Skocz do zawartości
Nerwica.com

nerwica a upały


ankaanka775

Rekomendowane odpowiedzi

Słońce uwielbiam, ale jakoś bardziej za oknem ;) jak wyjde to średnio co 2 minuty wydaje mi sie ze "teraz to już naprawde zemdleję" (a zaznaczam ze nigdy jeszcze nie zemdlałam w ogóle, hyhy :lol: ). Ale odkąd kupiłam sobie wachlarz, i namiętnie się nim wachluje jak jestem na zewnątrz to jest lepiej ;) Trzeba się czymś zająć najwidoczniej ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja sie łudziłam kilka lat ,a z roku na rok było coraz gorzej

doszło do tego ,że pierwsze kwietniowe słońce przyprawiało mnie o ataki paniki i lęku przed latem

ani leki ,ani żadne terapie nic nie pomogły

nagłe zmiany i wahania cisnienia atmosferycznego

do tego przemieszczające sie fronty atmosferyczne i nerwica to dla mnie nie do strawienia

 

[Dodane po edycji:]

 

może faktycznie

zajęcie sie czymś to jakiś sposób

ja uwielbiam ogród i jak tylko poczuję odrobine lepszego samopoczucia to pędze na mój ogródek

potem mam już gdzies czy zemdleje czy nie bo nikt mnie tam nie bedzie widział

w razie czego moge przykucnąć pod krzczkiem

gorzej jest spowrotem wrócic do domu ,szczególnie jak jest troche ludzi wokół

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też bardzo źle reaguję na upały, jest mi duszno, ciężko oddychać, zaczyna mnie strasznie boleć głowa i mam bardzo szybki niespokojny puls. Co ciekawe dziwnie na słońce reaguje też moja skóra - palce u dłoni i stóp robią się czerwone, pieką i są jakby trochę opuchnięte. :shock: Mam tak od kilku lat.

Kocham lato, ale upałów nie znoszę. :evil: Tęsknię za przyjemnym lekkim chłodem... :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czyli?

zdrowi ludzie mdleją ,żle sie czują a ty twierdzisz ,że na nerwicowców upał ma pozytywny wpływ ?

ja bym tego nie powiedziała

może na ciebie ma pozytywny ,ale na wiekszośc raczej odwrotnie

Ja nie mówię o większości tylko o sobie. Każdy ma inne objawy osiowe, jeżeli na jego objawy upał wpływa negatywnie to będzie się gorzej czuł, na moje wpływa pozytywnie. Zima jest koszmarna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja także obserwuje u siebie korzystny wpływ słońca na moją osobę ;)

Czuję się o wiele lepiej, aniżeli wtedy, gdy non stop pada deszcz, jest szaruga za oknem, ponuro i smutno.

Słońce ładuje moją wewnętrzną baterię pozytywną energią ;)

 

A ja lubię szarugi, deszcz, wilgotną łagodną pogodę, bo fizycznie czuję się wtedy świetnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli widzicie - ile osób tyle opinii :D Ogólnie zauważyłem że każdy z nas podczas ataku potrzebuje czegoś innego, np. jedni potrzebują przytulenia a inni wprost przeciwnie, jednym pomaga kontakt z ludźmi i rozmowa a inni modlą się żeby nikt nic nie mówił. Czasem trzeba się siebie wzajemnie nauczyć żeby nie było że np. gdy ja nie chcę żeby ktoś mnie wtedy przytulał to znaczy że go odrzucam, tylko że jest wtedy po prostu gorzej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czyli widzicie - ile osób tyle opinii :D Ogólnie zauważyłem że każdy z nas podczas ataku potrzebuje czegoś innego, np. jedni potrzebują przytulenia a inni wprost przeciwnie, jednym pomaga kontakt z ludźmi i rozmowa a inni modlą się żeby nikt nic nie mówił. Czasem trzeba się siebie wzajemnie nauczyć żeby nie było że np. gdy ja nie chcę żeby ktoś mnie wtedy przytulał to znaczy że go odrzucam, tylko że jest wtedy po prostu gorzej...

 

Dokładnie. Każdy z nas jest inny i pomaga mu coś innego...

 

Mam do Was pytanie w związku z upałami i nocami - jak czujecie się w nocy w lecie??? Bo ja podobnie jak i w dzień - nie najlepiej. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uwielbiam słoneczko ale nie upały 32* , tak 20* wsam raz i lekki powiew chłodnego powietrza, wtedy czuje sie dobrze :D

Natomiast takie upały jak przez ostatnie kilka dni to dla mnie dramat, duszności, katar, zatkany nos, jakieś dziwne ciśnienie na zatoki i ogólnie na cała głowe, czasem kołatanie serca. Wtedy najlepiej czuje sie w mojej zimnej, chłodniutkiej łazience :D

Joaśka, noce tez są okropne, nie idzie spać przez tą duchote, człowiek sie męczy tylko a jak jeszcze komar bziuczy Ci nad głową to już kur*icy można dostać :evil:

Ale ogólnie słoneczne lato działa na mnie pozytywnie, dla mnie słońce=optymizm, ale tak jak mowie (piszę), nie skwar i żar lejący sie z nieba.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ALEKS*OLO - no właśnie, ja się tak wtedy czuje jak Ty!!!!! :( Włącznie z tym dziwnym ciśnieniem na zatoki i całą głowę, zatkanym nosem itd. :shock: Jak Ty sobie z tym radzisz? Bo mi to pomaga wdychanie nosem pary z gorącej wody z solą iwonicką. I co ciekawe ten ucisk na głowę, czoło wtedy przechodzi. :shock:

Nic nie mów o komarach, ja dziś pół nocy je tłukłam, ubiłam 5!!! :evil: Nie cierpię komarów, aaaaaa!!!!!!!! No ale muszę mieć otwarte okno, bo inaczej bym nie wyrobiła. :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Joaśka, na te 'ciśnienie' pomaga mi jak sie poloże i przyłoże zimny okład na czoło , ale często mam do tego ból głowy więc tylko przeciwbólowa tabletka pomaga :? To jest takie dziwne uczucie, jakby ktoś pompował mi powietrze do głowy i zaraz miałaby mi eksplodować, niby katar, zatkany nos ale nic nie schodzi z tego nosa, może to jakaś alergia albo chore zatoki, nie wiem.

Ciężko złapać głeboki oddech jakby na klatce piersiowej leżał wielki głaz, i mam czerwone plamy pod oczami od słońca, ale to juz odkad pamiętam zawsze w lato takie mam, jak sie nie pomaluje to wyglądam jak klaun :lol:

A komary to kurfa masakra, właczam na noc wtyczke Raid'a na komary ale one jakies odporne na to chyba :shock: jestem tak pogryziona , ze wyglądam jak jeden wielki, swędzący bąbel :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zawsze najlepiej czuję się gdy jest gorąco, upały znoszę łagodnie i bez problemów. Taka pogoda jak teraz za oknem to dla mnie bomba! I dodam, że podobnie jak scrat - w czasach nerwicy lękowej najgorszym okresem była dla mnie jesień/zima. Końcem lata zwykle zaczynały się silne lęki że nadchodzi zima i pamiętam taki rok, kiedy z kalendarza wykreślałem kolejne dni do wiosny jak więzień skreśla kolejne dni odsiadki. Przypuszczam, że dużo zależy od tego w jakim momencie pojawiły się objawy nerwicy - u mnie zaczęło się jesienią w nocy - więc najbardziej bałem się coraz dłuższych wieczorów związanych z nadjeściem zimy - bo to oznaczało więcej lęków.

Zastanawia mnie tylko na ile ta tendencja do złego znoszenia upałów u drogich forumowiczy bierze się z nerwicy, na ile zaś z samego faktu że Wasze organizmy po prostu źle znoszą takie warunki? Ja non stop słyszę od paru dni karetki śmigające po całym mieście, bo większość ludzi źle znosi upały - nadwaga, nadciśnienie itp. (czyli powszechne przypadłości) sprzyjają omdleniom w trakcie fali gorąca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ALEKS*OLO - no czuję, jakbyś o mnie pisała. Mam identycznie. I dziś już po prostu nie mogę wytrzymać. Mi nie pomaga jak się położę, wtedy mam jeszcze większe duszności. Pomaga mi jak usiądę lekko wychylona do przodu z rękami podpartymi o stół. I dopiero nie dawno dowiedziałam się, że to jest pozycja charakterystyczna dla astmatyków. :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

yans - zdecydowanie nie wiążę ze sobą nerwicy i upałów jeśli chodzi o mnie. Tylko jak napisałeś z tym, jak mój organizm fizycznie znosi wysokie temperatury, duszne powietrze. A znosi je bardzo źle. :( I zaraz niestety będę musiała użyć jakiegoś leku na rozszerzenie oskrzeli, bo nie wyrobię. :(

Co do tej pozycji to nie chodzi o relaksację - mi wtedy jest po prostu łatwiej oddychać, bo się angażują dodatkowe mięśnie oddechowe, ciężar na klatce jest wtedy mniejszyi można wziąć głębszy wdech.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiele lat temu byłam na Zanzibarze, bardzo blisko równika w najgorętszej porze roku - w lutym. Temperatura w nocy sięgała 30-kilku stopni, więc możecie sobie wyobrazić, jak gorąco było w dzień. Nie miałam problemów w funkcjonowaniem w tym klimacie, wręcz czułam się cudownie. Nie miałam wtedy nerwicy.

 

Ostatnie dni znoszę dość ciężko, właśnie stale tak jakby mnie głowa ćmi, w nocy boli, mam wrażenie, że ciśnienie mi mocno spada, bądź skacze, tak że mi aż głowa pulsuje. Źle mi się oddycha, brak mi powietrza, ciągłe telepanie serca i robienie słabo, zawroty głowy. W nocy spać mi ciężko. Bleee... A tak kochałam lato.

 

Tak jak pisze Aleks 20 stopni, najwyżej 25 byłoby ok... no i jakiś lekki wiaterek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od dluzszego czasu,nie ma dla mnie znaczenia,czy leje deszcz ,czy pada snieg,czy skwar leje sièz nieba-czujè siè tak samo dobrze :smile:

Natomiast pamiètam okres w swoim zyciu,kiedy nerwica atakowala,wtedy czulam siè zawsze fatalnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×