Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Ja mam męża ale i tak całe życie prowadzę

,, singlowskie życie"

Wszędzie chodzę sama mam swoje pasje, żyję swoim życiem, wyjeżdżam bez męża, wszystko robię wg swego uznania, sama sobie jestem Panią, nikt mi nie rządzi, na obiad jest to co ja uważam, i jeśli zechce to gotuję, jak chce to posprzątam, tego nauczył mnie mąż, on jak nie ma ochoty to nie musi, jak mu się chce to coś zrobi, więc oboje się opieprz.. my

 

Przyciągam ludzi ciekawych, nie lubię się przywiązywać do ludzi, ogólnie lubię siebie, fajnie mam w życiu ustawione, nic nie chcę zmieniać ani w sobie ani w moim fajnym życiu, 

Uważam moje życie za dar, i dobrze nim zarządzam

Jeśli ktoś palnie pod moim adresem krytykę to jest spalony, głupi, 

Ja jestem fajna a on jest be

Nie odczuwam samotności, żadnych przyjaciół

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Samotność zaczyna mnie męczyć.

Nie potrafię nawiązywać dobrych relacji międzyludzkich i mam wrażenie, że jedyni ludzie, którzy mnie otaczają bardziej przypominają sępy niż przyjaciół, które tylko biorą, żądają pomocy, a gdy ja jej potrzebuję, znikają i używają kiepskich wymówek żeby mnie zbyć. 

W zasadzie odtrącana jestem chyba z każdego środowiska, w którym się znajduję. W szkole od podstawówki do końca gimnazjum byłam gnębiona, wyśmiewana i poniżana głównie ze względu na moją nadwagę (z którą walczę odkąd pamiętam), a nauczyciele i rodzice nie reagowali na moje próby wołania o pomoc. W liceum było już troszkę lepiej, choć trafiłam do wąskiego grona ludzi 'ignorowanych' i 'nie mających prawa głosu w żadnej sprawie'. Teoretycznie miałam dwie znajome, które po skończeniu liceum zerwały ze mną kontakt. Prawdę mówiąc pomyślałam, że być może powinnam wyrwać się z zamkniętego środowiska mojego małego miasta i postanowiłam wyjechać na studia praktycznie na drugi koniec Polski, co w konsekwencji skończyło się tym, że nagle zostałam całkiem sama w zupełnie obcym mieście. Teraz mija już trzeci rok, a ja coraz bardziej pogrążam się w poczuciu beznadziei i myślach, że wcale nie pasuję do tego świata, że coś jest ze mną nie tak. Ta samotność mnie dobija, nie mam nikogo z kim mogłabym szczerze porozmawiać bez udawanych uśmiechów i masek, żeby ukryć moją depresję i to, że sypię się w środku. I jak na ironię nie potrafię być otwarta, wychodzić naprzeciw nowym ludziom i wyzwaniom, bo w głębi mnie wciąż jest przerażona dziewczynka, która boi się, że każda poznana osoba znów będzie ją poniżać i wyśmiewać. 

 

Nie wiem co robić, gdzie szukać pomocy. Nie chcę być samotna, a boję się nowych znajomości.

 

Przepraszam za niespójny tekst i chaos wypowiedzi. Nie sądziłam, że tak krótki fragment tekstu będzie w stanie wzbudzić we mnie tak wiele negatywnych emocji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, linuxa napisał:

Teraz mija już trzeci rok, a ja coraz bardziej pogrążam się w poczuciu beznadziei i myślach, że wcale nie pasuję do tego świata, że coś jest ze mną nie tak.

 

Spokojnie, pasujesz do tego świata. Wszyscy nie mogą być tacy sami, byłoby nudno! ;) Potrzebujemy zarówno ludzi otwartych, jak i samotników, musi być równowaga.

 

10 godzin temu, linuxa napisał:

Ta samotność mnie dobija, nie mam nikogo z kim mogłabym szczerze porozmawiać bez udawanych uśmiechów i masek, żeby ukryć moją depresję i to, że sypię się w środku. I jak na ironię nie potrafię być otwarta, wychodzić naprzeciw nowym ludziom i wyzwaniom, bo w głębi mnie wciąż jest przerażona dziewczynka, która boi się, że każda poznana osoba znów będzie ją poniżać i wyśmiewać. 

 

Wiesz co mi pomogło? Słowa, które usłyszałam od lekarza - nie masz wpływu na to, co ludzie o Tobie myślą i nigdy nie dowiesz się, co tak naprawdę myślą. Nawet jeżeli ktoś Ci powie, że myśli "A", bo może w rzeczywistości myśleć "B". Szkoda życia by zastanawiać się nad tym, co ktoś sobie o nas pomyśli. Po prostu bądź sobą i to sprawdzi się najlepiej - może wreszcie trafisz na bratnią duszę, a jeżeli ktoś będzie Cię poniżał lub wyśmiewał, to zwyczajnie nie jest warto Twojego zainteresowania i energii. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, wyjdz_do_ludzi_pobiegaj napisał:

 

Spokojnie, pasujesz do tego świata. Wszyscy nie mogą być tacy sami, byłoby nudno! ;) Potrzebujemy zarówno ludzi otwartych, jak i samotników, musi być równowaga.

 

 

Wiesz co mi pomogło? Słowa, które usłyszałam od lekarza - nie masz wpływu na to, co ludzie o Tobie myślą i nigdy nie dowiesz się, co tak naprawdę myślą. Nawet jeżeli ktoś Ci powie, że myśli "A", bo może w rzeczywistości myśleć "B". Szkoda życia by zastanawiać się nad tym, co ktoś sobie o nas pomyśli. Po prostu bądź sobą i to sprawdzi się najlepiej - może wreszcie trafisz na bratnią duszę, a jeżeli ktoś będzie Cię poniżał lub wyśmiewał, to zwyczajnie nie jest warto Twojego zainteresowania i energii. 

 

Bardzo dziękuję za Twoje słowa i odpowiedź. Choć zmiana myślenia wcale tak łatwa nie będzie, może faktycznie pozostanie sobą będzie najlepszym rozwiązaniem. Tylko w takim razie jak zdobyć znajomych, którzy czasem chcieliby się spotkać, porozmawiać, spędzić razem czas? Nie jestem na tyle odważna, żeby zagadać do obcego człowieka, a imprezy i tłumy ludzi to dla mnie największa zmora... 

Naprawdę czuję się jak jakiś kosmita, który nie ma pojęcia jak wchodzić w jakiekolwiek relacje... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To może zacznijmy od tego - w jakim mieście mieszkasz? Dużym, małym? 🙂

W internecie wiele jest społeczności, które skupiają wielbicieli jakichś konkretnych aktywności czy rzeczy i tak można znaleźć osoby, które lubią podobne rzeczy i może byłyby chętne na spotkania. Wiele osób poznaje się przez internet. Co lubisz robić? Może znajdziesz jakieś miejsca, w których się odnajdziesz i osoby, które będą chciały Cię poznać?

A jeśli nie jesteś gotowa na spotkanie, zawsze możesz prowadzić po prostu wirtualną znajomość 🙂

Jestem pewna, że masz w sobie wartościowe cechy, które inni docenią. I nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale z wiekiem ludziom trochę prostuje się myślenie. Pamiętam ze szkoły takie osoby z nadwagą albo wyglądające gorzej, które były wyśmiewane, ale nigdy nie stanęłam w ich obronie, nigdy nie stwierdziłam, że to durne, śmiałam się razem z innymi. Ogólnie strasznie mi wstyd tego, jaka byłam i mam wrażenie, że byłam niesamowitym głąbem. Więc no, ludzie są bardziej świadomi później, traktują innych z szacunkiem więc nie musisz się bać wyśmiania. To nie podstawówka ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 2.09.2019 o 21:29, oka22 napisał:

Ja mam męża ale i tak całe życie prowadzę

,, singlowskie życie"

Wszędzie chodzę sama mam swoje pasje, żyję swoim życiem, wyjeżdżam bez męża, wszystko robię wg swego uznania, sama sobie jestem Panią, nikt mi nie rządzi, na obiad jest to co ja uważam, i jeśli zechce to gotuję, jak chce to posprzątam, tego nauczył mnie mąż, on jak nie ma ochoty to nie musi, jak mu się chce to coś zrobi, więc oboje się opieprz.. my

 

Przyciągam ludzi ciekawych, nie lubię się przywiązywać do ludzi, ogólnie lubię siebie, fajnie mam w życiu ustawione, nic nie chcę zmieniać ani w sobie ani w moim fajnym życiu, 

Uważam moje życie za dar, i dobrze nim zarządzam

Jeśli ktoś palnie pod moim adresem krytykę to jest spalony, głupi, 

Ja jestem fajna a on jest be

Nie odczuwam samotności, żadnych przyjaciół

 

 

Ja tak samo z tym że nie mam męża :D (żony też nie ) ale świadomość tego że jestem panem i władcą swojego życia sprawia że bycie singlem nie nudzi mi się od lat. Czasem to co nazywamy wadą i to przez ci inni Nas szkalują można przekuć w największą zaletę tak jak ja zrobiłem 🙂 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odrzuciłam jedną znajomość, bo w sumie i tak nie mogę otwierać się, mówić o swoich sprawach, a jak ktoś ma mnie chamować i uciszać, bo tylko chodzi o to żeby on się mógł wygadać, to co to za znajomość, poza tym panna, a ja mężatka, nie będę komuś robić za terapeutę, 

Ale nie chcę już przyjaźni, bo nie jest to moja mocna strona, dlatego zrezygnowałam z oferowanej mi przyjaźni, 

Ja chyba po prostu lubię być sama, ja tak mam, ludzie mnie,, duszą'', zabierają mi przestrzeń

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×