Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Jestem na fluoksetynie. Niestety nic mocniejszego nie wchodzi w grę przez senność, które mogą wywoływać, a ja nie mogę sobie na nią pozwolić. Dodatkowo moja terapia opiera się na odblokowaniu emocji, rozpoznawaniu ich i przeżyciu więc ich wyciszenie lekami podkopywałoby terapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja mam takie pytanie. Czy jak zaczynaliście brać leki to nasilały się u Was tendencje do samookaleczania się? Prawdopodobnie czeka mnie okres przystosowawczy do brania antydepresantów, a wg ulotki te pierwsze tygodnie mogą być niebezpieczne, kiedy pojawią się myśli samobójcze i samookaleczanie u osób, które to mają za sobą.

 

W dniu 23.04.2019 o 18:18, el33 napisał:

U mnie kiepsko. W ciągu ostatniego tygodnia przybyły trzy nowe blizny. Główna myśl: potrzebuje czegoś ostrzejszego, bo wszystko co mam jest tępe i wymaga masę determinacji by zobaczyć kroplę krwi. Chociaż może to i dobrze.

 

Dobrze. Ja ostatnio nie kaleczyłam się, bo nie mam w domu niczego, co by się do tego nadawało. 

 

Amos, tak sobie czytam o Twojej sytuacji i to dobrze, że tu piszesz. Mnóstwo osób dobrze Ci radzi. Nie chcę nikogo obrażać ani generalizować, ale dosyć często rodzice kompletnie nie akceptują pragnienia leczenia się u dzieci. Nie trafia to do nich. Dla Twojej mamy, jak pójdziesz do szpitala, to nie będzie dbanie o zdrowie. Starsze pokolenie często tego nie rozumie. Mojemu ojcu jest niesamowicie przykro, że ja i młodszy brat chorujemy, deklarował chęć pomocy, ale jak go poprosiłam o wsparcie finansowe na psychologa - to miałam półgodzinną tyradę, jaka jestem niesamodzielna i naiwna. Lepiej nie pytaj takich osób o opinie czy rady, podejmij decyzję samodzielnie, a oni powinni się do niej dostosować. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, Aurora88 napisał:

A ja mam takie pytanie. Czy jak zaczynaliście brać leki to nasilały się u Was tendencje do samookaleczania się? Prawdopodobnie czeka mnie okres przystosowawczy do brania antydepresantów, a wg ulotki te pierwsze tygodnie mogą być niebezpieczne, kiedy pojawią się myśli samobójcze i samookaleczanie u osób, które to mają za sobą. 

U mnie zdecydowanie nasiliły się myśli ms i chęć samookaleczania się . Trwało to ok 2-3 tyg. Później zaczęła spadać ilość myśli i "czynów".

44 minuty temu, Aurora88 napisał:

Dobrze. Ja ostatnio nie kaleczyłam się, bo nie mam w domu niczego, co by się do tego nadawało.

Niestety wczoraj zrobiłam ten błąd i z jednej strony kupiłam coś ostrego, z drugiej odkryłam co jest w domu wystarczająco ostre. Na razie jest spokojnie choć myśli krążą. Nie chce zawieść zaufania męża.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 5.05.2019 o 19:46, el33 napisał:

Wiem jakie to złudne. Wczoraj miałam rozmowę z mężem o cieciach i wyszło kiepsko. Czuję, że będę przez najbliższe miesiące jak nie lata pod obserwacją 😕

Co znaczy kiepsko wyszło?

 

22 godziny temu, Aurora88 napisał:

Czy jak zaczynaliście brać leki to nasilały się u Was tendencje do samookaleczania się? Prawdopodobnie czeka mnie okres przystosowawczy do brania antydepresantów, a wg ulotki te pierwsze tygodnie mogą być niebezpieczne, kiedy pojawią się myśli samobójcze i samookaleczanie u osób, które to mają za sobą.

 

Tak. Na samym początku było bardzo źle. Raz przegrałam z samookaleczeniami, miałam intensywne myśli samobójcze. Ale przetrzymałam te 4 miesiące. Tak około. I teraz jest dobrze. Nie ma ani jednego, ani drugiego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Lilith napisał:

Co znaczy kiepsko wyszło?

Mocno się zdenerwował i przestraszył, uderzył w poczucie winy, brak zaufania, wymysły itd. Udało się ułagodzić sytuację, ale jestem pod obserwacją co mnie lekko mówiąc drażni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To faktycznie kiepsko :( Boli, jak inni tego nie rozumieją.

 

Dziękuję Wam za odpowiedzi, wiem już że dla bezpieczeństwa pozbędę się z domu kilku rzeczy, które ostatnio rozważałam jako potencjalne narzędzia. Na mnie to na razie działało - jak nie było czym, to się jakoś powstrzymywałam. No i zobaczymy jak się będę czuła, może to dmuchanie na zimne, ale lepiej się przygotować...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, el33 napisał:

Mocno się zdenerwował i przestraszył, uderzył w poczucie winy, brak zaufania, wymysły itd. Udało się ułagodzić sytuację, ale jestem pod obserwacją co mnie lekko mówiąc drażni.

Martwi się o Ciebie. Próbuje pomóc jak umie. Na pewno ciężko jest Mu zrozumieć, co przeżywasz i dlaczego odreagowujesz w ten sposób.

 

12 godzin temu, Aurora88 napisał:

wiem już że dla bezpieczeństwa pozbędę się z domu kilku rzeczy, które ostatnio rozważałam jako potencjalne narzędzia. Na mnie to na razie działało - jak nie było czym, to się jakoś powstrzymywałam. No i zobaczymy jak się będę czuła, może to dmuchanie na zimne, ale lepiej się przygotować...

Zdecydowanie. Pozbądź się wszystkiego, co mogłoby służyć jako narzędzie do kaleczenia się. Chociaż tak naprawdę, jeśli będziesz chciała, to zrobić, to zawsze coś się niestety znajdzie. Ale tak czy inaczej - może wywalenie tego, co aktualnie masz w głowie jako ewentualne narzędzia - pomoże.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Lilith napisał:

Martwi się o Ciebie. Próbuje pomóc jak umie. Na pewno ciężko jest Mu zrozumieć, co przeżywasz i dlaczego odreagowujesz w ten sposób.

Wiem, że ciężko mu zrozumieć i prędzej sam by dał się pociąć niż bym znów to zrobiła. Nie chce go zawieść, a nie wiem czy dam radę przetrwać dłużej bez tego.

Może ma ktoś w zanadrzu jakiś artykuł, coś "łagodnego" bez strasznia o autoagresji co mogłabym mu podesłać do przeczytania?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@el33mam całą masę artykułów. Jutro albo pojutrze ( w zależności jak się wyrobię ) przejrzę i podeślę Ci najłagodniejszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Lilith będę wdzięczna, bo wszystko co ostatnio czytałam było naukę i z opisami więc zdecydowanie nie dla osoby, którą chce się uspokoić i zapoznać z tematem niedoprowadzając do zawału serca.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, el33 napisał:

@Lilith będę wdzięczna, bo wszystko co ostatnio czytałam było naukę i z opisami więc zdecydowanie nie dla osoby, którą chce się uspokoić i zapoznać z tematem niedoprowadzając do zawału serca.

Powiem tak - każdy artykuł zawiera w sobie jakiś opis, ale nie każdy aż tak bardzo odciska się w emocjach czytelnika. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i u mnie koniec "miesiąca miodowego". Wytrzymywałam, wytrzymywałam i wczoraj pękłam. Było super, w końcu czułam się dobrze po dodatkowym leku. No i zaczęło się we wtorek, wczoraj dostałam mało przyjemnego maila. Mimo ze doktor zabronił mieszać leki z ziołowymi, nałykałam się tych ziołowych. Cały czas myslałam tylko o tym, aby się pociąć. No i w końcu znowu to zrobilam. Gosh, mam wrażenie, że przestaję sobie radzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 10.05.2019 o 22:36, Sharon456 napisał:

Gosh, mam wrażenie, że przestaję sobie radzić

Myślę, że w pewnej mierze w ogóle nie byłaś w stanie sobie poradzić. Rozładowywanie napięcia emocjonalnego kaleczeniem się = brak umiejętności rozładowywania tego w inny sposób. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Lilith napisał:

Myślę, że w pewnej mierze w ogóle nie byłaś w stanie sobie poradzić. Rozładowywanie napięcia emocjonalnego kaleczeniem się = brak umiejętności rozładowywania tego w inny sposób. 

 

Myślę, że w tym konkretnym przypadku tak. Byłam w stanie przez pewien czas nad tym panować, nawet jak były gorsze momenty. Tym razem po prostu miałam wewnętrzny spór - część mnie mówiła "nie, to głupota", a część "zrób to, poczujesz się lepiej". No niestety, tym razem też się i lepiej nie poczułam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 12.05.2019 o 17:07, Sharon456 napisał:

Byłam w stanie przez pewien czas nad tym panować, nawet jak były gorsze momenty.

Myślę, że określenie panowanie jest w tym wypadku złudne. Tak naprawdę napięcie nie uchodziło, ponieważ nie było innej metody rozładowania. Nastąpiła kumulacja, a następnie eksplozja, ponieważ czara się przelała...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, Lilith napisał:

Myślę, że określenie panowanie jest w tym wypadku złudne. Tak naprawdę napięcie nie uchodziło, ponieważ nie było innej metody rozładowania. Nastąpiła kumulacja, a następnie eksplozja, ponieważ czara się przelała...

 

Nie wiem czy tak do końca bym to określiła. Po prostu jak bywały gorsze dni to nie odczuwałam, nazwijmy to potrzeby, aby to zrobić. Więc w ten sposób panowałam. Ale w ty jednym konkretnym przypadku, zgadzam się. Nie byłam nawet w stanie myśleć o innym sposobie rozładowania się. Po prostu emocjonalnie było dla mnie już za dużo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×