Skocz do zawartości
Nerwica.com

Kokosszka

Użytkownik
  • Postów

    23
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Odpowiedzi opublikowane przez Kokosszka

  1. Też mam ostatnio problem ze snem wprawdzie zaczęło się to dzień po sylwestrze. Aktualnie coś śpię, zasypiam po pół godzinie ale mam dwie pobudki w ciągu nocy po których też od razu zasypiam więc problemu jakby nie było ALE męczy mnie ból głowy rano jakbym dużo wypiła poprzedniego dnia głowa bardzo ciężka. Nie wiem jak sobie z tym poradzić bo moja głowa może domaga się więcej snu ale nie jestem w stanie jej tego dać a może mam zanurzone fazy snu dzisiaj spałam do 11 to nic nie dało dalej ból głowy jak była tak jest. Mam w domu syrop hydroksyzyna po której śpię Całą noc bez żadnych pobudek i wtedy głowa mnie przynajmniej jak wstawałam nie bolała. Czy ktoś też miał taki problem bólu głowy z rana bo za mało spał czy jego sen nie był wartościowy?. Nie wiem już co robić...

  2. 7 godzin temu, Qtomo napisał:

    Nie ma za co, nie jesteś sama, ja prawdopodobnie dzisiaj też będę męczył się by zasnąć, ale już tyle razy to przerabiałem że przeżyje.  Musisz myśleć pozytywnie 🙂

    Dopiero zaczęłam się robić senna koło 23:30 a lekko po 24 zasnęłam. Chyba spałam cała noc bo nie pamiętam abym się wierciłam miałam nawet z dwa sny O 6:55 się zbudziłam muszę wstać bo szkoła. Jednak lepiej mi się wstaje z myślą że coś tam pospałam.

  3. 1 minutę temu, Qtomo napisał:

    Możliwe że to początki nerwicy, ale spokojnie z tego idzie wyjść, po prostu porozmawiaj z psychologiem, opowiedz o wszystkim a na pewno powinno pomóc, wydaje mi się że polegasz zbyt bardzo na tym leku co uspokaja i nakręcasz się dodatkowo gdy on nie działa tak jakbyś to oczekiwała i tym sposobem napędzasz sobie spirale strachu, ja gdy byłem w Twoim wieku (teraz 27 lat) często miałem doła przez dziewczyny, również zdażyło mi się nie spać po nocach, ale to mineło, jesteś młodą dziewczyną i pewnie zbyt bardzo wszystko bierzesz do siebie, być może bardzo zależy ci na chłopaku dlatego tak też każdy negatywny aspekt tak przeżywasz i to potem Ci się odbija na tym spaniu.

    Zawsze jutro jest w moim mieście  może uda mi się do niej wcisnąć jak ma okienko. Dziękuję że odpisujesz, dużo mi to daje że mogę się komuś wygadać.

     

    Myślę że ten stres w przeciągu tych dwóch dni odbija się na śnie plus sama się nakręcam i mam leki przed snem.

     

    Tak właśnie myślałam że lek pomoże inaczej nie zasne stąd następny stres że coś jest nie tak skoro nie działa i koło się zatacza.

  4. 5 minut temu, Qtomo napisał:

    Spróbuj nie brać telefonu i nie sprawdzaj godziny bo tylko się nakręcasz nie potrzebnie, może to być objaw nerwicy ale powinnaś się uspokoić, nawet jak się nie wyśpisz to się nic nie stanie, ja w sumie ciągne już długi czas na tym spaniu po 3-4 godziny i żyje, nic się nie dzieje, musisz podejść do tego w ten sposób że nie musisz zasnąć, najwyżej odeśpisz na następny dzień.

    Najgorzej że nie umiem się uspokoić. Myślałam że ten lek mi jakoś pomoże bo też ma działanie na senne ale najwyraźniej pomógł tylko raz i musiałabym zwiększyć dawke a tego robić nie chce. 

    Ten rok zaczął się dla mnie tak beznadziejnie. Dzień po sylwestrze kłótnia z chłopakiem wpłynęła na mnie tak że miałam myśli samobójcze chciałam się ciąć, po nocach płakałam w dzień tak samo ciągle miałam w sobie te negatywne emocje przez dwa dni. Bałam się strasznie że chce mnie tylko wykorzystać odejść ciągle takie silne leki że nie przyjedzie do mnie aż zaczęłam strasznie wariować i nie dało się mnie uspokoić po nocach płakałam i nawet zaczęłam się sama bić z nerwów. Po dwóch dniach się z nim pogodziłam i nagle mój organizm tak się uspokoił jakbym była jakaś roślinka widziałam tylko pustkę nic nie czułam ani euforii ani smutku. Na następny dzień już byłam bardziej szczęśliwa pogodna bo minęła ta kłótnia. Jednak od tego momentu pojawił się problem spania i bezsenności. Leki minęły na jakis czas ale to zostało i nie umiem się pozbyć. 

  5. 8 minut temu, Qtomo napisał:

    A to pierwszy raz Ci się tak przydarzyło? ja też się zawsze strasznie nakręcam i boje się że przez to nie wyspanie coś mi się stanie. Próbuje sobie wmawiać że jak się nie wyśpię to się nic nie stanie, w końcu ze zmęczenia padne. Spróbuj sobie zakryć zegar jak idziesz spać bo ja właśnie często sprawdzałem godzinę i przez to się nakręcałem, teraz jest ciut lepiej bo faktycznie nie wiem ile nie spałem, nie czuje tak tego lęku. Jeżeli będzie Ci się to powtarzać to polecam wizytę u psychologa, ja obecnie chodzę i czuje po mału poprawę, możesz też zabrać melatoninę ona powinna Cie uśpić.

    Tak pierwszy raz. Dlatego jestem strasznie wystraszona jestem dość młoda osoba 17 lat i nigdy coś takiego mnie nie spotkało. Wprawdzie w 2 gimnazjum miałam problemy zw snem ale innego rodzaju zasypialam szybko ale budziłam się co 3 godziny i nie umiałam spać. A teraz w ogóle nie śpię. Wzięłam ten syrop to po nim spałam z 7-8godzin. Dzisiaj go wzięłam bo w łóżku strasznie się zaczęłam trzasc że nie zasne i w sumie nawet się po tym leku nie uspokoiłam dalej jest tak samo. Jestem taka pobudzona że masakra. Ja właśnie robię błąd bo czekam aż zasnę patrzę 2 w nocy biorę telefon i on mnie tak pobudza że nie śpię do 8 i nie umiem zasnąć. A może jakbym tego telefonu nie brała to zasnelabym o 4 i spałam chociaż te 3 godziny czy 4 bo w trakcie używania telefonu robię się senna i zasypiam ale tylko na 5 min bo trzymam ten telefon w ręce i bije mi po twarzy te siwtalo. Właśnie chce napisać do mojej pani czy bym mogła do niej przyjść na indywidualne bo teraz tylko chodzę na grupowe. 

    Na szczęście to trwa u mnie tylko 5 dni a miałam tylko jedna nieprzespana noc ale i tak się boję bo nie czuje się nawet senna i nie chce żeby to była powtórka z rozrywki. Nie wiem czy ja mam jakaś nerwicę czy silne leki.

  6. 4 minuty temu, Qtomo napisał:

    Mam trochę podobnie, również jak się nie wyspie to nie czuje zmęczenia, z tym że ja dopiero zasypiam nad ranem i śpię max te 3 godziny. Pracuje na 4 zmiany, a czy czułaś jakiś lęk albo nakręcałaś się że nie możesz spać?

    Tak strasznie się nakręciłam. Cały dzień chodziłam załamana że tyle nie spałam zestresowana i przed snem nawet płakałam i cała się trzesłam 

  7. Może wydawać się to dziwne ale dzisiaj nie spałam cała noc od 24 do 8 ZERO myślałam że będę jakaś super zmęczona senna, zamulona. A w trakcie dnia ani razu mnie nie bolała głowa, normalnie funkcjonowałam jakbym przespała całą noc. Co jest dziwne myślałam że na noc mnie przymuli nawet wzięłam gorącą kąpiel godzinę przed snem porysowałam aby się odstresować ale sen dalej nie przychodzi wręcz jestem bardzo pobudzona i żywa. Wzięłam syrop na uspokojenie i nawet mi nie pomógł. Co mi jest niepokoi mnie ten brak sennośći i zmęczenia.

  8. Hej. Nie wiedziałam gdzie dopasować mój wątek więc zdecydowałam się go napisać tutaj. A mianowicie mój problem polega na tym że wczoraj cała noc nie spałam nawet na godzinkę nie zmrużyłam oka i zaczyna mnie to niepokoić. Nie wiem nawet jaki by mógł być tego powód. Myślałam nawet nad długo trwałym stresem przez dwa dni. Pokłóciłam się z moim chłopakiem i bardzo to wpłynęło na moje samopoczucie, przejełam się tym dobitnie. Przez co całe dwa dni przepłakałam, cały czas zdenerwowana ta nasza kłótnia, emocje mnie nie opuszczały. Tak jakbym ciągle byłam naładowana tymi negatywnymi emocjami i żyła pod napięciem, lękiem co będzie dalej. Przez te dwa dni ciągle myślałam negatywnie naprawdę miałam dużego doła i całe dnie i noce przepłakałam. Mimo to udawało mi się jakoś zasnąć i spałam te 5 godzin ( mi to wystarcza i mój organizm też się tak przyzwyczaił spać tyle, nie odczuwam zmęczenia). Kiedy pogodziłam się z chłopakiem nieco się uspokoiłam lezalam na łóżku i czułam jak te złe emocje odchodzą i stałam się bardzo spokojna wręcz aż za bardzo.  nic nie czułam ani negatywnych emocji ani pozytywnych jakby mój ograznim się wyłączył. Natomiast przed zaśnięciem jakoś tak humor mi się już polepszył nie miałam już tych strasznych myśli uspokojona bylam . Ale no cóż zasnąć nie umiałam strasznie się wierciłam mimo że odczuwałam zmęczenie i to silne to nie umiałam za nic zasnąć jakby coś mnie przetrzymywalo, kiedy wiecie oczy mi się kleiły i same się zamykały to tak jakby mój organizm przed tym snem uciekał od razu otwieralam oczy przez co uniemozliwiałam sobie próbę zaśnięcia i tak wkółko. 

    Strasznie się obawiam że ciągle tak będę miała, jak temu poradzić czy to możliwe ze jest to spowodowane tymi dołujacymi dniami pełnych negatywnych emocji?. A kiedy zaczęło być dobrze mój organizm zaczną odreagowywac w ten sposób stres. Jeszcze dodam że w pokoju było dość zimno w sensie nie było ciepło A ja się strasznie pociłam jakbym maraton przebiegła i byłam cała spocona. Mimo że w pokoju było dość zimno i kiedy tylko oczy mi się już zamykały od razu je otwierałam tak jakby mój organizm się bronił przed snem A prędzej moja głowa.

  9. Hej mój problem polega na tym że mój chłopak zachęca mnie to współżycia ale ja nie jestem jeszcze gotowa. Nie naciska mnie jeśli mówię że nie chce tylko potrafi to zrozumieć i twierdzi że zrobimy to w swoim czasie kiedy będę już gotowa. Chodzi mi to że się bardzo boję zajscia w ciążę mam 17 lat i dziecko to nie najlepszy czas na dziecko. A nie chciałabym wpaść. Wiem że są zabezpieczenia ale one nie dają pewności 100% więc też jest to ryzykowne. Wolałabym poczekać z seksem do 20 roku życia i dopiero wtedy zacząć prowadzić życie seksualne w razie wpadki to miałabym skończone te 20 lat i byłabym dojrzalsza. Nie wiem co mam zrobić mogę się zabezpieczyć ale zawsze jest to ryzyko. Mam poczekać do tego 20 roku życia czy się zabezpieczyć?

  10. Nie wiem czy mogę to napisać w tym wątku ale miałam bardzo nieprzyjemna sytuację z koleżanką z klasy która na pewnej lekcji zapytała się mnie jaki by jej kolor włosów pasował ja odpowiedziałam że najlepiej dla mnie w blondzie a ona na to nie wiem czy w blondzie mam zielone oczy i potem zaczęła się przypatrować moimi i mega nie miło je komentować że nie wiadomo jaki to kolor że co to w ogóle jest jakiś zielony czy brązowy a na końcu dodała w ogóle masz dziwne bardzo oczy. Głupio mi się zrobiło bo to powiedziała przy chłopakach z klasy nigdy jej nic wrednego nie mówiłam wręcz przeciwnie czasami powiedziałam coś miłego. Nie wiem skąd taki komentarz który ma wydźwięk negatywny nigdy nie rozkiminiałam jakie mam oczy wiecie oczy jak oczy jak u wszystkich i nie rozumiem stwierdzenia dziwne bo nie mam ich ani nie  symetrycznych są normalne. Po co w ogóle sobie ta dopiekać jest dość gruba osoba i nawet przez gardło by nie przeszło żebym jej to powiedziała ale ciekawe czy by było jej miło jakbym powiedziała ale masz dziwna sylwetkę taki tłuszcz wylewajacy...

  11. 6 godzin temu, Lilith napisał:

    O ton. Odbijasz piłeczkę i nie patrzysz na to czy piszesz z sensem. Tak naprawdę masz niewielką wiedzę o  zaburzeniach,  ale nie przeszkadza Ci to w rzucaniu najwiekszej durnoty, jaką można palnac w kierunku osób zmagajacych się z zaburzeniami: weź się w garść. Mówisz,  że Cię oceniamy, a tak naprawdę Cię nie znamy. A powiedz,  kto dał prawo Tobie oceniać innych i twierdzić, że się za siebie nie wezma, że im się nie chce, szukają wymówki,  nie chcą sobie pomoc? Skąd wiesz,  co taka osoba przeszła? A może padła ofiarą przemocy, ktoś ją boleśnie skrzywdził na całe życie i musi się dzień w dzień zmagać ze skutkami traumy? Pytam: kto Ci dał prawo,  żeby mówić takiej osobie,  żeby wzięła się w garść? Ludzie na tym Forum przeszli więcej niż jesteś w stanie sobie wyobrazić. Uważasz,  że jesteś w porządku? Oj nie. Daleko Ci do tego. Trochę samokrytyki, dziecko.

    Uważam że jestem w porządku. Myślisz że jesteś taka dorosła, że musisz pisać dziecko. To wredne ;). Ale jak chcesz takim słownictwem się posługiwać to okej staruszko :D

  12. 46 minut temu, Lilith napisał:

    To co tu robisz skoro tak łatwo  wziąć się w garść? Czego jeczysz na Forum  skoro to  takie łatwe? Oczekujesz rad? Po co? Pokazujesz, że wiesz lepiej. Po przeczytaniu Twoich wpisów,  a przede wszystkim po ich tonie włącza mi się alergia. Weź się w garść nie działa przy chorobie, a tych, których w bardziej wyszukany sposób okreslasz leniami i zyciowymi debilami leczą się od lat. Zrozum jedną rzecz, dzieciątko. Choroby na tle psychicznym są jak nowotwór i to w wielu przypadkach lekooporny. To choroba a nie wymysl, na ktory zadziała  weź się w garść.  Jeśli tego nie rozumiesz, to  Forum nie jest miejscem dla Ciebie. Spusc z tonu dziewczynko, bo wylecisz szybciej niż Ci się wydaje. Posprzataj najpierw bajzel na własnym podwórku zamiast w bezczelny sposób wytykac bałagan na cudzym. To Ty przyszłaś na Forum a nie Forum  do Ciebie, więc albo grasz według panujących tu zasad poszanowania problemów innych Użytkowników,  albo wypad z baru. I nie  radzę próbować wchodzić ze mną w polemikę, bo takowej nie będzie. 

    Szanuję innych ani razu ich nie powyzywałam jeśli aż tak to kontrolujesz to sama zobacz że to ktoś mnie obraził nazywając mnie zaburzonym nieogarem i niby to ta cała pomóc i kultura na forum nie wydaje mi się. Nie widzę w swoich postach nic obraźliwego więc tym bardziej nie wiem o co się czepiacie.

  13. 1 godzinę temu, exodus! napisał:

    hola hola, ale tak to my rozmawiać nie będziemy, przyszłaś na forum ze swoim problemem i nagle zaczęłaś obrażać i dołować innych stałych użytkowników, wręcz dawać im rady jak żyć? a ty, co sobą reprezentujesz taką postawą? piszesz, że ludzie cię nie lubią i unikają z tobą kontaktów, traktują jak powietrze, może mają rację - nie chcą zawierać znajomości z kimś kto zaraz ich obraża i poucza. Myślałaś kiedyś o tym, czy twój wygląd i to co powiedzą o tobie inni przysłonił tak ci obraz rzeczywistości, że odleciałaś? Piszesz też, że nie masz żadnego zaburzenia, to forum dla zaburzonych userów, którzy są, albo byli po ciężkich traumach życiowych, a ty nie zachowując za grosz taktu, piszesz to co ci przyniesie ślina na język, bo tobie jest tak cholernie źle na tym padole, że musisz dogryzać innym?

    Wszyscy oceniają mnie po jednym poście nigdy ze mną nawet nie przebywając. Nie wiecie jak się zachowuje dla innych na codzień, ludzie różne rzeczy piszą w necie. Nie twierdzę ze się też znam na życiu ale po MOICH OBSERWACJACH Z MOJEGO OTOCZENIA wyniosłam że najlepiej powodzie się ludzia pewnym siebie i przebojowym, umiejacym sobie poradzić w grupie rówieśniczej. Więc dosadnie choć uważam że jesteś nieco przewrażliwieni napisałam użytkownicze że to w tym może być problem że zawsze stała z boku, nie dawała nic od siebie. Miała taki a nie inny charakter który poprzez pracę można zmienić jak się chce jeśli oczywiście jest się osoba po prostu tylko nieśmiała bez żadnych zaburzeń czy chorób psychicznych. Po prostu sobie tak czytam to forum i myślę kurde czemu jest tyle ludzi którzy tak narzekają na życie ciągle powtarzają że chcą umrzeć że mają dość zamiast wziąć się w garść zacząć brać choćby leki znaleźć kogoś kto nam odpowiada z charakteru i podjąć się leczenia psychoterapetycznego. A dużo razy widziałam że tacy ludzie nie chcą nawet iść się leczyć tylko narzekają chce umrzeć chce umrzeć nic nie robiąc. W sumie to chyba naturalne w stadzie wytrzymują tylko silni psychicznie ci słabi sami się zabijają bo nie umiałam przetrwać zbyt cienka psychike mają.

     

    Ps zalamny mądry nie jesteś, tak po mnie jedziesz po jednym poście nigdy ze mną nie gadajac ładnie tak kogo oceniać bez postawnie nie wiesz jaką jestem w rzeczywiście Ale okej wkoncu to Ty nie umiesz sobie dac rady w życiu więc coś o tym świadczy. Kiedyś czytałam pewnien temat gdzie użytkownik pisał jakie życie jest piękne to też go wszyscy zbesztali że nie zna się na życiu oczywiście wszyscy co mają jakieś problemy psychiczne dla Was się tylko cierpi ale co z dobrze że jest grupa ludzi którzy umieją docenić życie i nie narzekają aż tak na nie.

  14. 1 godzinę temu, Załamaniec napisał:

    Tylko że ty mnie nie znasz w życiu codziennym więc skąd możesz wiedzieć jak jest. Śmieszy mnie to bo po krótkiej odpowiedzi potraficie zrównać człowieka z ziemią. Napisałam dosadnie ale nie obraziłam tego użytkownika nie napisałam że jest życiowa cipa. Tylko że możliwe problem polega na tym że za mało jej przebojowsci w życiu. Nie wiem dlaczego jest taka aż nad to nadwrażliwa przecież jej nawet nie znam i to były przypuszczenie z mojej strony którego nie musi brać sobie do siebie. 

     

    Mam 17 lat więc wiem o życiu tyle ile żyje nie będę nagle pisałam jak 30 latka bo emocjonalnie jestem nastolatka. To takie dziwnie że mam mniejsze doświadczenie w życiu jednak obserwujac swoje otoczenie ze szkoły zauważyłam że przebojowsci pewność siebie pewien spryt bardzo pomaga w życiu. No ale wy wolicie narzekać że jest tak źle ze nie macie szczęścia i chcecie umrzeć. 

  15. 1 godzinę temu, bezniczego napisał:

    I przy okazji na pytanie, dlaczego ludzie Cię nie lubią.

    A co ja takiego napisałam tylko moje przypuszczenia w czym może być problem z twoim nastawieniem i nie radzeniem sobie w grupie społecznej. Dobra już nie bądź taka nadwraxliwa żeby się tak unosic przecież dobrze wiesz że Cię nie znam.

  16. 2 godziny temu, bezniczego napisał:

    To się pośmiej jak Cię bawi cudze nieszczęście. Co to w ogóle za próba analizy mojego życia?  Dziwi mnie, że na forum nerwica.com pisze ktoś kto nie wie, czym są choroby psychiczne i jak bardzo rzutują na życie. Ale Twoim problemem jest Twój wygląd, więc o czym tu w ogóle rozmawiać. I po sposobie argumentacji stawiam, że jesteś bardzo młoda. Niech Ci Twój terapeuta powie: jest pani brzydka, ale nie użala się nad sobą pani, ważne jest pozytywne nastawienie.

    Napisałam dosadnie w czym może być problem. Nie powie mi tak bo może brzydka nie jestem A mam problem z samoocena?. Nie pomyślałaś o tym? 

  17. 20 godzin temu, bezniczego napisał:

    Napisałam tak, bo ktoś wyżej napisał, żeby iść na dobrą uczelnię, ciężko pracować i być sprytnym i tym wygrać życie. No to opisałam mój przypadek, że nie wyszło. Może sprytu zabrakło, ale tego akurat nie żałuję, bo dla mnie to słowo ma wydźwięk negatywny. Bardziej dobrych genów bym potrzebowała. ;)

    Nie wymiguj się że potrzebujesz dobrych genów aby osiągnąć sukces zawodowy bo aż mi się smiać chce jak to czytam. Być może nie jesteś charyzmatyczną osobą, pewną siebie. Może właśnie zawsze siedziałaś w kącie, małomówna dziewczyna która się boi słowem odezwać to później się nie dziw, że ludzie do ciebie nie garną. Tu chodzi o podejście do życia, pozytywne myślenie, radzenie sobie w grupie społecznej. A ty pewnie byłaś ta niewidzoczna bo nic nigdy nie wnosiłaś, tylko super stopnie i tyle a potem płacz do poduszki jak mam źle w życiu, no to coś z tym zrób a nie siedzisz i się użalasz.

  18. 35 minut temu, carlosbueno napisał:

    Akurat to czy komuś się uda czy nie widać już w szkole, choć oczywiście nie zawsze. I nie chodzi mi o same wyniki w nauce. Ja byłem outsiderem, wyśmiewanym, wykorzystywanym  przez innych od wczesnych lat szkolnych, mimo niezłych ocen  i zostało tak do dziś. Znam też przypadki chłopaków którzy byli popychadłami a w dorosłości się wyrobili, powodzi im się na różnych szczeblach ale to nie jest raczej reguła. 

    Ja rozumiem że nie zawsze to zależy od podejścia i ciężkiej pracy. Widocznie twoi koledzy się w porę ogarneli i zrozumieli na czym polega życie w społeczeństwie. Nie opowiadam bajek są przypadki gdzie popychadło w szkole a po niej mu się dobrze powodzi. Więc cóż sam sobie jesteś winny a życie jest piękne tylko nie umiesz docenić i z niego korzystać.

  19. W dniu 17.11.2019 o 17:41, Uki napisał:

    Ja juz jestem za stary zeby cos zdziałac nic juz nie naprawi zmarnowanego zycia zyje teraz tylko zemstą na operacje plastyczna mnie nie stać ot takie zycie a wmawiaja jak to pieknie jest i ze trzeba zyc samobojca do piekla idzie odezwie sie klecha a tu gdzie teraz jestem to co jest? To jest to zucie ten skarb dany przez boga no prosze każdy dzień to męka dla mnie co ja komu zrobiłem 

    Swoim podejściem dużo tracisz. Rozumiem że w czasach szkoły może być ciężko bo dzieciaki są okrutne i jak się nie ma super ciuchów, dość majętnych rodziców i nie jest się pewnym siebie to osoby mogą nas odrzucać, hejtować. Jednak wiesz czasy szkoły zawsze się kiedyś kończą i wtedy można zobaczyć komu się udaje a komu nie. I nie uwierz nie zależy to aż tak od tego wyglądu od Ciebie samego zależy jak wygląda twoje życie przez ciężko pracę i spryt. Mogłeś się kształcić iść na dobra uczelnie już myśleć o tym wcześniej w szkole średniej ale Ty wolałes się nad sobą uzalac. Wiesz ile jest facetów co uroda nie grzesza a mają żony rodzinę super praca. To nie od wyglądu zależy tylko umiejętności poradzenia sobie w społeczeństwie i pewnego sprytu.

  20. W dniu 11.11.2019 o 09:47, carlosbueno napisał:

    Uroda to rzecz względna, jednym możesz się podobać, innym wręcz przeciwnie choć oczywiście jakieś kanony piękna i brzydoty są uznawane przez większość społeczeństwa. Musiałabyś pokazać zdjęcie albo najlepiej kilka abym można było to stwierdzić. 

    Ja od rodziny, zwłaszcza matki ale też dalszej słyszałem, słyszę że taki przystojny a sam, ale moje powodzenie a raczej zupełny brak na portalach  randkowych zdaje się temu przeczyć i raczej jestem ledwo przeciętny a rodzina kłamię.   Psycholog też może   nie do końca mówić prawdę bo zależy jej na podniesieniu Twojej wartości, a może na prawdę jesteś atrakcyjna. 

     

    Wiesz co sama już nie wiem, skąd mam wiedzieć czy mnie okłamują. Chłopak z którym się spotykam uważa że nie mam co się martwić bo jestem bardzo ładna. Też widzę że sam od siebie do mnie pisze czy dzowni i chce się spotykać. Wiesz co mogłabym ci wysłać zdjęcie czy tam filmik na pocztę, wolę tutaj nie udostępniać swoich danych typu jak wyglądam więc jakbyś mógł to przez wiadomość tutaj podesłać mi swojego e-maila i byś mi szczerze napisał jak jest.

  21. Hej, jestem tu nową na tej stronce. Założyłam konto żeby wygadać się z moich problemów mam nadzieję że ktoś tutaj da mi jakieś porady dotyczące mojego postrzegania życia bo nie daje już z tym wszystkim rady. Tak jak w tytule uważam się za brzydka osobę. Ogólnie mój wygląd utrudnia mi życie tak mi się przynajmniej wydaje, zero relacji damsko męskich, dla mężczyzn jestem totalnie nie widoczna i nigdy nikt się mną nie interesował jak i nie interesuje. Starałam się to jakoś zmienić pomyślałam hmm może jak zacznę ubierać sukienki i spódniczki to przyciągne czyjaś uwagę później do tego doszedł makijaż ale to i tak nic nie zmieniło. Na codzień staram się być uśmiechnięta i pozytywna ale jak pisałam to też nic nie daje, jestem dla nich powietrzem. Ogólnie ludzie mnie nie lubią nie tylko mężczyźni, ta sama płeć również nie pała do mnie entuzjazmem. Jedynie co zauważyłam to to że jak się super ubiorę i pomaluje to dziewczyny się mi bardzo przyglądają i czasami mają wzrok jakbym im coś zrobiła. Może mi się tylko tak wydaje bo jeśli rzeczywiście byłby zazdrosnw stad te nie miłe spojrzenia to miałabym chociaż powodzenie u płci przeciwnej wtedy ale jak jest cisza to nie uznaje tego za zazdrość. Myślałam że wystarczy się uśmiechnąć być zadbanym mieć super nastawienie i ludzie będą Cię lubiec ale to tak nie działa przynajmniej w moim przypadku. Ludzie do mnie po prostu nie garną bo to też tyczy się zarówno dziewczyn jak i chłopaków. Co prawda spotkałam się z jednym chłopakiem przez Internet, super nam się gadało on stwierdził że nie widzi u mnie żadnych wad i nie wie skąd taka niska samoocena i zasugerował że może ja udaje taka skromna ale nic z tych rzeczy. Po spotkaniu do mnie pisał i dzwonił jesteśmy w trakcie spotkań, podobam mu się przynajmniej tak mi powiedział że od razu mu się spodobałam i nie powinnam mieć takich problemów bo jestem atrakcyjną dziewczyna. Przez moje myślenie widzę też że psuje z nim relacje, od tygodnia mam silnego doła wmawiam sobie że mój wygląd jest mega brzydki i nikogo nie znajdę że zasługuje na samotność bo nikt nie pokocha takiego potwora. Na filmiku widzę brzydka dziewczynę choć inni zapewniają mnie że wyglądam normalnie ładnie. To ja i tak siebie tak postrzegam jako totalna brzydule. Macie jakieś rady jak przestać tak myśleć bo ja już sama nie wiem jaka jestem czy brzydka czy sobie nie wkrecam tego. Chodzę na psychoterapię i powiedziałam o tym mojej psychoterapeutce ona stwierdziła że jestem z tych ladniejszych dziewczyn zarzuciłam jej kłamstwo to powiedziała że obiektywnie na mnie patrzy i czasami jest tak że facet mimo że patrzy wstydzi się zagadać nie ma odwagi. Nie wiem czy to prawda raczej wątpię tylko tak na pocieszenie mi powiedziała. Przecież psycholog nie powie mi tak masz rację nie widzę szału w twojej urodzie tylko właśnie będzie starał się podwyzszyc samoocene postrzeganie siebie tylko szkoda że to kłamstwo i realia życia mi to pokazuje jak jest.

×