Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
lochfyne

Lubie pisać i rozmawiać, a nie mam z kim...

Rekomendowane odpowiedzi

Pomyślałem że popiszę sobie na forum, może ktoś to przeczyta, a nawet coś odpisze. Mam tendencję do pisania bardzo długich wiadomości, lubię się wygadać, ale nie chcę Was znudzić już pierwszym postem, więc postaram się w miarę krótko zacząć.

 

Dzieciństwo miałem niezbyt udane, tata trochę pił, kłócił się z mamą i dlatego pamiętam głównie awantury. Z drugiej strony niczego mi materialnie nie brakowało, choć skromnie to było wszystko. Rodzice są strasznie niedopasowanymi ludźmi, ja byłem ich wpadką, o czym się w wieku bodajże 12 lat dowidziałem podczas jednej kłótni kiedy pijany ojciec żałował że mnie mama nie usunęła, bo wtedy nie musieliby ze sobą razem żyć. Od dziecka byłem bardzo lękliwy, cichy i bardzo mocno zamknięty w sobie. Koło 20-tki dowiedziałem się że to się nazywa fobia społeczna.

 

Uczyłem się dość dobrze, choć to złe słowo, nie uczyłem się kompletnie, a miałem dobre oceny, gdyż wiedza wtedy sama mi do głowy wchodziła. W szkole średniej zacząłem się upijać, bo pozwalało mi to wreszcie się rozluźnić i zapomnieć o problemach. Jednak czyniłem to stosunkowo rzadko, gdyż miałem ograniczone grono znajomych, którzy bardziej z łaski się ze mną przyjaźnili niż na prawdę łączyła nas jakaś przyjaźń. Zaczęły się problemy w szkole, kiepsko mi szło, ponieważ się nie uczyłem prawie w ogóle to zaległości się nawarstwiały. Największe problemy miałem z matematyką i fizyką, oraz angielskim. Mimo to jakoś zdawałem. Maturę z polskiego napisałem na 5-tkę, z matmy ściągnąłem co się dało i 3-ka mnie zadowalała.

 

Niestety na państwowe studia to było za mało, tym bardziej że nie wiedzieć czemu chciałem iść na studia techniczne, mimo że ewidentnie jestem humanistą. No ale taka opinia wokół mnie panowała że po humanistycznych to nie ma pracy, a po technicznych jest konkretny zawód. Poszedłem więc na techniczne, ale prywatne. Jak łatwo zgadnąć, na prywatnej uczelni, głównie zajmowali się kasowaniem czesnego, a uczyć studentów im się specjalnie nie chciało. W sumie mi to pasowało, bo uczyć się nie chciałem. Mimo tego dobrze mi szło, wszystko zaliczałem w terminie i bez problemów. Na koniec złożyłem indeks z wszystkimi wpisami i miałem zamiar pisać pracę inżynierską.

 

Ale coś się zacięło. Nie mogłem zacząć.... Nie wiedziałem jak. Denerwowałem się na samą myśl o zaczęciu pisania tej pracy. Żeby było śmiesznie napisałem kolegom z roku dwie prace za pieniądze. Ale swojej nawet nie zacząłem. Minął jeden termin, drugi, a ja nic siedziałem i nic nie robiłem. Potem skreślili mnie z listy studentów. Od tego czasu minęło 3 lata.

 

Zamiast siedzieć w domu, pomyślałem że wyjadę do większego miasta. Wybór padł na Kraków. Pomyślałem że skoro nie napisałem pracy to może podszkole się w czymś i pójdę do jakiejś pracy. Ale chyba podświadomie nie chciałem. Bałem się. Nie wiedziałem co zrobić. Nie pracuję do dziś. Niedawno dopiero napisałem CV. Wcześniej miałem tylko mały epizod, wykonywałem zlecenia ktore znalazłem w internecie i ogłaszałem się trochę na allegro. Ledwo udało mi się utrzymać przez pół roku, ale to były drobne pieniążki.

 

Po przyjeździe do Krakowa postanowiłem że pójdę do psychiatry. Dostałem leki na fobię społeczną, bo to powiedziałem lekarce że mi dolega. Ale brałem je tylko 3 miesiące, bo potem poszedłem na psychoterapię grupową na Lenartowicza. Tam wyszła moja fobia, bo prawie się nie odzywałem na grupie. Jedynie na przerwach byłem duszą towarzystwa, żeby było śmiesznie. Ale praca na grupie i na indywidualnej prawie zero. Na wypisie wpisali mi fobię społeczną i zaburzenia osobowości typu bliżej nie określonego. Sugerowali że powinienem tutaj przyjść jeszcze raz, ale dla mnie terapia była tak ciężkim przeżyciem, że nie byłem w stanie iść tam jeszcze raz, tym bardziej że w tamtej chwili że dalej byłbym zamknięty i niewiele bym pracował.

 

Po terapii pojawiła się pustka. Co zrobić dalej z sobą. Nie wiedziałem kompletnie. Dostałem chyba depresji. Więc wróciłem do leków. Poczułem się lepiej. Poznałem dziewczynę, trochę korzystałem z życia. Ale ta dziewczyna nie była dla mnie, więc zakończyłem związek. Potem dostałem jeszcze gorszej depresji. Nic nie jadłem, spałem do 15-tej. Rodzice chcieli mnie wysłać do szpitala psychiatrycznego. Ale ostatecznie zostałem w domu i trafiłem do innego, tym razem na prawdę dobrego lekarza. On postawił mnie na nogi, poczułem się lepiej, poznałem nową dziewczynę. Zobaczyłem też jakieś efekty terapii, stałem się bardziej otwarty, więcej mówiłem co czuję i myślę. Związek z tą dziewczyną wreszcie wyglądał tak jak tego oczekiwałem. To był najwspanialszy rok mojego życia. Problem dalej miałem. Nic nie robiłem. Nie pracowałem. Ale w kwestii relacji z kobietą było według mnie wszytko idealnie.

 

Niestety, związek po roku się zakończył, dokładnie w styczniu tego roku. Wydaje mi się że ta dziewczyna okazała się jeszcze bardziej neurotyczna ode mnie. Mimo że ja starałem się wszystko mówić co myślę i czuję, ona jak mi się wydawało też, to jednak pod koniec związku coś ukrywała. A we wspomnianym styczniu mnie rzuciła. Co gorsza nic mi nie wyjaśniając, nie przeprowadzając żadnej rozmowy. To mnie w tym wszystkim bolało najbardziej. Decyzję rozumiem, być może faktycznie do siebie nie pasowaliśmy, tak jak mi się wydawało. Ale rozstanie było według mnie z jej strony bardzo niegrzeczne i niedojrzałe. No trudno żyje się dalej. Leki działały, choć jakieś tam epizody lekko depresyjne się trafiały.

 

W kwestii pracy próbowałem zacząć robić jakieś zlecenia przez internet. Chciałbym zostać grafikiem komputerowym. Jakieś tam podstawowe umiejętności mam. Poza tym mam zmysł plastyczny, jakieś tam wyczucie estetyki, więc pomyślałem że to byłby dobry zawód dla mnie. W miarę przyjemny. Niestety żeby być grafikiem trzeba się sporo uczyć, przerabiać kursy/tutoriale z internetu i ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. A ja dostałem blokady. Takiej samej jak przed pisaniem pracy inżynierskiej. Nie potrafiłem nic zrobić, nic zacząć, nawet nie potrafie kursu w potaci filmu wideo obejrzeć ściągniętego z internetu... Tak więc utrzymałem się przez pół roku robiąc jakieś tam drobne zlecenia. Ale ostatnio już mi się nie trafiają takie zlecenia. A w między czasie nic się nie nauczyłem, nie zrobiłem nawet małego kroku na przód. W zasadzie nie zrobiłem go od 3 lat, od kiedy jestem w tym mieście. Finansowo wspomagają mnie rodzice ale ich cierpliwość też się kończy.

 

Ostatnio stwierdziłem że muszę schować ambicje do kieszeni. Skulić głowę i iść do jakiejkolwiek pracy, bo grafikiem chyba nie zostanę. Tydzień temu napisałem dopiero CV, na razie wysłałem je w jedno miejsce. Idę na rozmowę we wtorek. To chyba jakaś prosta, mało płatna praca biurowa. Ale trudno. Przynajmniej wyjdę z domu, będę miał rygor, bo tak to śpię. cały dzień i nic nie robię. Oby się udało...

 

Jakie są moje problemy? Tej fobii społecznej już nie odczuwam. Rozmawiam normalnie z ludzmi jak muszę, choć sam specjalnie do tego nie dążę. Gorzej czuję się w większym towarzystwie, grupie, wtedy jestem bardzo wycofany i boję się zabierać głos. Poza tym nie mam większych problemów z rozmawianiem z drugim człowiekiem, można nawet powiedzieć że jestem dość mocno wygadany. Na pewno trafiają mi się epizody depresyjne. No cóż, trafiają się. Ostatni był mocny, bo zmieniałem lek i miałem nawet myśli samobójcze. Ale już jest okey. Chce żyć, więc luz. Na pewno mam mocno neurotyczną osobowość. Dusze w sobie problemy i to prowadzi że ciężko mi się żyje. To chyba są te zaburzenia osobowości typu bliżej nie określonego? Nie wiem, bo nie ma o tym nic na internecie.

 

Tyle w skrócie, choć chyba ze skrótu nic nie wyszło, ale i tak nie powiedziałem wszystkiego co chciałem ;) Pozdrawiam czytających i gratuluje wytrwałości jeśli dotrwaliście aż tutaj :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Witaj na forum:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, witam, ale ja to już stary forumowicz jestem, bo mam tutaj konto od lipca 2009 :P Tyle tylko, że od tego czasu byłem tutaj z raz czy dwa. Nie wiem czy dobre miejsce wybrałem, na opisanie swojej historii? :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dobre,to forum psychologiczne..każdego historia jest inna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pytałem w sensie czy dobry dział ;) Bo nie widzę żeby tutaj ktoś opisywał historię swojego życia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Przeważni nowi forumowicze robią to w witam,jak bedzie źle to moderatorzy przeniosą go tam gdzie należy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm, jednak chyba zły dział wybrałem... przywitaj się byłby może lepszy... Chciałbym żeby ktoś skomentował moje problemy, o ile to możliwe i nie za dużo wymagam. :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj.

 

Myślę podobnie jak Ty, że wysłanie cv i umówienie się na rozmowę o pracę to dobre posunięcie. Najtrudniej jest zacząć. Brak pracy, środków niezbędnych do przeżycia i też jakiegoś szacunku u innych na pewno nie jest przyjemny. Myślę, że kiedy zaczniesz pracować, nawet w jakiejś prostej pracy, to oprócz korzyści materialnych zyskasz tej więcej pewności siebie, która jest moim zdaniem ważna przy fobii społecznej czy innych zaburzeniach.

 

To będzie już jakaś podstawa aby móc działać na kolejnych "polach" jak związki z kobietami, samokształcenie w zakresie grafiki i tak dalej.

 

Życzę powodzenia i pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dział wybrałeś dobry, "witam" nikt nie czyta, poza moderatorami, którzy muszą i najwyraźniej przeklejają tylko przygotowane wcześniej w notatniku "witaj na forum" :P Tu możesz trafić na kogoś, kto szuka tego, co Ty.

 

Od komentarza się jednak powstrzymam, bo, no cóż, będę szczera - bywam wredną suką, jestem zawistna, a jednocześnie mam wysokie poczucie moralności - więc zazdrościłabym Ci tego, co było dobre w Twoim życiu, a opiep...ła za całą resztę ;p Chyba, że uważasz, iż trochę krytyki i kop w dupę dobrze Ci zrobi, to zapraszam na PW ;)

 

Dodam, że mamy coś wspólnego - marzenia o grafice komputerowej, w kierunku której nic nie robimy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za wpisy, miło wiedzieć że ktoś tu zagląda, a nawet czyta :) Chciałbym mieć właśnie taki temat w którym bym się miał możliwość wygadać, rodzaj pamiętnika, w którym pisałbym co tam u mnie słychać. Miałem taki temat na innym forum z fobią społeczną, ale mnie usunęli, bo miałem pentagram w awatarze i admin do mnie napisał, że rzekomo ktoś do niego napisał, że ten znak obraża jego uczucia religijne i mam go usunąć :shock: Nie zgodziłem się więc mnie zbanowali, chorzy ludzie, ale tej choroby raczej nie da się leczyć :D

 

@mjp, właśnie wróciłem z rozmowy o prace. Ehh szkoda słów.... cały dzień stresu, tylko po to żeby się okazało że to jakaś akwizycja ubezpieczeń jest... w ogłoszeniu oczywiście ani słowa, wszystko ładnie, pięknie, jakiś koncern finansowy poszukuje pracowników w związku z otwarciem nowego biura, na rozmowie też pięknie wszystko, co to za wspaniała firma, a na koniec się okazuje ze to zwykła akwizycja jest... jak powiedziałem tej babie ze to akwizycja, to wielce się oburzyła, że wcale nie, no ale to jest praca ze nie masz żadnej podstawy tylko prowizje 400 złotych od pozyskanych klientów. Tyle że sam sobie musisz ich znaleźć... no nie wiem się czy śmiać czy płakać :?

 

Z moim średnim wykształceniem i brakiem jakichkolwiek przydatnych umiejętności coś mi się wydaje że sobie poszukam tej pracy trochę. Kurcze ja mam problem z wysłaniem CV, z napisaniem listu motywacyjnego. A tu trzeba wysłać dziesiątki maili żeby coś z tego było. Nie wiem jak to będzie...

 

@Kiya,wal śmiało, możliwe że potrzebuję kopa w dupę. A napisałem tutaj właśnie po to żeby ludzie komentowali, powiedzieli co myślą o moim życiu i sytacji. Poza tym chciałbym się tutaj wygadać. Na PW też się zgłoszę, acz dopiero jak mnie nastrój najdzie... Odnośnie jeszcze kopa w dupę, to mówiłem nawet ostatnio terapeutce o tym że chciałbym żeby mnie ktoś opieprzył. Doszliśmy do wniosku że chciałbym być traktowany jak dziecko, albo żeby mnie ktoś przytulił, pogłaskał i powiedział że mam ciężką sytuację, albo chce żeby mnie ktoś opieprzył, dał kopa w dupę i powiedział co mam zrobić. To taki trochę brak rodziców... który przez całe życie odczuwałem, bo raczej nieudolni byli w wychowywaniu swoich dzieci.

 

Ehh...

 

Skoro już piszę, to może dodam że 2 tygodnie temu poznałem dziewczynę przez internet. Spotkaliśmy się dopiero dwa razy. Podoba mi się, jest atrakcyjna, wydaje się otwarta i bezpośrednia. Takich cech charakteru szukam, acz nie wiem jeszcze czy mentalnie mi ona pasuje. W każdym bądź razie trochę podłamany jestem, bo ma dziwny zwyczaj, że nie daje numeru telefonu. Wiec jedyna moja forma kontaktu z nią to wiadomość przez internet. Nawet gg nie mam. Rozmawialiśmy na ten temat i powiedziała że dba o swoją prywatność. Niby rozumiem, acz mogłaby dać mi już ten numer. Poza tym nie wiem czy do niej napsuję. Ja jestem typowym nieudacznikiem. A ona właśnie na początku listopada broni magistra, ma już inżyniera. Poza tym pracuje od 3 lat w jakimś biurze projektowym, a wcześniej była za granicą jako inżynier produkcji. To chyba nie przypadek, że jej tak wszytko w życiu wychodzi. Mogłaby mieć takich facetów jak ja na pęczki, a nawet lepszych. Boję się trochę że jak mnie bliżej pozna, to się zrazi do mnie. Albo że odrzuci po prostu... No nie wiem.. Na razie będzie przerwa w spotykaniu się, bo długi weekend, a potem ma obronę, więc się będzie uczyć. Nie mogę nawet wysłać jej smsa żeby życzyć miłego weekendu, czy powodzenia na egzaminie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Chciałbym mieć właśnie taki temat w którym bym się miał możliwość wygadać, rodzaj pamiętnika, w którym pisałbym co tam u mnie słychać.

W sumie ciekawy pomysł. Coś jak blog, ale tylko dla świrów ;D Zawsze miałam ten problem z pamiętnikami internetowymi, że ze względu na znajomych nie da się być całkowicie szczerym. Nie interesowało mnie natomiast prowadzenie anonimowego bloga z komentarzami całkowicie obcych ludzi... A tylko dla siebie, to ja już mogę na kartce albo w notatniku pisać ;) Natomiast tu - to mogłoby być co najmniej ciekawe...

Miałem taki temat na innym forum z fobią społeczną, ale mnie usunęli, bo miałem pentagram w awatarze i admin do mnie napisał, że rzekomo ktoś do niego napisał, że ten znak obraża jego uczucia religijne i mam go usunąć :shock: Nie zgodziłem się więc mnie zbanowali, chorzy ludzie, ale tej choroby raczej nie da się leczyć :D

Rzeczywiście, szkoda słów na coś takiego...

Z moim średnim wykształceniem i brakiem jakichkolwiek przydatnych umiejętności coś mi się wydaje że sobie poszukam tej pracy trochę. Kurcze ja mam problem z wysłaniem CV, z napisaniem listu motywacyjnego. A tu trzeba wysłać dziesiątki maili żeby coś z tego było. Nie wiem jak to będzie...

Też jestem po szkole średniej, w życiu nie napisałam żadnego listu motywacyjnego (bo uważam to za poniżające przy zawodach takich jak kasjer-sprzedawca, "proszę mnie przyjąć, od zawsze marzyłam, żeby przekładać towar na taśmie", jasne) i jeszcze nigdy nie dostałam pracy przez CV. W pięciu miejscach po prostu poszłam bezpośrednio do właściciela/szefa/osoby upoważnionej, w pozostałych dwóch zostałam polecona przez znajomych. Toteż, jeżeli tylko jest taka możliwość, to nie wysyłąj/zostawiaj CV, tylko dzwoń i proś o kierownika. Dużo skuteczniejszy sposób dla takich osób jak my...

To taki trochę brak rodziców... który przez całe życie odczuwałem, bo raczej nieudolni byli w wychowywaniu swoich dzieci.

W moim przypadku nie jestem pewna, czy "wychowywanie" to w ogóle odpowiednie słowo ;)

Skoro już piszę, to może dodam że 2 tygodnie temu poznałem dziewczynę przez internet. Spotkaliśmy się dopiero dwa razy.

Masz BARDZO dziwną definicję słowa "dopiero"... A co Ty sobie myślałeś, że zupełnie obca osoba będzie nagle chciała spędzać z Tobą czas co drugi dzień? Najpierw trzeba się poznać, oswoić, dopiero potem zaczyna się odczuwać potrzebę spędzania razem czasu. Zwłaszcza, że z tego, co piszesz, jest osobą, która raczej nie narzeka na nadmiar czasu :P Nie dziwię jej się wcale, że nie dała Ci jeszcze swojego numeru. Jak sam mówisz - mogłaby mieć takich jak Ty na pęczki, więc pomyśl tylko ile osób miałoby jej numer... A kto wie, może miała jakieś przykre doświadczenia z tym związane? Możesz jej życzyć powodzenia przez internet :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Masz BARDZO dziwną definicję słowa "dopiero"... A co Ty sobie myślałeś, że zupełnie obca osoba będzie nagle chciała spędzać z Tobą czas co drugi dzień? Najpierw trzeba się poznać, oswoić, dopiero potem zaczyna się odczuwać potrzebę spędzania razem czasu. Zwłaszcza, że z tego, co piszesz, jest osobą, która raczej nie narzeka na nadmiar czasu :P Nie dziwię jej się wcale, że nie dała Ci jeszcze swojego numeru. Jak sam mówisz - mogłaby mieć takich jak Ty na pęczki, więc pomyśl tylko ile osób miałoby jej numer... A kto wie, może miała jakieś przykre doświadczenia z tym związane? Możesz jej życzyć powodzenia przez internet :)

 

Zapomniałem o tym temacie. A już o wątku z tą dziewczyną to w ogóle. Po tym drugim spotkaniu niby powiedziała do zobaczenia. Potem jeszcze wymieniliśmy wiadomości w której zaproponowałem spotkanie, ale jej nie odczytała i zawiesiła konto na portalu na którym sie poznaliśmy. A że mi swojego numeru nie dała to oznaczał koniec znajomości. Nie spodobało mi sie to, widocznie nie zrobiłem na niej większego wrażenia, choć wydawało mi się że jednak dobrze nam się rozmawia.

 

Po tej znajomości miałem przerwę w poznawaniu nowych ludzi. Bo mi się jakoś odechciało szukać dziewczyny. Acz ostatnio spotkałem się z dwiema kobieta. Jedna fajna, super nam się gadało, ale wyglądem nie przypadła mi do gustu jednak. Druga to porażka totalna, dawno takiej kiepskiej randki nie miałem. Za to w zeszłą niedziele, dziewczyna z która się umówiłem nie przyszła :D Nie odpisała na smsy, nie zadzwoniła.... No porażka.... Po czym następnego dnia zaczęła mnie przepraszać, ale tak jakgdyby nic się nie stało. Uświadomiłem ją że jednak się stało. No i przeprosiła mnie jeszcze raz i zaproponowała przeprosinową kawę, powiedziałem że się zastanowię.

 

Poza tym kompletna klapa z praca. Zlecenia które mialem ciągną się tygodniami, bo klienci nie odpisują. Nie mam już kasy, znowu będę musiał prosić rodziców o wsparcie :/ Ogolnie szkoda słów. Ale ostatnio coś robię do portfolio, więc moze niebawem zaczne szukac pracy na etat. Choć mam obawy że nikt mnie nie przyjmie, a jak przyjmie to się skompromituję, bo za wolno będę pracował, albo słabo mi będzie szło. Ot takie rozterki, odnośnie kreatywności mojej czy też pracy pod presją czasu... z czym wydaje mi się że nie będę sobie radził, bo strasznie wolno wszystko robię i potrzbuję żeby mi ktoś pomagał, radził i sugerował co mam konkretnie zrobić żeby projekt był dobry.

 

Od psychiatry dostałem Abilify + Wellbutrin. O czym w sumie pisałem już na forum. Abilify mi ciężko wchodziło, ale jakoś w miarę przetrwałem to i teraz nie jest źle... Uff idę spać.

 

-- 31 mar 2012, 15:22 --

 

Ta dziewczyna co się nie spotkała to jakaś totalna porażka chyba. Dalej się ze mną nie spotkała. Na dodatek wychodzi że to jakaś zatwardziała katoliczka, a ja mam alergie na wszelkie religie. Już się okazało że spotkanie z koleżankami, wizyta w kościele i droga krzyzowa do Kalwarii Zebrzydowskiej były ważniejsze niż spotkanie ze mną. Niby wiem że nie powinienem raczej z głeboko wierzącymi ludzmi się spotykać bo nadajemy na innych falach, ale chciałem dać jej szansę. A tu widze że klęczenie w kośiele ważniejsze jest niż poznanie mnie :lol:

 

Już nie odczuwam objawów Abilify co najwyżej lekki niepokój i rozdrażnienie czasem. Nie wiem tylko co powiedziec za 2 tyg lekarzowi. Czy warto to brać czy nie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×