać do innego pokoju. Wypiłam melisę i poczułam,że drętwieje mi prawa strona twarzy. Wpadłam w taką panikę,że się nie mogłam uspokoić. Zaczęłam mamę błagac żeby dzwoniła po karetkę,bo ja chyba umieram,bo mi może jakiś tętniak pęka i w ogóle jak w amoku ! Na 5 sekund ciemno mi się zrobiło,bo myślałam,że umieram,że to jakiś udar. No zdrowa osoba nagle dostaje sztywnienia twarzy? Nie mogłam normalnie ruszać brwiami i czułam jakbym w tym miejscu nie miała skóry.

Przyjechali sanitariusze a ja się cała trzęse,normalnie taki szał miałam. Zrobili ekg,ciśnienie,poziom cukru i było ok a ja się sto razy upewniałam czy to nie udar i powiedzieli,że to prawdopodobnie atak nerwicy.. A ja do 5 rano nie spałam...

Teraz czasem na wieczór też mnie łapią takie duszności,i się bardzo nie denerwowałam. Może jakiś stres miałam,bo dziecko marudne i to mnie czasem drażni...

 

Myślicie,że to nerwica? tak się boję :(Boję się,że pewnej nocy przestanę oddychać,dostanę zawału albo wylewu :( co mam robić jak występują takie duszności?

 

Ah i jeszcze parę razy po nerwowym dniu miałam takie kłucie w klatce piersiowej,jakby na plecach też aż ciężko było złapać dech-to są nerwobóle? no i jeszcze kłucie w głowie,myślałam,że to migrena,bo nie mogłam normalnie spać przez to :(

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

prawdopodobnie atak lęku napadowego, czasem dużo daje świadomosć tego co to jest, wtedy mozna to opanowac, chociaz u mnie za kazdym razem jest to samo i za kazdym razem tak samo mysle ze to moze tym razem cos innego i objawy się nakręcają

 

-- 22 sty 2015, 22:33 --

 

zacząłbym od regularnego przyjmowania roślinnych leków wyciszających (Kalms albo Valused) 3 razy dziennie + magnez, działają po kilku tygodniach, chociaz nieznacznie moga zadzialac od razu, wizyta u psychiatry pewnie skonczy sie wypisaniem od razu SSRI jak to oni maja w zwyczaju

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie chcę uniknąć farmakologii,chyba,że będzie konieczna. Póki co kupiłam sobie Positivum choć wątpię,że on działa,piję melisę no i magnez łykam,czasem wypiję rumianek rozkurczowo. Tylko nie wiem co mam zrobić w razie ataku :( Boję się,że te duszności mnie zabiją. Teraz siedzę i już mi jakoś ciężej się oddycha a na prawdę miałam fajny dzień,prawie zero stresu. Pewnie znowu zasnę ok.2-3 bo co zamknę oczy to mi się w głowie przewraca...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

spróbuj krople walerianowe albo nervosol w razie ataku, dzialają szybciej i silniej niz tabletka, moze okaze sie ze wystarczy, w przeciwnym razie zostają benzodiazepiny do doraźnego tłumienia takich napadów, ale to tylko w przypadku gdy są to napady sporadyczne, bo one są do zażywania sporadycznego

 

-- 22 sty 2015, 22:49 --

 

ewnetualnie z lżejszego leczenia farmakologicznego hydroksyzyna, na recepte ale powinien ja wypisac lekarz rodzinny, kiedys ją dostałęm na pogotowiu i nawet pomogła

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba kupię jutro ten Nervosol :) Nie chcę benzodiazepin,bo boję się,że się uzależnię. A tak po za tym mam malutkie dziecko z którym czasem siedzę cały dzień a nie mogę sobie pozwolić żeby się czuć hmm.. otumaniona.

 

A z metod naturalnych? bez zażywania czegokolwiek? Teraz zaczęłam o tym myśleć,o tym jak się źle czuję i mi czoło zaczęło znowu drętwieć... szlag :evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dziekuje Wam za odpowiedzi!

biore dzis 7-my dzien Setaloft- i chyba dzis czuje sie po nim najgorzej...nie moge spac, stracilam apetyt, doszlo troche stresu w domu i cala sie trzese od rana :(

te taki lapia mnie tez czasem w domu- siedze i nagle czuje jakbym miala upasc- odrazu sie boje...:( - tez tak macie czasem w domu?

ale u lekarza to juz koszmar- siedze na krzesle u niego i lapie sie za szyje, mam rozne tiki bo mam wrazenie, ze upadne zaraz na podloge i mam ochote od niego wybiec... i ak wychodze wszystko sie uspokaja, ale dalej jakis dyskomfort, wyczerpanie, lek zostaja...:((

 

a co wynikow holtera- czy ktos sie na tym zna ??

holter wykryl tylko tachykardie zatokowa- nie wystepowala ona kiedy spalam, tylko w ciagu dnia... odrazu zaznacze, ze serce lomotalo mi bardzo w czasie skladania zyczen bliskim na Wiglii, przed wyjsciem z domu, itp... to jakis koszmar!

te mysli sa ze mna od rana do nocy...:(

tak sie boje, ze to jakas choroba i ze umre...ze te zawroty, oslabienie to nie nerwica...

 

jeszcze jedno pytanie : czy mial ktos z Was po Setalofcie kompletny brak apetytu? moge jesc, ale tylko slodkie :shock:

mam nadzieje, ze uda mi sie w miare normalnie funkcjonowac...czego wszystkim tutaj zycze!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×