Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

brakeline

Użytkownik
  • Zawartość

    18
  • Rejestracja

  1. Wiem, że napisałeś tylko jednego posta, ale wierzę, że wbijasz jeszcze czasem na to forum. Moja odpowiedź jest taka - jasne, wiadomo, można lubić dzieci, dzieci mogą wydawać się słodkie, niewinne itp. Mówisz, że nie czujesz do nich nic złego, ale: Z tego można wywnioskować, że jednak Ci się podobają. No a skoro podobają Ci się narządy płciowe przed pokwitaniem, to chyba domyślasz się jak nazywa się pewna grupa osób, której podobają się takie narządy? Spytałabym o relacje z Twoją matką, bo coś mi świta... No ale wiem, że nie odpowiesz. Tak jak napisał ktoś wyżej, uważaj na to gdy któregoś dnia poczujesz się "zbyt" samotny.
  2. Jeju, ale Ty to ładnie napisałaś *-* Ja odpowiem krótko - jestem uzależniona od 2007, czyli od czasu gdy miałam 1 komputer (wcześniej próbowałam korzystać jak najwięcej od koleżanek i na świetlicy). I nigdy nie uważałam, że to coś złego. Internet dał mi naprawdę wszystko i nauczył wszystkiego. Wiadomo, że to przecież dzięki ludziom po drugiej stronie ekranu, ale w realu nigdy bym ich nie znalazła:)
  3. Może po prostu masz tak, że po jakimś czasie, czyli np 2-3 latach nudzi Ci się spanie z tą samą osobą, bo masz wrażenie, że odkryłaś już wszystko? Musisz zadać sobie pytanie co by było, gdybyś wyłączyła na chwilę miłość do męża i spróbowała z kimś innym - czy wtedy Twoje libido by wzrosło? Może to też wynik tego, że widujecie się ciągle w takich przyziemnych sytuacjach - jak on się goli, Ty się golisz, chodzicie po domu ubrani w byle co. Spróbuj sobie przypomnieć, co jarało Cię w nim na początku. Spedzacie czas również sami, a nie tylko z dzieckiem? Kolejną sprawą jest to, że może wstydzisz się swojego ciała, po ciąży itp. Mówicie sobie komplementy, dbacie o siebie? No i czwarta, najważniejsza kwestia - jesteś pewna, że go kochasz? Bo może tu jest pies pogrzebany. Pozdro:)
  4. A skąd wiesz, że zawsze byłeś dobrym człowiekiem? Może ta agresja była częścią Ciebie, tylko chodząc na terapię w końcu odkryłeś jaki jesteś naprawdę? Bycie agresywnym to nic złego, bo każdy ma swoje cechy osobowości. Tylko może skieruj ją do walki przeciwko czemuś czego chcesz się pozbyć? Po co tracić energię na rzucanie talerzami? Nie znam się na terapiach, ale ten pomysł jest... dziwny? No ale może faktycznie coś da, nie wiem. Może zamiast rozwalać przedmioty, to spróbuj stworzyć coś, o co będziesz dbał, i jak znowu dopadnie Cię agresja to będziesz mógł sprawdzić, czy wygrasz z nią walkę. Masz bardzo dużo postów przez co nie mogę znaleźć jakieś historii Twojej przeszłości i źródła skąd to wszystko się wzięło. Wiem tylko, że byłeś leczony w Tworkach, brr:D
  5. Ale w czym dostrzegasz problem i co Cię irytuje? Że nie chcesz dzielić się swoją dziewczyną ale Cię to podnieca? Bo w sumie skoro epizodycznie się to już zdarzało, to co teraz się zmieniło? Ja się nie znam za bardzo, ale nie raz było mi dane słyszeć, że właśnie osoby z różnymi nerwicami itp szukały akceptacji przez łóżko, oczywiście nie chcę tutaj terroryzować. A co konkretnie byś chciał, żeby się zmieniło? Spotkać kogoś kto "pochłonie" Cię całkowicie czy po prostu zaakceptowanie na spokojnie tego stanu? Może podpytaj się na forach z cuc*oldem i spotkasz tam kogoś kto czuje to co Ty? Pozdro:)
  6. i jak tam, zmieniło się coś?
  7. Na jakich studiach jesteś? Jak znajdziesz po nich dobrze płatną pracę, to wtedy będzie Cię stać na jakieś fajowe rzeczy, typu podróże, auta, żarcie. Nie mówię o siłce, bo to zależy tylko od tego czy będziesz chciał coś ze sobą zrobić. Ale może za ileś lat uda Ci się podnieść swoją samoocenę (chociaż przez bycie prawiczkiem może być bardzo ciężko) i kogoś tam sobie poznasz.
  8. No, masakra. Ty w ogóle pamiętasz o czym pisałeś? xD Daj sobie z nią spokój, znając życie zawsze będzie "w kolejny weekend".
  9. Heee? Ale jakiej patologii? W sensie co tu jest takiego złego i obrzydliwego? Krzywdzisz kogoś? Jakiś gościu się masturbował - i Ty też. I to wszystko. To był bodziec, który podniecił - w sensie TO, a nie ON. Dla mnie nie jesteś homo, bo niby czemu? Nie widać, żeby kręcili Cię faceci. Traktuj to raczej jako pewne doświadczenie, które Cię spotkało, ale już nie będzie miało miejsca, i tyle. Nie stało się nic złego. A masturbacja to nie "jakiś dziwny, przeklęty fetysz", tylko normalna rzecz, dająca przyjemność i tyle. Jeśli jest Ci z tym źle, to warto ograniczyć, a jeśli podoba Ci się taki styl życia, to po prostu tak sobie żyj:)
  10. Np 30 letnia dziewica - może introwertyczka, może jest nieśmiała, może ma problemy, może czeka na kogoś kogo pokocha, może chce dopiero po ślubie, gdy znajdzie kogoś doświadczonego można ją wiele nauczyć. A może po prostu nie chce seksu. 30 letni prawiczek - pewnie siedzi w piwnicy, jest leniem i nie umie zarywać do dziewczyn, pewnie brzydki, ma traumy z dzieciństwa, nieśmiały i wrażliwy, jeśli pójdzie do łóżka z kobietą, to jak ma o nią zadbać, mogą być problemy z erekcją przez stres itp. A może to gej.
  11. Wcale się nie dziwie, że czujesz się gorszy przez brak seksu. Wiadomo, są pasje, zainteresowania, rzeczy, które się lubi. Ale z tyłu głowy ta myśl i tak ciągle siedzi i nie daje spokoju. Spytam wprost, nie myślałeś nigdy o pójściu do prostytutki? Pytam poważnie, bo czym "starszy" prawiczek, tym trudniej będzie mu znaleźć partnerkę, jak ktoś nie wierzy wystarczy poczytać na forach. Bycie prawiczkiem a dziewicą to zupełnie co innego... Ktoś tam napisał, że to droga na skróty. Serio? Nie każdemu jest pisane podążanie tą "długą" drogą.
  12. brakeline

    Samotność

    No zgadzam się. Zawsze zastanawiam się czemu tak jest, że ktoś na forum prosi, żeby do niego napisać bo jest po prostu samotny, a później nagle przestaje się odzywać, albo pisze od niechcenia. No cóż, tak to już jest, dobrze, że ci najfajniejsi ciągle piszą
  13. Wiem, że nie psychopatia, po prostu pisałam tutaj, bo nie wiedziałam gdzie znaleźć temat o "odczuleniu". Mimo wszystko nadal będę uważać, że ja nie mam depresji. Pewnie przez te kilka postów można tak uznać, bo są... smutne i nijakie? Ale to nie zmienia faktu, że przez tyle lat chociaż raz nie pomyślałam, że mogłabym ją mieć. Co do Twoich rozważań - no cóż, masz rację. Boję się ponownego skrzywdzenia, ale nie będę tu o tym pisać, bo nie chcę robić off topu. Mogę tylko dodać, że czasem myślę nad tym pytaniem zadanym mi kilka postów wstecz, "czy chcę się za coś ukarać?". I chyba chcę.
  14. Naprawdę myślisz, że to depresja? W sensie, nie piszę tego złośliwie, ale może tu na forum tak tego nie widać... Chodzi o to, że wydawało mi się, iż depresja to ostatnie co mogę mieć. I nie ma osoby, która kiedykolwiek by tak sądziła. Zawsze wydawało mi się, że depresja to taka pustka, ale w kierunku beznadzieji, że nic się nie da zrobić. Ja nigdy nie czułam czegoś takiego, w sumie to nawet nie rozumiem co czują ludzie chorzy na depresję. Ukarać? Ciekawe pytanie, ale tak myślę i myślę, i nie potrafię na nie odpowiedzieć.
  15. To jest jak jeden wielki brak pamięci, bliska osoba może mówić Ci o tym, że jest już po kilku próbach samobójczych, chce popełnić kolejną i błaga Cię o pomoc, a Ty słuchasz tego tak, jakby mówiła o tym, że idzie do warzywniaka po 3 pomidory. W pewnym momencie masz nawet wrażenie, że to wszystko dzieje się jakoś daleko a Ty jesteś tylko obserwatorem i nie bierzesz w tym udziału. To nie jest anhedonia, bo to nie jest tak, że coś "blokuje" mi odczuwanie. Po prostu tam nie ma czego odczuwać, to wszystko. Mi nie jest z tym źle lub smutno. Po prostu wiem, że ja za bardzo chcę przekroczyć granicę, niszcząc wszystko wokół. I dzieje się to zupełnie bez powodu. Chcę to zmienić, bo teraz mam przy sobie bliską osobę. Czy brak czucia mnie podnieca, hmm... Nie do końca rozumiem o co chodzi, bo jeśli o coś z seksualnością, to nie. Ale jednak często dochodzi do mnie, że czym mniej wrażliwe osoby, tym więcej w życiu zyskują. Więc może to jest trochę podniecające, a raczej "napędzające". A co do wrażliwości, to ja nie wiem gdzie u mnie jest mój próg. Nie pamiętam ile lat temu ostatni raz coś mną wstrząsnęło. Nie wiem, czy istnieje coś takiego, że mogłabym się "złamać". Chyba tylko wtedy, gdyby ktoś zadał mi ból fizyczny, bo tego jednak się obawiam. No i tak to właśnie wygląda...
×