Skocz do zawartości
Nerwica.com

Strach


monia784

Rekomendowane odpowiedzi

Borykanie sie z nerwica to jest cos czego czasami nie umiem sama sobie racjonalnie wytłumaczyc. ciągły strach przed smiercia, wkrecanie sobie róznych chorób ....., i moim zdaniem to jest najgorsze.:( Mój świat wywrócił sie do góry nogami, chciałabym przywrócic go na miejsce, ale nie jest to takie proste.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I jeszcze o jednym wspomne, niby otaczam sie ludzmi a jestem samotna z tym wszystkim. Wydaje mi sie ,że ludzie którzy są zdrowi nie do konca rozumieja całą postac tej choroby. a i ja zbytnio o tym nie rozmawiam, chyba właczyła mi sie jakaś blokada:(

 

-- 02 kwi 2011, 11:10 --

 

Dziekuję, samozaparcie jest , tylko właśnie te cholerne zwatpienia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie tak samo.. Dziewczyna, mama, babcia.. wiedzą co mi jest, ale jak im mówię, że kiepsko sie czuje i niepewnie to wydaje mi się, że mają już dość tych moich narzekań i obaw. Masakra.. jeśli chcesz możemy się wymienić gg, albo na prywatna wiadomość. Zawsze chętnie wysłucham Cie, bo bardzo podobnie się czuje jak Ty.. Oczywiście nie nalegam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak czytam Wasze wypowiedzi i widze siebie :( najgorszy jest u mnie ten strach, strach przed omdleniem...w miejsach publicznych. Autobus, uczelnia, sklep, ulica.... masakra...ide a nogi mam jakby z waty, uczucie jakby zaraz zabraklo mi powietrza i upadne :/

w moim przypadku nikt z rodziny i znajomych o tym nie wie co przezywam momentami. W trakcie akatku ogrona pustka w głowie i chęc ucieczki. A zawsze byłam tak silną osobą, radziłam sobie ze wszystkim sama...a moze tak tylko mi sie wydawało. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Musimy zacząć walczyć, nie ma wyjścia:):):) Ja chce cieszyc się życiem:) mam ochote czasami ,żeby ktos wstawił mi nowy mózg.....ojjjjjjjjjjj ile rzeczy bym zrobiła inaczej, ile błędnych decyzji podjęłam........

 

żółwik monia :!::!: ja też chcę nową mózgownicę...z resztą tez się zgadzam całkowicie :!:;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a kiedy dowiedziałaś się ,zauważyłaś ze masz problemy z nerwicą?...jak wyglada /wyglądało woje dotychczasowe życie,ile masz lat i wogóle coś więcej jak możesz o sobie chetnie na Pw jak nie tu...i czy bierzesz jakieś leki czy terapia..Jak to u Ciebie się zaczęło i wygląda....bo wiesz nerwica nerwicy nierówna ;)

pozdr :smile: Monia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dokładnie! trzeba z tym sobie poradzic! szkoda życia na takie cholerstwo! ja codziennie staram sie wychodzic mimo, ze czasami jest bardzooo ciezko :/ ale mówie sobie "nie dam sie! to tylko moj głupi mozg" i idę... czasami przechodzi i wtedy czuję się wolna, gorzej jak znwou wracają te ataki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ola bo my sobie tak z Moniką na gg pogadaliśmy o naszych nerwicowych sprawach i cieszę sie, że pomogło choć trochę ;)) Jeśli chcesz pogadać to wiadomość prywatna albo gg. Zawsze chwile znajde.. ;) U mnie się pogorszyło trochę.. od 2 dni myslę, że padne zaraz. Ehh.. Trzeba wziąść się w garść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie mam sil juz dalej zyc...lęk przed bólem mnie zdominował i sama się nakręcam. Chłopak ma dosc, czuje ze odchodzi powoli ode mnie, a ja nic nie potrafie zrobic....nie chce juz zyc i gdyby nie to ,ze sie tak boje smierci, to bym sobie cos zrobila.....ja juz nie mam sil, nie mam...i jestem z tym sama ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ok spróbuję....zaczęło się w 4 klasie podstawowki, nagle zaczęłam się w nocy budzić z bólami żołądka z płaczem, chodziliśmy po lekarzach i okazało się, że nic mi nie jest...później pojawił się lęk przed chodzeniem do szkoły, że zwymiotuję tam...potwornie bałam się wymiotować, a sama myśl, że zwymiotuje w miejscu publicznym przerażała mnie. Rodzice zaczęli reagować złością i agresją na moje lęki, więc jak sie budzilam w nocy, to wolalam ich nie budzic...tylk osiedzialam i plakalam az usnelam ze zmeczenia. W koncu zaczelam chodzic do psychologa i psychiatry. Po kilku latach przeszło, ale wróciło w gimnazjum...mechanizm ten sam. Znów zaczęłam leczenie, przeszło. W liceum, w klasie maturalnej umarł mi Dziadziu na zawał, a dwa lata wcześniej nagle umarł wujek na tętniaka. Przed maturą chorowałam miesiąc na grypę i po tej grypie wszytsko wrocilo, nie moglam wychodzic do szkoly, plakalam, dostawalam histerii, cale wakcje przelezalam w lozku. Znow zaczelam psychoterapie, doszly do tego lęki o swoje zycie, ze mam tetniaka, umre...ludzie sie ode mnie odsuneli, kolezanki przestaly dzwonic....chlopak zostawil, a rodzice byli wsciekli na mnie. Ale mialam wtedy fajna pania psycholog, ktora mi bardz pomogla. Przyszlam na studia do Krk, wszystk osie zaczelo ukladac, z tym ,ze caly czas zazywalam leki. Jestem teraz na III roku, pol roku temu poznalam fantastycznego faceta, bylm pewna, ze to ten na cale zycie. Namowil mnie do trapii i do odlozenia lekow. Zaczełam w lutym...i wszystko wrocilo ;( z mega siłą. Lęk przed śmiercią, zadreczanie chlopaka, ze na pewno mam tetniaka....juz bylo lepiej, to w sobote mnie zab rozbolal, bo mialam sam korzen, w pon mi go wyrwao i pobolewa mni dalej dziaslo i ja histeryzuje ,ze cos sie tam dzieje ,ze bede meic sepse, ze umre,...drecze tym chlopaka. Wszyscy mi tlumacza, ze to normalne ,ze boli po yrwaniu, ale mija juz druga doba od wyrwania, a to nadal boli. Do tego od soboty zazywa leki przeciwbolowe, najpierw ketonal na bol zeba, ale nic nie pomagal, wiec poszlam wyrwac , a teraz po wyrwaniu ibuprom, bo juz pomaga....i boje sie ,ze cos mi sie stanie w zoladek od tych lekow przeciwbolowych, boje sie strasznie...nie moge jesc, nie moge spac, budze sie w nocy nie mogac zlapac oddechu i cala sie trzesac, poteguje bol dziasla po wyrwaniu, bo caly czas o tym mysle i jak tylko poczuje, to zabira mi to chec do zycia. Chodze zalamana...czuje sciane pomiedyz mna a chlopakiem, ktorej nie umiem zburzyc....to koniec....On mnie zostawi, a ja nic na to nie umiem poradzic....oczywiscie chodze na terapie ,ale mam wrazenie ,ze nic mi to nie daje...ne mam sil tak dalej zyc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Milka89 , jeśli chodzi o ten ząb to nie powinnaś tym martwic, to jest normalne ,że boli dziąsło. Ja w tamtym roku robiłam porzadki, ze swoimi zebami ,i miałam z tyłu tez sam korzeń, dent, wyrwała i sama powiedziała ,że moze mnie troche dłuzej boleć bo juz był sttan zapalny , dała mi antybiotyk i po tygodniu było oki. Ale rozumiem twój mechanizm myslenia, bo sama przez to przechodzę, nie chce zapeszać ale jakoś mi ostatnio odpuściło. JAk narazie pomaga mi praca, ciagle musze coś robić, przyjde do domu tak samo szukam zajęć, tylko aby nie usiąść i zacząć myśleć. Zobaczymy Jak długo, :):) Ale ciągle walcze, bo muszę,żyć normalnie:)Nie podawaj się, Bo ta choroba uwielbia naszą słabość i zwątpienie. Ja wytoczyłam jej bój :):):):):)

 

-- 04 maja 2011, 09:35 --

 

I jak tam dziewczyny?????? Bo u mnie w miare:) trafia mi się czasami cięższy dzień, ale walcze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×