Skocz do zawartości
Nerwica.com

Całkowity odjazd


danko

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

Trafiłem na forum po próbach zdefiniowania tego co dzieje się z moją głową :)

Spróbuje przedstawić moją historię.

 

Kończę studia na dość trudnym kierunku. Poprzedni semestr miałem niezwykle trudny, masa pracy przy kilku projektach. Całą zimę praktycznie nie wychodziłem z domu, piłem litry kawy, słabo się odżywiałem, dodatkowo ciągnąca się w nieskończoność zima sprawiła, że nie miałem na nic ochoty. Musiałem bardzo mocno motywować się żeby usiąść do komputera i zacząć pracę i chyba przez taki tryb życia coś dziwnego zaczęło się ze mną dziać.

Pierwszy dziwny „odlot” miałem jakieś pół roku temu kiedy jadąc sobie windą nagle poczułem że zaczynam omdlewać a cały widok przed moimi oczami zaczyna się ode mnie coraz szybciej oddalać. Uczucie to trwało może dwie sekundy ale przez moją głowę zdążyło przelecieć miliony myśli, z których jedna była dominująca, że muszę natychmiast wydostać się z windy ale nie mogłem bo winda była zamknięta i jechała, byłem uwięziony w pułapce. Zamknąłem oczy i jakoś przeżyłem. Tłumaczyłem sobie całą sytuację przemęczeniem organizmu. Niestety nic z tym nie zrobiłem. W dalszym ciągu zasuwałem nad projektami do szkoły całkowicie zapominając o życiu na zewnątrz. I doigrałem się.

Dziwne odloty czyli coś w rodzaju odpływania, cierpnące ciało, drgawki, walące serce tak mocno i szybko że prawie słyszalne i całkowite odrealnienie zaczęły się powtarzać coraz częściej, w samochodzie, pociągu, domu. Postanowiłem sobie zrobić kilka dni wolnego i wyjechać w góry. Może najnormalniej w świecie potrzebowałem odpoczynku. Niestety ale pętla na mojej szyi była już założona. Pomimo dobrego nastawienia na wyjazd odloty powtarzały się : w autobusie, pensjonacie na szlaku itd.

Po powrocie do domu mój zły stan psychiki osiągnął maksimum. Podczas kąpieli znowu to dziwne uczucie mnie dopadło, najpierw światło zaczęło mnie przeraźliwie drażnić, cały świat zaczął mi uciekać, czułem że zaczynam tracić kontrolę nad swoim ciałem, nie potrafiłem kontrolować oddechu, łapiąc łapczywie każdy kolejny, serce zaczęło walić z niewyobrażalną prędkością chciałem to jakoś opanować ale nie miałem żadnej kontroli nad tym co się dzieje, nagle poczułem że muszę uciekać jak najszybciej i jak najdalej zdążyłem się ubrać i wybiegłem z domu. Błąkałem się po ulicach chyba z dwie godziny próbując się uspokoić, nie dało się. Wróciłem do domu i od razu położyłem się spać myśląc ze rano wszystko się ułoży. Niestety, rano całkowite odrealnienie, mętlik w głowie,

To było jakieś dwa miesiące temu, czy to był atak paniki?

Ale od tamtego czasu wszystko się zmieniło. Jestem cały czas pogrążony we własnych myślach, analizuję co się ze mną stało, przez cały czas towarzyszy mi uczucie niepokoju i niewyobrażalnego lęku, do takiego stopnia że przez kilka dni bałem się wejść do łazienki :)

Często mam uczucie że muszę coś ze sobą zrobić, nie potrafię się zrelaksować, usiedzieć w spokoju bo zaraz dopadają mnie myśli żeby gdzieś uciec, z trudem to kontroluję.

Mam poczucie ciągłego odrealnienia od świata i od własnej osoby, spoglądając w lustro nie utożsamiam się z odbiciem w nim. Czy ktoś tak ma?

 

Ale mi się narobiło w głowie ;/

 

Postanowiłem napisać na forum, licząc na jakąś pomoc bo nie wiem czy to depresja, nerwica lękowa czy na coś gorszego sobie zapracowałem. Bo zdaję sobie sprawę że sam się do tego przyczyniłem całkowicie zaniedbując normalne funkcjonowanie organizmu, na co ten chyba mi się tak odpłacił.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiesz co, z opisu nie wskazuje to ani na depresję, ani na panikę. Na zupełnie co innego, ale nie ma czegoś takiego jak diagnoza przez internet.

 

Polecam wizytę u specjalisty psychiatry i szczere odpowiedzi na jego pytania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sebsun, ciekawi mnie co w opisie kolegi nie pasuje ci na nerwice lęk itd?

moim zdaniem ta chęc ucieczki...objawy nic innego jak właśnie lęk...

 

[Dodane po edycji:]

 

Ale oczywiście specjalista się kłania jak najbardziej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj miałem wizytę u psychiatry.

Porozmawiałem z nim prawie godzinę, moją urojoną schizofrenię z uśmiechem obalił.

Zdiagnozował zaburzenia lękowe na tle depresyjnym i nerwicowym.

 

Ale niestety pewnie pomęczę się jeszcze trochę z myślami że ktoś podmienił mi całą rodziną i świat wokół mnie.

Tak, takie myśli mam od wczoraj kiedy zacząłem czytać fora dla schizofreników, i oni takie rzeczy opisują. A ja w stanie derealizacji i depersonalizacji od razu to podłapałem. W takim stanie jest się niestety bardzo podatnym na wszystkie objawy i zaraz przypisywanie to do siebie. Odradzam zagłębiania się w te rejony forum.

 

Mam przepisany Alprox 2 x 0.5 mg na dobę.

Ciekawe co z tego wyjdzie.

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×