Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Lilith

Administrator
  • Zawartość

    58426
  • Rejestracja

1 obserwujący

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. @el33jesteś bardzo silną kobietą. Mimo ciężkich doświadczeń i przeciwności losu idziesz do przodu. Nie każdy by sobie z tym poradził. Nadal jesteś wśród żywych, nadal chcesz żyć, bo inaczej nie chodziłabyś na terapię, nie pojawiałby się lęk, że stracisz to, co osiągnęłaś. To po prostu okres przejściowy, który minie.
  2. Hej Wam. Co słychać?
  3. Funkcjonuję. Wycisza mi lęki, drżenia ciała.
  4. Odespać nocną zmianę. Na kierowniczym stanowisku miały mi odpaść nocki, a tu nie ma personelu i wypełniam luki personalne. Dramat. Ja na Obiekt mający 100% obłożenia, czyli na jakieś 300 osób. Powinny być dwie osoby, ale ludzi się niestety nie wyczaruje. Moje granice wytrzymałości zostały dzisiaj naciągnięte do granic możliwości. Potrzebuję odpoczynku. I to jest mój plan na dzisiaj. Odpocząć.
  5. A nie jest tak, że czekasz aż po zolpidemie spłynie na Ciebie spokój, wyłączysz się na chwilę? On powoduje taki efekt, dlatego bardzo łatwo się od niego uzależnić. A nie działa, bo mózg już zapamiętał substancję i domaga się więcej. Tolerancja po prostu poszła Ci w górę. To proces nieodwracalny. Nie bierz wyższych dawek, bo się wpakujesz w bagno.
  6. U mnie najgorszy zjazd był właśnie przy wortioksetynie. Do tego stopnia, że się pokaleczyłam, choć nie robiłam tego od lat. Myśli samobójcze miałam tak silne, że nawet zaopatrzyłam się w żyletki. Oj długo się podnosiłam. Dobrze, że przygodę z wortioksetyną mam już za sobą. Nigdy więcej.
  7. Po olanzapinie w miesiąc przytyłam 15 kg. I guzik działala. Pregabalinę lekarz próbował mi odstawić w tamtym roku. Niby schodziłam powoli, ale jak już zeszłam, to wytrzymałam miesiąc. I to był jeden z najgorszych miesięcy w tamtym roku. Wróciła pełnoobiawowa nerwica z zespołem jelita drażliwego włącznie. Po miesiącu męczarni dałam sobie spokój i wróciłam do starej dawki pregabaliny. ?No i się wszystko wyciszyło.
  8. Marzę o łóżku. Dałam radę. Jakoś. Zobaczymy czy nie narobiłam błędów Nie ma to jak dowalać nocnej zmianie raporty, które robi się po 3 godziny przy 100% obłożonym Obiekcie. I grzeb się w tym, szukaj niezgodności. Wystarczy, że o grosz się nie zgadza i już wszystko bierze w łeb, bo trzeba znaleźć ten grosz, bo raporty idą do Warszawy i nie może być coś niewyjaśnione. Z Kierownikiem Restauracji siedziałam dzisiaj o 2:00 nad ranem i szukaliśmy luki w raporcie Restauracji. Gdybyśmy mieli robić raport tylko z Naszego działu, to pół biedy. Ale dowalili Nam wszystkie. Ciężko to wszystko porobić. Jeszcze w nocy, gdzie człowiek już od pewnej godziny nie myśli.
  9. Wiem, co to znaczy. U mnie flashbacki pojawiały się pod wpływem dźwięków, zapachów, sytuacji. Czasami wciąż je miewam. Ni z tego ni z owego coś je wywoła. Na szczęście udaje mi się utrzymać w rzeczywistości.
  10. Też brałam Estazolam. A właściwie lekarka próbowała mi go wtrynić zamiast zolpidemu. Niestety - nie zadziałał. O dziwo. Potem jeszcze próbowała różnych leków, ale w końcu zrezygnowałam z Jej porad.
  11. Lilith

    Samookaleczenia.

    Niestety wszędzie szukają oszczędności. W mojej pracy też dzieją się cyrki. Szkoda słów. Tną koszty na potęgę a najbardziej obrywają pracownicy.
  12. Prawie przeżyłam. Dopiero wyszłam z papierologii. Bardzo ciężka zmiana. Praktycznie od 19:00 aż do teraz nie miałam nawet jak iść do toalety. Już zaczyna świtać. Dramat, co się wyprawiało. Jestem cholernie zmęczona. Tyle godzin siedzieć nad papierami. Niedługo zabrakłoby mi zmiany, żeby wszystko zrobić. I Ci ludzie tacy okropni.
  13. Dziękuję A co u Ciebie?
  14. Zaglądam, ale bez logowania się. Ogólnie u mnie jest mocno średnio. Psychicznie czuję się zmęczona, na nic nie mam ochoty. Praca mnie niszczy. Jak na początku było wszystko w porządku tak teraz się wywróciło do góry nogami. Dajmy na to jestem 12h w pracy na pełnych obrotach, zestresowana przez atmosferę, do tego błędy podwładnych, dyrekcja dokładająca swoje nieprzyjemne 3 grosze, czasami uruchamia mi się zespół jelita drażliwego i jak wracam po takim dniu, to jestem jak dętka. Nawet nie chodzi o rozpamiętywanie tylko o samo napięcie, które ze mnie schodzi w momencie powrotu do domu. Mogę pracę porównać do wampira energetycznego. Zasada działania dokładnie taka sama. Czekam na urlop jak na zbawienie. A poza tym? W wolne dni staram się jakoś funkcjonować. Myślę, że muszę po prostu odpocząć i powinno być lepiej.
×