Skocz do zawartości
Nerwica.com

Mój dziwny przypadek.


Sean1

Rekomendowane odpowiedzi

Dobra, w koncu trzeba napisac cos o moich objawach, a wlasciwie juz o zaburzeniach. A wiec to co mnie spotkalo ciezko sklasyfikowac, dlatego tez mam zamiar napisac wszystko od poczatku jak to bylo. Mysle, ze najblizej do zmierza do nn, ale to nie to w 100 %.

Ato majne story...

Wszystko zaczelo sie kiedy mialem ok. 14 lat, czyli w polowie drugiej gimnazjum. Przyznam, mialem ciezkie zycie, bylem w najgorszej klasie w szkole, a do tego bylem troche spokojny i niesmialy. Z poczatku bylo ok, byli tez bardziej niesmiali ode mnie. Ale niestety dalem sobie wejsc na glowe i zaczelo sie jesli tak to mozna nazwac przesladowanie. W polowie drugiej gim naprawde mialem ciezkie zycie. Lapalem doly, balem sie kazdego dnia w szkole, mialem nadzieje, ze bedzie lepiej, ale bylo nadal tak samo, a ja nic nie potrafilem z tym zrobic. Niewazne zreszta. Pierwsze objawy pojawily sie wlasnie wtedy. Nagle zaczalem zwracac uwage na czynnosci wykonywane nieswiadomie i wykonywalem je swiadomie. Czyli przelykanie sliny, murganie itp. Doprowadzalo mnie to do szalu i bezradnosci i nie wiedzialem czemu tak sie dzieje. Potem doszla lekka mania przesladowcza. Tak mialem przez dlugi czas i troche sie z tym spieralem. W 3 gim nastapil przelom i zrobilem porzadek z kilkoma tymi parszywcami i od tej pory mialem spokoj i poczulem sie wolny. Ale niestety nie w sensie psychicznym. To zostalo, co prawda cala ta mania minela, ale reszta objawow zostala. Ciezko mi bylo z tym zyc i nie wiedzialem co mam robic. A pewnego dnia do glowy wpadla mi mysl: zrob to a nie bedziesz np. powiedzmy swiadomie przelykal sliny. Zrobilem, raz drugi, dziesiaty. To do cholery dzialalo! Myslalem czemu wykonujac jakas czynnosc sprawiam, ze tak sie dzieje. No wiem, od tamtej pory natrectwa weszly w moje zycie. Najgorsze bylo swiadome chodzenie, masakra. Tzw. wykonywanie rozkazów mojego umyslu bylo sposobem na zapobieganie takim objawom. Byl taki okres, ze mi wrecz przeszlo. Ale jedziemy dalej. Ide do liceum. Mysle sobie, ze tu juz bede sie zachowywal po swojemu i nie bedzie mnie nikt blokowal. Tak tez sie stalo. Zaczalem gadac normalnie z dziewuchami, co w gimie bylo rzadkoscia. Ogolnie mi sie dobrze powodzilo z ludzmi i bylo naprawde ok. Pewnego dnia do glowy wpadla mi pewna mysl. Czy aby nie jest mi za dobrze? Wiekszosc chwil w gymie byla kijowa, a wtedy mi sie zaczelo dobrze powodzic. No i zaczalem sie w myslach klocic z soba w tej sprawie. Nagle pomyslalem, ze 'od teraz bedziesz sie wsytydzil gadac z ludzmi, od teraz bedziesz sie bal wystepow publicznych, od teraz wszystko bedzie ci sie wiodlo jak najgorzej'. Aj tam, glupie mysli. A jednak nie dawaly mi spokoju. Chodzilem nabuzowany, a one caly czas siedzialy w mojej glowie i nie chcialy odejsc. Moj umysl robil mi na przekor, tak zebym nie mogl byc szczesliwy jesli tak mozna nazwac. Az w koncu stalo. Moje mysli weszly w zycie. To wszystko co pisalem wyzej stalo sie. Oczywiscie nie doslownie. Bo pojawily sie objawy somatyczne takie jak stres, nerwowosc, czulem kazdy miesien twarzy, zwracalem uwage na kazdy swoj ruch. Takie nienaturalnie mocne wrecz te objawy byly wtedy. Totalnie nie wiedzialem wtedy co robic, bylem po prostu zalamany i zdezorientowany, ze sam potrafie sie do takich stanow doprowadzic. Te objawy psychosomatyczne wlasnie sa w tym wszystkim najgorsze. Potem dochodzily rozniaste, ze bedziesz do dupy gral na wf, bedziesz sie jakal itd. A ja do cholery bylem bezradny. Wtedy przypomnialem sobie o tzw. rozkazach. Jesli to nie zadziala, to co innnego mialoby. Sprobowalem. Po pewnym czasie zadzialalo. No i zaczelo. Moja nerwica rozpoczela sie na dobre. Mnostwo obliczen, zakazy, rozkazy, cyfry. Niby jak NN, ale ona dotyczyla tylko mnie, nie moich bliskich. Nie bylo tez zadnej obsesji na pukcie czystosci, symetrii i obawy o utrate zycia. Byly co prawda wzywanie szatana w myslach, ja nie jestem religijny, ale obejrzalem kilka strasznych filmow i moj umysl robil mi na przekor. Jakos tak zylem. O dziwo NN nie zachamowala mojego rozwoju spolecznego, bylo co raz lepiej, a obecnie od dluzszego czasu jest naprawde dobrze jesli chodzi ogolnie o kontakt z ludzmi. Mam luz, dystans i w ogole. Ale to nadal jest i mimo, ze slabsze niz kiedys caly czas siedzi we mnie. I nadal obajwy somatyczne moga sie pojawic w kazdej chwili. Czasami mnie to juz tak potwornie wkurza, to wstawanie i siadanie 5 razy, liczenie, dotykanie rzeczy. Nie wie ktos jak sie to dokladnie nazywa, to co mam? Moze to jakas inna odmiana nerwicy, ktora rzadko wystepuje w Polsce? Glownie u mnie to polega na tym, ze jak wiedzie mi sie dobrze, to dla mnie gorzej, i moj umysl robi mi na przekor, dlatego tez pojawiaja sie objawy somatyczne. No i do tego dochodza jeszcze natrectwa i ich wykonywanie. Mysle nad wizyta u psychiatry, ale nie wiem co moze mi pomoc osoba rozmowa? Leki tez nie wiem czy cos dadza. To sa takie dosyc skomlikowane objawy. Myslalem o pojsciu do psychiatry, a jak to nie da rady to hipnoterapia? Drogie to jest? Piszcie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No wlasnie nie wiem, niby jest czesc objawow, natrectwa tez sa, ale m.in ja sie nie boje panicznie, ze mnie ciezarowka przejedzie, czy katastrofa sie stanie, nie mam natrectw o bliskich, zadnej symetrii, mycia rak, perfekcjonizmu czy jak to sie zwie i troche inny mechanizm ogolnie. Czytalem to forum duzo, ale nikt nie mial podobnie jak ja. Moze inni tez sie wypowiedza?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×