Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Alexandra

Pośmiejmy się z siebie :D

Rekomendowane odpowiedzi

Ja kiedys miałam takie straszne natręctwo czy zapytac sie mojej starej Ciotki czy nosi protezę zębową czy nie....ona była sztywna i akbym sie zapytała to by mnie zabiła, a ja miałam takie natręctwo, że jak sie nie zapytam o proteze, to umrę i nie wiedziałam co zrobic i tak mnie to męczyło..wtedy myslałam ze jestem nienormalna , dzis wiem ze to natręctwa - miałam 13 lat wtedy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej! mieliście może jakieś śmieszne sytuacje związane z nerwicą??

Kiedyś miałem taką sytuację, natręctwo polegało na tym, że musiałem dotykać różnych rzeczy na klatce schodowej i nie zauważyłem stojącej sąsiadki :oops::oops::oops::oops:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A jedne z moich śmiesznych natręctw to było uważanie na łączenia płytek ulicznych lub też naulicy jak była jakaś dziura to musiałam ją ominąć.

Na szczęscie mi to minęło ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja sie bez przerwy zapominam, co powoduje, ze nieraz ktos lapie mnie na wykonywaniu roznych glupich rzeczy. Zaczynajac na gadaniu sama ze soba, po jakies niezrozumiale dla innych zachowania jak np. niedotykanie niczego w autobusie. Zawsze jezdze do pracy tym samym autobusem. Nigdy niczego sie nie tykam, bo czuje straszny wstret do tych wszystkich wymacanych rurek i uchwytow. Konsekwencja tego jest to, ze co najmniej 2 razy w tygodniu przy wsiadaniu, a jest to autobus dwupietrowy, spadam ze schodow kiedy kierowca rusza. W zeszlym tygodniu kierowca nie wytrzymal i poprostu mnie zapytal, czy jestem na cos chora, czy moze ciagle chodze pijana! Myslalam, ze sie ze wstydu zapadne pod ziemie. A tak wogole to zawsze nosze ze soba w torebce mojego ukochanego pluszowego osiolka, ktory jest dosyc duzych gabarytow i zawsze wypada mi z tej torebki w najmniej odpowiednich momentach. Nie ma jednego ucha i oczu, wiec ludzie patrza na mnie jak na wariatke, kiedy np. place za cos w sklepie, a z torebki wypada osiol bez oczu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tymi płytkami na ulicy też miałam, zwariować można było :? Nie mogłam stawać na tych złamanych i raz się przez to na prostej drodze przewróciłam! :lol:

Albo załatwianie się w miejscach publicznych... miałam natręctwo,że dostane syfa albo w ciążę zajdę, jak na desce usiądę... :lol::lol::lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Hej! mieliście może jakieś śmieszne sytuacje związane z nerwicą??

Kiedyś miałem taką sytuację, natręctwo polegało na tym, że musiałem dotykać różnych rzeczy na klatce schodowej i nie zauważyłem stojącej sąsiadki :oops::oops::oops::oops:

 

Kiedys sie tak mocno natretnie zamyslilem, ze wpadlem na latarnie. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kiedys sie tak mocno natretnie zamyslilem, ze wpadlem na latarnie.

Mój kolega kiedyś szedł ulicą i wydawało mu się, że zamiast latarni widzi kobiete,a za chwile walnął w tą latarnie i powiedział: Przepraszam :lol: wyobraźcie sobie minę ludzi na chodniku... A z tymi objawami to jak detektyw Monk :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wjechałem rowerkiem w pana młodego, liczyłem sobie drzewa, a co :?:lol:

Dopiero wyszedł z kościółka i już garnitur poszarpany :roll:

 

Nie mogłam stawać na tych złamanych i raz się przez to na prostej drodze przewróciłam!

Kurde a myślałem, że to normalne :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Doszło do tego, że omijałam ulice z płytkami, bo wiedziałam, jak to się skończy :lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z płytkami i drogami miałam coś podobnego. Np. szłam sobie ulicą, zobaczyłam jakiś kamień i wymyśliłam sobie, że muszę na nim stanąć :]. Potrafiłam cofnąć się kilka (i więcej) metrów, żeby na coś nadepnąć albo coś ominąć (np. dlatego, że wcześniej na tym stanęłam, a "nie powinnam"). Ciekawe czy ktoś kiedyś widział jak się tak kilka razy cofałam :D.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To terazm mi sie przypomniało, że również miałam tak że musiałam stanąć na jakimś łączeniu czu dziurze. Nawet miałam przygody z łączeniami płytek w przedpokoju-tez musiałam na tych łaczeniach stanąć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, czy to natręctwa, ale ja namiętnie liczyłem: dzieliłem, dodawałem, mnożyłem, wyliczałem silnie, równania kwadratowe itd... :lol: Jak i kiedy to zniknęło, nie wiem, więc może to nie były natręctwa ? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Człowieku takie coś to dar z niebios, przydałoby mi się w szkole(mam profil mat-inf) Cóż ja chyba żadnych tam natręctw większych nie mam :) i to dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

heheh nagminne liczenie, mam coś podobnego ale ze słowami, bo uroiłam sobie w głowie jakiś bezsensowny zbitek liter i musiałam je ciągle w myślach powatarzać:D Albo musiałam 6 razy wejść do wanny...niestety moje obliczenia były niedoskonałe dlatego cały misterny plan wykonania przymusów zakończył sie zbitym łokciem i kolanem, gdyż nie przewidziałam, że wchodząc i wychodząc z wanny sparwia się iż podłoga jest mokra...Żałujcie, że nie widzieliście miny mojej matki, jak o 2 w nocy poszłam siQ i dostałam mega przymus pięciokrotnego zamknięcia i otwarcia drzwi...:D A najbardziej zeswirowanym przymusem jest pisanie esów... Dżizys Krajst...jak pomylę literki w jakims wyrazie musze go kasować i pisac jeszcze raz z bonusowym kilkurazowym napisaniem i skasowaniem pierwszej literki tego wyrazu...Jest zajebiście:D

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

heh, ja w futrynie do kuchni mam powieszone takie sznurki na których są drewniane klocki, gwiazdki czy co tam było :) zawsze kiedy idę do kuchni muszę tak przejść, żeby nie dotknąć żadnego sznurka i nie wydać dźwięku :smile: gdy mi sie nie uda to wychodzę i próbuje znów :D Ostatnio staram się od tego odzwyczaić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

o widze ze z płytkami chodnikowymi to nie tylko ja :D to widze ze moje NN mam juz od bardzo dawna :| ...

ja np musiałem zawsze przed wejsciem do wanny zdjąc najpierw lewą skarpetke a pozniej prawą... myjąc sie zaczynałem od lewej nogi pozniej prawa... a gdy mi sie zapomniało i zaczołem od prawej natychmiast po zorientowaniu sie szorowałem lewą :smile:

 

a swojej chorobie opowiedziałem najblizszym przyjaciołom a ze staram sie byc pommimo wszytko człowiekiem luznym, czasem zdarza mi sie zrobic i powiedziec pare głupot... i wtedy niekiedy słysze

"...(moje imie) zwieksz dawke " :D:D:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Literki to ja też powtarzam :D. (W ogóle mam (lub miałam) dużo podobnych objawów do tych, o których piszecie :]) Teraz już mniej, ale nadal czasem mi się nasuwają . Ale u mnie to nie są przypadkowe literki ani cyferki. Mam normalnie cały system :D. Żeby go wytłumaczyć chyba musiałabym rysować schematy i książkę napisać :D. Z resztą - i tak nie jestem gotowa, żeby tyle mówić o tym wszystkim, bo film, który sobie kiedyś wkręciłam nadal w pewnym stopniu się mnie trzyma - czyli że jak powiem to coś się stanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

heehe a mieliście coś takiego że gdy patrzyliście na zegarek to dodawaliście cyfry i wychodziło 13?? :shock: mi sie tak zdarza i myśle że bede miał pecha, i wtedy kciukiem odpukuje tak ze go zginam :P :) znajomym o tym mowiłem i sie uśmiali nie wiem wciąż myśle że jestem odkrywcą czegoś, mieliście coś takiego że głaskaliście kota, i jakbyście sie z pechem zaprzyjaźniali bo tak często go mieliście??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
:D wiesz ktory to Twoj post 13 !!! :lol: ubawilo mnie to, mi sie ciagle wydaje, jak zaczynam wnikliwie obserwowac otaczajaca rzeczywistosc , ze jestem w jednym ze skeczow Monty Pythona. Czasem tu jez nie wiem czy to ze mna jest cos nie tak, czy moze tylko ja na tym swiecie jestem normalna. Ech..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:D Mam to samo tylko ja sobie sumuje na elektronicznym - zarowno suma wszstkich jak i suma samych minut nie moze wyniesc 13 :-). Jesli wynosi musze czekac w pokoju, az sie zmieni :-). W samochodze nie rusze dopoki tez sie nie zmieni :-). Nigdy nie czytam 3 ostatnich linijek na stronie, nie czytam na forach postow numer 13 oraz profilaktycznie jak bym zle policzyl rowniez numer 14, widomosci z reguly czytam pierwsze 12 wersow :-) - czasami musialem domyslac sie co sie stalo nie znajac zakonczenia:D. Kiedys mialem taka betonowa pozostalosc po slupie telefonicznym i zawsze musialem na nia wskoczyc podczas powrotu do domu :-) - przestalem kiedy kolega i ludzi z bloku widziani katem oka dziwnie sie mnie przygladali :-) (to bylo jakos pod koniec studiow :D). Teraz wysatrczy abym to tylko musnal palcem ;-). Tak samo jak ide do kolegi ma takie rusztowanie na winogrona zawsze musze reka o nie dotknac :-) - problem kiedy czasem cos niose w dwoch rekach - raz prawie monitor rozbilem bo sie wymsnal :D. Podobnie mam okreslony system chodzenia po schodach - najgorzej kiedy cos niose bo tez kilka razy omal czegos nie rozbilem :-). Tak samo uroilem sobie nie pisac na komuterze wyrazow: ktory, ktora, ktore, moze, iz - wyobrazcie sobie jak bez nich latwo sie z kimms rozmawia na gg :-). Moge pic tylko z odpowiedniej szklanki, garnuszka i jesc na odpowiednich talerzach - czasem potrafilem kilkanascie godzin nic sie nie napic. Podobnie nigdy jako pierwszy nie zapalalem swiatla w kuchni w damym dniu - czesto usilowam zrobic sobie kolacje w ciemnosciach :-)...

 

Aha o moim problemi dowiedzialem sie kilka dni temu - odkad wiem to jest chorba nie wiem dlaczego ale w zasadzie wszystkie nawyki i natrectwa ustapily - a dodatkowo postanowilem udac sie do psychiatry :-).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W porownaniu do innych nasze mozgi przynajmniej pracuja XD. Ja kiedys deptalem kulki ze sniegu, nawet wracalem sie kilka metrow zeby jakas zdeptac i koledzy na mnie patrzyli jak na debila. I dzieki temu juz nie deptam .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najbardziej lubie sytuacje kiedy siedzac ze znajomymi zaczynasz wykonywac dziwna czynnosc, mnie np. czasami nachodzi na podpalanie roznych papierkow, a jezeli jest swieczka na stole to obowiazkowe umoczenie kazdego z dziesieciu paluchow w cieplym wosku. Nagle podnosze wzrok i widze, ze ktos sie zaczyna dziwnie przygladac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Woskiem sie chyba kazdy bawi. Nawet jesli nie ma tej dolegliwosci.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mialem kiedyś coś takiego,ze zanim wyszłem z łazienki to musialem myć super dokładnie ręce od łokcia po opuszki palców i musialem to robić kilka razy bo nie bylem pewny czy nie jestem brudny :D

A potem uważałem,że drzwi od łazienki sa brudne wiec otwieralem je nogą :D.Pewnie gdybym dotknął klamki od drzwi ręka to pewnie znowu bym zaczał myć 10 razy moje rece :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×