Skocz do zawartości
Nerwica.com

pasożytnictwo na garnuszku rodziców


Rekomendowane odpowiedzi

witam wszystkich, jestem tu nowy. mam 23 lata. nie wiem czy to dobry dział dla tego tematu, w razie czego proszę moderatora o przeniesienie. pewnie zostanę przez większość z was "zjechany", bo to ja jestem tytułowym pasożytem, ale mimo wszystko proszę o wyrozumiałość. :zonk:

 

od kilku lat borykam się z fobią społeczną i depresją. najpierw byłem u lekarza rodzinnego w przychodni, który powiedział, że mam właśnie zaburzenia depresyjne i fobię społeczną. ale jednocześnie skierował mnie do psychiatry, no a tamten z kolei zdiagnozował u mnie osobowość schizoidalną. ogólnie jestem człowiekiem aspołecznym, bardzo nieśmiałym, życie towarzyskie praktycznie u mnie nie istnieje, komunikacja z innymi ludźmi sprawia mi olbrzymią trudność, przebywanie w dużych skupiskach ludzi przyprawia mnie niemal o palpitacje. stresują mnie nawet te najbardziej banalne sytuacje typu zakupy w supermarkecie, wizyta w przychodni czy załatwienie czegoś w urzędzie. ludzie po części odsunęli się ode mnie z powodu moich irracjonalnych zachowań podyktowanych lękiem, a po części ja sam ich od siebie odsunąłem z obawy przed poniżeniem, ośmieszeniem, krytyką. odepchnąłem ich. odizolowałem się, zamknąłem w sobie, przestałem wychodzić z domu, stałem się wyalienowanym nolifem. od zawsze kazda proba kontaktu z ludzmi konczyla sie atakiem paniki. przez to na dokladke uzaleznilem sie od xanaxu (ktory juz mi wcale nie pomaga), bo lekarz nie poinformowal mnie na czas o ryzyku uzaleznienia.

 

jednak najbardziej z tego wszystkiego przytłacza mnie świadomość, że przez fs i depresję zawaliłem szkołę średnią, nie byłem w stanie solidnie przygotować się do matury, nie dostałem się na studia. i teraz jestem kompletnie bezproduktywnym, bezrobotnym pasożytem. nierobem na utrzymaniu rodziców. oni nigdy mi tego nie wypominali. ale ja sam wiem, że powinienem znalezc prace, wyprowadzi sie, uniezaleznic ekonomicznie, nie żerować na ich dobroci, czy nawet wrecz to ja ich powinienem jakos wspomoc finansowo.

 

problem w tym, ze przez ta cholerna fobie spoleczna nie potrafie wyjsc z tego impasu. wszystko konczy sie atakiem paniki. jakakolwiek proba "wyjścia" na zewnątrz. zrobienia czegoś ze sobą.

 

co ja mam robić? bo jestem już kompletnie załamany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Większość 23 latków w Polsce żyje na garnuszku rodziców także w tej materii nie masz się czym przejmować. Ja jestem dużo starszy i tak żyje choć nie polecam a fobie społeczną mam w dużo mniejszym nasileniu niż Ty. Dopóki nie pokonasz swoich problemów z atakami paniki, lękiem przed ludźmi ciężko będzie Ci znaleźć prace i utrzymać ją później ewentualnie.

Nie jesteś pasożytem, są osoby całkiem zdrowe psychicznie, starsze od Ciebie i żyjące na garnuszku rodziców bo tak wygodnie więc nie powinieneś sobie zarzucać pasożytnictwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

problem w tym, ze przez ta cholerna fobie spoleczna nie potrafie wyjsc z tego impasu. wszystko konczy sie atakiem paniki. jakakolwiek proba "wyjścia" na zewnątrz. zrobienia czegoś ze sobą.

 

co ja mam robić? bo jestem już kompletnie załamany.

Witaj.

Trzeba sie przelamywac chyba, technika malych krokow probowac jakos wyjsc z tego. To + terapia, ogolnie wszystko co wspomaga wychodzenie z dolka, zaleznie od tego co dla kazdego czlowieka indywidualnie jest pomocne.

 

Jesli czlowiek upada, to tez moze sie podniesc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To forum to ostatnie miejsce gdzie ktoś miałby Cię "zjechać". Czytuje forum od niedawna, ale już widzę, że nie ma tu ograniczeń do fatalności problemów ;) Pisz śmiało. Każdy ma tu problemy. A jak nie ma to jest super człowiekiem że nadal tu jest i pomaga.

 

Wg. mnie możesz odrzucić jeden argument do frustracji. Kończąc studia, tylko po to by je skończyć, byłbyś tym samym kim możesz być dziś ale z literami przed nazwiskiem. W Polsce jest niezdrowo przesunięty nacisk ze szkolnictwa średniego na wyższe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Generalnie rzecz biorąc, to od ludzi w pewnym wieku oczekuje się samodzielnego utrzymania ponieważ są w stanie to robić. Z racji swojego stanu zdrowia nie jesteś w stanie się samodzielnie utrzymywać i nie różni się od tego jakbyś np. miał 10 lat a nie 23.

Przecież nie jest tak, że odmawiasz leczenia się i udajesz, że nic się nie dzieje albo stwierdziłeś sobie, że nie będziesz pracował, bo tak Ci wygodniej.

 

Pozostaje tylko liczyć, że Ci się poprawi albo ze względu na przyszłe doświadczenia życiowe albo skuteczną terapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wg. mnie możesz odrzucić jeden argument do frustracji. Kończąc studia, tylko po to by je skończyć, byłbyś tym samym kim możesz być dziś ale z literami przed nazwiskiem. W Polsce jest niezdrowo przesunięty nacisk ze szkolnictwa średniego na wyższe.

Z tym wymogiem wyższego wykształcenia w społeczeństwie a przynajmniej jego części się zgadzam. W Polsce brakuje fachowców, ludzi z wykształceniem zawodowym a nie magistrów, niektórzy( kilkanaście % magistrów) zaczynają już w swoich cv ukrywać wyższe wykształcenie aplikując na jakieś niższe stanowiska, także to że kolega nie poszedł na studia i nie ma papierka nic nie znaczy.

Moi sąsiedzi są po podstawówce czy zawodówce a bardzo dobrze się im powodzi, w małych miejscowościach i na wsi ludzi z wyższym wykształceniem zarabiają przeciętnie tyle samo co ze średnim czy zawodowym więc nie ma po co na siłę kończyć studiów skoro niewiele dają.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Swoją drogą w tym kraju wyjść na "swoje" to nie mała sztuka ;)

 

Trzymaj się i próbuj, ale nic na siłę. Nie jesteś robotem, tylko człowiekiem, nie musisz być od razu przygotowany do życia i pracy na własny rachunek, zwłaszcza jak masz problem z jakimiś zaburzeniami. Powoli, małymi krokami, w końcu Ci się uda : )

Najbardziej denerwująca jest presja społeczeństwa, które wtyka nosa w nie swoje sprawy, ale lej na to ; )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz wiele problemow z których powinienes próbowac wyjśc i jak jako tako sie ustabilizujesz zacznij szukac pracy, najpierw musisz zmniejszyć strach przed ludźmi, moze nie da sie go całkiem pozbyc ,ale musisz pracowac nad sobą by to zmniejszyć inaczej ze stresu dostaniesz nerwicy i bedziesz miał nowy problem na głowie. czuj sie dobrze z nami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja to czekam kiedy nastąpi wieszczony przez futurologów i socjologów powrót do pracy w domu za pomocą komputerów i internetu, który ma rozładować korki, uelastycznić godziny pracy itp. Na razie to można zostać domowym telemarketerem ale to dla osoby z fobią społeczną to marna pociecha- wciskanie produktów nieznajomym przez telefon. Na strach przed ludźmi podobno NLP jest dobre ale jakoś nie do końca ta metoda mnie przekonuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JA powiem tylko jedno..

 

jeśli rodzice by nie chceli, to by nie utzymywali... :bezradny:

 

 

a jeśli płacą, to nie masz sobie nic do zarzucenia..

oni to robią dla siebie.. chcą mieć spokojne sumienie...

 

a jak Ty to wykorzystasz, to już Twoja sprawa...

takie moje zdanie w tym temacie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JA powiem tylko jedno..

 

jeśli rodzice by nie chceli, to by nie utzymywali...

Nie piszę tu w imieniu autora wątku ale w moim przypadku idąc takim tropem ja nie usamodzielniłbym się dopóki rodzice żyją bo oni uważają że dbanie o mnie to ich obowiązek i nie wyrzucą mnie z domu. Pewnie w głębi serca chcieliby żebym się wyprowadził a przynajmniej pracę znalazł ale tego ode mnie nie wymagają a już po 30-ce jestem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moi rodzice też mnie utrzymują, nie mam pracy, jeszcze studiuję. Nie mam fobii społecznej, ale to nie jest najistotniejsze. Czasem tak jest, że ludziom życie staje się ciężkie, same trwanie jest nieznośne, a wizja pracy przerażająca. Sama mam sporo czasu bo studiuję zaocznie i mogłabym pewnie znaleźć jakąś pracę, ale szczerze? Nie czuję się na siłach, może w przyszłym semestrze.

Musisz zadbać o swoje zdrowie, jakoś zapanować nad swoją fobią (na terapii, poprzez jakieś ćwiczenia, bo domniemywam, że takie są). Kiedy staniesz na nogi, znajdziesz pracę i wtedy będziesz mógł jakoś odciążyć rodziców finansowo. Teraz chyba nie jest na to czas.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sorrow, Nie uważam, że jest łatwo, dużo osób nie zdaje, ale z tego co widzę to większość osób studiując zaocznie pracuje. Mi studia opłacają rodzice, wcześniej nie miałam zbytnio możliwości podjąć pracy bo studiowałam równolegle dziennie, teraz mam jakieś czucie w sobie, że powinnam znaleźć tą pracę, bo większość tak pracuje. Wiem że to nie jest jakiś super argument, ale mimo wszystko wbija się taki schemat w głowę. Znam tylko jedną osobę która studiując zaocznie nie pracuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć słuchaj stary nie załamuj się,jak widać twoi rodzice rozumieją twój problem,nie czuj się winny,przecież wszyscy wiemy że nie jesteś leniem któremu nie chce się pracować tylko osobą która pracowałaby bardzo chętnie gdyby tylko miała możliwość.

Jeśli objawy twojej choroby są tak silne i tak długo sie utrzymują to może zmień lekarza,widać że ten nie za bardzo potrafi ogarnąć zagadnienie.Z tego co wiem lęki,fobie są stosunkowo łatwo wyleczalne.Dziwi mnie żę twój lekarz nie może sobie z tym dać rady.

No i psycholog,przy fobiach ważna rzecz.

 

Możę spróbuj poszukać pracy w miejscach gdzie nie trzeba zbyt wielu kontaktów z ludzmi w wielu miejscach np w magazynach,przy tasmie produkcyjnej,nie tyle nie musisz co nawet jest nie wskazane gadać z ludzmi.No cokolwiek,nawet za grosze,jakis dozorca czy ochroniarz który siedzi w budynku całą noc tylko dla formalności bo tam sie nigdy nic nie dzieje.Dobrze by było żebys tak zrobił bo ciagle siedzenie w domu jest niszczące nawet dla normalnych ludzi.

Z pracą i studiami zaocznymi bywa różnie - na dobrej uczelni nawet na dziennych jest trudno zdać. U nas jak na początku drugiego semestru było siedem grup zaocznych to na początku trzeciego zostały tylko dwie.

Nawet na dziennych jest trudno zdać...no lol.TO jest normalne że na dziennych jest trudnej zdać,zawsze.Na zaocznych nie bierze się nawet połowy wiadomości z dziennych.Przynajmniej na uczelniach technicznych,nikt mi nie wmówi że tak nie jest bo na infie na agh było wprost napisane że zaoczni biorą 40% materiału ze studiów dziennych,to samo na pk.To mit że student stodiów dziennych jest równy studentowi studiów zaocznych.

I już nawet uczelnie tego nie ukrywają,już była sugestia żeby na dyplomie było podane jaką formę studió kończył student,ale oczywiście zaoczni sie nie zgodzili.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

TO jest normalne że na dziennych jest trudnej zdać,zawsze.Na zaocznych nie bierze się nawet połowy wiadomości z dziennych.Przynajmniej na uczelniach technicznych,nikt mi nie wmówi że tak nie jest bo na infie na agh było wprost napisane że zaoczni biorą 40% materiału ze studiów dziennych,to samo na pk.To mit że student stodiów dziennych jest równy studentowi studiów zaocznych.

I już nawet uczelnie tego nie ukrywają,już była sugestia żeby na dyplomie było podane jaką formę studió kończył student,ale oczywiście zaoczni sie nie zgodzili.

 

Na moim uniwerku na dyplomie jest informacja że ukończyło się studia zaoczne. Co do ilości materiału to nie zgodzę się. Niektórzy wykładowcy dla studentów zaocznych coś wyłączają, jakąś partię materiału (np. 30 stron z książki), inni nie robią różnicy czy jesteś studentem zaocznym czy dziennym. Problem studentów zaocznych jest taki że mają mniej wykładów, mniej ćwiczeń i muszą sami się mobilizować i przyswajać materiał w domu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sorrow, Nie uważam, że jest łatwo, dużo osób nie zdaje, ale z tego co widzę to większość osób studiując zaocznie pracuje. Mi studia opłacają rodzice, wcześniej nie miałam zbytnio możliwości podjąć pracy bo studiowałam równolegle dziennie, teraz mam jakieś czucie w sobie, że powinnam znaleźć tą pracę, bo większość tak pracuje. Wiem że to nie jest jakiś super argument, ale mimo wszystko wbija się taki schemat w głowę. Znam tylko jedną osobę która studiując zaocznie nie pracuje.

Ja jak byłem na 4 czy 5 roku dziennych to większość osób z roku pracowała i też czułem się niekomfortowo ale to socjologia tylko była więc takie pseudo-studia nie mające porównania do prawa nie mówiąc już o politechnice. Dziś ci którzy zaczęli pracować kiedy jeszcze studiowali i wzięli jeszcze drugi kierunek często są na dobrych stanowiskach a reszta której się nie chciało siedzi za granicą albo robi bóg wie co. U mnie na roku 80% osób z roku miało średnią powyżej 4,4 więc wiadomo co był za poziom a były to studia dzienne na państwowej uczelni, największe głąby takie jak ja se nawet radziły bez większych problemów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jak byłem na 4 czy 5 roku dziennych to większość osób z roku pracowała i też czułem się niekomfortowo ale to socjologia tylko była więc takie pseudo-studia nie mające porównania do prawa nie mówiąc już o politechnice. Dziś ci którzy zaczęli pracować kiedy jeszcze studiowali i wzięli jeszcze drugi kierunek często są na dobrych stanowiskach a reszta której się nie chciało siedzi za granicą albo robi bóg wie co. U mnie na roku 80% osób z roku miało średnią powyżej 4,4 więc wiadomo co był za poziom a były to studia dzienne na państwowej uczelni, największe głąby takie jak ja se nawet radziły bez większych problemów.

 

Każde studia są inne. Ciężko porównywać do siebie kierunki, czy tryby. Mnie było łatwiej na studiach dziennych niż na zaocznych. Niby ta sama uczelnia, chociaż inny wydział. Różnie to bywa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każde studia są inne. Ciężko porównywać do siebie kierunki, czy tryby. Mnie było łatwiej na studiach dziennych niż na zaocznych. Niby ta sama uczelnia, chociaż inny wydział. Różnie to bywa.

Na dziennym było łatwiej bo byłaś na tym samym wydziale co ja tak podejrzewam :D

 

A odnośnie pasożytnictwa względem rodziców to jest w Polsce powszechne ciężko młodym o dobrą pracę pozwalającą się uniezależnić od rodziców a mając 23 lata to jeszcze młody jesteś i potencjalnym pracodawcom nie będzie przeszkadzać brak doświadczenia tak jak np mam ja mając 31 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JA powiem tylko jedno..

 

jeśli rodzice by nie chceli, to by nie utzymywali...

Nie piszę tu w imieniu autora wątku ale w moim przypadku idąc takim tropem ja nie usamodzielniłbym się dopóki rodzice żyją bo oni uważają że dbanie o mnie to ich obowiązek i nie wyrzucą mnie z domu. Pewnie w głębi serca chcieliby żebym się wyprowadził a przynajmniej pracę znalazł ale tego ode mnie nie wymagają a już po 30-ce jestem.

 

 

aha

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć słuchaj stary nie załamuj się,jak widać twoi rodzice rozumieją twój problem,nie czuj się winny,przecież wszyscy wiemy że nie jesteś leniem któremu nie chce się pracować tylko osobą która pracowałaby bardzo chętnie gdyby tylko miała możliwość.

Jeśli objawy twojej choroby są tak silne i tak długo sie utrzymują to może zmień lekarza,widać że ten nie za bardzo potrafi ogarnąć zagadnienie.Z tego co wiem lęki,fobie są stosunkowo łatwo wyleczalne.Dziwi mnie żę twój lekarz nie może sobie z tym dać rady.

No i psycholog,przy fobiach ważna rzecz.

 

Możę spróbuj poszukać pracy w miejscach gdzie nie trzeba zbyt wielu kontaktów z ludzmi w wielu miejscach np w magazynach,przy tasmie produkcyjnej,nie tyle nie musisz co nawet jest nie wskazane gadać z ludzmi.No cokolwiek,nawet za grosze,jakis dozorca czy ochroniarz który siedzi w budynku całą noc tylko dla formalności bo tam sie nigdy nic nie dzieje.Dobrze by było żebys tak zrobił bo ciagle siedzenie w domu jest niszczące nawet dla normalnych ludzi.

Z pracą i studiami zaocznymi bywa różnie - na dobrej uczelni nawet na dziennych jest trudno zdać. U nas jak na początku drugiego semestru było siedem grup zaocznych to na początku trzeciego zostały tylko dwie.

Nawet na dziennych jest trudno zdać...no lol.TO jest normalne że na dziennych jest trudnej zdać,zawsze.Na zaocznych nie bierze się nawet połowy wiadomości z dziennych.Przynajmniej na uczelniach technicznych,nikt mi nie wmówi że tak nie jest bo na infie na agh było wprost napisane że zaoczni biorą 40% materiału ze studiów dziennych,to samo na pk.To mit że student stodiów dziennych jest równy studentowi studiów zaocznych.

I już nawet uczelnie tego nie ukrywają,już była sugestia żeby na dyplomie było podane jaką formę studió kończył student,ale oczywiście zaoczni sie nie zgodzili.

U nas zaocznych po prostu wyrżnęli, więc raczej mają ten sam poziom. A to jest uczelnia prywatna, więc każdy stracony uczeń to paręset miesięcznie do tyłu. Najwyraźniej bardziej im zależy na reputacji niż na ilości zdających (i dobrze - przynajmniej jeśli mi się uda zdać to nawet sam dyplom będzie coś znaczył).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, ja Cię rozumiem, bo mam podobnie, co tam rozumiem... -jestem kompletnym pasożytem w wersji żeńskiej;

witaj pasożycie,och nie jestem sama więc, grunt to 'nie być w tym gównie samemu' (cudzysłowie, bo niestety zawsze jesteśmy i tak sami z tym wszystkim)

 

-- 17 gru 2011, 18:37 --

 

lęki i fobie nie są łatwo wyleczalne, wiele osób tutaj pisze, że trzeba próbować itd., zmienić lekarza, a tak naprawdę nieraz lata prób nic nie dają

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też żem pasożyt. W tym nieczułym szarym kraju trudno nim nie być...

Też nie mam matury, aczkolwiek cały czas próbuje ją zdać... choć jest ciężko, nie mogę przy tym usiedzieć, roznosi mnie strasznie, stąd podejrzenia p[psychiatry iż posiadam o ADHD; przestałem się leczyć dwa miesiące temu, bo... nie widziałem rezultatów - To był błąd teraz już nie daje rady, po prostu nie mam już czego obgryzać u palców i czuje się jak kawał niepotrzebnego złomu, gnoju czy gówna, więc wracam i mam wizytę (niestety) dopiero na 5 stycznia.

 

Każdy chce skończyć LO, Studia... i mieć szczęśliwe dostatnie życie... niektórym to przychodzi łatwo, znam kumpli którzy uczą się z przyjemnością... potrafią zakuwać nocami i dniami, ja tak nie potrafię i nigdy nie potrafiłem, są też tacy co po po prostu słuchają na lekcji i wiedza sama im wchodzi....

Dobra chuj starczy o tej szkole paplaniny

 

Co do pracy, próbowałem w wielu zawodach w holiconie (infolinia) tam mi zarzucili że za bardzo sie tnę i za długo mi rozmowy idą... a szły mi tak bo caly czas się denerwowałem to była dla mnie tortura.. ten ciągły kontakt z ludźmi, nawet przez telefon

Byłem w tapicerni, ale jak szef zaczął się na mnie wydzierać to nie wytrzymałem, nie jestem psem, każdego tratuje z szacunkiem a ten ''pan'' traktował mnie jak jakiegoś śmiecia.

Potem pracowałem dystrybuując cyfrę plus... chciałem się przełamać i wyjść do ludzi.. kompletna porażka, zacząłem wtedy palić, nie spałem i miałem Olbrzymie problemy z żołądkiem... darowałem sobie. I do tego te wałki z firmy co szły te wciskanie kitu i kłamstwa że ''podłączenie grupowe się odbywa, skąd bierze sie ta olbrzymia promocja'' a jak by nie patrzeć ta ''promocja'' była z dupy wzięta, gdyż w salonie miało się tą cyfrę stówę taniej, a żadnego grupowego podłaczenia nie było... Najczęściej chamy nabierały na to emerytów i ci z tej reny wynoszącej te 800 zł miały full kanałów za ponad stówę...

 

Wkurwia mnie, to że są ignoranci którzy nie potrafią zrozumieć że naprawdę chciałbym uczyć, pracować... ale po prostu nie daje rady, choć ciągle szczególnie nocami mam takie wizje że w końcu coś się ruszy i zacznę zapierdalać z materiałem, bo jak na razie to wole tępo patrzeć w sufit siedząc skulonym na wyże, albo przed komputrem... kto tak by chciał zyć do końca swych dni?

 

Teraz odkładam kasę, bo kumpel zaprasza mnie do Irlandii, jak tylko coś tam wpadnie to pojadę i tam poszukam szczęścia z tego co widzę po moich znajomych z forum i nie tylko, że ludzie z podobnymi przypadłościami trzymają się tam lepiej.

 

Bo Polska to jak by nie patrzeć straszny ciemnogród i nietolerancja w niektórych sprawach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×