Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Jak u Was?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od maja nie doszła mi nowa blizna. Dużo się ostatnio dzieje, wiele zmian przez co napięcie jest ogromne. Nawet po nocy śni mi się żyletka i kapiąca krew. Staram się to przetrwać dla samej siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@el33od maja to już długo. To naprawdę dużo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Lilith napisał:

@el33od maja to już długo. To naprawdę dużo.

Czasami zastanawiam się czemu cięcie się jest uważane za taką złą metodę rozładowania napięcia. Tak na prawdę wszystkie inne metody od jedzenia, spaceru, ćwiczeń fizycznych mają wywołać ten sam efekt w postaci uwolnienia opioidów endogennych. Tylko wszystko inne zajmuję (zwykle) więcej czasu. <- teoretyzuję szukając wymówki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
9 godzin temu, el33 napisał:

Czasami zastanawiam się czemu cięcie się jest uważane za taką złą metodę rozładowania napięcia. Tak na prawdę wszystkie inne metody od jedzenia, spaceru, ćwiczeń fizycznych mają wywołać ten sam efekt w postaci uwolnienia opioidów endogennych. Tylko wszystko inne zajmuję (zwykle) więcej czasu. <- teoretyzuję szukając wymówki

 

Może dlatego, że w przeciwieństwie do jedzenia, spaceru czy ćwiczeń, cięcie jest znacznie bardziej niebezpieczne i zostawia ślad na zawsze?

 

Poza tym jak coś zajmuje więcej czasu, to lepiej. Tak to ciach, chwila i znów, a tak, jak wyjdziesz na spacer, zanim wrócisz, zjesz coś... 

Edytowane przez wyjdz_do_ludzi_pobiegaj

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ehhhh, wytrzymałam trochę ponad miesiąc od ostatniej "przygody" i znowu poszłam w samookaleczanie. Próbowałam różnych rzeczy, od ćwiczeń językowych do aktywności fizycznej. Jedyne co mi to dało, to wrażenie, że o ile wcześniej było to moją metodą na pozbycie się napięcia, teraz już nie potrzebuję czynnika wyzwalającego. Jakbym się za coś karała? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomyśl zatem za co się każesz. Może to Ci pomoże?

 

Poza tym może warto pomyśleć, że zostawiasz nieodwracalne ślady na Twoim ciele i jak już z tego wyjdziesz (a wierzę, że prędzej czy później wyjdziesz) tego nie da się zmazać. Może warto myśleć o tym w ten sposób i wyobrażać sobie dobrą przyszłość, w której nie masz już potrzeby samookaleczenia, ale jeżeli teraz się nie powstrzymasz, blizny będą z Tobą na zawsze? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Sharon456 boli Cię takie okaleczenie siebie czy nie bardzo? Jak to jest.

Bo ja kiedyś próbowałem sobie podciąć żyły ale nie mogłem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@JERZY62, ja aż takich zamiarów nie mam, moje samookaleczanie jest bardzo powierzchowne jak to okreslił lekarz. No bo i w sumie prawda, wystarczy że przejadę sobie delikatnie ostrzem po ciele. Czy boli? Jakbyś sobie przeciął skórę ostrą kartką papieru. Logicznie rzecz biorąc przy większych ranach boli bardziej, ale nie mam zamiaru tego chwilowo sprawdzać.

 

@wyjdz_do_ludzi_pobiegaj, ja domyślam się za co się karzę i to wcale nie poprawia sytuacji :( Wyobrażanie sobie blizn na zawsze też nie działa ponieważ, jak już wspomniałam, to są dosyć powierzchowne rany. Po 7 miesiącach te pierwsze są już prawie niezauważalne. A to tak jest, jak już raz człowiek spróbuje, to ciężko jest przestać. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Sharon456 napisał:

to są dosyć powierzchowne rany. Po 7 miesiącach te pierwsze są już prawie niezauważalne.

 

Czy na pewno? Ja się ciachnęłam na przedramieniu parę razy jako ~12 latka (jednorazowy wybryk, chciałam zwrócić na siebie uwagę, potrzebowałam jakiegoś współczucia i troski*, a wyglądało to tak, jakbym nie trafiła nożem w kotleta na talerzu 🤪) i blizny mam do dzisiaj. Fakt, że jak się opalę są prawie niezauważalne, ale na suchej, nieopalonej skórze widać to mocniej.

 

* przypomniałam sobie o tym pisząc to tu teraz, myślę, że jest to dla mnie ciekawy temat do przeanalizowania i zastanowienia się - może u Ciebie jest podobnie? Jesteś przytłoczona sytuacją, doktorat Cię może nawet przerasta i podświadomie myślisz, że jak zrobisz sobie krzywdę, to znajdzie się ktoś, kto Ci współczuje, pocieszy? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, wyjdz_do_ludzi_pobiegaj napisał:

 

Czy na pewno? Ja się ciachnęłam na przedramieniu parę razy jako ~12 latka (jednorazowy wybryk, chciałam zwrócić na siebie uwagę, potrzebowałam jakiegoś współczucia i troski*, a wyglądało to tak, jakbym nie trafiła nożem w kotleta na talerzu 🤪) i blizny mam do dzisiaj. Fakt, że jak się opalę są prawie niezauważalne, ale na suchej, nieopalonej skórze widać to mocniej.

 

* przypomniałam sobie o tym pisząc to tu teraz, myślę, że jest to dla mnie ciekawy temat do przeanalizowania i zastanowienia się - może u Ciebie jest podobnie? Jesteś przytłoczona sytuacją, doktorat Cię może nawet przerasta i podświadomie myślisz, że jak zrobisz sobie krzywdę, to znajdzie się ktoś, kto Ci współczuje, pocieszy? 

 

Na pewno, ogólnie mam jasną skórę i z grudniowych nie pozostało już nic (a były serio mocne) a i niektóre z ostatnich też są ledwo widoczne. Wiesz co, nienawidzę współczucia kierowanego w moją osobę. Troska? Od podstawówki w sumie jestem sama z moimi problemami, więc się nauczyłam nie oczekiwać od nikogo wsparcia. Więc troski też nie potrzebuję ani pocieszania. Co mi pocieszanie da w obecnej sytuacji? Nic. a i na pewno nie poczuję się lepiej. Nie, coraz bardziej się utwierdzam w przekonaniu, że to jest kwestia karania się za to co się wydarzyło w moim życiu prywatnym. Świadomość, że jakbym się inaczej zachowywała, jakbym wszystko inaczej rozegrała, to teraz bym nie próbowała się zbierać z ziemi. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest sukces, ponad 3 miesiące chodzę bez nowych śladów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@el33 super! Gratulacje 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 28.07.2019 o 18:20, Sharon456 napisał:

Świadomość, że jakbym się inaczej zachowywała, jakbym wszystko inaczej rozegrała, to teraz bym nie próbowała się zbierać z ziemi. 

A co Ci takie myślenie daje? Nie uważasz, że jedynie szkodę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 28.07.2019 o 22:32, Wirginia Zachodnia napisał:

@Sharon456 a może z jakiegoś powodu nie chcesz mieć tego doktoratu?  

 

Nie sądzę żeby to było to. Wręcz przeciwnie, ja go bardzo chcę mieć, ale czasem wydaje mi się, że po prostu jestm za głupia.

 

W dniu 17.08.2019 o 09:06, Lilith napisał:

A co Ci takie myślenie daje? Nie uważasz, że jedynie szkodę?

 

Raczej tak, bo wiem, że przeszłości nie zmienię, chociażby nie wiem co... Ale nie umiem sobie też wybaczyć, że skończyło się jak się skończyło, że zostałam tak potraktowana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Sharon456 napisał:

Ale nie umiem sobie też wybaczyć, że skończyło się jak się skończyło, że zostałam tak potraktowana.

Myślisz, że jest szansa, żeby z czasem to zelżało?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)
4 godziny temu, Lilith napisał:

Myślisz, że jest szansa, żeby z czasem to zelżało?

 

Jest takie durne powiedzenie: "czas leczy rany", więc pewnie kiedyś to zelży...

Edytowane przez Sharon456

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, Sharon456 napisał:

Jest takie durne powiedzenie: "czas leczy rany", więc pewnie kiedyś to zelży...

To jest akurat bzdura. Rany pozostają w człowieku. Po prostu z czasem się do nich przyzwyczajamy, ale nie ma to nic wspólnego z wyleczeniem. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Lilith napisał:

To jest akurat bzdura. Rany pozostają w człowieku. Po prostu z czasem się do nich przyzwyczajamy, ale nie ma to nic wspólnego z wyleczeniem. 

 

Dlatego wg mnie powiedzenie jest durne :( Rana jest i tego faktu nie da się zaprzeczyć. Przyzwyczajenie się do danego stanu to już inna kwestia. Cały czas pracuję nad tym z moją T., ale zostawienie przeszłości w spokoju i nie rozpamiętywanie jej jest strasznie trudne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 22.08.2019 o 16:20, Sharon456 napisał:

Rana jest i tego faktu nie da się zaprzeczyć. Przyzwyczajenie się do danego stanu to już inna kwestia. Cały czas pracuję nad tym z moją T., ale zostawienie przeszłości w spokoju i nie rozpamiętywanie jej jest strasznie trudne.

Widocznie potrzebujesz czasu. Któregoś dnia stwierdzisz, że już nie ma o czym rozmawiać i zamkniesz ten rozdział. Rana będzie zawsze, ale już nie tak dotkliwa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 24.08.2019 o 07:47, Lilith napisał:

Widocznie potrzebujesz czasu. Któregoś dnia stwierdzisz, że już nie ma o czym rozmawiać i zamkniesz ten rozdział. Rana będzie zawsze, ale już nie tak dotkliwa. 

 

Oj tak, dużo czasu... Tym bardziej że okoliczności są mało sprzyjające. Ale mam nadzieję, że kiedyś będę mogła podejść mniej emocjonalnie to tej sytuacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu ‎03‎.‎05‎.‎2019 o 12:52, Sharon456 napisał:

Lilith, zależy, najczęściej matka zaczyna uprawiać "drama queen" jaka to jest nieszczęśliwa i jak to każdy ma lepiej, potem idą wyzwiska np. na innych człownków rodziny. Standardowe teksty, że ona się wyniesie z domu i będzie miała święty spokoj, albo że ma dosyć takiego życia. Ostatnio byla pyskówka z moim bratem i wyzwiska jedno na drugiego. Mi też się obrywa jaką to życiową ofiarą jestem. Kiedyś może nie zauważałam tego, ale będąc na terapii mi to bardzo przeszkadza i  psychicznie ciągnie w dół. Zawsze kiedy jest jakaś awantura, mam ochotę zamknąć się w pokoju, pociąć i pójść spać, by tego nie słuchać. Tak, wiem, można pójść na spacer, posłuchać muzyki, ale ja po pwortu wtedy nie mam choty tego robić. Ochoty i siły. 

miałam to samo,mieszkajac z mama.

 

nie masz możliwości się wyprowadzić?to z pewnoscia działa na ciebie destrukcyjnie.mnie to niszczylo.

 

teraz mamy z mama calkiem fajna relacje,raz w tyg.na 1 dzień i telefonicznie)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, shira123 napisał:

miałam to samo,mieszkajac z mama.

 

nie masz możliwości się wyprowadzić?to z pewnoscia działa na ciebie destrukcyjnie.mnie to niszczylo.

 

teraz mamy z mama calkiem fajna relacje,raz w tyg.na 1 dzień i telefonicznie)

 

Niestety, przy moich zarobkach nie ma opcji wyprowadzki, nie będzie mnie wtedy stać na ratowanie mojego zdrowia psychicznego, co miesięcznie wynosi ok 600 zł ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×