Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Kocanka

Użytkownik
  • Zawartość

    16
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Kocanka

    lęki w relacji

    A to myślałam, że trochę dłużej to trwa Jak tak to lepiej dać sobie trochę czasu na poważniejsze plany. To jeszcze etap kiedy trwa takie silne "upojenie" drugą osobą co może trochę mieszać w głowie. Może najpierw ustalcie czym jest ta wasza relacja. Z jednej strony piszesz, że nie jesteście w związku, z drugiej on mówi że jesteś jego i się przytulacie. Skoro to sam początek znajomości to ciężko żeby tak się wszystko od razu wyklarowało. A że nie jest czuły przez literki to może mieć różne podstawy. Może taki po prostu jest, że nie okazuje uczuć w ten sposób. Może z jego perspektywy to nie jest początek związku a jakaś przygoda. Może on czuje dokładnie to samo i też jest zmieszany. Tak sobie można gdybać w nieskończoność, ale najlepiej odkryć prawdę po prostu wyjaśniając takie rzeczy między sobą, patrząc na rozwój relacji i to jak ona na ciebie wpływa.
  2. Kocanka

    lęki w relacji

    To wcale nie jest dziecinne ani nienormalne. Pisanie z kimś a realny kontakt to są dwa różne światy. Najważniejsze, że w rzeczywistości jesteś z nim szczęśliwa i tego powinnaś się trzymać. Kiedy widzimy same literki, dopowiadamy sobie do nich emocje i cały scenariusz. Powinnaś z nim o tym pogadać, że tak to odczuwasz, żeby jakoś rozwiać te obawy. No chyba że faktycznie coś jest na rzeczy, ale z tego co rozumiem ten lęk jest raczej tylko w twojej głowie. Związek na odległość to bardzo męcząca sprawa. Macie jakieś plany żeby się do siebie zbliżyć na stałe?
  3. Polecałabym taką zwykłą, niepozorną praktykę życia w teraźniejszości. Skupiania się na obecnej chwili. Na swoim oddechu, zmysłach, obserwowaniu otoczenia bez komentowania niczego w głowie (wiem, łatwo mówić, ale wystarczy na początek chociaż parę sekund). Kiedy tak się zatrzymujemy, nie obciąża nas ani przeszłość ani przyszłość, bo one istnieją tylko w naszych głowach. A umysł nie widzi różnicy między myślą a faktycznym wydarzeniem, więc karmiąc traumatyczne wspomnienia i inne lęki, ciało to przeżywa bardzo realnie. Dodatkowo nie jesteśmy w stanie nic zrobić z tym co już było ani z tym co będzie, mamy wpływ jedynie na to co jest teraz.
  4. Skoro to, że cię uderzył nie rozwiązuje twoich wątpliwości, to co jeszcze musiałoby się stać? Jeśli się chce, na wszystko można znaleźć usprawiedliwienie. Prędzej czy później nazbiera się w tobie tyle tłumionego cierpienia, że nie będziesz już w stanie dłużej udawać, że jest ok. To nie jest kwestia problemów w komunikacji tylko tkwienia w toksycznej relacji. Jeśli chcesz to zakończyć (a z tego co piszesz tak jest) to niestety nie ma na to łatwych rozwiązań. Trzeba po prostu podjąć taką decyzję i się jej trzymać. Wytrwać w niej. Zacząć szanować siebie.
  5. Te czynniki prędzej mogą być wewnętrzne. Umysł może coś wyprzeć, np. jeśli dana rzecz sprawiłaby nam zbyt dużo bólu żeby normalnie funkcjonować. Taki mechanizm obronny. Nasza nieświadomość jest ogromna. Nie paranojowałabym się jednak zbytnio takimi sprawami z zewnątrz, choć jest to technicznie możliwe. Ale to już kwestia prania mózgu i tym podobnych rzeczy.
  6. Kocanka

    Brak motywacji, kryzys 28 lat

    Z tego co piszesz to matka (czy ogólnie rodzina) najbardziej ci miesza w głowie. Myślisz, że to jest w porządku żeby tak dołować własne dziecko? Że takie teksty wychodzą z dobrego serca? Ludziom zawsze będzie coś nie pasować, niektórzy znajdą problem we wszystkim i to wynika z ich własnych problemów i niedowartościowania. Nie ma sensu żyć na czyichś zasadach ("bo co ludzie powiedzą"). Chcesz znowu wyjechać zagranicę - wyjedź, chcesz wziąć ślub tylko we dwoje - zrób to. A jeśli komuś nie pasuje twoje szczęście to jego problem, niech się zajmie własnym życiem. Nie wiadomo co by było gdybyś została wtedy w Polsce i kontynuowała studia, mogłabyś równie dobrze być w identycznej sytuacji co teraz. W naszym kraju tak świetnie się żyje tylko na ekranie telewizora i w gazetach, realia nie są takie kolorowe. Za dobrym też nie ma co być jak ktoś tego nie docenia.
  7. No na pewno trzeba uważać co się łączy, sama nie biorę leków to się nie orientuję. Wiem tylko że podczas depilacji laserowej nie można go stosować Może i placebo, jeśli chodzi o takie "natychmiastowe" działanie. Niemniej jednak to zioła ma tego typu właściwości. Samo uspokojenie potrafi zrobić dużą różnicę. Stosowałam jedynie napary, także nie mam porównania, ale doczytam sobie.
  8. Kocanka

    Samotność

    Najgorzej właśnie jak samotność przestaje przeszkadzać, a jest wręcz pożądana. Kiedy tylko w samotności czujemy się wystarczająco bezpiecznie i swobodnie. To uzależnia. Albo takie przeświadczenie, że tylko w samotności możemy sobie poradzić z pewnymi problemami (zanim zaczniemy się uspołeczniać).
  9. A to akurat myślę że jest dobra metoda, bo takie staranie się działać mimo bólu ani nie przyniesie sensownych owoców z pracy ani człowiekowi to magicznie nie minie. Lepiej coś poczuć żeby ulżyło, tylko tak żeby się nie pogrążać usilnie w tym stanie, a po prostu uwolnić to co gdzieś tam się zablokowało. Też tak sobie z tym radzę. Dodatkowo, w połączeniu z powyższym, ta słynna "miłość do siebie" jest niezbędna i potrafi czynić cuda. Sama świadomość, że te wszystkie mroczne myśli są iluzją i wynikiem jakichś toksycznych schematów myślowych przynosi ulgę. Myśląc: "jestem beznadziejna" wiem, że tak naprawdę nie jestem, a po prostu czuję się w ten sposób z jakiegoś tam powodu. Ale akceptuję to uczucie, nie utożsamiając się z nim ani nie starając przed nim uciec. Choć moja była, chwilowa terapeutka, uważała że takie podejście nie jest wcale dobre i wywodzi się raczej z niechęci do zmiany i tkwienia w problemie. Nie wiem czy mnie nie rozumiała czy miała rację. Na chwilę obecną wydaje mi się, że jedyną sensowną opcją jest terapia prowadzona przez kompetentną osobę. Samodzielna praca nad sobą to bardzo trudna droga, pełna pułapek przez nieświadome procesy zachodzące w naszych głowach.
  10. Bezużyteczna. Zasiedziana i zdziczała. Jakbym była dla innych ciężarem. Bez energii, chęci ani mobilizacji żeby cokolwiek robić. Głupia i ułomna, bo nie potrafię nawet skutecznie wykorzystać swoich umiejętności. Jakbym się oszukiwała, że wszystko jest ze mną ok, mimo że nie jest od bardzo wielu lat.
  11. Kocanka

    Miau miau

    Prawda. Kiedyś nie miałam zupełnie problemów z wirtualnym światem, czułam się w nim bardzo swobodnie, ale tak się porobiło, nie wiadomo kiedy, że nawet tu zaczęłam odczuwać jakieś stresy.
  12. Miałam dokładnie takie same spostrzeżenie w swojej byłej już pracy. Ludzie przeganiali mnie w tej "ilości" czasem o kilka razy, a mnie się w głowie nie mieściło jak to możliwe. Praca była elastyczna czasowo, więc zakładałam, że po prostu spędzają tych godzin więcej i stąd efekty. Dodatkowo podejście do jakości, jeśli cierpi się na perfekcjonizm, może strasznie ograniczać. I wiem, że ciężko się tego oduczyć. Zbalansować właściwie, patrzeć bardziej na ogół niż każdy szczegół. Sama zaczęłam nad tym pracować i widzę jakieś delikatne efekty już, staram się robić coś tak na 75%, a nie na 100%. Poza tym ludzie i system ogólnie nie doceniają jakości. I mimo że osobiście bardzo ją cenię, to mam wątpliwości czy to zaangażowanie jest praktyczne (bo na pewno nie w każdej strefie). Z kolei w innej pracy to ja przeganiałam wszystkich z normą i "dostało mi się" z tego względu od innych pracowników (bo to mogło skutkować podwyższeniem normy dla wszystkich). Także różnie z tym bywa. Obecnie jestem na etapie poszukiwań pracy i aż mnie mdli na samą myśl. Od około 5 lat pracuję zdalnie, dostając nieregularne zlecenia, ale robię to co lubię. No ale od dłuższego czasu nie ma tej roboty za wiele... Na szczęście ma mnie kto wesprzeć finansowo, więc mogę na spokojnie sobie szukać, ale tak czy siak mnie to męczy, bo wolę być niezależna. Z mojej branży ogłoszeń jest tyle co nic, więc zaczęłam szukać czegoś innego. Czegoś z ludźmi, od których się odzwyczaiłam okropnie i strasznie mnie to stresuje. Nie wspominając o tym, że załamałam się jak niskie zarobki są teraz standardem w tzw. "normalnej pracy". No ale mimo tych narzekań staram się nie patrzeć na to tak czarno, każde doświadczenie czegoś uczy i wierzę, że zaprowadzi mnie to w końcu w odpowiednie miejsce.
  13. Jak to nie jest częste? Mnóstwo ludzi ma taki mechanizm, mniej lub bardziej natarczywy (bywa, że ta potrzeba jest niewymówiona). Prawie każdy lubi żeby go chwalić, bo rekompensuje sobie przez to poczucie własnej wartości, żywi się tym jego Ego. Nie potrafi dać sobie tego sam, więc szuka na zewnątrz. Zwykle jest to zupełnie nieświadome. Oczywiście niezależnie od tego jak wiele komplementów dana osoba usłyszy, nie zmieni to niczego w jej poczuciu beznadziejności poza sporadycznymi skokami dopaminy (dopóki nie uświadomi sobie wyobrażenia, z którym się identyfikuje). Niewielu ludzi ma motywacje do tego typu pracy nad sobą (to naturalne i nie ma w tym nic złego właściwie, to trudna nauka, a nie naszą rolą jest uszczęśliwiać innych na siłę). Jako osoba, na której owe pochwały są wymuszane, poza obserwacją tego mechanizmu u drugiej osoby raczej niewiele można zrobić. Zarówno pozytywna jak i negatywna reakcja wywoła umocnienie iluzji, tyle że w inny sposób, neutralna - różnie. Co najwyżej można sobie trenować spokój umysłu przy takich ludziach, no i nie wpadać w tę ich grę.
  14. Krótka, ogólna definicja (dla niechcących wnikać w szczegóły): Nie znalazłam nic o tym modelu terapii na forum, a myślę że to metoda godna uwagi, mimo że jest stosunkowo nowa. Nawet jeśli nie do stosowania docelowego to przynajmniej pozwala spojrzeć na nasze wnętrze z nieco innej perspektywy. Może to być również autoterapia. Ma to cechy pracy z wewnętrznym dzieckiem, która jest bardziej popularna. Może, choć nie musi, być też postrzegana jako praca na poziomie duchowym. Często czujemy się rozdarci, mamy w sobie wiele sprzeczności i umysł nie za bardzo ogarnia, że te przeciwieństwa mogą istnieć równolegle. Podczas takiej obserwacji pojedynczych "głosów w głowie" można zrozumieć dany problem wnikliwiej, bez innych przeszkadzających czynników. Tak w ultraskrócie, te nasze Części są w IFS podzielone na Wygnańców (zranione, biedne i potrzebujące uleczenia), Menadżerów (którzy pilnują, aby Wygnańcy siedzieli cicho) i Strażaków (którzy reagują kiedy ból Wygnańca wychodzi mimo usilnego tłumienia). Każda z nich ma więc jakąś rolę. I tak przykładowo, ktoś będzie np. czuł się smutny (Wygnaniec), więc popadnie w pracoholizm (Menadżer) żeby zarządzać życiem tak, aby nie mieć czasu na ów smutek, a kiedy mu się to nie uda - zapije te smutki (Strażak), aby o nich nie myśleć. No i cały pic polega na tym, aby dotrzeć do źródła problemu, zrozumieć przyczyny, przerobić emocje, okazać sobie miłość i odzyskać utraconą część siebie (którą skrywa Wygnaniec pod swoim cierpieniem). Wizja takiego zinternalizowanego świata pomaga sobie wyobrazić zachodzące procesy, nie jest to już takie abstrakcyjne, staje się bardziej namacalne i możliwe do ogarnięcia. 1Energia JA (“Self Energy”), stan wyższej świadomości, taki wewnętrzny lider. Charakteryzuje się cechami takimi jak współczucie, ciekawość, spokój, jasność, odwaga, łączność, pewność, kreatywność. To za jej pośrednictwem odbywa się cały proces, ponieważ luźny dialog między "zwykłymi częściami" nie przyniósłby oczekiwanych rezultatów.
  15. Pijąc napary z dziurawca, nawet nieregularnie (czasem jednorazowo), odczuwałam poprawę psychiczną. Ogólne uspokojenie, wyciszenie lęków i niepokoju, a nawet zauważyłam działania antydepresyjne (takie odemglenie umysłu). To zioło o bardzo silnym i obszernym działaniu. Także polecam spróbować przynajmniej, bo naturalne sposoby najlepsze. Robi się też z niego nalewkę, ale nie testowałam. Jedyny problem z dziurawcem jest taki, że to sezonowa opcja raczej (na jesień-zimę), bo powoduje powstawanie plam na skórze jak się ją wystawia na słońce. Zachęcam do zbierania i suszenia samemu jak ktoś ma możliwość - to charakterystyczny kwiatek, więc ciężko go z czymś pomylić.
×