Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jak diagnoza choroby wpływa na stan pacjenta?


Gość GreenGo

Rekomendowane odpowiedzi

Zastanawiałem się od pewnego czasu w jaki sposób wiedza chorego o tym na co choruje wpływa na jego stan. Jak wszyscy wiemy zaburzenia psychiczne są dosyć specyficzną grupą zaburzeń, w porównaniu ze zwykłymi chorobami fizycznymi, na które chory nie ma dużego wpływu, nie może ich na przykład sobie wmówić, albo sztucznie przedłużać, gdy jego organizm wyzdrowieje, to jest zdrowy i koniec. W zaburzeniach psychicznych jest zupełnie inaczej, bo one same są bardzo płynne, zmieniają się w czasie, nastrój, nastawienie chorego ma olbrzymi wpływ na to, jak ta choroba będzie się rozwijać.

 

Pomyślałem sobie i widzę to na swoim przykładzie, że kiedy przyjąłem w którymś momencie do świadomości, że cierpię na nerwicę, to od tej pory wykształcił się we mnie nawyk obserwowania wszystkich moich dolegliwości i wiązania ich z nerwicą. Kiedyś (już nie pamiętam tych pięknych czasów :( ) zupełnie nie zwracałem uwagi na drobne bóle głowy, czy inne objawy, teraz zwracam uwagę na dosłownie każdy, bo mam w sobie dużą dawkę lęku, że od czegoś małego może znowu zacząć się robić źle. No i właśnie to nastawienie często powoduje, że czuję się gorzej. To samo gdy myślę o sobie, jako chorym na nerwicę, wydaje się wtedy, że ta nerwica to jakaś konkretna choroba, która mnie dręczy i wtedy ciężko mi wyobrazić sobie, że to minie. Jednak kiedy staram się zmieniać nastawienie, kiedy już nie myślę, że mam "nerwicę", a raczej tylko jestem świadomy swojego samopoczucia w danej chwili, to jest dużo łatwiej, nie przypominam już sobie tego co było i mniej boję się, że w przyszłości mogę znów poczuć się źle. Nie wiem, czy to dla was zrozumiałe. Czytając posty Jeżozwierza pomyślałem sobie, że on właśnie tkwi w takim obłędzie diagnozy wypisanej mu przez lekarzy, sama diagnoza może człowiek nieźle zdołować, a jak ktoś ma na liście kilka różnych eFów, to może czuć się strasznie chory, a to co mu dolega w rzeczywistości to nie shizofrenia, nerwica, depresja, tylko określone emocje, nastroje, itd. Chyba łatwiej jest zdrowieć kiedy przestanie się postrzegać swoją chorobę jako taki zamknięty, konkretny obiekt, z którym się walczy, a zamiast tego widzi się po prostu swoje zmieniające się stany. Mi to pomaga nie pogrążać się dalej i nie wyobrażać za dużo na temat mojej "nerwicy" tylko robić swoje będąc jednocześnie świadomym swoich ograniczeń i dolegliwości w danej chwili (bo to się u mnie bardzo często i szybko zmienia, raz czuję się świetnie, po czym zaczynają się zawroty i bóle głowy i jestem do niczego).

Nie wiem, czy to co tu napisałem będzie dla kogokolwiek odkryciem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taka wiedza ,pomaga w oswojeni się z choroba , w pogłębianiu wiedzy o niej,szukaniu konkretnych sposobów na złagodzenie choroby.

Bez niej ,miotamy się ..doszukujemy się coraz to innych( nowych) problemów . Utożsamiamy się z chorobami których nie mamy ,tylko dlatego ,ze nasze objawy wydają się ,nam podobne do każdej możliwej choroby . Diagnoza,wiedza o tym co nam jest ,chyba częściej pomaga niż zawadza .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

GreenGo, Jest dokładnie tak jak piszesz. Ja teraz też jestem na etapie obserwowania swoich stanów. Jest to meczace-owszem i dołujące. Sęk w tym,żeby sobie radzić z tymi stanami, też o to tu chodzi. Żeby się nei pogrążać Ciężko jest tylko za pomocą myśli i słów wmawiać sobie,że wszystko będzie ok. Warto odwracać uwagę od stanow emocjonalnych i nastrojów, jest to trudne. Ale próbować trzeba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, masz rację. Chyba zapomniałem o tym, że na początku większość ludzi przypisuje sobie prawdziwe choroby, bo ja tak nie miałem, od początku wiedziałem co to jest, że to przez stres w moim wypadku.

Chodziło mi bardziej o to, że jak już człowiek dowie się i zrozumie, że to "tylko" nerwica, to może się do tej diagnozy za bardzo przyczepić i wszystko co go spotyka zacznie interpretować jako objaw nerwicy, a takie samokontrolowanie się przez cały czas myślę, że może być szkodliwe, bo wkręcasz sobie dodatkowe objawy, albo umacniasz te co masz. Lepiej przestać nazywać swój stan chorobą, to zdrowsze moim zdaniem, bo nie interpretujesz każdego negatywnego uczucia jako objawu nerwicy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

GreenGo, Z czasem poznajesz i uczysz się co te stany może powodować, więc obserwacja siebie na pewnym etapie jak najbardziej wskazana. Ja tak robię, a potem mowię o tym na sesjach i to wspólnie omawiamy. Przy okazji wychodzą różne sprawy, moje mechanizmy, te, które właśnie mogą wplywać na moje postrzeganie rzeczywistości na dzień dzisiejszy. Uświadamiam sobie co jest u mnie zaburzone. Dlatego,że to wszystko się zmienia na przestrzeni czasu. Zmieniają się te stany. Dlatego warto je omawiać na sesjach terapeutycznych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żeby się nei pogrążać Ciężko jest tylko za pomocą myśli i słów wmawiać sobie,że wszystko będzie ok. Warto odwracać uwagę od stanow emocjonalnych i nastrojów, jest to trudne. Ale próbować trzeba.
Cóż, u mnie występują przede wszystkim obajwy somatyczne, typu bóle mięśni, łowy, zawroty, zmęczenie więc głównie piszę tu o tym, zauważyłem, że kiedy tylko myśle o tym co mi dolega to to zupełnie nie pomaga, pocieszanie się w myślach, obmyślanie i analizowanie co i dlaczego jest zupełnie nieskuteczne (a wiem, że to jedna z metod używanych na terapiach), w moim wypadku udaje mi się łagodzić objawy na pewien czas (choć to i tak bardzo dużo, bo wcześniej tego nie potrafiłem) poprzez próby relaksowania się, relaksowani tych części ciała, w których czuję napięcie, to działa, ale trzeba się tego nauczyć. Np. przez kilka godzin czuję intensywny ból głowy i w momencie, w którym zdam sobie sprawę, to skupiam się na doznanich i napięciach, które czuję w tej właśnie chwili, tak jakby odpuszczam ten ból i on mija, a ja czuję się świetnie.

Wiem też, że na samym początku mojej nerwicy, przez bardzo długi czas robiłem coś dokładnie odwrotnego, kiedy czułem lęk, albo napięcie to w umyśle walczyłem z tymi stanami, chciałem od nich uciec, co pogłębiało coraz bardziej moje dolegliwości, ale ja tego nei dostrzegałem. Teraz próbuje to odwrócić, zamiast walczyć i uciekać próbuję odpuścić, zrelaksować się w swoim ciele, poczuć to wszystko co czuję jednocześnie próując uwolnić tą energię i co najlepsze to się spisuje, coraz częściej.

Kiedy zaczynają dopadać mnie emocje typu, strach przed przyszłością, albo poczucie, że mam mnóstwo pracy do zrobienia, to również w tych stanach próbuję się zrelakować i zakotwiczyć w obecnej chwili, wtedy dostrzgam, że to co zdawało się być strachem przed przyszłością było tylko emocją i ta się rozpuszcza. Nie działa to na stałe, bo te uczucia wracają, ale pomaga je rozładować na dłuższy czas. Myślę, że gdy stanie się to silnym nawykiem, to będzie coraz lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taka wiedza ,pomaga w oswojeni się z choroba , w pogłębianiu wiedzy o niej,szukaniu konkretnych sposobów na złagodzenie choroby.

 

Hej, halo! Nerwica, to nie choroba, od tego należało by zacząć. To zaburzenie, które zresztą już nie funkcjonuje w nomenklaturze fachowej pod tą nazwą.

Z potocznie nazywanej nerwicy się wychodzi. Głównie własną pracą z pomocą terapeuty.

 

Nosy do góry ;).

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

PanProper, tak, wiemy,że chodzi o zaburzenia. Np. lękowe, lękowo-depresyjne, stany lekowe, depresyjne, zaburzenia osobowości...... itp. Wazne,że wiemy o czym mówimy ;)

NIektórzy przejmują się przyklejoną "etykietką". Niektórzy wiedzą,że pomimo tej etykietki trzeba się leczyć by sobie pomóc.

 

A Tobie co dolega?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

z jednej strony każdy chce wiedzieć co człowiekowi jest zdrugiej jak padnei diagnoza i zaczynasz czytac o tym i zdajesz se sprawe z czym sie mierzysz jakie to skompliowane to nie jest już wtedy tak fajnie bo cie to gniecie...nie czytasz gniecie cie nastrój ja jestem z tych czytających i szukających sposobu najdrastyczniejszego najbardziej skomplikowanego żeby tego nie mieć ale to są złudne nadzieje...bo jeżeli człowiekowi nic nie pomaga w tym kraju to ma PRAWO tak myśleć i sie poddać...chyba że szukać pomocy zagranicą w nowocześniejszych terapiach jak SPECT mózgu chociażby...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×