Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Ka-chan

Użytkownik
  • Zawartość

    8
  • Rejestracja

  1. Od lat kiedy bylam dzieckiem mama miala swoje powody by mówic o mnie źle w rozmowie z moją siostrą. Ona tak sie zafiksowała na mnie negatywnie (zamiast mnie poznac osobiście), że do tej pory gdy mamy po 30 lat jest cięzko a teraz to ona-siostra ma zły wpływ na moją mame, która zrzuciła zło ze swoich bark i pragnie zyc szczesliwie ale boi sie sprzeciwić siostrze, która jest pełna władzy, i zaborcza zezłości się i juz każdy ma zrobic co ona chce, bardzo manipuluje. Przerzuca wychowanie dzieci na dziadków(moich rodziców) sama nie chce się nimi zająć, choć ma swoje mieszkanie, męża i obowiązki gotowanie pranie. Nie umie gotować i to ją boli, bo nie raz sie żaliła, że dzieci wołają że głodne a ona nie potrafi im mówic ze przeciez robi i nauczyc cierpliwości też. Lubi przyjeżdżac by tu nie robić nic na YT siedzieć i miec z głowy dzieci, zjeśc bo moja mama ugotuje, czy do koleżanek jedzie w gości. Moja mama może to widzi ale boi sie jej postawić. Tata daje wskazówki jej męzowi pełne troski co widzi co moga poprawić w wychowaniu, ale to na nic. Moja mama została chyba podbuntowana przyszła z wnukiem, który ledwo co jeszcze mówi mały jest i złoszcząc sie wypominała żę co ja robie (a obrazki wieszałam na sciane tata mi dziury jedynie wywiercił męską reka) i mówiła coś o mieszkaniu zebym szukała coś tam. Tak mieszkam z nimi mam pewne problemy koncze sie leczyc na depresje ale mam pracę i zarabiam swój grosz może się uda że zdobede 8 godzin nie 4 i bedzie lepiej finansowo, bede mogla sie dolozyc wiecej. Niestety nieciekawie to wygląda tata jest po mojej stronie w kwesti mieszkania, mówi ze moge tu mieszkac ile potrzebuje i jestem jego córka mam to prawo. Nie raz mu za to dziekowałam gdy tylko byla okazja gdy czulam sie taka niemal wyrzucana z domu przez mamę zmanipulowana przez moja siostrę. Problem w tym, że siostra zerwala ze mna kontakty dawno nie mamy ze soba tematów z jej męzem predzej sie dogaduje, ale jest siostra zazdrosna. Raz nawet nie gadal ze mna unikał mnie bo musiala mu zagrozić w swojej zazdrości czymś, że taki był dla mnie. Póki co jest okej ale w każdej chwili jak zobaczy że ze soba gadamy moze mu zabronic wiec tu tez ciezko jest. Mama zafiksowana na wnuki nie widzi swiata poza nimi, a tata tez z nimi czas spedza mi jedynie dal uwage zebym nie szla na góre sama byc, ale z nimi sie bawila, bo to zle wygląda. Nie umiem sie z nimi bawić, zawsze jak cos robilam siostra mówi że zle nie tak mówie, robie, uznalam że nie bede sie mieszać w to co robia z dziecmi jak je wychowuja bo nawet w zabawie sie czepiala głupot. Może z zazdrości ze tak mi to idzie. Nie wiem co począć bo przez nia robia sie awantury, a siedzi tu nie raz kilka dni zamiast u siebie i rządzi się jak nie wiem, choc to dom mamy i taty, ojcu mowilam co mi nagadala dzis mama, powiedzial ze i tak chce z nia pogadac bo tak byc nie moze, zapewne ma wiele spraw jeszcze i uwag. Pytanie jedno co mam począć: walczyc o tutaj relacje i z kim czy zając sie soba konkretnie, olać to wszystko, bo choć wypominala mi szukanie mieszkania, ja mówie ze zajmuje sie soba swoim zyciem i robie co mogę choc mam ciezko bo stresy w pracy tez mam i musze walczyc o siebie nogami i rękami przed wyzyskiem i kobietami które maja wszystko i wszystkich w powazaniu. Mówie ze to mój pokój, pytalm ją czy ma swój, niby ma, ale pozwala ze wnuki śpia u niej i sama jest wywalana z własnego łózka na ich rzecz, powinni uczyc sie spac sami powoli albo chociaz z jednym z rodziców. Doradzcie co robić bo nie da sie tak żyć a te awanture zrobila przy wnuku nie wiem po co, serca nie miała, biedactwo stalo w milczeniu staralam sie go nie wystraszyc mówiłam spokojnie dosc. Zobacze co przyniesie rozmowa taty z mamą, tata chyba nie widzi ze siostra (sylwia)w rozmowach ja podburza bo chce sie mnie pozbyc bo jest rozpieszczona i chce mame dla siebie jak tylko sie usmiecham gadam z nia czy serial w pon oglądalysmy ja i mama, zaczela to niszczyc bo czuje sie zagrozona ze ktos wlazi miedzy nią a mamę, a że ja to już wogole! Nie chce miec mamy dla siebie jestem dojrzala nie potrzebuje niańczenia znów, jej uwagi tyle co ona wydaje jej sie cos innego. Chce móc z mama pogadac i tyle nie zeby mi caly dzien poswiecala jak siostra ma w zwyczaju gadac o glupotach. Trudne to wiem, bo nie mam dokąd iśc a trzeba tu wytrzymać jakoś. Tez nie moge powiedzieć żeby wróciła do krakowa bo rodzice uznaja że ją wywalam choć teoretycznie jako córka ma prawo tu być. Uwazam ze za bardzo jest do mamy przywiazana i to toksyczna relacja a drugi problem mama nie widzi w tym nic zlego choc bywa rozdarta miedzy przyznaniem mi racji a jej i dlatego tak jest nerwowo. Jesli cos potrzeba dopowiedziec dopisze jak beda pytania.
  2. Dokładnie, mój był w wojsku walczył bo musiał odbyc tam słuzbe pobór miał, może mu zostało takie rzadzenie innymi, kontorla. Nie wiem na jakim stopniu skończył czy miał ludzi pod sobą, ale to obecnie nie działa jest takijakby żył w innej epoce i mysli ze robi dobrze. Sam miał ojca który pił i bił, a powtarzał mi nie raz że nie jest jak jego ojciec, ale ja w duszy wiem swoje. To że nas nie bił nie znaczy że nie ma cech własnego ojca, bo jednak pije alko. pali papierosy własnie w czasie wojska sie nauczył jarac i dogadzac swoim stresom myśląc ze papierosy rozwiąża jego problemy. Woli uciekac kiedy jest stresująco i kurzyc niż stawic czoła jakis problemom. Jakos od zawsze widziałam go jako tchórza, nie pomógł mi w szkole jak sie znęcali nade mna koledzy. Nie wziął powaznie mojego bólu, cierpienia nie zrobił nic. Kazał ich postraszyc ze jak tam pójdzie to zobacza ale ja na serio podeszłam na sprawy to bylo ważne dla mnie a zrobił z tego szopkę.
  3. Jestem osoba prawą, ojciec chce pokazać ze nie jestem idealna ale robi to w podły sposób, celowo w kiosku spytął gdzie jest mama choc go wcale to nie obchodziło bo sie z kolega witał który tam pracuje, znów odparł swoje CO na moją odpowiedz. Miałam w środku złosc i wyznałam na glos, że musze dwa razy mu powtarzac co i jak. Jednak czułam ze to ja miałam wyjsc na ta złą, któa sie zlosci na bogu ducha winnego ojca biednego, jakbym nie odpowiedziala tez by pewnie bylo na mnie że niedobra córka nie odpowiada na pytania ojca. Czułam ze ma byc wsio moja wina niejako. Mam go dośc szczerze powiem na ile moge unikam go, ale sie nie da jednak. Nie mam zamiaru krzyczec do niego bo on nie slyszy czy nie chce sluchac to inna sprawa. Powinien sobie aparat kupic na uszy czy umyc wogole. Długo tak sie nie da zyc, a on czerpie ztego satysfakcje masakra. Chyba zaczne na serio byc tak opryskliwa ze sie nauczy rozumu bo mysli ze moze ponizac osoby i je jakos gnebic dyskretnie, bo nie mozna na zew, dostrzec ze to takie cos krzywdzącego jest, osoby zaslepione sa po jego stronie niestety maja ten sam sposób myslenia co i on stary typ człowieka nieliczącyc sie znikim.
  4. Możesz miec racje, on zawsze lubiał kontrolowac każdego i wszystko. Mamę uczę że nie może wszystko kontrolować ost był wiatr silny i taki dach na zewnątrz do siedzenia pod nim byl mocno szarpany martwiła sie jak to bedzie w nocy. Ja mówiłam, że nie bedzie tu stala cala noc by pilnować, że nie da sie tego kontrolować, trzeba to zostawić, jak sie da zabezpieczyc i rano sie zobaczy. Ojciec najgorsze że ma jeden sposób myślenia i jak ktoś robi coś po swojemu, ciut inaczej od niego, jest to źle i poprawia tym samym sie wtrąca w czyjes sprawy, decyzje i działania. Myśli że robi dobrze, a focha sie ze ktoś sie wkurzy na niego z tego powodu. Totalnie nie rozumie że każdy jest inny, działa inaczej podejmuje swoje decyzje itd. Zawsze u nich było tak, że ma być wszystko po ich myśli bo robia dobrze, maja racje i nic nie wybije ich z tego błędu.
  5. Niestety tata nie widzi mnie jeszcze jako osobe dorosła mogłam mu kiedyś mówić że nie jestem dzieckiem (miałam zły dzien chciałam byc sama w mieście, gdy nie odbierałam telefonów od mamy i jego, tylko on sie wkurzył jakby brał za mnie odpowiedzialnośc jeszcze głupią gadke rzucił której i tak nie zrozumiałam byla malo skladna, nielogiczna) ale on to ma gdzieś. Mam pracę zarabiam na swoje potrzeby, a dalej chce widzieć mnie jako dzieciaka, myslę ze próbuje sobie odbić tamte lata które zaniedbał, ale niestety nie może stworzyć tamtych lat gdy byłam mała z siostrą, bo czas minął, upłynął i musi mnie traktowac jak dorosłą i odpowiedzialną. Ja zajmuje sie sobą, a on zachowuje sie teraz jak dziecko narzeka że go komary pogryzły i co z tego, mnie tez gryza i nie marudze ale smaruje się kremem i tyle. Ewidentnie zachowuje sie niedojrzale, nie wie co znaczy być dojrzałym i może tez dlatego mnie nie kuma. Nikt nie bedzie kolo niego robił musi sam coś działac jak mu zależy a on lubi mieć sługi zeby za niego zrobiły i użala się nad sobą, jaki jest biedny. Nie widzi ze odpycha tak od siebie ludzi bo wykorzystuje każdego a jak ktoś odmówi czy cos focha się, choc osoba ma do tego prawo. Nie wyciąga wniosków z takich sytuacji. Póki co mieszkam z nimi, ale usamodzielniam się kiedyś strasznie oboje tłamsili moją niezależność, wolnośc i moje prawa rodzic był jak Bóg i on też ma dalej to przekonanie że on wszystko wie, nie myli się a mi nie raz gadał o pokoże której sam nie ma.
  6. Najgorsze jest to ze wkurzam sie na niego ale w srodku na zewnatrz chyba sie boje wybuchnac bo jednak mam w sobie to cos ze jeho to zrani a zawsze sie balam kogokolwiek zranic czymkolwiek taka bylam moze tez nauczona zawsze grzeczna nigdy nie moglam pyskowac czy niezgadzac sie z rodzicow zdaniem, slowami. Chyba jestem za grzeczna a powinna byc ostrzejsza czasami, nie wiem juz
  7. Mmi rodzice zakazywali placzu mowili nie placz itd zabraniali mi przezywac bol, smutek rozpacz owszem na dluga mete to niszczy ale placz daje ulge, wyzwala. Rozumiem, ja plakalam w pokoju kiedy nie patrzyli a bylo mi tak zle krzyki agresja slowna psychiczne gnebienie przez mame, zaborczy ojciec. Ja sie wstydzilam plakac przy innych ze i tak oleja mnie nie pociesza, zobacza lzy ale i tak przejda obojetnie wobec tego. Nie wierzyłam w dobro ludzi ze zwroca na mnie uwagę, cos zrobia, bo sama nic nie moglam sobie pomoc. Ta bezradnosc pewnie tez cie niszczy w srodku. Ostatnio doszlam do wniosku ze moje lata pelne lez byly za tych co nie potrafia plakac lub nie chce z jakis wzgledow moze wlasnie im wmawiano bycie twardym. Trzeba zaakceptowac siebie jako slaba osobe czasem bezradna i zaczniesz plakac to nie slabosc to sila. Jezus tez zaplakal nie raz mozna czytac w piśmie sw. Np nad smiercia Łazarza jego przyjaciela. Jezus wiedzial ze nie jest bezrady wiec przestal plakac i go wskrzesil.
  8. Mam problem z ojcem odkad pamietam byl dla mnie i siostry niedobry, zly, malo cierpliwy zloscil sie jak nie rozumialam nic z matematyki. Myslałam ze sie zmieni jak dorosne ale bylo gorzej. Teraz gdy mam 30 lat cokolwiek mowie do niego wyraznie zrozumiale, on odpowiada: co? Wymusza na kims zeby powtorzyl skoro to cos waznego na pewno to zrobi, albo pyta sie czy jadlam ziemniaczki a na zalaczonym obrazku widzi ze mam talerz przed soba juz pusty po drugim daniu. Sama nie wiem czy robi to celowo zeby wkurzyc a pytanie niby troskliwe o moja potrzebe, czy cos sie za tym kryje? Czasem bywa dobrze da sie dogadac z nim ma dobry nastroj a czasem sie sfocha i mowi "to nie bede sie oddzywal" jak male dziecko sie obraza. Pewne rzeczy moze sam zrobic ale lubi uzalezniac od siebie kogos, ja go prosze tylko o sprawy ktore sama nie dam rady wykonac cos przywiercic, dziure wydrazyc sprzetem itd. Teraz gdy sie sfochal o cos znow zaczyna swoje CO, nie mozna na niego liczyc a wstyd lazic do sasiada prosic o pomoc. Mama juz przywykla by mowic podniesionym glosem watpie ze jest gluchy powinien to zakomunikowac ze nic nie slyszy a nie tak. Myslalam by jemu tez tak mowic gdy cos do mnie gada Co? Czasem brak mi sil i nadziei ze jakos bedzie dobrze, lepiej. Moze pora sobie odposcic juz? Olac go totalnie i nie starac sie o relacje z nim skoro to tak wyglada? Potrzebuje porady tu duzo jest osob z doswiadczeniami roznymi.
×