Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
mm_

Choroby fizyczne a nerwica

Rekomendowane odpowiedzi

Joaśka, Misiunia, a jak Wasze żołądki?

Czy coś Wam pomaga na refluks?

 

U mnie gastroskopia nie wykazała zadnych zmian anatomicznych, ani zapalnych w okolicy przełyku i wpustu, ale mam cały refluksowy wachlarz objawów: uczucie podwyższonego cisnienia w żołądku, zgagi, odbiania, uczucie kwasu, ciężar w nadbrzuszu, nudności, pieczenie w nadbrzuszu, uczucie, ze coś mi jeździ po trzewiach - zwłaszcza przy tzw. żołądkowej pogodzie (deszcz, wiatr). No więc nadwrażliwość trzewna pełną gębą :( . Ale co robić, gdy leki nie za bardzo pomagają?

 

Aha, usg wskazało na znaczne rozdęcie okrężnicy, ponoć łykam powietrze o tym nie wiedząc. To fachowo nazywa się aerofagia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ostatnio trafiłam na fajna lekarkę,zleciła mi zbadac poziom hormonów,oraz ferrytyny (białko które odpowiada za

Wyszło mi za mało ferrytyny,a z hormonów za duzo prolaktyny.Nie wiem czy to sie ma jakoś do problemów z żoładkiem,bo jeszcze nie byłam u niej z wynikami (mieszkam za granicą:/ ).

Tak.Zwłaszcza prolaktyna może zaburzać pracę żołądka.Zresztą zaburzenia gospodarki hormonalnej mogą narobić takiego syfu,że mózg staje.

No i żelazo.Jeżeli są problemy z anemią,to i są problemy.

 

[Dodane po edycji:]

 

Aha.Dzisiaj niektórzy lekarze uważają,że wyniki badań przy dolnych bądź górnych granicach normy(mam na myśli wyniki ustalone tj.utrzymujące się przez dłuższy okres czasu) to już sygnał,że organizm nie funkcjonuje właściwie.Inna ważna sprawa:u kobiet wahania żelaza zdarzają się w trakcie cyklu,zwłaszcza w trakcie i świeżo po menstruacji,więc jak robicie poziom żelazo,omijajcie te okresy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

A mi się teraz poprawiły trochę wyniki i śmiem twierdzić, że to po tych algach! :yeah::mrgreen: Mianowicie poziom ferrytyny leciutko wzrósł (a byłam świeżo po okresie!) - łykam spirulinę, wzrosły też troszeczkę hormony tarczycy - łykam Kelp. :D Więc będę dalej łykać. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A mi się teraz poprawiły trochę wyniki i śmiem twierdzić, że to po tych algach! :yeah::mrgreen: Mianowicie poziom ferrytyny leciutko wzrósł (a byłam świeżo po okresie!) - łykam spirulinę, wzrosły też troszeczkę hormony tarczycy - łykam Kelp. :D Więc będę dalej łykać. :D

 

Też sobie kupiłam spirulinę i zaczynam łykac od dzisiaj :D

Joaśka,a jak długo już łykasz te algi?Chodzi mi o to po jakim czasie powinnam zrobic ponowne badania na poziom ferrytyny,żeby mogła nastapic ewentualna poprawa.

 

Joaśka, Misiunia, a jak Wasze żołądki?

Czy coś Wam pomaga na refluks?

 

Zachmurami u mnie jeżeli coś pomaga to dopiero po dośc długim czasie-zazwyczaj po kilku tygodniach.

Jeśli czuję,że coś zaczyna się dziac to zaczynam brac coś na refluks (teraz biorę pantoprazol,czyli CONTROLOC,lub tańszą wersję NOLPAZĘ.Wczesniej brałam lansoprazol).Jeśli objawy są bardzo silne to łykam tabletki 2 x dziennie,ale z reguły wystarczy mi 1 x dziennie rano i tak przez 2 miesiące(nawet jesli wczesniej jest poprawa to kończę kurację)

Jak do tego dochodzą problemy ze strony jelit (wzdęcia,bulgoty,uczucie "obcego",który mi się tam przemieszcza,oraz co mam bardzo często-ból podbrzusza z prawej strony) to wtedy biorę Duspatalin Retard.No i oczywiście do tego odpowiednia dieta,jedzenie małych porcji-ale częściej,oraz staram się nie jeśc 2.5 godziny przed snem.

Na noc zawsze piję melisę-trochę uspokaja żołądek.

Jeśli stosuję sie do tego wszystkiego to po jakimś czasie jest poprawa,ale co z tego jeśli predzej czy pózniej znowu wszystko wraca:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Misiuniu, ja łykam spirulinę i kelp już kilka tygodni, chyba miesiąc. Najlepiej zrobić badania przynajmniej jakieś 2 miesiące po rozpoczęciu ich stosowania, ale ja musiałam zrobić wcześniej inne badania krwi, więc zrobiłam przy okazji i te za jednym pobraniem.

 

Zachmurami, co do żołądka – jeśli trzymam dietę, tzn. unikam glutenu, mleka, cukru oraz jakichkolwiek przetworzonych produktów (np. kupionych wędlin, pasztetów, ryb z puszki, sztucznych sosów, zup, ketchupu itd.) to jest zupełnie ok. Gdy się złamię i zjem coś z drożdżami, z białej mąki, wypiję kupiony sok lub napój, trochę słodkiego mleka – mam zgagę, wzdęcia, często zaparcia, no i biały nalot na języku. Najgorzej jest u mnie, gdy zjem jakieś produkty z białej mąki, mam wtedy straszną zgagę. A, i jeszcze nie mogę jeść wieprzowiny, zgaga i uczucie ciężkości, dyspepsja jest koszmarna. A pozostałe rodzaje mięsa mogę jeść. ;) Tak więc przynajmniej u mnie dieta to podstawa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie interesowałem się jakoś specjalnie schorzeniami fizycznymi. Jednak przebyta w tym roku odma opłucnowa uderzyła w moją psychikę. Zacząłem interesować się chorobami fizycznymi no i pojawiły się lęki przed dolegliwościami fizycznymi.

W zasadzie to jeśli dobrze kojarzę, to od około 10 lat moje przeziębienia były intensywne, lekarz rodzinny jednak nigdy nie stwierdził nic grubszego. Dopiero po tym, gdy ostatnie z nich skończyło się odmą, trafiłem po szppitalu do pulmonologa. Pulmonolog po badaniach postawił wstępne rozpoznania, że to nowotwór łagodny lub gruźlica no i na razie potrzebna jest dalsza obserwacja. No i chyba uznał, że aktualnie niczym nie prątkuję.

Z tą odmą to lekarze się guzdrali, bo minęło 6 dni od nagłego pojawienia się intensywnych objawów do momentu diagnozy. A zmiana była wyraźna, bo na kliszy RTG na moje oko to wyglądało tak, jakby mi jedno płuco prawie zniknęło. O dziwo 5 dnia objawy zaczęły słabnąć, a 6 dnia już prawie nie było bólu i kaszel zanikał i oddychałem całkowicie normalnie. Miałem drugi raz robione RTG. Ogólnie pomyślałem sobie, że jest już dobrze, skoro objawy prawie zniknęły, a lekarz mi mówi, że na obu jest taka sama duża odma z krwiakiem. Duża odma z krwiakiem niemal bez objawów to dość nietypowe zjawisko.

Następnym moim problemem zdrowotnym jest przewód pokarmowy, zdiagnozowane jest zapalenie żołądka i dwunastnicy z nadżerkami, refluks i przepuklina rozworu przełykowego. Leczenie niemożliwe z powodu nietolerancji organizmu na działanie leków, jakie się przy tym stosuje oraz leczenie stoi poniekąd w sprzeczności z leczeniem dysfunkcji mięśni zwieraczy górnej części przełyku.

Problemem jest jeszcze schorzenie jelit. Schorzenie to ma charakter łagodnie progresywny, zaczęło się około rok temu. Około półtora roku temu miałem zapalenie jąder (takie bardziej dosłowne zapalenie, bo czasem czułem, jakbym miał pożar w jądrach i penisie), urolog nie rozpoznał się co to, potem to minęło, a niedługo potem zaczęły się problemy z jelitami. Może jakieś bakterie przeszły z jąder na jelita. Myślę, że to może mieć związek z gruźlicą, jeśli ją mam, bo gruźlica może zająć różne narządy. Na obecnym etapie progresji jelita mają niemały wpływ na moje życie codzienne, dodatkowo występują coraz częstsze bóle brzucha.

Edytowane przez mark123

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłem dzisiaj u pulmonologa (innego, niż mój pulmonolog prowadzący) i w pewnym sensie mi namieszał. Gdy przejrzał moje tomografie płuc, częściowo podważył opinie mojego pulmonologa prowadzącego i powiedział, że obraz płuc wygląda podejrzanie, ale akurat nie na gruźlicę to wygląda. Teraz bardziej nie wiem, na czym z płucami stoję i bardziej rozmyślam, jakiego rodzaju są zmiany na płucach i czy będzie nawrót odmy. Powiedział też, że mój pulmonolog prowadzący powinien mnie skierować na bronchoskopie. Ale to akurat dobrze, że mnie nie skierował, bo od tego badania można umrzeć w męczarniach. Bronchoskopii na pewno nie zrobię.

W zasadzie to byłem u niego w sprawie nocnych odczuć zatykania się oddechu, ale powiedział, że to osobna sprawa od zmian w płucach i że może to być od żołądka lub przełyku i żebym szedł do gastrologa i poprosił o skierowanie na gastroskopię.

Mój lekarz rodzinny z kolei (bo wcześniej u niego byłem z tym oddechem) powiedział, że to albo od krtani (dał do laryngologa), albo nerwicowe, np. trauma po przebytej odmie.

Gastroskopię generalnie powinienem powtórzyć, bo ostatnio miałem 3 lata temu, a zmiany w moim żołądku teoretycznie wymagają kontroli, ale nie chcę jej w znieczuleniu miejscowym, chcę na analgosedację, tak jak miałem kolonoskopię. W przeciwieństwie do kolonoskopii, gastroskopia na analgosedację dostępna jest tylko prywatnie, więc chyba się z tym badaniem wstrzymam do czasu możliwości finansowych, by zrobić prywatnie.

A z tego, co ja poczytałem, to jest pewna choroba, która teoretycznie może stać jednocześnie za moimi zmianami w żołądki i dwunastnicy, zmianami na płucach, przebytą odmą i możliwymi problemami z krtanią i potencjalnymi zmianami w jelicie cienkim, choroba crohna. Pierwotne ognisko choroby powstaje w dolnym lub górnym odcinku przewodu pokarmowego, ale w niektórych przypadkach po paru latach choroba może atakować także inne narządy.

Będę w tym wątku chyba co jakiś czas marudził o medycznych sprawach

alternatywny wątek do hipochondrii dla nerwicowców z faktycznymi chorobami fizycznymi

Edytowane przez mark123

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie to dziala tak na prawde w dwie strony. Czasem jak jest wszystko w porzadku i sobie przypomne o swoim zapaleniu zoladka to sie zastanawiam czy to aby na pewno nie jest jednak rak i sie bardziej stresuje (chociaz na szczescie ja juz sie nauczylam te leki opanowywac). A czasem jest tak ze jak sie skupiam na objawach to one odwracaja moja uwage od innych rzeczy i stresuje sie mniej. W sumie to chyba zalezy od tego jak podejdziemy do tematu:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja póki co nie mam lęku przed rakiem, moje emocje nie są "zainteresowane" tym lękiem. Podejrzenie pulmonologa nowotworu u mnie też nie wywołało lęku przed rakiem. Sprawa nie jest jeszcze do końca rozstrzygnięta, ale na myśl, czy mam nowotwór i czy ten nowotwór może przejść w raka, nie dostaję lęku. Lęk mam za to przed nawrotem odmy, a nowotwór jakoś mnie nie rusza.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, mark123 napisał:

Lęk mam za to przed nawrotem odmy, a nowotwór jakoś mnie nie rusza.

 

U mnie niestety wzbudza nieraz dosyc silny i to mimo tego, ze akurat w zoladku nie mam podejrzenia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja miewam takie stany umysłu, że możliwe, że nadejdzie czas, że mnie zapakują do szpitala psychiatrycznego. Nie jest to przez lęk, ale przez wewnętrzny szał złości, w który coraz bardziej wpędzają mnie jelita oraz lekarze (gastroenterolodzy konkretnie, pulmonolodzy póki co znacznie normalniejsi). Tylko z powodu fobii społecznej jestem dla gastroenterologów miły, gdyby nie f.s. to by była z nimi inna rozmowa. Świat jest taki, że cham może więcej osiągnąć, niż ktoś miły,, nawet dużo więcej. Powinienem z gastroenterologiem po chamsku zacząć gadać, to by zwiększyło szanse, że przestanie siedzieć i pierdzieć w stołek, a zacznie badać i leczyć, no ale fobia społeczna mnie blokuje.

A jak dolegliwości jelit będą postępować, to myślę, że może dojść do tego, że będę potrzebował jednocześnie hospitalizacji gastrochirurgicznej i psychiatrycznej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×