Skocz do zawartości
Nerwica.com

Co się dzieje?


msnothingmuchbetter

Rekomendowane odpowiedzi

Zarejestrowałam się tu głównie po to, żeby znaleźć pomoc. Nie wiem nawet, czy piszę w dobrym temacie i czy powinnam rozpoczynać nowy wątek, ale w poprzednim, który przeniesiono z działu, w którym chciałam się przywitać pewnie nikt by tego nie przeczytał. Nieważne. Do rzeczy.

Pisałam już na wstępie, że zastanawiam się, czy nie mam depresji. Ciągle jestem smutna. Kiedyś prawie nigdy nie płakałam, a już szczególnie unikałam tego w szkole. Teraz potrafię zwyczajnie podejść do nielicznych osób, z którymi jeszcze normalnie mogę pogadać, przytulić się i rozpłakać. Mimo wszystko to mnie nie martwi najbardziej. W trakcie wakacji również nie wszystko było pięknie. Pewnego dnia dostałam czegoś w rodzaju ataku histerii. Najpierw zaczęłam się śmiać z niczego, później nagle się rozpłakałam. Powtórzyło się to kilka razy. Później byłam obojętna na wszystko, ale było mi dobrze. Gadałam jak wariatka, ale niewiele z tego pamiętam. Przestraszyłam się tego, miałam nadzieję, że to się już nie powtórzy. Do końca wakacji było okej. Bałam się powrotu do szkoły. Mam całkiem kiepską klasę - wynajdują sobie ofiarę, wyśmiewają się z niej, niszczą ją, znęcają się nad nią psychicznie. Bałam się, że tak będzie ze mną. Mimo wszystko początkowo było dobrze. Pod koniec września wylądowałam w szpitalu, wróciłam po dwóch tygodniach. Moje zachowanie wtedy było krótko mówiąc nie fair. Miałam jedną osobę, którą mogłam nazwać przyjaciółką. Odsunęłam ją od siebie dla innych. Rozumiem, jak okropny to był błąd, ale nie zrobiłam tego tylko i wyłącznie 'bo tak mi się chciało'. Kiedyś wiecznie chodziłam smutna [teraz ukrywam przed ludźmi to, co się dzieje w mojej głowie], ale skończyłam z tym. Ona nie była w stanie. Ciągnęła mnie w dół i nie byłam w stanie wytrzymać. Dziewczyny, z którymi spędzałam czas 'przypomniały mi', że można inaczej. Później nastąpiła cała seria dziwnych sytuacji i w końcu wyszło tak, że zostałam bez bliższej mi osoby. Mam koleżanki, z którymi mogę porozmawiać, ale nikogo, kto byłby dla mnie bardzo ważny. W międzyczasie dowiedziałam się, że klasa faktycznie miała plany zrobić ze mnie swoją ofiarę [na szczęście poszłam wtedy do szpitala i się wszystko uspokoiło] i ciężko mi sobie z tym poradzić. Boję się. Czuję, że muszę uważać na każdym kroku, bo oni coś mi zrobią, zniszczą mnie, zaczną znęcać się psychicznie. Na dodatek mam trochę przerąbane u części osób tworzących tę 'elitkę'. Boję się, że ludzie tylko udają, że mnie lubią. Na dodatek dzisiaj miałam małą powtórkę zachowania z wakacji. Najpierw na przerwie nic do mnie nie docierało, byłam obojętna na wszystko. Później rozpłakałam się. Nagle przestałam. Na lekcji siedziałam z koleżanką, znów gadałam jak wariatka i było mi lepiej. Prawie nic z tego nie pamiętam. W rodzicach nie mam zbyt wielkiego wsparcia. Chciałam zmienić szkołę - początkowo byli na tak, ja jedną upatrzyłam, tam, gdzie dużo ludzi znałam, ale nie chcą mnie przyjąć [mam dobrą średnią, ale tam nie ma miejsc]. Teraz rodzice są na mnie źli, irytują się, kiedy wspominam, że nie akceptuję samej siebie. Mama ironicznie wspomniała o psychoterapeucie. Nie mogę z nią pogadać i uważam ją za nieco marne wsparcie, tata jest niewiele lepszy w tej kwestii.

Czy ktoś mógłby mi podpowiedzieć, czy faktycznie mam depresję, czy sobie coś wymyśliłam? Z góry dziękuję. I przepraszam, jeśli umieściłam to w złym dziale...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pedagogowi w żadnym wypadku nie zaufam - kobieta niedyskretna, rozgadałaby wszystkim (koleżanka miała taką sytuację). Nauczycielom ze szkoły też nie ufam.

Zapomniałam napisać, że często odczuwam bóle w brzuchu i okolicach serca (lekarze nic nie wykryli) i bóle głowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najpierw trzeba jakoś dogadać się co do tego z rodzicami, co niestety nie jest proste. Mówią, że boją się mnie zostawić samą w domu, ale jednocześnie nic nie robią, żeby się dowiedzieć, co jest nie tak i pomóc mi sobie z tym poradzić. Boję się zaproponować im, żeby umówili mnie do psychologa...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

msnothingmuchbetter - spojrz na to z innej strony: uswiadomienie rodzicom w jakiej sytuacji jestes, jak sie czujesz to pierwszy krok do lepszej, wymarzonej, zdrowej przyszlosci. Pogadaj z mama, zacznij dzialac i wszystko bedzie dobrze :) Musisz wiedziec, ze niestety pomoc sama z nieba nie przyjdzie, taki to juz swiat...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×