Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mój pierwszy krok...


anita27

Rekomendowane odpowiedzi

Nareszcie podjelam decyzje o zaprzestaniu zazywania uspokajaczow.Przez 8lat zajadalam sie signopam i oxazepamem,przez caly moj czas,ktory tu spedzilam na tym forum bylam na lekach.Nie raz sie namarudzilam i jak niektorzy twierdzili moje posty byly "czarne" ale to juz mam nadzieje ,ze przeszlosc.Choc kazdy z nas czasem ma trudniejsze dni.Ale w koncu zrobilam jeden krok do wolnosci od lekow uspokajacych.Od okolo 3 tygodni jestem tylko na antydepresancie.Bardzo sie balam kiedy lekarz stwierdzil,ze trzeba odstawic uspokajacze(szczerze mowiac i tak juz nie dzialaly na mnie tak jak na poczatku,uzaleznienie zrobilo swoje)Przez ten czas kiedy nie bywalam na forum przechodzilam kryzys.Jednak udalo mi sie go zwalczyc i teraz jestem tu praktycznie "czysta".Jeszcze nie moge sie tak koncentrowac,mowie i pisze chaotycznie.Wiec mozecie mnie dokonca nie zrozumiec :oops: ale pisze ten poscik dla tych osob,ktore wioda jeszcze zywot na lekach uspokajacych.Kazdy kolejny dzien to moja wolnosc.Moze jeszcze troszke czasu minie nim odstawie antydepresant i to bedzie moj drugi krok...

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc Anita!!!

Pierwsza ci gratuluje! 3 tygodnie po odrzuceniu uspokajaczy i czujesz sie niezle - przeciez to wielkie osiagniecie!!! Ja co prawda nigdy nie stosowalam silnych tabletek, tylko raz po raz przed wielkim stresem. Teraz nabawilam sie nerwicy,od dwoch miesiecy choruje... Przyjmuje tylko antydepresanty (SSRI), powiedzialam sobie ze wytrwam bez silnych lekow, nie chce sie uzaleznic. Zycze ci wszystkiego na drodze ku wolnosci i zdrowiu ! Tak trzymac!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziekuje ci.Lecz to nie nie bylo takie proste bo czulam sie paskudnie.Do tej pory miewam takie momenty ze poszla bym sie poprosic kogos o jakas mala tableteczke :( to jest chyba troche tak jak u narkomana.Wczesniej caly czas bylam na lekach,wiec nagle odstawienie mialo swoje skutki.Ale chyba najgorsze mam juz za soba.Kiedys myslalam,ze do konca swych dnie bede sie "uspokajac"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje gratulacje, pewnie jeszcze nie raz i nie dwa znów to wszystko do Ciebie wróci, ale pamiętaj: jesteś sto razy silniejsza i nawet jeśli znów poczujesz ten paraliżujący strach przed powrotem "dawnego", będziesz mieć sto razy więcej rąk,aby go udusić :-) Jeśli masz dzieci, to pozwól sobie poznawać z nimi cały świat na nowo!Jeśli wierzysz w Boga, już wygrałaś!!! Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pokahontaz,twoje slowa nie przejda bez echa.Zapewne tak jak mowisz napotka mnie jeszcze wiele przeciwnosci ale kazdy powinnien znalesc sobie tyle sily w sobie,zeby jesli je nie pokonac calkowicie to chociaz jest stlamsic do minimum.Najwazniejsze jest to ,zebysmy sie uczyli dawac sobie sami rade z nasza choroba.

Pozdrawiam i dziekuje za slowa,ktore maja dla mnie znaczenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

as-an,jestem tego swiadoma,ze to sie moze wrocic.Czasem spadaja na nas rozne problemy,jeden wielki i znow moze sie zaczac.Oczywiscie,,ja miewam nadal gorsze dni,ktore mnie doluja.Ale narazie ciesze sie zmojej "wolnosci".Przez 8l at bylam uwieziona z uspokajaczami.Dla mnie to jest wielki sukces bo kiedys mi sie wydawalo,ze bede tak zyc do konca swoich dni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie, chociaż nasza depresja trwa krótko, np. moja od połowy października, to wydaje nam się, że takie będą już wszystkie dni. No pewnie najłatwiej byłoby z góry wiedzieć, że dół potrwa jeszcze pół roku, a potem przejdzie, ale nie ma tak dobrze. Dlatego, kiedy jest nam źle, jeden dzień, drugi, kolejny i kolejny, to nasze poczucie, że przejdzie, gdzieś się rozmywa na rzecz lęku, który naszym zdaniem będzie trwał wiecznie. Na tym właśnie polega problem w leczeniu depresji, że chociaż wszyscy wokół zapewniają, że to minie, chociaż my chcemy wierzyć, że mają rację, to mimo wszystko smutek, bezsensowność życia nie znikają. Kolejna bariera to fakt, że nie możemy tak po prostu przestać o niej myśleć, nie można się tak łatwo zrelaksować, a najgorsze jest chyba to, że nawet sen nie przynosi ulgi... Ale najnajnajważniejsze jest, abyśmy postawili drugi i kolejny krok, kiedy mamy za sobą ogromny sukces przełamania się i zrobienia pierwszego. To tak jak domino, jeśli przewrócimy jeden klocek, to reszta pójdzie jak z płatka. Ogromnie w Ciebie wierzę, Anitko i Ty też musisz wierzyć i co dzień wstawać z siłą i zadaniem dobrego przeżycia kolejnego dnia. Pisz jak najczęściej, postaram się nauczyć czegoś od Ciebie :smile: pozdrawiam, pa! :D:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×