Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
magdasz

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Rekomendowane odpowiedzi

W pale się nie mieści. Rodzice tak poprostu Cię tam zostawili wiedząc jakie masz problemy? Nie wiem jaki masz kontakt ze starymi, bo ja z moimi mam "taki sobie", ale to są wciąż najbliżsi mi ludzie. Być może powinnaś się skontaktować ze swoimi rodzicami, czy rodzicem (jak ostatnio napisałaś) i powiedzieć jak bardzo Ci źle.

Mam wrażenie, że w Twojej rodzinie wydarzyło coś złego, ale może się mylę, nie wiem. Poprostu nie rozumiem dlaczego pozostawiono Cię samą sobie. Muszę kończyć. Trzymaj się, Estreva.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sebo wiem o tym sama nie potrafie tego pojac...Samotnosc rowniez przyczynila sie do tego ze "siadla mi psychika" za kazdy blad nawet innej osoby potrafie obwiniac siebie..Czasami marze zeby nie istniec..Bo wydaje mi sie ze kazdemu przeszkadzam...Ostatnio czytalam artykul gdzie ktos ujal ludzi jako czesc ukladanki ktora musi sie "wpasowac" w cala reszte czyli swiat..Ale ja jakos do tej ukladanki nie pauje..Nie potrafie odnalezc miejsca w ktorym znajdowalabym sie idealnie..Tworzyla ta czesc zgranego obrazu :( Wszystko mi przeszkadza i tak samo mysle o sobie :( Pozostawiona samej sobie uzeram sie ze swoja zla wewnetrzna strona i tak jest codziennie...Niestety nie mam sil zeby wygrac..Juz chyba 2,5 roku mieszkam sama..Czasem samotnosc jest piekna ale w wiekszosci zabija...Kontakt z rodzicami? nie wiem jak to wyrazic...Chyba mnie kochaja ale ja tego nie widze albo oni tego nie okazuja...:( Od czasu gdy zostalam sama z soba znienawidzilam ludzi i caly ten kraj..Zylam nadzieja ze nie warto moze odbierac sobie zycia bo gdzies jest o wiele piekniej i kiedys sprawie ze niemozliwe stanie sie mozliwym czyli ze uciekne stad jak najdalej..Uciekne od ludzi ktorych myslalam ze znalam i kochalam :( Dzis jest mi wszystko obojetne..Rownie dobrze moge skonczyc jako zul mieszkajacy w jakims kontenerze ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no i poszlam do lekarza.zaproponowal terapie.stwierdzil depresje.

poco ja tam poszlam?teraz jest gorzej.zachcialo mi sie wychodzenia z domu to mam.dobrze mi sie zyje bez ludzi,jest taka bloga cisza..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

po to zeby sie otrzasnac i walczyc z tym diabelstwem ..

 

ja tez chcialbym znalezc sie na bezludnej wyspie i miec cisze i spokoj , ale przeciez nie przezyjesz calego zycia w duzym pokoju ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po to żeby znowu świeciło słońce, żeby niebo było niebieskie, żeby znowu kochać ludzi... żeby znowu być sobą sprzed choroby. I żeby pokonać własne słabości i wyjść z tego zwycięsko. Fajnie napisane? Ja na razie tego jeszcze nie potrafię ale może kiedyś się uda

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

napisane fajnie ale to nie dla mnie.moze kiedys znow sie bede usmiechac,ale teraz wszystko jest szare i beznadziejne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jest mi smutno dzisiaj zaczynają się dni kultury studenckiej, a ja nawet niemam z kim iść na koncerty, niemam żadnej paczki znajomych i w tym problem, mam jakieś pojedyńcze koleżanki ale żadna niema czasu,a samemu iść to jakoś tak dziwnie..., a dlatego niemam paczki znajomych ze studiów bo wtedy kiedy zawierało się znajomości ja borykałam się z problemami m.in z depresją i fobią społeczną i było mi ciężko, a teraz to wszystko odpokutowuje, wstyd mi z tego powodu że jestem sama

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kejtunia też tak mam i z tego powodu mam kompletne załamanie, qrde wczoraj w mieście był Clubbing w 8 klubach, koncert pod Zamkiem, wszyscy gdzies poszli tylko ja jak dzikus siedziałem w domu przed monitorem... Znam ten ból... 3ms sie. :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kawa nad morzem z jednej strony ciesze sie że mnie rozumiesz, a z drugiej przykro mi że też tego doświadczasz, a myślałaś o tym żeby to kiedyś wreszcie zmienić?? spróbować poszukać sobie jakiś znajomych??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wciąż o tym mysle, ale jakoś nie idzie mi to... :cry: może mam złe podejście do ludzi nie wiem sam...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam, dawno nie pisałam, co nie znaczy, że mnie tu nie było. Bywałam, czytywałam i nic poza tym, bo prawdę mówiąc ciężko mi przychodzi radzenie komuś, szczególnie gdy sama sobie nie mogę poradzić. Trochę się w moim zawodowym żciu pozmieniało, właściwie dopiero teraz, a nie mam już 20 lat, mogę robić to, co naprawdę lubię. i wiecie co? Dalej wbijam wzrok w ścianę i szczelniej nakrywam się kołdrą. Już-już myślałam, że poradzę sobie sama, ale widzę, że nic z tego i znowu będę musiała opowiadać to, co we mnie jakiemuś obcemu człowiekowi, który z racji wykształcenia ma monopol na szczęście, a któremu tak trudno uwierzyć. Brrr...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja z powodu trudności z nawiązywaniem kontaktów z ludźmi i przedewszystkim uczucia wyobcowania zawaliłem studia. Po 10 latach i tournee po trzech, czy czterech uczelniach nadal mam tylko średnie. Chyba mogę być z siebie dumny :?, hmm... to jest nawet trochę zabawne... Jestem nieźle pieprznięty, aaa co tam... Pozdrowionka!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sebo A ja postanowiłam znów isć na studia,mimo że mam równiez ogromne problemy ze sobą..W październiku składam papiery,choć potwornie się boję..Ktoś mądry z forum mi powiedział że nie można się bez przerwy pałować tym że a to mam depresję,a to nerwicę...itd..że trzeba mimo to iść na przód i w życiu coś robić. I tego się trzymam póki co i wierzę że będę się trzymać nadal.I Tobie tego życzę rownież..Nie rezygnuj!!!!Nie warto!

Pozdrawiam.

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:08 pm ]

Znaczy od pażdziernika już idę na uczelnię a w lipcu składam papiery...

Szybciej piszę niż myślę... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja już znowu nie mam siły. Tak fatalnie się czuję, że nie mogę wstać pójść się wykąpać i ubrać. Jestem taka rozleniwiona.. Jeszcze mam tyle do nadrobienia zaległości w szkole. :cry: Nie jestem w stanie się uczyć. Tak straszne mnie boli. 2 miesiące na lekach a postępy są nikłe. Nie mam siły. Tylko dzisiaj i jutro mam wolne. I znowu cały tydzień od początku. Nie wiem jak ja temu podołam. Nienawidzę tej choroby. :cry: Przepraszam, że jestem taka egoistyczna i piszę tu tylko o sobie. Ale ja nie potrafię pomóc. Już nie wiem jak z tym bagnem walczyć. Straciłam całą swoją duszę. Padam z wyczerpania. :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przepraszam, że jestem taka egoistyczna i piszę tu tylko o sobie. Ale ja nie potrafię pomóc. Już nie wiem jak z tym bagnem walczyć. Straciłam całą swoją duszę. Padam z wyczerpania. :cry:

 

...nie jesteś egoistyczna, od tego włąśnie jest jęczarnia :smile: , ja też się tak czułę jeszcze kilka dni temu, ale z dnia na dzień jest mi lepiej. Udaje mi się ponieważ postanowiłem się motywować, że musze coś zrobić i nie ma żadnego ALE! powtarzam sobie wciąż "...MUSISZ SIE RUSZYC, BYLE GDZIE, ABY DO LUDZI, MUSISZ !...zmuszam się do wychodzenia na dwór, pomaga mi w tym jazda na rowerze...tobie też polecam.

POZDRAWIAM, TRZYMAJ CIĘ CIEPLUTKO I POWODZENIA :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już chciałam się zmobilizować. Udało mi się poszłam do łazienki. Ale nie ma ciepłej wody. :cry: Już nie mam więcej pomysłów. Koszmar. Ale dziękuję za radę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marla

zgadzam się z tym, że nie można ciągle biadolić i że trzeba coś w życiu robić, choćby na siłę. Niedawno zacząłem myśleć o tym, żeby znów rozpocząć studia, ale ciągle się waham. Boję się jak zawsze tego samego, że nie będę potrafił wcielić się w szeregi reszty studentów, że znowu będę gdzieś na uboczu. Czasem myślę, że dałbym radę, że jakoś by to było, a za chwilę ogarnia mnie strach i tak w kółko. Huśtawka nastrojów, normalka. Ale staram się, odczuwam coraz większą potrzebę, żeby w końcu coś z tym swoim życiem zrobić, bo czas płynie tak szybko. Może w końcu się uda. Życzę tego Wam wszystkim z całego serca. Pozdrawiam serdecznie i ścisakm z całych sił. Zmieńmy wreszcie swoje życie, do jasnej cholery, zmieńmy cokolwiek!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak ktos mysli ze to k****a przejdzie to sie myli,to jak naznaczenie przez szatana....mimo wszystko

 

*edyt.atrucha.Mesia,bez przekleństw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej. Widze, ze wszyscy cierpia tu podobnie jak ja. Mam takie pytanie czy przy depresji odczuwacie calkowita niechec do siebie? Ja do takiego stopnia ze nienawidze siebie, swojego ciala, swojej twarzy. KIedy patrze na siebie w lustro , mam ochote je rozbic. Do tego dochodzi nienawidzenie swojego wnetrza , calego charakteru...:( NIc nie potrafie , a jezeli dalej tak bedzie , to zawale szkole i nic w zyciu mi sie nie uda. Czasami juz przepowiadam sobie przyszlosc , ze nie bede miala meza, nie znajde pracy , bo predzej w nerwice wpadne. Skoro nienawidze siebie , nic mi sie nie uda. Bo jak maja zaakceptowac mnie inni , skoro ja sama nienawidze siebie? Rano budze sie z lekiem, a przeciez za oknem tak pieknie...BOje sie:( Czasem trace juz wszelka nadzieje , ze kiedykolwiek z tego wyjde:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś dość często zdarzało mi się, że uważałam siebie za ideał, byłam wspaniała, mądra. Nienawidziłam z kolei inych ludzi, czułam do nich straszną niechęć. Ale ta megalomania runęłą z hukiem. Obecnie też czuję do siebie straszną niechęć, nie podobam się sobie. Myślę, że ludzie mnie nie znoszą. Nie wiem jak mam zareagować w danych sytuacjach. Straszne to jest...

Próbuję się czegoś teraz nauczyć. Ale ciężko mi idzie. :( Nie chcę jutro iść do szkoły. Czuję się tam taka wyobcowana. Napiętnowana? Nie cierpię tego bagna. Najbardziej mnie boli jak w ramach żartu gadają coś o psychiatrach, wariatach... Wtedy chce mi się krzyknąć i rozpłakać, ale wiem, że nie mogę. Kiedy siedzę gdzieś skulona, śmieją się, pytają czy żyję. Moje cierpienie i męki są po prostu śmieszne. Wiem, że idiotycznie się zachowuję, ale nie mogę z tym walczyć. :cry: Stało się ze mną coś strasznego. Kiedyś czułam się normalnie jak na swój wiek. A teraz? Jak głupi 10 latek. Ja już nie mam siły na to wszystko. Za bardzo wyolbrzymiam swój problem. Koszmar.

Pozdrawiam Was wszystkich. Mam nadzieję, że kiedyś nam się uda wyjść z tego piekła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czuję się tam taka wyobcowana. Napiętnowana?

nie martw się kochana bo nie tylko Ty się tak czujesz:) ;) nie jesteś w tym sama:)Ściskam Cię mocno! :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja miałem podobny problem do twojego ale to forum pozowoliło mi w pewnym stopniu zaakceptować siebie takim jakim jestem... mam nadziję żę wszytsko bedzie ok... jesteśmy ztobą..!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Muszę się komuś wyżalić bo już tak dalej nie potrawie żyć, na pewno sobie pomyślicie że przesadzam i jestem dzieckiem które nic nie rozumie. Może jednak tak jest ale wiem że na pewno kocha osobę która coraz bardziej mnie rani :( Wczoraj byłam z nim na wycieczce i z reszta grupy, miałam nadzieję że ten dzień spędzimy razem ale on wolał go spędzić z koleżanka... od razu w autobusie z nią usiadł i przez cały dzień się do mnie nie odzywał, dopiero jak razem szliśmy do domu zapytał się czy jestem na niego obrażona jak powiedziałam że nie (ale było mi tylko bardzo przykro). Później podjechał samochód wsiadł do niego i nawet się ze mną nie pożegnał...a tak to mówi że mnie kocha. Dziś z nim chwile gadałam i powiedział mi że nie wiedział że będę chciała z nim siedzieć, a później powiedział że nie wierzy że go kocham :( A mojej przyjaciółce napisał że lepiej będzie jak że mną zerwie... A tak to cały czas powtarza że mnie kocha.. Co robić jak ja tak bardzo cierpię bo go mocno kocham

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

smuteczek12 moja kochana,doskonale wiem że cierpisz i wiem jak strasznie czuje się człowiek który tak naprawdę nie wie na czym stoi :( jedynym i rozsądnym rozwiązaniem jest poważna rozmowa z chłopakiem,postawienie spraw jasno i choć będzie to dla Ciebie trudne to lepiej to załatwić w taki sposób niż się poprostu domyślać jak jest naprawdę ;) postaraj się z nim porozmawiac a nie bedziesz wiedziała na co mozesz liczyć z jego strony.Ściskam Cie mocno ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko że on nie chce ze mną rozmawiać powiedział że na razie nie mam o czym :( i w ogóle nie wiem co mam robić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×