Skocz do zawartości
Nerwica.com

ja


kłamczuch

Rekomendowane odpowiedzi

cześć. myślałem że nie będę się wstydził pisać o sobie wśród ludzi z podobnymi problemami, ale wstydzę się bo czytam jak umiecie nawiązywać długotrwałe związki z innymi ludźmi, albo jak umiecie chodzić na studia lub pracować

 

więc krótko. mam 22 lata. jestem sam, całkowicie sam. chce być sam, bo kontakty z ludźmi sprawiają mi trud; są często wysiłkiem z marną korzyścią. od 5 lat siedzę w domu. wyleciałem z liceum, przez niską frekwencję. wolałem palić zioło u kumpla w domu. "kłopoty z motywacją", rzekłem. w sumie racja, bo nie chce mi się żyć, nie zależy mi na tym. podejmuję kroki w strone życia raczej z poczucia obowiązku wobec innych, nie wobec siebie. byłem u lekarzy psychiatrów i psychologów. nałykałem się tabsów. byłem w szpitalu dwa razy. mówią że zrobiłem postęp, że zmieniłem się, że wyciągnąłem mądre wnioski. mają rację, ale nie umiem stosować tych nauk do swojego życia. a więc nie przyniosło to efektów, nadal siedze w domu, nie rozmawiając z nikim, nawet w internecie

 

w szpitalu powiedzieli "zaburzenie osobowości schizoidalne". troche o tym poczytałem, ale jestem "psychiatrofobem" raczej, wole nie wiedzieć tak dokładnie co mi jest, ani jakie związki chemiczne sa w moich lekach

 

jestem uzdolniony, inteligentny. kiedy zmyślam swoje zatrudnienie lub studia, mówię "webmaster", "grafik komputerowy", bo dużo czasu spędzam malując, tworząc. lubię też manipulować innymi, interesuje mnie sztuka perswazji i podobne tematy

 

piszę, bo skończyły mi się pomysły na to co mogę zrobić. chcę odebrać sobie życie. widzę to jako logiczne rozwiązanie, nawet jeśli gardzę ludźmi nawet rozważającymi samobójstwo, to jestem gotów na to autopotępienie. i tak noszę w sobie poczucie winy za masę rzeczy.

 

piszę tu, bo nie mam osoby do której mógłbym napisac lub zadzwonić, i która bezinteresownie wysłuchałaby mnie. większość moich "znajomości" online i tak było z osobami które najchętniej mówiły, a nie słuchały. lubię takie osoby. poza tym, rozmawiałem dzisiaj z mamą. powiedziałem jej że mi przykro że ją zawiodłem po raz kolejny. powiedziała mi że może jest jakieś forum, na którym mógłbym się spytać ludzi, może mieliby jakieś pomysły

 

więc, nie jestem tak interesujący jak szesnastka ze złamanym sercem, ale może macie jakieś pomysły

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Masz o tyle dobrze, że masz motywację do tworzenia. Ja patrzę na bas, ciągnie mnie do niego, a nie potrafię wziąć go do ręki. To samo z farbami czy ołówkiem i szkicownikiem.

Do niedawna uwielbiałam rozmawiać z "wirtualnymi" ludźmi, teraz nawet tego unikam. Odcinam się od wszystkich, bo na nikim mi nie zależy.

Leczenie nie pomaga, właśnie dlatego, że jesteś inteligentny -w dużej mierze sam musisz sobie pomóc, a nie potrafisz/nie chcesz. Pewnie doskonale się rozumiesz, ale nie potrafisz zmienić swojego podejścia.. Przynajmniej tak jest u mnie.

Myślę, że powinieneś trafić na terapeutę/psychologa, który również będzie inteligentny, który nie będzie ci robił prania mózgu i na siłę zmieniał twoich poglądów, ale z którym dobrze będzie ci się rozmawiało i który pomoże ci znaleźć rozwiązanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

większość terapii grupowych stawała w moim przypadku na tym że myślę w racjonalny, kalkulujący sposób, a zycie składa się w głównej mierze z niewiadomych których nie będę w stanie wyliczyć. to mi przeszkadzało, bo o ile jest to słuszny argument, to bardzo prosty i miałki. praktycznie kazdy problem mozna rozważać pod kątem "może się udać", ale nie jest to solidny dowód

 

bo tak, znam siebie dobrze, i wiem ze moj problem lezy w tym ze tak naprawde nie jestem w stanie zechcieć sie starać o pomoc. chciałbym dojść do wniosku, ze warto żyć

 

a malowanie zastępuje mi przyjaciół. moze ty pozbądź się swoich

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W takim stanie lepiej iść na terapię indywidualną. Ja trafiłam na takiego, który przez pierwsze 3 spotkania tylko notował to co mówiłam i nie ogarniał tego co się dzieje w mojej głowie. Później przez większą część czasu słuchał, czasami zadawał pytania. W sumie wyglądało to tak, jakbym rozmawiała sama ze sobą, ale doszłam do kilku ciekawych wniosków, czułam się lepiej. No i bez poczucia jakiejś manipulacji.

a malowanie zastępuje mi przyjaciół. moze ty pozbądź się swoich

Nie mam przyjaciół, nie wierzę w przyjaźń, ludzie działają mi na nerwy. A większość kolegów i tak chce mnie po prostu przelecieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj.

 

Tak to juz jest, ze wiekszosc ludzi woli mowic o sobie, niz sluchac innych. Szkoda tylko, ze wiekszosc z nich nie ma tak na prawde nic ciekawego do powiedzenia. Pomimo tego zamecza nas swoja gadanina. Z drugiej strony sa terapeuci, ale im sie z reguly placi za sluchanie.

 

A większość kolegów i tak chce mnie po prostu przelecieć.

To zli ludzie. Skad w ogole takie przypuszczenie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z przedmówcami że przydałby Ci się jakiś dobry psycholog. Ale póki co z Twojego postu bije żal że zmarnowałeś sobie kawał życia. Nie popadaj w to. Cokolwiek się stało masz przed sobą życie o które możesz zawalczyć jeśli zechcesz. Można zostawić przeszłość za sobą jeśli podejmie się trud rozwoju, stania się troche lepszą osobą, nauczenia się czegoś nowego. Wtedy można powiedzieć sobie "jestem już kimś innym, to co było już mnie nie zniewala". Stań się trochę lepszy w swoich własnych oczach i odepchnij przeszłość od siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×