Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jak się z tego otrząsnąć?


Rekomendowane odpowiedzi

Witam kilka tygodni temu zakończył się mój związek, co prawda bardzo krótki bo cała znajomość trwała 4 miesiące a parą byliśmy 2 miesiące. Ale były duże słowa, o tym, że kocha, jak bardzo jej na mnie zależy. Na początku znajomości deklaracje, że nie będziemy sobie dawać złudnych nadziei, że potraktujemy się jak dorośli ludzie. A okazało się zupełnie inaczej, nie dość, że zerwała ze mną na gg, chociaż tego dnia byłem u niej w domu, bo pojechałem na weekend aby ją odwiedzić. to okazało się, że to wszystko było fikcją, moje uczucia w tej relacji były nieważne, liczyło się to co ona czuje, bo potrzebowała zainteresowania, uczucia, bo była bardzo samotna. Byłem chyba tylko takim pluszakiem, do którego się przytuliła bo było źle, a jak się znudziłem to w kąt, i chyba nie powinienem nic czuć. Jeszcze na koniec na moje pytanie co się stało dlaczego usłyszałem abym spojrzał w lustro to będę wiedział dlaczego:(

 

Wiem, że ktoś może powiedzieć, że się teraz nad sobą użalam, w jakimś stopniu tak jest, ale ja jestem dość wrażliwy jak na faceta i w tym momencie moja samoocena spadła bardzo dużo poniżej 0. Mocno się zaangażowałem i jest mi zwyczajnie trudno. Czy ja mam jeszcze szansę na poznanie prawdziwej miłości? mam 26 lat, czy ktoś może jeszcze szczerze mnie pokochać? Proszę powiedzcie, że ja poznałem tylko jakiś skrajny przypadek i wy dziewczyny w większości tak nie postępujecie

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz ludzie są zakłamiani, fałszywi. Jestem w podobnej sytuacji pisałam o tym w innym temacie. Tez "związek" trwał tylko 3 miesiące i to z regularnymi przerwami co miesiąc. Padały wtedy z jego strony bardzo bolesne słowa, że ma mnie gdzieś przestałam istniec jestem kur*ą itp. Wymyslał sobie że go zdradzam wszystko mu się kojarzyło ze zdradą. Też byłam tylko jego odskocznią od rzeczywistosci , zabawką. Nadal czuję sie jak ta najgorsza. Zdeptał mnie , zmieszał z błotem. A ja go nadal kocham. Trzeba sobie jakos poradzić. Sama jeszcze zbytnio nie wiem jak, ale innego wyjscia chyba nie ma. Z drugiej strony dobrze ,że są też ludzie w podobnej sytuacji bo wtedy jak by troszke raźniej jest. Człowiek ma świadomośc ze nie jest jedyna osobą, która została oszukana przez drugiego człowieka. Trzeba być twardym bo inaczej sie przegra z tym chorym światem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy ja mam jeszcze szansę na poznanie prawdziwej miłości? mam 26 lat, czy ktoś może jeszcze szczerze mnie pokochać? Proszę powiedzcie, że ja poznałem tylko jakiś skrajny przypadek i wy dziewczyny w większości

Tak, masz jeszcze szansę...

26 lat to młody wiek jeszcze, w XXI wieku kwalifikujesz się na podlotka :mrgreen:

Tak, może Cię ktoś szczerze pokochać bo jesteś wrażliwym facetem. Nie patrz jednak na słowa a raczej na czyny drugiej osoby.

Tak, poznałeś dość skrajny przypadek, choć wiele takich przypadków można napotkać. Nie wiem jaka jest większość ale wiem że są dziewczyny tak samo wrażliwe i poważnie podchodzące do kwestii uczuć jak Ty czy ja.

Głowa do góry ;)

Ile ona ma lat??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

londar, i wszystko jasne... wiek nie zawsze idzie w parze w dojrzałością... co widać po niej

sorry ale taki tekst

usłyszałem abym spojrzał w lustro to będę wiedział dlaczego
jest tak żałosny i niedojrzały że aż brak mi słów... świadczy tylko o jej poziomie kultury i inteligencji.

Stać Cię na więcej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnio jak z nią rozmawiałem ( to znaczy pisałem bo rozmowa na żywo czy też przez telefon, jest niemożliwa bo boi się mnie usłyszeć czy też spojrzeć w oczy) napisał mi, że nie pasuje jej mój wygląd to znaczy tak konkretnie wzrost i waga, mam 195cm wzrostu i 105kg wagi czy to tak strasznie?

 

Wcześniej też napisała mi, ze to wszystko było tylko dlatego, że ona czuła się bardzo samotna potrzebowała opieki zainteresowania, czułości i wtedy pojawiłem się ja, ktoś kto jej to dał, miał zawsze dla niej czas.. ale w tym wszystkim gdzies zgubiła to, że moje uczucia też są ważne..

 

Na moje pytanie dlaczego nie powiedziała mi wcześniej, że coś jest nie ta, przecież coś takiego, że wygląd nie pasuje jest wiadome od piwerwszego spotkania no góra po kilku a nie po 4 miesiacach i kilku bycia razem,to napisała że nie była pewna i nie chciała mnie ranić, ale jak już sie upewniła to zrobiła to od razu, bez problemu..

 

Byłem po prostu zabawką:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

najwyraźniej byłeś zabawką. ale nie dołuj się tym. idź dalej na przód nie oglądając się za siebie.

mało to fajnych kobiet wokół którym spodobałaby się Twoja powierzchowność i wnętrze?

mi by się podobało ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A podobno to tylko jedyny argument do zerwania, jak sama napisała było jej ze mną dobrze, byłem dla niej dobry, pod względem charakteru i tak ogólnie, to są jej słowa. Tylko jak to napisała przeszkadza ten wygląd, bo myślała że uda jej się to zaakceptować..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam!

 

Na początku napiszę że mam 20 lat, tak więc jestem w podobnym wieku do Twojej byłej. Mam koleżanki które postępują podobnie a wynika to po prostu z ich niedojrzałości. Jak pewnie wiesz każdy dojrzewa w swoim indywidualnym tempie, więc nikt nie jest taki sam. Dziewczyna postąpiła po prostu okropnie. Z tego co widzę nawet nie była Ciebie warta. Tak więc głowa do góry! Jesteś jeszcze młodym facetem, a co najważniejsze masz dobre serducho a takich teraz to ze świecą szukać!

 

 

Będziesz szczęśliwy z dziewczyną która Cię doceni, a z tego kiedyś będziesz się śmiał!

 

 

 

Pozdrawiam i powodzenia!

 

 

Madziorex.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

londar, Pierwsza rzecz - to, że masz tyle wzrostu i wagi mogło jej się nie spodobać. Kobiety (i mężczyźni) mają różne gusta. Jedne wolą niskich, inne wolą wysokich. Nie robiłbym na Twoim miejscu wielkiego problemu z tego, że akurat ten egzemplarz kobiety wolał niższych facetów i uważał wysokich za nieatrakcyjnych. ;) Są setki dziewcząt uważających odwrotnie - z dobrze zbudowanymi facetami czują się bezpieczniej, itd. Zresztą któraś z forumowiczek już Ci to napisała. Po drugie (w związku z pierwszym) - nie uzależniaj oceny swojego wyglądu (i swego nastroju) od jednorazowej oceny jednej dziewczyny (choć wiem, że to łatwo powiedzieć). Po trzecie - może to i lepiej, że ta dziewczyna nie zawraca Ci głowy? Chciałbyś angażować swe uczucia w relację z kimś, kto zrywa przez gg, nie ma odwagi odebrać telefonu, mówi "spójrz w lustro"? Przecież to jakaś dziecinada.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wszystkie dziewczyny są takie. Zostałam w podobny sposób potraktowana przez jednego chłopaka, tylko że nie otrzymałam wyjaśnienia, z jakiego powodu. Zbył mnie tchórzliwym milczeniem i uwierz mi, że moje ego w tym momencie po prostu pełza gdzieś głęboko pod powierzchnią. Mam dość poważną depresję i nie chciałam pchać się w żaden związek, ale on na siłę zapraszał mnie do swojego świata i chociaż wiedział, w jakim jestem stanie, to prosił, żebym mu zaufała i obiecywał, że mnie nie skrzywdzi. Uciekałam, broniłam się, ale on był wytrwały. Myślałam, że jest moim światełkiem w tunelu, ale okazał się pociągiem, który mnie zmiażdżył i już nie ma kawałków, żeby je pozbierać. Nie ma już niczego... Oddałam mu siebie, powierzyłam swoje życie. Po raz pierwszy komuś zaufałam i uwierzyłam, że w końcu coś dobrego mnie spotkało. Zrobiłabym dla niego wszystko. A on wyrzucił mnie jak śmiecia. I tak się czuję. Nie jak pluszak, ale jak bezwartościowy odpad, który nikomu nie jest potrzebny. I wiesz, co w tym wszystkim jest najsmutniejsze? Mam poczucie winy, że marnowałam jego czas. Moja zbrodnia polegała na tym, że po prostu chciałam być kochana, że chciałam być dla kogoś ważna, czuć się Kimś. A jestem nikim.

 

Mam 25 lat. Pierwsza miłość, tak jak wszystko, zakończyła się katastrofą. Nie widzę dla siebie już nadziei i myślę, że lepiej być samej. Ale...

Człowiek jest istotą społeczną, chce budować związki, w których będzie czuł się bezpiecznie, chce przynależeć, chce być dla kogoś ważny, potrzebuje wsparcia, pocieszenia i oczywiście... miłości. Nie ma w tym nic dziwnego.

 

Kiedy zostałam w tak banalny sposób porzucona jechałam samochodem i w radiu leciała piosenka "I'm still standing", a najbardziej w pamięci utkwiły mi słowa, które w wolnym tłumaczeniu brzmią: "Skończysz jak ten wrak schowany za maską, którą zakładasz." Bo w sumie tyle ci nasi pożal się Boże ex znaczą.

I pamiętaj: Nikt nie jest wart Twoich łez, a ten kto jest, nigdy Cię do nich nie doprowadzi.

Istnieją wartościowe dziewczyny, a jak na faceta jesteś bardzo młody i masz sporo czasu, żeby taką znaleźć. Jakbyś chciał się pożalić i pomarudzić, to daj znać. Trzeba sobie pomagać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×