Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nie potrafie sie zmobilizowac do niczego


konwalia123

Rekomendowane odpowiedzi

Moj problem dotyczy kompletnej dezoorganizacji czasu,nie potrafie sie zmusic do podstawowych czynnosci,wszystko co sie da odkladam na pozniej.Naprawde chcialabym sie zaczac uczyc ,skonczyc prawko ,czytac ksiazki ,robic wszystko co kiedys chcialam i nawet lubilam robic.Ale nic nie ma dla mnie sensu...nie mam zadnej motywacji do dzialania ,zebranie sie do posprzatania pokoju zajmuje mi godzine albo dluzej,..od miesiaca nie moge posprztac w torebce.!jestem ciagle zmeczona apatyczna...nie ma we mniew ogole zycIA.

Na nic nie mam ochoty,praktycznie nic nie sprawia mi przyjemnosci.Potarfie caly dzien myslec nie wiadomo o czym ,troche posiedziec na kompie ,pospac ,pokrecic sie do domu i tak mija mi dzien.Nie chec byc tak bezuzyteczna..chcialabym miec jakies cele ,ambicje , ale to wszystko umiera we mnie....

Tez tak macie?

nie wiem czy to juz zwykle lenistwo ....kiedys tak nie mialam:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

podobno leniwym ludziom lenistwo sprawia radość i nie mają z tego powodu wyrzutów sumienia a Ty tak raczej nie masz. Ja też już od wielu miesięcy nic nie robię albo nie mogę niczego zacząć albo jak zacznę to porzucę tak jak było w przypadku terapii. Nawet jak pracowałem zawodowo to było podobnie na nic nie miałem ochoty a pracę wykonywałem z wielkim i męczącym przymusem z poczuciu obowiązku a nie chęci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

konwalia123, ja mam identycznie od jakiegoś czasu, też na nic nie mam ochoty i nie wiem, czego oczekuje od życia i samego siebie. Nie sądzę, aby to było zwykłe lenistwo, to stan, który zapewne wymaga specjalistycznego leczenia. A co spowodowało taki stan u Ciebie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no cóż, tak jak poprzednicy, mogę napisać że mam tak samo, a co więcej dokładnie tak samo... Mogłabym napisać to samo co Ty. I to co najgorsze ten wyrzut sumienia... Tak chciałabym po prostu wstać z kanapy, posprzątać w domu... Nie mam sił wstać zrobić sobie jeść, a czuję że jestem potwornie głodna. Jedyny sukces jest taki że czuję jakiś głód, pół roku temu mogłam wcale nie jeść(w ciągu 9miesięcy schudłam prawie 10kg) ale to może było przez leki. Niestety je odstawiłam bo źle się czułam fizycznie, co sprawiało mi problemy w pracy, kiedy je odstawiłam poczułam się lepiej, ale do miesiąca rozsypałam się psychicznie.

W dzień jest najgorzej, zasłaniam nawet zasłony bo mnie przeraża wszystko na zewnątrz, koło 21 udaje mi się zwlec z łóżka żeby zmyć naczynia, zrobić jeść chłopakowi który koło północy wraca z pracy... I się umyć, ale jest to minimum, i obawiam się że za tydzień kiedy mój chłopak wróci z pracy zastanie mnie w takim samym stanie w jakim mnie pozostawił kiedy wychodził... Nie mogę w to uwierzyć co się ze mną stało, w całej historii mojej choroby nigdy nie było tak źle. Zamykałam się przed światem na kilka miesięcy, ale to był na ironie bardzo rozwojowy czas. Czytałam, potrafiłam się czemuś kompletnie poświęcić i się uczyłam... Miałam myśli samobójcze, próby, byłam w szpitalach... Ale naprawdę nigdy nie było tak źle, żeby mi się kompletnie nic nie chciało... tzn chce mi się, ale czas leci, a ja nie potrafię nic zrobić, jakbym była uwięziona w martwym ciele.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Faktycznie, to "lenistwo" może mieć charakter prokrastynacji, czyli patologicznej tendencji do nieustannego przekładania pewnych czynności na później, ujawniającej się w różnych dziedzinach życia. Prokrastynacja to nie brak silnej woli ani brak ambicji. Prokrastynacja często nie zostaje rozpoznana. Człowieka uznaje się za notorycznego leniucha. Prokrastynator unika podjęcia jakiegoś zadania niejednokrotnie z lęku przed możliwą porażką - lepiej zatem nie robić nic niż narazić się na kompromitację w oczach innych, a przede wszystkim swoich własnych...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moze rzeczywiscie to prokastynacja..Kiedys pare lat temu bylam chorobliwie ambitna ,chcialam byc najlepsza we wszystkim ,mialam wiele zainteresowan ,ktore rozwijalam ,radosna, radosc sprawialy mi spotkania z przyjaciolmi.a Teraz kompletne dno...zero ambicji.Kompletna bezuzytcznosc.straszne lenistwo.Do niczego sie nie wezme jak nie mam noza na gardle.za nauke biore sie dopiero w sesji chociaz mam mase wolnego czasu ,stresuje sie ,zaliczam noce ,a przeciez chcialabym dostac cos wiecej niz 3 bo wiem ze mnie na to stac.Chcialabym nauczyc sie wielu rzeczy ale nie mam najzwyczajniej sily. Nie czuje potrzeby .NIC NIE MA SENSU...wypalilam sie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

konwalia123 to że bierzesz się za naukę w ostatniej chwili to normalka sporo osób tak ma. Też muszę mieć zwykle nóż na gardle aby cokolwiek robić, żebym zaczął szukać pracy w przeszłości skłoniła mnie tylko groźba głodu i bezdomności teraz takowej nie mam mieszkając u rodziców i nie mogę się zebrać. Psycholog powiedziała mi że muszę wziąć w końcu odpowiedzialność za swoje życie a nie szukać kogoś kto mnie pokieruje i zadecyduje za mnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To proste. Trzeba wyprowadzić się od starych i zacząć się utrzymywać samemu. To również dobry sposób na odchudzanie. ;)

 

Skuteczne dla panów chowanych pod okiem Matki-Polki, co to mieli wszystko pod nosek podstawione. Reszta ma inny pogląd.

 

To dziwne, bo nikt mi niczego pod nosek nie podstawiał, a mam właśnie taki pogląd. I bądź tu mądry...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak leczyć prokrastynację? To faktycznie trudna sprawa i nawet psychologowie oraz psychiatrzy czują się bezradni. Leki antydepresyjne dodatkowo tłumią resztki jakiejkolwiek motywacji, leki stymulujące z kolei podnoszą napęd, ale ni jak nie wpływają na sferę motywacyjną ani nie podnoszą woli działania. Zmuszanie się do pracy też działa tylko na krótka metę, bo objawy choroby nie pozwalają zmobilizować się i kontynuować podjętej aktywności. Niektórzy faktycznie twierdzą, że najlepszą metodą jest uniezależnienie się od rodziców czy małżonka albo innej osoby, która do tej pory "zabezpieczała" nasz los i wzięcie swojego życia we własne ręce. Widmo braku środków do życia i dachu nad głową zwykle zmusza do działania... U innych jednak na bazie prokrastynacji rozwijają się inne trudności i patologie, jak wyuczona bezradność, chroniczne bezrobocie, ciągłe korzystanie z opieki społecznej albo powrót do "zacisza domowego", który zamiast rozprawić się z patologicznym lenistwem, "przygłaskuje problemy" i "hoduje" prokrastynatorów...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×