Skocz do zawartości
Nerwica.com

Toksyczna przeszłość, toksyczna nerwica, toksyczna relacja..


Rekomendowane odpowiedzi

Witam wszystkich :smile:

Nie będę tutaj opowiadać historii mojego zawiłego życia, bo zabrakłoby mi miejsca, więc napiszę w skrócie. Z nerwicą męczę się od jakichś 3 lat, wciąż się leczę, leki pomagają niedostatecznie niestety, psychoterapia również. Początki mojej choroby sięgają dzieciństwa, gdzie jako "przypadek" pojawiłam sie na świecie i spychana z kąta w kąt wychowywałam się sama, a jeśli ktoś już łaskawie chciał mnie wychować to była to zaborcza matka, ojciec nigdy nie brał udziało w moim wychowaniu, on sobie poprostu był. Potem były chwile szczęścia, wyjazd na studia, uwolnienie się od chorej rodziny. Miłość, która dość szybko sie skonczyła, zostawiając mnie na całe 2 lata z płaczem, żalem i złością. Kolejna miłość, miał być ślub. Trwało to 5 lat po czym zostawił mnie dla innej, dziś są po ślubie, mają dziecko. Załamałam się. Nerwica osoągnęła szczyt. Byłam sama 2 lata, nie licząc kliku małych, nic nie zanzących znajomości. Oczywiście baaardzo chciałam się do kogoś przykleić na stałe, ale zrozumiałam, że chyba nikt nie jest w stanie mnie pokochać i dałam sobie zupełnie spokój z jakimikowiek znajomościami. Aż tu nagla poznałam kogoś. Wahałam się czy znów spróbować. Spróbowałam i teraz żałuję. NA początku było jak na początku. Namiętność, poznawanie sie itd, itp. Nawet nie zauważyłam z tego zachwytu, że nie ma między nami żadnej czułości, żadnej bliskości, że jestm znów popychadłem. Jestem całkiem niezłym grafikiem komputerowym, więc pomagałam mu rozkręcać firmę robiąc projekty za symboliczne dziękuję. Wydawało mi się, że jest ok, ale nie jest. Kiedy jest w domu odzywa się, pisze na gg. Wczoraj pojechał do wspólnika i do dziś się nie odzywa. Nie wiem czy coś się stało, czy ogólnie ma mnie gdzieś. A nie chce dzwonic pytać, kontrolować, i nie chce też żeby pomyslał, że mi bardzo zależy. To samo było kiedy wyjechał do Hiszpanii (mieszka tam, ale powoli przeprowadza się do Polski). Nie dał znać, że dotarł szczęśliwie, niby był za mocno zmęczony. To samo pewnie usłyszę teraz, że był zbyt zajęty. Kiedy jadę do niego nie ma tak, że usiądziemy razem, porozmawiamy, on siedzi non stop przy komputerze i kontroluje swoją firmę a ja siedze i gapię sie w telewizor. Potem szybki sex i wracam do domu. Niby mówi, zę mnie uwielbia, ale ja myślę, że jestem tylko zwykła koleżanką, którą od czasu do czasu sie przeleci. Mnie jest tylko żal, że po raz kolejny utwierdzam, ze sie w przekonaniu, że naprawdę muszę być niewiele warta. Chcę to zakończyć, ale coś mi każe jeszcze poczekać, zobaczyć co będzie dalej... Nie wiem już sama co robić. Jak sądzicie? To ze mną jest coś nie tak?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Głupota, wygląda mi to na faceta na siłę. temu samcowi tylko Sex i praca w głowie a ty jesteś dla przyjemności. Dać se pokój, zostawić i szukać prawdziwego szczęścia, aczkolwiek nie na siłę; to bardzo delikatna sprawa te szczęście buduje się je jak domek z kart.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli nie wydaje mi się, że to jawne olewanie? Cały czas wiem, że żyje z tą cholerną nerwicą, a jednym z jej objawów jest panikowanie i wymyślanie sobie odpowiedzi na niezadane pytania (tzw dopowiadanie sobie ideologii). Poza tym totalny brak wiary w to, że ktokolwiek mógłby mnie darzyć szacunkiem sprawia, że wszędzie widzę działania przeciwko mnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli nie wydaje mi się, że to jawne olewanie? Cały czas wiem, że żyje z tą cholerną nerwicą, a jednym z jej objawów jest panikowanie i wymyślanie sobie odpowiedzi na niezadane pytania (tzw dopowiadanie sobie ideologii). Poza tym totalny brak wiary w to, że ktokolwiek mógłby mnie darzyć szacunkiem sprawia, że wszędzie widzę działania przeciwko mnie...

 

Hmmm wydaje mi się że tak, ale pamiętaj że, to tylko głupi post - mogę tylko przypuszczać. Jak sama wspomniałaś jesteś dobrą graficzką, czy aby na pewno nikt nie darzy cię szacunkiem ?

 

Będzie lepiej głowa do góry, przyszłość jest pełna niespodzianek, taka loteria ze szczęściem i koszmarem, a że Bogowie dali nam niejasną przyszłość pozagrobową, to dla tej odrobinki szczęścia warto egzystować, widząc tło nieskończoności przypuszczalnej pustki.

 

Nic na siłę i byle do do przodu z pełnymi garściami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Heh, no właśnie nikt nie darzy mnie szacunkiem. Moja praca polega na wykonywaniu "rozkazów", nikt sie nad nikim nie rozczula, nie chwali i nie podziwia. Czy coś jest dobre wiesz dopiero wtedy kiedy zostanie zaakceptowane.

 

JA tylko nie potrafię odróżnic moich natręctw myślowych, usilnego dopowiadania sobie wszystkiego na każdy gest i temat od rzeczywistości. Nie wiem jak realnie ocenić rzeczywistość... Dlatego czuję, że znowu ytafiłam na idiotę a z drugiej strony tłumaczę sobie, że faktycznie rozwija firmę... ale żeby nawet nie zadzwonić... sama juz nie wiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To dlaczego wspomina czasem o wspólnym zamieszkaniu? Dlaczego chce żebym dla niego pracowała? Sama juz nie wiem... Bo wydaje mi sie że jeśli zacznę mówić że to czy tamto mi sie nie podoba pomyśli że sie zaangażowałam i bardzo mi zależy... Chyba ze sie mylę,.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To dlaczego wspomina czasem o wspólnym zamieszkaniu? Dlaczego chce żebym dla niego pracowała?

 

Cóż ja tu widzę same korzyści z jego punktu widzenia, pracujesz za friko i.... i mniejsza bo mnie wypierdolą na zbity pysk z tego forum.

 

Bo wydaje mi sie że jeśli zacznę mówić że to czy tamto mi sie nie podoba pomyśli że sie zaangażowałam i bardzo mi zależy... Chyba ze sie mylę,.

 

Lepiej nic nie mówić i mieć cały czas wątpliwości do całej tej szopki. Wyłóż wszystko jak leci, jak mu zależy - przeprosi, będzie starał się coś zmienić, aczkolwiek wątpię czy podejmie te stosowne działania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie no nie pracuję za friko, zapłacił mi za to zrobiłam, fakt że dopiero niedawno, ale zawsze... Sama już nie wiem. Może poprostu swoim zachowaniem dam znak, że mi coś nie pasuje. Jak nie zwróci uwagę na zamianę znaczy ze jest mu wszystko jedno jak sie zachowuje itp. Dobry pomysł?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×