Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Ja tam od zawsze miałem mało znajomych, nie umiałem za bardzo wchodzić w głębsze przyjaźnie a o posiadaniu bliskiej osoby to nawet nie było mowy. W ogóle w moim domu też zawsze była taka pustka. Chyba się do tego przyzwyczaiłem. Często jednak mam ochotę na jakieś zajęcie z innymi ludźmi ale jednak tylko na moich warunkach, kiedy ja chcę.

 

 

Próbowałeś to zmienić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Próbowałeś to zmienić?

 

A co tu zmieniać? Źle się czuję wśród ludzi i tyle. Jeśli symuluję normalnego człowieka, to na jakimś płytkim poziomie się z kimś zakoleguję, ale udawanie jest męczące. Bycie sobą jednak nie pomaga mi w socjalizacji. Zresztą jak mówię, od dziecka jestem przyzwyczajony do pustki więc samotność to nie jest mój pierwszo a nawet drugorzędny problem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy jest tu ktos komu brakuje wlasnej rodziny?

 

Tak, np. ja. Chciałabym mieć swoją rodzinę, kochającego mężczyznę. Niestety jak na razie źle trafiam, czuję zawód na nich. W ogóle czuję straszną samotność, mimo iż mam mamę, tatę, siostrę. Nawet nie umiem tego stanu opisać, jakbym umarła, zawiesiła się gdzieś pomiędzy światami. Nie umiem znaleźć swojego miejsca, czuję, że nic już nie będzie takie jak kiedyś. Mam czasami ochotę odejść z tego świata, chyba już nic dobrego mnie nie czeka. Ostatnio zrobiłam coś głupiego, nieumyślnego, nie chcę na razie pisać co, ale się wstydzę tego i obwiniam, nie daje mi to spokoju. Chciałabym umrzeć, nic nie czuć, ostatnio jestem rozkojarzona, błądzę gdzieś myślami, nie umiem się odnaleźć. Czuję zawód na ludziach, zaufałam niektórym, na których mi zależało i mimo, iż wiedzą, że choruję, mają to gdzieś i dalej ranią. Myślałam, że znalazłam bratnią duszę, a to był tylko pozer. Mam czasem wstręt do ludzi, do mężczyzn .Nie mam ochoty szukać kolejnej osoby i zaczynać wszystko na nowo, ile można. Czuję totalny bezsens tego życia, świata, istnienia, taka rutyna, codzienne załatwianie spraw, pędzenie do nikąd, starość, choroby, śmierć. I po co to wszystko? Płaczę, ale to daje ulgę na chwilę. Boję się zostawać sama, boję się poranków, bo znowu wszystko od nowa, szara rzeczywistość. Boję się także wieczorów, chociaż jestem wyluzowana bardziej to mam setki tysięcy myśli.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tez sie czuje jak niepasujacy puzzel do tej calej ukladanki. Zaufanie do ludzi tez stracilam najgorsze, ze do siebie samej ehh jak moglam to sobie zrobic. Kiedy deprecha mi odpuszcza to staram sie cieszyc chociaz z tego, ze nie spadam i przeczolgac sie kawalek dalej w zyciu bez wiekszego celu.

Wycofalam sie z zycia rodzinnego nie wiem czy to mozna uznac za normalne pewnie nie bardzo ale dziwnie rezonuje ze mna to nie uczestniczenie w tym zgielku i plataninie emocji. Niestety moje odczucia sa ambiwalentne wiec wszystko moze sie zmieniac jak w kalejdoskopie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pierwszy raz czuję się samotnie od 20 lat...

Jakie to musi być bolesne jeżeli nie masz zaburzeń myślenia ani świadomości cierpieć ten wolny czas.

No ale, przynajmniej jestem zdrowy, woohoo, chyba że na badaniach coś wyjdzie :/

Ehh sam nie wiem co o tym myśleć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiecie co cholernie się wstydzę i ukrywam fakt że nie mam kompletnie żadnej koleżanki bliskiej z kilkoma tylko na cześć nie wiem jak sobie poradzić z własną samotnością i z niej wyjść. ;( im człowiek starszy tym mu trudniej tak żyć Do tego czuję się winna bo przez to moje dziecko też jest samotne. :( wraca ze szkoły i co dalej dom, dom zadnej kolezanki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Usycham z samotności...

Mam znajomych i przyjaciół ale nie mam nikogo bliskiego...

Dla przykładu: byłam cały tydzień chora, miałam taką gorączkę jednego dnia, że nie wiedziałam co się dzieje nawet na tyle by przytomnie wziąć coś na zbicie temperatury....leżałam tak 2 dni...

nikogo nie obchodzę, umrę i nikt nie zauważy nawet...dopiero jak odkryją moje zwłoki po smrodzie

Jest mi źle...chciałabym być kochana ;[

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Usycham z samotności...

Mam znajomych i przyjaciół ale nie mam nikogo bliskiego...

Dla przykładu: byłam cały tydzień chora, miałam taką gorączkę jednego dnia, że nie wiedziałam co się dzieje nawet na tyle by przytomnie wziąć coś na zbicie temperatury....leżałam tak 2 dni...

nikogo nie obchodzę, umrę i nikt nie zauważy nawet...dopiero jak odkryją moje zwłoki po smrodzie

Jest mi źle...chciałabym być kochana ;[

 

przynajmniej masz jakichs znajomych :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I co to ma do rzeczy...wyjdę na piwo ale w sumie i tak nikogo nie obchodzę...

Nie przyjdę, nikomu to nie zrobi różnicy

Nie mam się nawet komu wypłakać bo nikt nie chce tego słuchać...żarty, dowcipy tak

ale nie co to masz na duszy... ;[

Chciałabym by mnie ktoś przytulił...bym na chwilę zebrała się z kupki nieszczęścia w jakąś całość...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Follow_, to idź na portale randkowe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Umawiam się na randki...i nawet na nie przychodzę ;)

Gorzej z tym, że mnie to strasznie męczy psychicznie...

Bliskość o której mówię trzeba znaleźć w kimś i wspólnie wypracować.

Bardzo chciałabym by już ktoś taki się znalazł...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To daj szanse innym by to zbudować. Im wiecej ludzi tym szacunkowo większe szanse. Oczywiscie nie na siłę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wiem, że praca nad relacją, nad sobą...ja to wszystko wiem...

samotność wżyna się w duszę już dziś...

 

dobrze, że mój kot się mocno nie wyrywa kiedy go przytulam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nie narzekaj, tylko działaj. Bo chyba lubisz się alienować a potem psioczyć na innych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

napierdalam cały czas a tutaj szukam miejsca by sie wygadać

bo nie mam k...a komu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Follow_, to idź na portale randkowe

 

Portale to już ostatnia deska ratunku (chyba, że ktoś nie potrzebuje tej deski a portale traktuje jako "poszerzenie horyzontów"). No ale fakt, można zawsze kogoś znaleźć, choć skuteczność zależy od wielu czynników, najpierw wygląd i dobry opis, to podstawa, żeby zainteresować kogoś sobą. Później rozmowa, później np. skype. jeżeli dojdzie do tego momentu i dalej jesteście sobą zainteresowani to jest szansa. To nie musi być regułą ale ja miałem takie właśnie doświadczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chipster, Być może masz racje, ciężko jest, ale powinno się poddawać i skazywać na bycie samemu całe życie. Mi się trochę udało odnowić kontakt ze starą znajomą przyjedzie do mnie w maju nie mieszka w Polsce. Z drugą starą znajomą być może się spotkam być może... a jesli chodzi o związki to jak ma się dziecko i 35 lat na karku to ma się przeświadczenie, że: Ci normalni faceci dawno zajęci i blado się widzi normalność. Normalność- wzajemny szacunek, miłość wsparcie itp niby takie oczywiste a tak o nią ciężko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chciałabym mieć komu opowiedzieć mój dzień, mieć do kogo wracać...

źle mi, smutno i samotnie ;[

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Follow_, to idź na portale randkowe

 

Portale to już ostatnia deska ratunku (chyba, że ktoś nie potrzebuje tej deski a portale traktuje jako "poszerzenie horyzontów"). No ale fakt, można zawsze kogoś znaleźć, choć skuteczność zależy od wielu czynników, najpierw wygląd i dobry opis, to podstawa, żeby zainteresować kogoś sobą. Później rozmowa, później np. skype. jeżeli dojdzie do tego momentu i dalej jesteście sobą zainteresowani to jest szansa. To nie musi być regułą ale ja miałem takie właśnie doświadczenia.

 

 

portale randkowe służą do poznania partnera, a czy tu nie chodzi po prostu o poznanie przyszłych przyjaciół lub dobrych znajomych? Poza tym skąd takie podejście do tych portali? Ze ostatnia deska ratunku? A co w nich złego? Z takim podejściem, to raczej nigdy nikogo nie znajdziesz. Zmień myślenie. Tu nie pomoże psycholog i nikt inny. Sam sobie musisz pomóc.

 

Ha,ha :D:D

 

Po pierwsze, nie zrozumiałeś, po drugie, ja nie potrzebuję żadnej pomocy w tej kwestii. :lol: po trzecie, nigdzie nie napisałem, że kogoś szukam czy nie szukam, nie o to tu chodziło. Także, nie dodawaj mi tutaj nie istniejących nowych problemów. Po czwarte, to nie jest moje podejście, nie mam żadnego podejścia ;) Po prostu w kilku zdaniach opisałem swoje jak i wielu innych ludzi doświadczenia w tej kwestii, są to pewne fakty w pewnych dziedzinach. Po piąte, skąd ten napastliwy ton? (ja wiem skąd :D ) Po szóste, po co ja się w ogóle tłumacze? ;)

 

Większość ludzi poznaje swoich partnerów w realu. Ci, którzy nie mogą sobie nikogo znaleźć w bezpośrednich kontaktach szukają w sieci. Zanim się oburzysz na to co napisałem to celowo to podkreślę: większość ludzi. Większość to nie wszyscy. No i to nie jest regułą o czym pisałem już wcześniej, nie musi zawsze tak być. Nie oznacza to, że jak ktoś szuka na portalach to musi być ostatnią ofiarą, która nie może sobie nikogo znaleźć. Wręcz przeciwnie, może być bardzo atrakcyjna, ale z innych powodów szuka akurat tutaj partnera. Powodów może być wiele. Internet jest dosyć młodym tworem i w pierwszej kolejności ludzie szukali bezpośrednio, po co szukać "gdzieś tam", skoro tuż obok mnie jest atrakcyjny potencjalny partner. Wszystko zaczęło się zmieniać odkąd internet stał się częścią naszego życia. Także w wielu przypadkach może być tak, że ludzie szukają poprzez portale bo np. tak im wygodniej z racji na wykonywany zawód, powiedzmy praca w biurze, bo nie mają czasu, bo chcą poszerzyć swoje horyzonty ponieważ w około wszyscy atrakcyjni zajęci, bo czasem właśnie portale pozwalają na szybszy dobór odpowiedniego partnera, gdyż można wybierać wśród określonych pożądanych cech, no i nie koniecznie też to musi być szukanie związku, wiadomo, że ludzie szukają również zaspokojenia w innych dziedzinach.

 

Żeby było jasne, mam tutaj na myśli portale randkowe, czyli konkretne ukierunkowanie swoich zainteresowań, temat, który poruszyłem we wcześniejszym poście. Natomiast nie poruszałem tutaj tematu zwykłych znajomości czy przyjaźni. W kontekście samotności można oczywiście o tym rozmawiać a nawet należy, jednak to nie było moim celem. Nie odnosiłem się tutaj do koleżanki i jej samotności.

 

Sam osobiście dzięki portalom poznałem kilka osób.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bycie samym i być samotnym nie jest niczym dziwnym. Najgorsze jest być wśród ludzi którzy powodują, że jest się samotnym.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Follow_, wiem o czym piszesz, i co czujesz. Tez nie mam komu. Nawet jak ktos by był blisko mnie, to wydaje mi się, że nie chciał by ten ktoś słuchać tego.Ludzie nie lubią słuchać o problemach.

Ale przydał by mi się ktoś z kim mogła bym być i w tych smutnych i radosnych chwilach. Cóż... nie dane mi jest. Ja na piwo nie wyskoczę nie mam z kim. :(

 

może komuś wyda się to dziwne ale muszę się zgodzić z Mariuszem75, co do portali tez mam takie zdanie, a po za tym trochę to niebezpieczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszystkie moje znajomości są uzależnione od faceta. Nie mam innych znajomych. Och, przepraszam, czasem ich mam, gdy nie mam chłopaka i ktoś liczy na seks. Szczerych ludzi przy mnie nie ma. Także wszystkie sensowne formy spędzania czasu są uzależnione od tego czy ktoś chce się widzieć z moim chłopakiem. Chciałabym, żeby ktoś chciał się ze mną spotkać, tak po prostu, bo mnie lubi. Ostatnio mówiłam o tym mojemu facetowi, odpowiedział: ,,ja zawsze chciałem mieć święty spokój. a oni i tak do mnie wydzwaniają, mimo, że ich olewam". Poczułam się jakbym dostała czymś w twarz, bo ja mogę zabiegać o innych, starać się, a i tak zostanę sama. Samotność z wyboru nie jest zła, tylko ta do której jest się zmuszonym.

Przez brak ludzi w moim życiu, ciężko mi się odważyć, gdziekolwiek pójść, bo z braku przyzwyczajenia po prostu się ich boję. Nie mogę nawet wrócić na treningi, bo z tych nerwów wpadam w panikę. Często przy mnie ludzie umawiają się na jakieś wyjścia, a mi nawet nie zaproponują pójścia do głupiego McDonalda na uczelnianej przerwie. Ciężko mi się dopasować, czuję się samotna. Chciałabym to bardzo zmienić, ale zawsze gdy się staram, gdy poświęcam komuś uwagę, gdy pomagam mu znaleźć pracę/grupę rekonstrukcyjną/wykonać zadanie/cokolwiek innego, to i tak zostaję sama. Ludzie nie mają pojęcia co do nich mówię, a zabawne historyjki z mojego życia wzbudzają w nich przerażenie. Staram się filtrować, treści, ale czasem mam problem z rozróżnieniem co jest normalne, a co dziwaczne. Więc tak sobie siedzę za każdym razem na imprezie pośród 20 znajomych mojego chłopaka i nikt się do mnie nie odzywa, a ja czuję się jeszcze bardziej samotna, gdy widzę jak oni się świetnie dogadują. Tak jakbym oglądała telewizje. Staram się zmienić, ale nie wychodzi mi to, marzę o koleżankach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kosmos, nie znam Cię, ale może właśnie w tym klucz, starasz się "dopasować" do innych, "zmienić się". A może właśnie olej to i szukaj SWOICH. Ludzi podobnych SOBIE. Tak to jest, najlepiej się dogadujemy z podobnymi sobie, nie ma się co czarować. Łapiesz falę albo nie. A pomaganie innym wcale nie spowoduje że znajdziesz przyjaciół w ten sposób, w ludziach wtedy budzi się "poczucie winy" lub uważanie osoby za "autorytet" i paradoksalnie - unikają osoby pomagającej :D Śmieszny mechanizm, ale czasem tak bywa. Żeby nie bylo - wszystko to przerobione na własnej skórze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
...A pomaganie innym wcale nie spowoduje że znajdziesz przyjaciół w ten sposób, w ludziach wtedy budzi się "poczucie winy" lub uważanie osoby za "autorytet" i paradoksalnie - unikają osoby pomagającej :D Śmieszny mechanizm, ale czasem tak bywa....

Nie czasem - zazwyczaj.

Już starożytni Chińczycy mawiali: chcesz by Cie ktoś nie lubił - zrób mu przysługę.

W XX w. potwierdziła to empirycznie psychologia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×