Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jedzenie - można się hamować ale nie można się zmienić?


Tes

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem na diecie od okolo 9 miesiecy. Schudlam 20kg (teraz mam wage w normie). Dieta nie jest jakos bardzo restrykcyjna, nie jest niezdrowa, nigdy nie chodze glodna, nie skacze mi cukier bo go nie jem. Na poczatku diety trzymalam sie jej bardzo scisle, to znaczy zero odstepstw, dokladnie te same godziny, zero podjadania, obsesja na punkcie tego czy czasem w potrafie nie bylo np tluszczu (jem oddzielnie wegle i tluszcze). Teraz juz sie nie boje kilku kropel oliwy na makaronie, odrobiny cukru w ketchupie, podjadam sobie orzeszki przed obiadem.. Ale chociazby sie nie wiem co dzialo ciastka czy czegos takiego w zyciu nie zjem. W weekend w ogole nie jestem na diecie. Wtedy sie zaczyna. Moglabym jesc caly czas. W ogole nie chce jesc tego, co jem na diecie, potrafie caly dzien jesc same krakersy i ciastka (to co najbardziej zakazane). Od poniedzialku do czwartku moja waga powoli wraca do normy i tak w kolko. Ciagle czekam na weekend, czasami mnie dobija, ze chce cos zjesc i nie moge. Probowalam wprowadzic zasade, ze pozwalam sobie czasami na cos smacznego zamiast sie obzerac w weekend, ale u mnie to sie nie sprawdza. U mnie ze wszystkim jest wszystko albo nic. Mam wrazenie, ze caly tydzien rosnie we mnie frustracja, w weekend nastepuje ulga. Czasami tylko martwie sie, ze jem jak.. swinia. Jedzenie czegos smaczenego co jakis czas nie daje mi tej ulgi, poczucia swobody, ja musze sie poprostu "nazrec". Czasami do bolu. Musze poczuc pelny brzuch, przejedzenie, najlepiej jak zrobi mi siedobrze, zebym miala dosc na caly tydzien. Tak sobie myslalam, ze tak to juz jest na diecie, ze trzymasz sie w ryzach i potrzebujesz odreagowac i jesz jak psychol ale.. uswiadomilam sobie, ze przed dieta robilam to samo, wcale nie w mniejszym stopniu. Tez jadlam ciastka po kryjomu, dlatego tak przytylam. Moj facet co weekend mowi mi : "Ty sie nigdy nie zmienisz", czy ma racje? Nie tylko on widzi, że jestem taka sama, znajomi się smieja z tego ile potrafilam zjesc i ze myslalam tylko o tym..

 

Meczy mnie, ze moje zycie kreci sie wokol jedzenia! Od zawsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tes, witaj na forum.Bardzo dobrze Cię rozumiem.Moje życie wokół talerza kręci się 14 lat(większość mojego życia bo mam 27) choruje na ed.Teraz z wszystko albo nic przechodzę ,tak jak Ty ,etap- wszystko.

Czy się zmienimy?mmmch..trzeba mieć nadzieję i można to osiągnąć dzięki terapii,ja próbuję,powalcz i Ty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W sumie to sama nie wiem, czy mam problem. Też boję się, że to uzależnienie zamienię na inne..

 

Jeśli mowa o terapii, to zawsze miałam tyle różnych problemów, że po iluś sesjach nadal trwało ustalanie w czym rzecz, z każdej po kolei rezygnowałam, za drogie to, a nikt nie uważał tych wizyt za słuszne..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tes,

po kazdym jedzeniu rosnie, przeciez po to własnie jemy zeby miec energię :)

a ze po jednym mniej a po drugim bardziej to owszem...

ale piszesz ze łomoczesz krakersy i ciastka w weekend i inne zakazane rzeczy...

to pewnie ci rośnie...

 

jedzenie jest przyjemne...przyjemność uzależnia... :(

człowiek sobie rekompensuje braki :(

a potem są wyrzuty sumienia :(

nie jest łatwo

wiem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×