Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Trzyzet

Osobowość schizotypowa (schizotypia)

Rekomendowane odpowiedzi

O, o, o - odnośnie tego "nieszczęsnego" autyzmu. Cudzysłów nieprzypadkowy, bo ta cecha w kontekście zaburzeń ze spektrum schizofrenii nie ma wiele wspólnego z potocznie rozumianym autyzmem. Jeden punkt jest wspólny - pochłonięcie przez świat wewnętrznych przeżyć. Niby to dużo, niby to mało, ale... inną ważną rzeczą (zwłaszcza) na poziomie relacji interpersonalnych jest brak rozumienia treści abstrakcyjnych / metaforycznych oraz trudność w pojmowaniu dynamiki  - a w tym aspekcie osobowość schizotypowa prezentuje wręcz ODWRÓCONY autyzm. Taki pacjent z Zespołem Aspergera nie rozumie aluzji, analogii, alegorii, wszystkich tych "ukrytych treści" mimo że nie posiada deficytów w zakresie inteligencji, tymczasem schizotymik w przekazie zawsze doszukuje się przenośni, rozmaitych odwołań, subtelnie snutych intryg, nawet kiedy ktoś poprosi go o np. przesunięcie krzesła, "bo przestrzeń jest potrzebna" - niemożliwe, by proszącemu chodziło TYLKO o przesunięcie tego mebla... Tak więc "normalne" funkcjonowanie leży i kwiczy. I zrozumienie, że to wytwory zaburzonego umysłu nie pomaga - w jego wypadku wszelkie obawy są uzasadnione z racji otrzymania chorego wychowania i doznania szeregu traum, które trafiły na bardzo podatny, ukształtowany przez geny, grunt.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tutaj kolejny (mocno niepełny) opis przypadku

Cytat

Jestem po pierwszym spotkaniu z pacjentką, zastanawiam się nad diagnozą i leczeniem. Kobieta 32 lata, do tej pory nie leczona. Pacjentka typu "kaczka-dziwaczka", nietypowa w wyglądzie, sposobie wypowiadania się, w tym co przeżywa i w co wierzy - min. "jest tak mało zahaczona w swojej egzystencji", że inne osoby mogą "w nią wniknąć", udała się nawet do egzorcysty z tego powodu. Unika kontaktu fizycznego z niektórymi osobami bo to również powoduje "przenikanie" .To co opisywała wyglądało też na stany depersonalizacji/ derealizacji. Za główny swój problem podaje jednak natręctwa myślowe (boi się ujawnić ich treści, są "związane ze śmiercią") oraz nasilające się czynności natrętne (mycie, pranie, dużo unikania, niedotykania konkretnych ubrań, przedmiotów, unikanie miejsc, rytuały). Objawy z narastająca tendencją, uważa je za absurdalne ale nie jest w stanie powstrzymać. Obecne wyraźnie od 5 lat ale tak naprawdę już jako dziecko myślała w sposób magiczny (musiała wypić 4 szklanki wody żeby mama przyszłą, musiała się modlić żeby bliscy nie umarli). Słabe kontakty społeczne, ma męża ale mówi o nim "były mąż" mimo że nie mają rozwodu i razem mieszkają "bo nic już ich nie łączy". (...)

Konsylium24 zdaje się być kopalnią wiedzy, ale dostęp do całej dyskusji mają wyłącznie lekarze... Ale jak na ironię, maleńki fragment - a jednak porusza najważniejsze kwestie. Szczególnie ta z "małym zahaczeniem w swojej egzystencji" - brak granic ego (lack of ego boundries) wyłożone jak na dłoni. IMO najważniejsze kryterium zaburzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od 2015 roku mam rozpoznanie zaburzeń schizotypowych, co ciekawe, z jednoczesną diagnozą zespołu Aspergera. Myślę, że F21 mam przez dostrzeganie koincydencji (a wielkie koincydencje były przez to, że miałem rozpoznanie zaburzeń typu schizofrenii, a nie schizofrenii, czyli F20). Do tego miałem diagnozę mieszanych zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych. Mam więc F21, F42.2 i F84.5. Od ok. 16 r. ż. mam "podejrzliwość" wobec obcych ludzi (że mogą otruć, zabić, skrzywdzić). Nie mam przyjaciół ani nawet znajomych, w zasadzie od około 11 lat. Nie cierpię jakoś bardzo z tego powodu, nie wpadłem w depresję, ale brak żony może być dla mnie niezbyt przyjemny. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 27.12.2018 o 20:04, take napisał:

co ciekawe, z jednoczesną diagnozą zespołu Aspergera.

Czytałem Twoje posty jeszcze przed rejestracją, wiem też, że udzielałeś się także na forum schizofrenia.evot.org... I cóż - poczytaj sobie zalinkowane opisy przypadków na poprzedniej stronie tematu. Ciężko mi ująć to bardziej elegancko, ale gdyby schizotymicy mieli tego Aspergera, żyliby (znacznie?) wygodniej. Te jednostki chorobowe się po prostu wykluczają: ICD-11

Cytat
6A22 Schizotypal disorder
Description
Schizotypal disorder is characterized by an enduring pattern (i.e., characteristic of the person’s functioning over a period of at least several years) of eccentricities in behavior, appearance and speech, accompanied by cognitive and perceptual distortions, unusual beliefs, and discomfort with— and often reduced capacity for— interpersonal relationships. Symptoms may include constricted or inappropriate affect and anhedonia (negative schizotypy). Paranoid ideas, ideas of reference, or other psychotic symptoms, including hallucinations in any modality, may occur (positive schizotypy), but are not of sufficient intensity or duration to meet the diagnostic requirements of schizophrenia, schizoaffective disorder, or delusional disorder. The symptoms cause distress or impairment in personal, family, social, educational, occupational or other important areas of functioning.

Inclusions

  • Schizotypal personality disorder

Exclusions

  • Autism spectrum disorder (6A02)
  • Personality disorder (6D10)

Jestem świadomy, że oficjalne kryteria diagnostyczne zbyt słabo oddają esencję tego zaburzenia, jednak z drugiej strony niosą ciężar prawdy. Pragnienie intymnego związku z drugą osobą (i to na dodatek jeszcze także "chorującą" na autyzm) kłóci się dość mocno z istotą zaburzeń schizotypowych. Nie masz ikonicznego wręcz lęku przed pochłonięciem? Inga_beta polecała "Podzielone ja" RD Lainga - sam wcześniej myślałem, że "Schizofrenia" Kępińskiego była szczytem, jeśli chodzi o wgląd w spektrum zaburzeń schizofrenicznych przez osobę, nazwijmy to, zdrową.

Edytowane przez Neseir

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W  ogóle nie mam lęku przed pochłonięciem. Może taki lęk jest cechą zaburzenia schizoidalnego (czy może borderline), a nie schizotypowego? Przy swoim pragnieniu romantycznej i (odrzuconej przeze mnie ze względów moralnych i religijnych) seksualnej relacji z podobną do mnie kobietą nie jestem raczej zainteresowany posiadaniem przyjaciół. Diagnozę zespołu Aspergera i zaburzeń typu schizofrenii otrzymywałem często od 2015 roku. Myślę, że mam raczej coś uznawanego za "upośledzenie zdolności pozawerbalnego uczenia się" (NVLD, nonverbal learning disorder), a nie autyzm czy schizotypię bądź schizofrenię. 

Edytowane przez take

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Takie raczej luźniejsze, ogólne (albo i nie) wnioski...

Zaburzenie schizotypowe lokuje się gdzieś między tzw. pełną psychiczną integracją, a "totalną" schizofrenią. To jedna z najbardziej trudnych do leczenia chorób. Dlaczego? Schizotymicy "zdecydowali" się na gwałt  - bezczeszczenie - profanację - dokonanymi na tym, co określa się jako własne ja. Zabawne to jest o tyle, że własne ja i tak zawsze pozostanie w sferze chorej abstrakcji. Tu nie chodzi tylko o błędną / prawidlową (zinternalizowaną) definicję choćby terminu pt. "miłość", a o fakt pełnego zniszczenia aparatu poznawczego mogącego odebrać i przetworzyć tę właśnie definicję. I tak samo jest z trywialnym, wspomnianym już "przesuń krzesło". Nie jest możliwe więc połączenie się ze światem, co mogłoby dostarczyć oczyszczającego "prawdziwego doświadczenia self" - albo chociaż namiastkę...

Tożsamość to pogorzelisko, wysypisko, nędzne resztki. Co istnieje w takim razie? Tak jak opisywał to Theodore Millon - jest tylko i wyłącznie amalgamat podstawowych impulsów, pragnień, fragmentarycznych wiązek relacji i traum. Plan absolutnego minimum - wszystko to ma starczyć na nędzną mediację mocno podstawowych konfliktów. Jeżeli będą one bardziej złożone - cóż, witamy w stanie psychozy, czy raczej tzw. quasi-psychozy. Ale stan ten żadnej "złożoności sytuacji" nie wymaga i tak.

Nie ma czegoś takiego jak self, bo strategia obronna "umysłu" uznała je za wroga, niczym choroba autoimmunologiczna: ZNISZCZ SIEBIE, ZDEMOLUJ, WYSADŹ, ROZBIJ NA JAK NAJMNIEJSZE CZĘŚCI.

Jeśli mam być szczery - nie dowierzałem, że tak abstrakcyjne motywy, wyjęte jak gdyby z jakiejś powieści fantasy/s-f (na gruncie psychiki) mogą być aż tak rzeczywiste, tak namacalne w skutkach. Mózg, sieć neuronów manifestujących się w określony sposób, zaczyna najzwyczajniej wariować - i to bez wpływu narkotyków czy jakichś (wtórnych) traum... Pojawiają się derealizacje, depersonalizacje i ataki paniki, nawet bez żadnych zewnętrznych przyczyn - bo tak właśnie ten mózg broni się przed kompletną psychiczną anihilacją, którą dyktują właśnie "założenia" osobowości schizotypowej. Samobójstwo w tym wypadku staje się czymś niebezpiecznie logicznym - kto chciałby prowadzić obce życie obcego człowieka? Po co utrzymywać przy życiu pasożyta, który nieustannie rości sobie prawa do twojego ja?

Jeśli schizotymik w ogóle zgłosi się na terapię, terapeuta musi być kimś w rodzajem geniusza - on musi w każdej minucie kontrolować, czy pacjent najzwyczajniej nie dokonuje sabotażu na ewentualnym postępie w terapii: przez ciągłe wypędzanie / odrzucanie tego czegoś, co miało być "odbudowaną" tożsamością.

 

 

 

 

Edytowane przez Neseir

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 28.12.2018 o 23:55, Neseir napisał:

Te jednostki chorobowe się po prostu wykluczają

Jednostki chorobowe możliwe, że tak, ale można mieć część cech aspergerowych i jednocześnie częściowe stany psychotyczne

Ja od dzieciństwa mam cechy i aspergerowe i częściowe stany psychotyczne. Byłem radykalnie aspołeczny, nie potrzebowałem się z nikim zakolegowywać ani nawiązywać rozmów, miałem inne rozumowanie "zasad społecznych" , nie nawiązywałem więzi uczuciowych z rodziną, pochłaniałem się matematyką  oraz układaniem chronologicznym przedmiotów, "stimmowałem", nie lubiłem obejmowania. Jednocześnie miałem podejrzenia spisków, potajemnego "kamerowania" przez ściany w pewnych sytuacjach i klątw. Pod koniec okresu podstawówki zacząłem odprawiać "rytuały posłannicze" oraz miałem prywatną wojnę z bytem, który mi "wszczepiał do głowy swoje myśli i emocje".

Na przełomie gimnazjum i szkoły średniej część cech aspergerowych zaczęło zanikać, część pozostało. Częściowe stany psychotyczne naprzemiennie się pojawiały i znikały.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Mam zdiagnozowane zaburzenie schizotypowe i mieszane. Był ktoś z was może w szpitalu babińskiego na oddziale 7f?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chodzi o mieszane zaburzenia osobowości (F61) i zaburzenia typu schizofrenii (F21)?

 

Nie byłem nigdy w wymienionym w powyższym poście szpitalu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja jestem osobą o zaburzeniu takim jak w temacie i mam pytanko do istot co to mają czy mają problem z koordynacją, czy zawsze im przeszkadza osoba która stoi nad tobą jak coś robisz niezależnie czy w domu czy w pracy, jesteś zagubiony jak jesteś w towarzystwie więcej osób, masz myśli że że jesteś obserwowany, że każdy obrót głowy kogoś to w twoją stronę i dlatego się zaraz śmieją, jak idziesz z tyłu za kimś to specjalnie zwalniasz jak jesteś w miare daleko od tej osoby albo wyprzedzasz jak jesteś już blisko bo jesteś pewny że cię widzi i obserwuje i zawsze towarzyszy przy tym stres, swój świat, dar widzenia innych rzeczy i to nie są omamy tylko to jest realistyczne, nie potrzebujesz przyjaźni bo i tak nikt cię nie rozumie ale też samotność i chęć mieć przyjaciela czyli niezgoda w sobie ,rozdarta dusza,krzyk ,nienawiść, zagubienie,stres od najmniejszych lat,czuciem się wyrzutkiem ,czujesz się jak szkodnik i nieudacznik, wierzysz w reinkarnacje i myślę że to jest nie związane z objawami tylko prawda bo na pewno kiedyś nie byłem człowiekiem a jak byłem pewnie innym znacznie innym bo jestem dziki jak Wilk co wyrzucony ze stada przez Basiora sam samotnie wędruje przez lasy i góry i sam wybiera sobie ścieżki jaką pójdzie co w jakiś sposób jest to jego wolność. Za duża empatia ,znacznie przekraczająca co nie pomaga w funkcjonowaniu. Macie może tak że mimo że czujecie się gorsi umiecie grać ,rozmawiać z ludźmi którzy nie do końca was znają choćby w pracy?

że tam jesteście innymi niż w domu ?

bo ja tak mam ,jestem tam wygadany ,wiedzą tyle co im powiem, trochę gram ale nie mówię o życiu prywatnym i potrafię się śmiać ,dużo gadać i pokazywać im że czuje się z tymi ludźmi dobrze ale to tylko powierzchownie bo w myślach od razu masz że co ty frajerze robisz,ty idioto ,zjebie ,kogo ty chcesz oszukiwać ? czy mieliście problemy w rodzinie ,czy byliście akceptowani ? natręctwa myśli są zawsze, 1000 myśli na sekundę to było coś co miałem na non stopie czy pracowałem ,leżałem czy kładłem się spać ale odkąd poznałem pewną dziewczynę co jest istota dla mnie jak z innego lepszego świata zmieniła mnie sposób dość mocny bo lęków jest mniej, pewności jest więcej i nie ma się tych myśli na sekundę co dawniej . A moje myśli zwykle były takie jaką śmiercią zakończyć swe żałosne życie czy pojechać gdzieś gdzie nie ma dużo ludzi ,wyjść i skoczyć, pociąć się , utopić czy poderżnąć sobie gardło albo się zadźgać. W dzieciństwie miałem próbę samobójczą,chciałem się nożem kuchennym zabić i jeszcze nie dawno kiedy byłem w głębokiej depresji ponad rok temu kiedy już miałem wszystko zaplanowane i poznałem tą dziewczynę co wspomniałem. Chodziłem do psychologa i nic mi to nie dawało i mi dała ofertę bo to była pani że najlepiej jak byś zapisał się do szpitala i po tym co powiedziała dałem sobie z tym spokój . Nie zażywałem nigdy leków bo nie chce być ogłuszony i powolniejszy i sam pracuje nad sobą.Są dni kiedy jest okii ,są dni co masz energię ,są dni co masz dołka ale z pomocą Dzikiej bo tak nazywa się ta dziewczyna i opisałem ją w innych postach zdałem sobie sprawę że przy niej jak jestem czuje się najlepiej . Jest moją podporą i prawdziwym przyjacielem i może pan Dziedzic w końcu załatwi swoje prywatne sprawy z Dziką i znów będzie nas trójka co mocno się przyjaźniła . Co chodzi o mnie to nie szukam związków bo się ich boje, kiedy jestem z dziewczyną sam na sam i coś wisi w powietrzu wtedy nie umiem się zachować,mam 1000 myśli na sekundę co w danej chwili o mnie myśli  ,najgorsze jest to że czytam w myślach bardzo dobrze i rozpoznam po minie czy po głosie że mnie oszukuje i ze mnie drwi co czuje się wtedy zakłopotany i chce uciec. Czuje że jestem dla niej jak robak ,ona jak super girl co zaraz mnie powali na nogi, pokaże kto ma władze ,wyobrażam sobie że jestem dla niej jak malutki chłopczyk a może i dziewczynka bo mam zachowania i tej płci bo jestem wrażliwy jak na faceta. Facetów się nie boje bo nawet Lucyfera mam w dupie co mnie prześladuje czy na ulicy czy gdzie jestem bo wszędzie wisi mi śmierć na drodze, lubię adrenalinę, lubię wyprawy  po górach i lasach ( jestem jak WILK co wędruje i szuka coś nowego i myślę że dawniej byłem Wilkiem z mojego innego życia lubię niebezpieczeństwo , igranie z życiem i śmieje się z Lucyfera że mu się nie udało a z innych zainteresowań dawniej siłownia ale barki zjechane to teraz więcej rower i bieganie bo jeszcze nie dawno temu byłem we wojsku  ale dziewczyn tak i zawsze one mają decydujący głos czy jak będę się czuł. Jeżeli jestem z dziewczyną na luzie w przyjaźni wtedy można mnie poznać jakim człekiem jestem ale przy pierwszym spotkaniu mogę wyjść na pajaca lub na idiotę . Ale pracuje nad tym i być może już jestem gotowy przeciwstawić się temu i spotkać się w przyszłości z dziewczyną co może kiedyś pokocham ale wystarczy mi miłość do Dzikiej bo jest moim całym światem i liczę na to że zawsze będzie dla mnie najbliższa.. Chciałbym się z wami przywitać i witam na forum, przepraszam jak was męczę swoją obecnością ale chce tu trochę popisać bo pisanie zawsze było dla mnie jak część terapii co lżej się na sercu robiło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja do swojej schizotypi dostałam kolejną diagnozę- autyzm. 

Kiedyś bardzo mocno czułam się autystykiem ale T zaprzeczał. Więc przestałam w to wierzyć. A teraz po wielu latach potwierdził, tłumacząc że na poczatku terapii nie wszystko widać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ten wpis z 8 marca to 100% prawdy o mnie. 

Natychmiastowe zabijanie każdego przejawu swojego "ja". I to tak szybkie że ten przejaw nawet nie zdąży wyjść na wierzch, do stanu świadomości a już następuje atak i zabicie. W ten sposób wnętrze staje się coraz bardziej puste, pozbawione życia. Następuje taka sekwencja po sobie w sytuacji gdy ma się pojawić jakieś odczucie  z poziomu "ja"- najpierw lęk, potem nienawiść a potem atak i zabicie. To wszystko w jednej sekundzie tak że jest to niezauważalne. I nawet nie wiem że był atak i zostało coś we mnie zabite. Moje "ja" jest dla mojego mózgu obcą istotą we mnie którą on stara się zniszczyć, to dla niego wróg nr 1 który mu zagraża i chce go przejąć. 

Kiedyś miałam jakieś żywe odczucia ale wszystkie zostały zabite i żadne z tych odczuć już nigdy się nie powtórzyło. Od 11 lat mam terapię a jestem coraz uboższa wewnętrznie bo ten proces zabijania bez przerwy u mnie trwa, mimo bardzo dużych zmian w efekcie terapii na plus. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O autyźmie T mi powiedział w odpowiedzi na mój wzgląd ale nie pierwszy bo już od dawna o tym wiemy. Więc nie wiem dlaczego dopiero teraz określił to jako autyzm. 

Znów wejrzałam w siebie i zobaczyłam że zostałam odrzucona przez rodzinę zaraz po urodzeniu bo miałam poważną wadę. Jest to brak odpowiedniego organu, ośrodka za pomocą którego nawiązuje się relacje z ludźmi. Ja tego nie potrafię, nie potrafię tworzyć więzi bo nie mam czym tego robić, nie mam odpowiedniego narzędzia, w środku jestem pusta. 

Z tego braku we mnie tego ciała emocjonalnego jestem całkowicie bezbronna wobec ludzi, słabsza bo nie ma kto we mnie mnie bronić, nie ma we mnie miejsca tworzenia się mojej siły. Stąd takie silne lęki przed każdym człowiekiem. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Współczuję, że tak długo musialas czekać na postawienie prawidłowej diagnozy. U dziewczynek trudniej jest stwierdzić tą chorobę - tak cZytałam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To czekanie akurat niczego nie zmieniło bo i tak cały czas miałam intensywną terapię. Tyle że teraz jestem bardziej zdołowana bo myślałam że już za mną to co najgorsze i że już uda mi się szybciej uzyskiwać poprawę. A tak to nie wiem czy w ogóle i czy uda mi się z tego wyjść. Po prostu znów jest ze mną gorzej niż myślałam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×