Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowosc Schizoidalna


rower

Rekomendowane odpowiedzi

Witam, ja pisalem na forum moze jakis rok temu, sam juz nie wiem.

 

Ogolnie mam teraz potrzebe napisania, tak jak i wiele osob, wiem ze nic mi nie da przeczytanie waszych postow ale poprostu chcialbym uslyszec cos od was, moze cos milego, moze cos pocieszajacego, moze cos ostrego.

 

No wiec podejrzewam u siebie osobowosc schizoidalna z ktorej podobno za *** nie mozna sie wydostac. Diagnozy jeszcze nie dostalem ale za niedlugo chyba bede mial okazje porozmawiac z psychoterapeuta wiec bede mial szanse sie dowiedziec.

 

O mnie, mam 20 lat jestem za granica, ostatnio stracilem prace ( chyba nie musze wyjasniac dlaczego, ten post to wyjasnie ), natomiast mysle ze znajde nowa, rynek pracy jest mimo wszystko lepszy niz w Polsce takze nie ma chyba az tak zle.

 

No i ogolnie codziennie towarzysza mi te same mysli, od rana do wieczora, czyli zegnam sie z nimi jak ide spac, a przed snem tez sie one oczywiscie pojawiaja. Samo to nie wydaje mi sie normalne ale ta, towarzyszy mi.

Po prostu jak sie budze rano to mysle ''mam osobowosc zaburzona i az do konca tego dnia to sie nie zmieni'', no i mam racje, prawda? A ta mysl jest bardzo dobijajaca, ale tak jak mowie 24 na dobe jest ze mna.

 

Moje slowa sa zawsze wymuszone, nigdy nie wiem co powiedziec dlatego milcze. Zarzucam sobie nieszczerosc itp.

 

Poza tym mam sklonnosci do przesady we wszystkim co robie to znaczy cierpie na tak zwany utopijny perfekcjonizm, czyli albo nie robie nic, wiedzac ze nie osiagne perfekcji, albo robie cos a potem nie czerpie z tego przyjemnosci, nie chce byc nieskromny, i w tym momencie nie moge osiagnac szczescia.

 

Taka moja uwaga, nie wiem czy sie ze mna zgodzicie. Mianowicie ja twierdze, ze czlowiek szczesliwy musi miec w sobie pewna dawke zarozumialosci ( ktorej ja sie panicznie boje) tzn.

uwazam, ze w momencie w ktorym czlowiek jest szczesliwy, to czuje, ze ma lepiej od innych.

Wiem ze tak naprawde to tak nie dziala, bo szczescie to jest wyobrazenie drugiego czlowieka, ale wydaje mi sie, ze czlowiek ktory jest szczesliwy czuje sie lepszy od innych, mysli on sobie '' mam najlepsza kobiete na swiecie, najlepsza prace i kochajaca rodzine, wszystko mi sie uklada''.

Tak to widze ja. Mam nadzieje ze zostalem zrozumiany w swej powyzszej wypowiedzi.

 

No wiec mam te 20 lat studia rzucilem, prace stracilem, leze i kwicze. Na niczym mi juz nie zalezy, nie mam marzen ( jedynie takie zeby byc zdrowym, ale jest ono bardzo dalekie, poza tym nie mam zadnych).

Nie jestem w stanie i nie chce nic osiagnac dopoki mam zaburzenia osobowosci, bo po prostu nie widze w tym sensu.

 

Powiedzcie teraz ale szczerze: po co mi pieniadze ( bo do nich sie wszystko poza psychika sprowadza niestety) skoro bede zaburzony. No sami powiedzcie, nie chce mi sie ruszac na krok dopoki to swinstwo nie zniknie, naprawde.

 

Jak to sie stalo? W domu

 

Ostatnio, gdy postanowilem siebie ratowac stwierdzilem, ze moj ojciec ma to samo zaburzenie co ja, po prostu jak przypomnialem sobie pewne sytuacje rodzinne, to zauwazylem od strzala jakie 10-20 sytuacji, w ktorych zachowalem sie identycznie jak moj ojciec niegdys, mowie teraz zupelnie powaznie. Zdarzylo mi sie cos powiedziec i zrobic *** :o gdy zdalem sobie sprawe, ze zachowalem sie identycznie jak moj ojciec nie zdajac sobie z tego sprawy.

 

Moj tata ma 51 lat i wedlug mnie zaburzenie psychiczne ktore tez musial wyciagnac z domu bo jakby inaczej ( zdarzalo mu sie narzekac na ojca). Moja mama cierpiala przez 20 lat w malzenstwie, moja siostra sie uchronila pod skrzydlami mamy troche a ja zostalem najbardzie doswiadczony toksycznoscia mojego ojca.

 

Moj ojciec miota sie jak %#@# ( ja mam to samo). Raz napisze do mnie ,synus, a innym razem napisze ze sie mnie wyrzeka. Ostatnio z nim rozmawialem, pierwsze emocje ktore dal mi odczuc juz po 2 zdaniach ( to znaczy pisalismy, nie rozmawialismy ) to agresja, zawisc, pycha i wszechobecna w jego wypowiedziach ironia na moj temat, on chce mnie zniszczyc do konca. On nie mogl pozwolic zebym ja mial w zyciu lepiej od niego, takie mialem zawsze wrazenie, ja tez zawsze cierpialem jak widzialem szczesliwych ludzi. Moj tata zabierze chorobe( jesli ja ma) do grobu, az mi rece drza jak to pisze, ja natomiast nie mam zamiaru tego zrobic.

 

Chyba nie napisalem o jednej z najgorszych rzeczy, wyraznie czuje ze nie mam charakteru, moj ojciec mi go poprostu odebral, cokolwiek bym nie zrobil czuje sie falszywy, nie mam osobowosci.

Nigdy nie mialem kolegow i nie bylem kochany zylem w izolacji i pustce, a moim zdaniem to drudzy ludzie ksztaltuja w czlowieku osobowosc, nie ma tak ze czlowiek sam w sobie wyrobi charakter, zupelnie nie kontaktujac sie z innymi. Moj stary chyba tez siebie nie zna.

 

Czy moj ojciec wie, ze cos mu jest? Podobno kazda, ale to kazda osoba z zaburzeniami osobowosci wie, ze je posiada ( tak jak ja) no wiec mimo ze przed innymi sie broni to zakladam ze sam jednak zdaje sobie sprawe ze mu cos dolega, albo chociaz przypuszcza.

 

Jesli wiedzial ze jest osoba schizoidalna (toksyczna w zwiazkach z ludzmi) to dlaczego sie ozenil z moja matka? Ano dlatego ze kazdy czlowiek, nawet zaburzony chce byc kochany i akceptowany i dazy do szczescia co tu duzo mowic. Mial wiare w to ze da rade i nie zarazi innych tak jak to uczynil. No coz.

Ja tez chce byc szczesliwy ale nie zabiore sie za innych nie tyle po to zeby ich nie zarazic a chociazby dlatego ze sam bym sie czul nie komfortowo. Zrobie innym przysluge w pewnym sensie.

 

 

Jakby to rozstrzygnac: z jednej strony jestes osoba toksyczna i dobrze ze trzymasz sie z daleka od ludzi, a z drugiej strony chcesz byc kochany. Troche jak taki pasozyt, on poprostu musi zrujnowac drugi organizm po to zeby samemu sie nazrec.

 

Jak bede mial pieniadze to mam zamiar sie wybrac do polskiej Pani Psycholog na psychoterapie na poczatku planuje rok, potem zobaczymy mam nadzieje ze sie uda, to znaczy musze zaczac od spotkania z psychoterapeuta nie wiem co jeszcze, nie chce brac lekow czy herbatek pic, bo podobno daja one jedynie krotkotrwale efekty, licze na psychoanalize i efekty.

 

 

Ma ktos jakies pozytywne doswiadczenia? To znaczy pozytywne w tym sensie ze sie wyleczyl, albo zaczal nowe zycie po paru latach terapii? Ja bym sie cieszyl jakbym za piec lat,( mam teraz 20) majac 25 lat moglbym zaczac nowe zycie, wiadomo ciagle mnie %#@# ze do niektorych sytuacji sie juz nie wroci, *** dziecinstwo itp. ale bycie szczesliwym 25 latkiem to jest jakas pozytywna strona mysle, tak jak mowie ogromny bol ze stracilem dziecinstwo i mlodosc, nie mialem pierwszej milosci, nie bylo imprezek, wspolnych wyjazdow ze znajomymi, pierwszego pocalunku, czyli wszystkiego co powinienem juz przezyc majac 20 lat.

 

A co by bylo jakbym porozmawial z ojcem, albo spotkalibysmy sie w czwworke ( moi rodzice, a i moja siostra) bo ani moja siostra ani matka ani wlasciwie ja nie kontaktujemy sie ze swoim ojcem, jedynie matka-corka no i ja srednio na jeza z obydwoma damami.

 

Kolejne pytanie, zdarzylo wam sie zapominac o problemach podczas rozmowy kims, kontaktu z ludzmi, zdarzylo sie wam ze ktos wam pomogl wyjsc z choroby?

 

Czy kontakt z ludzmi jest wskazany podczas psychoterapi czy rownie dobrze moge to sam przecierpiec?

 

Czy mysleliscie kiedys dlaczego to akurat was dopadlo, dlaczego inni maja lepiej.

 

I czy to prawda ze na rozne zaburzenie psychiczne cierpi 10% spoleczenstwa :o taka informacje znalazlem i nie moge uwierzyc, znaczy ze co 10 osoba?

 

Czy jest mozliwy powrot do normalnosci?

 

Czy ktos z was zalozyl rodzine po przebytej chorobie?

 

Czy istnieja zwiazki dwoch osob zaburzonych psychicznie?

 

Czy znacie ludzi, kogokolwiek, kto wyszedl z ciezkiego zaburzenia osobowosci?

 

Czy wmawianie sobie ze pokonujesz problem pomaga czy moze oszukujesz sie jeszcze bardziej?

 

To tyle w sumie co chcialbym napisac na ten moment, poprostu musialem to z siebie wyrzucic wybieram sie teraz do mojej siostry i mam zamiar jej truc ale sam nie wiem czy dobrze robie, mimo wszystko musze sie wygadac, zobaczymy.

 

 

Piszcie szczerze prosze, jak macie jakies pytania to z checia odpowiem.

 

Rower

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wątek o osobowości schizoidalnej jest tutaj: http://www.nerwica.com/osobowo-c-schizoidalna-t19075.html

Ktoś go przeniósł w inne miejsce, ale tam jest wiele na temat tego zaburzenia.

Wiesz, to nie jest tak że jak masz zaburzoną osobowość to już z tobą koniec. Nawet jeśli z tego nie wyjdziesz, to możesz w pewnym stopniu, mniejszym czy większym, korygować pewne swoje wady. Przy odrobinie szczęścia może nawet dojdziesz z fachową pomocą do stanu, w którym będziesz sobie radził w życiu i odczuwał z niego satysfakcję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja także podejrzewam u siebie osobowość schizoidalną. Jutro idę do psychiatry, ale nie wiem jak zapytać co mi naprawdę jest. Nie potrafię z nim rozmawiać z psychoterapeutką w sumie też. Beznadzieja jakaś. Moje życie jest do dupy i będę mu dawała mu jutro do zrozumienia, że potrzebuję także tabletek na depresję bo inaczej zakończę swój nędzny żywot na tym padole. Jak na razie biorę leki, no właśnie nawet nie wiem na co. Ogólnie jest to neuroleptyk stosowany w schizofrenii, ale mnie miał zaktywizować.

Nie wiem co ci napisać rower, bo dopóki nie jestem zdiagnozowana do lepiej, że się nie będę wypowiadać, chyba że będziesz miał jakieś pytania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×