Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Singielka

Użytkownik
  • Zawartość

    26
  • Rejestracja

  1. A ja mam strasznego cykora , bo raka się boję. Teraz wmówiłam sobie raka jajnika, bo boli. No, ginekolog mi się kłania-bo faktycznie to może być torbiel.Ale boję się tego co usłyszę po badaniu Usg.
  2. A ja byłam w c...d...średniowiecza, ale od listopada mam remisję . Tylko na jak długo, jak z nawrotami się męczę.
  3. Singielka

    Heeej

    Witaj Ola. Zdrówka ci życzę.
  4. Cześć wszystkim. Ja dalej suplementuję tą L-teaninę-400mg/doba. Żadnych uboków nie odczuwam, mam remisję od depresji-ale nie wiem czy ta L-teanina coś mi daje. Nie mogę brać antydepresantów-biorę Sulpiryd-dawka na nerwicę/depresję. Ale czytałam ostatnio dużo o Bacopa morinieri-ciekawa roślina. Chyba też zacznę ją suplementować, ale ponoć ocenić można ją dopiero po 12 tyg. brania regularnego . Spróbuję. Chyba w interakcję z teaniną nie wchodzi, ani z Sulpirydem. Odezwę się za jakiś czas.
  5. Singielka

    Skojarzenia

    konstrukcja
  6. Mnie wnerwia "regulamin dla pacjenta", ciągła kontrola-co robisz, sztuczne uśmiechy personelu i lekarzy na wizytacjach, a w gabinecie-prawdziwe oblicze, pomiatanie niektórymi pacjentami, okropne jedzenie, stare łóżka trzeszczące, wyleniałe koce, poduszki i pościel, brak papieru toaletowego. Nieprofesjonalność pielęgniarek w pobieraniu krwi czy wykonywaniu ekg. Biurokracja podczas przyjęcia pacjenta do szpitala. Oszczędzanie-czyli faszerowanie starymi lekami. Mieszanie pacjentów z zaburzeniami depresyjnymi z chorymi bardziej. Człowiek jest bardziej zdołowany niż u siebie w domu. Durnowate zajęcia typu szydełkowanie, wypalanie figurek , zamiatanie terenu wokół szpitala czy proste gry-jak pięciolatków. Przymusowe jedzenie np. kolacja. Brak wentylacji w łazience. Warczenie sprzątaczek żeby nie wchodzić do toalety-jak sprząta-a jak komuś akurat chce się siusiu...po prostu dno.
  7. Ja mam niedobre wspomnienia ze szpitala psychiatrycznego. Przede wszystkim biurokracja. Następnie -regulamin-książeczka dla pacjenta, fatalne jedzenie, brak psychologów, przepełnienie-czyli łóżko-dostawka. Początkowo-miły personel-potem już nie. Nawet złośliwość , zniecierpliwienie u niższego personelu-medycznego. Jeśli chodzi o lekarzy, to "sztuczna uprzejmość", a w gabinecie- lekceważenie-pacjenta, faszerowanie lekami. A już broń boże, gdy pacjent interesuje się leczeniem i co bierze, zadaje pytania-dla lekarzy niewygodne. Czyli-"bądź potulny, bierz leki i nie narzekaj". Braki np. papieru toaletowego, brak wentylacji w łazience-mokre ubrania zamiast schnąć-śmierdzą i gniją. Mieszanie na salach ludzi z lżejszymi i cięższymi chorobami psychicznymi lub na odwyku. Jednym słowem-do kitu-w mojej miejscowości. To było kilka lat temu-nie wiem czy jest lepiej. Ja do szpitala już nie pójdę, pomocy 0. Uczucie- jakby się było "piątym kołem u wozu". A poszłam na własną prośbę. Nigdy więcej.
  8. Singielka

    Witajcie.

    Witaj Foesk. Miło cię "czytać". Jeśli chodzi o SSRI, to chyba paroksetyna jest najsilniesza.
  9. Jak ty Uki możesz żyć z tym głosem w brzuchu...nie ma schizo...ale wolałaby już neuroleptyki brać. Antydepresanty na pewno ci nie pomogą. Ani szpital, bo pewnie sam leki potem w domu odstawiasz. Nie musiałbyś udawać zdrowego-jakbyś skuteczny neuroleptyk brał. Nie lepiej gadać z kimś realnie, niż słuchać urojonego głosu-brzuchomówcy. Idż do lekarza i lecz, bo chyba masz tę schizofrenię, a i o rentę można się starać gdy psychiatra ją u ciebie jednak zdiagnozuje.
  10. No, ja też finansowo wspieram, w Hospicium czy w Schronisku-bym nie dała rady. Obawiam się, że jak ktoś z rodziny "zejdzie'-to na pogrzeb nie pójdę. Raz uratowałam szczeniaka-ktoś żywego do kontenera wyrzucił. No i w autobusie złapałam osobę, bo by wyleciała-drzwi się otworzyły w czasie jazdy. le np. opieka w instytucji typu "Dom dla emerytów"-to bym mogła. Czyli opieka nad kimś, ale bez "tragicznych obrazków".
  11. Cześć, ja również mam problem z patologicznym przejmowaniem się krzywdą ludzi i zwierząt. Dlatego unikam oglądania cudzej krzywdy. Potem "obrazki stoją mi przed oczami"-nie śpię i odczuwam silny niepokój. Ale chyba zastosuję sposób, żeby udzielać się gdziekolwiek-charytatywnie, to jest recepta, aby stawić czoło swojej chorobliwej nadwrażliwości i "samobiczowania psychicznego". Zdaję sobie sprawę, że "nie zbawimy całego świata". Pomagać trzeba, ale tym, którzy naprawdę pomocy potrzebują. Pozdrawiam wolontariuszy.
  12. Cześć, ja również mam problem z patologicznym przejmowaniem się krzywdą ludzi i zwierząt. Dlatego unikam oglądania cudzej krzywdy. Potem "obrazki stoją mi przed oczami"-nie śpię i odczuwam silny niepokój. Ale chyba zastosuję sposób, żeby udzielać się gdziekolwiek-charytatywnie, to jest recepta, aby stawić czoło swojej chorobliwej nadwrażliwości i "samobiczowania psychicznego". Zdaję sobie sprawę, że "nie zbawimy całego świata". Pomagać trzeba, ale tym, którzy naprawdę pomocy potrzebują. Pozdrawiam wolontariuszy.
  13. Singielka

    Skojarzenia

    rubryka- ramka
×