Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

needsomesleep

Użytkownik
  • Zawartość

    334
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez needsomesleep

  1. Poza tym okres to zajeebana choroba, pierrrdolone goooowno. Nienawidzę być kobietą w takie dni to jest wypierrrdolone w kosmos. Nie chcę dzieci i nie chce macicy pierdole to, wydawać na świat dzieci które źle wychowam bo nigdy nie będę normalna i nikt normalny nie złączy się że mną. Zhebem się urodziłam i nim zostanę, udając że jestem w miarę ok. Nie chcę mi się żyć boję się umrzeć, chce umrzeć, nie chce umierać ale nie chce żyć, nie chce czuć muszę iść spać
  2. Dziś lżej, nadal kijowo psychicznie... Mam wszystkiego i wszystkich dość. Wszyscy potrafią marzyć i dążyć, i /cenzura/ czuć satysfakcję a ja nie, jestem zimna smutna i śmieszą mnie przeróbki śpiewające trumpa na yt, i innych polityków. Idzie mi znów załamanie, mdli mnie już i wstręt do życia i ludzi, wszystko zepsuje. Ten chłopak to dziwny chyba i nie wyjdzie nam. A może nabieram wrogości przez ten mój stan.. Kiedy ja umrę, jezxze tyle życia boże drogi, co za gówno. Po /cenzura/ mi uczucia, to wszystko tak boli. Inni myślą że to tak łatwo marzyć i udawać że jest dobrze, ja się chyba /cenzura/ znów oklamuje że będzie dobrze. Nie mam ochoty żyć, chociaż wiecie co. Pierwszy raz mam świetna jedna rzecz... To fajnie, cieszę się że umrę z lepszym stanem pewnej sprawy. I nawet nie będę mogła się nacieszyć, ok wiem nudna jestem z tymi moimi myślami S... Kumam was, desperatka, mówi, a nie umiera śmiech na sali. Nudna jestem wiem, żałosna, wiem, czego jeszcze żyje skoro się odgrazam. Nawet nie mogę nikomu powiedzieć jak mi chujowo okropnie źle. Muszę czekać do wtorku, terapeuta będzie i mu powiem. Chociaż może mi przejdzie ten zjazd. Stfu
  3. Nie ulatuję Marnie się czuję Spokojna lecz pusta Lekko otwarte usta Wdech i wydech Powietrze jest tu A mnie nie ma Pogodzona bo pokonana I niedokonana Nie zrastalnie złamana Ni góra Ni dół Ni całość Ni pół Ogólnie kijowo, okres mnie męczy strasznie dzis. Dawno nie miałam takiego bolesnego.. Pewnie dlatego że w tym miesiącu mega dużo płaczę
  4. Ogólnie, nie wiem co jest. Stało się coś nagłego, przyszłość ukaże czy to dobre. Jestem zdziwiona, często płaczę, wszystko się kończy. Trzeba się godzić z tym co nadchodzi, los sam się o mnie dopytuje. To nie jest ani źle, ani dobre jeszcze. To jakaś przemiana? Karty ukazały śmierć. Lecz to nie to, nie to co marzę fizycznie. Dobrze by było, oni wiedzą że najpierw mam coś zrobienia a potem odpoczynek. Także strasznie często płaczę, wszystko mnie doprowadza do łez. Ten rok jest bardzo mokry, poprzedni był suchy o0. Mówią, poddaj się temu Nie ma ucieczki, z tego To może być, lub wciągnąć Cię Wybierz tylko czy z wolą czy bez Zatoczysz kół wiele, zakręci Ci się w głowie I tak potem wylądujesz w rowie Między iluzją wyboru i niemocą Złote kwiaty na polach się migocą Czas sucho przez wskazówki stąpa Smutna jestem i w radość skąpa Mówią, że to ja Nie wierzę, chce stąd wyjść Papa
  5. Do siebie, no w końcu zauważyłam że żyje, staram się być dla siebie lepsza, dopuszczam depresję do głosu, debatuje, rozmyślam, negocjuje Do innych, nie wiem Do świata, z dnia na dzień mija czas
  6. needsomesleep

    Samotność

    28 października nie chciałam nikogo, zamknęłam się na 1 dzień, jak mi obiecał mózg tydzień mój porypany tak sobie zmienił to w frustrację i chciałam kogoś wkurwic ale niestety nie umiałam być tak podla i kogoś się poznalo przez to. Co dziwne dobrze się gada nadzwyczaj, także pozwolono mi kontynuację, unikam telefonu gdy mam ochotę zerwać kontakt, potem mija.. Zawsze mija. Nie mam jakiejś samotności w sobie, dobrze mi samej ale chciałabym mieć kogoś do tulenia, zamęczania buziakami, do wszystkiego po prostu, jakiegoś bliźniaka astralnego z którym się będziemy rozumieć i wzajemnie wielbić, szanować, poznawać, męczyć, bawić, smucic, śmiać, xd Choć wątpię w to czy powinnam kogoś mieć, moje doły są bolesne nie tylko dla mnie. Czasami pragnę dostać ekspresowy zastrzyk usypiajacy bo mnie wynosi poza ciało i mam wrażenie że się pocwiartuje. No... Ale samotność jest do bani. Kiedyś pewnie jej doświadcze i wiem że to będzie coś w stylu śmierci która w sobie czuję, czy samotność się też tak odczuwa? Jakby zasysanie do wewnątrz siebie poprzez jakieś mroczne tunele bez końca, ciasne, duszne. Tunele są wszędzie, systematycznie przenoszą komórki ciała w zaświaty, i to boli! Bo jak ktoś umiera to ma ten system, podobno szyszynka wydziela coś w stylu LSD i nie boli przejście w inny wymiar, a ja bez uruchomienia systemu już w spowolnionym tempie umieram. Wiem że to głupie, ale ja to czuję czasem jest to silniejsze i nie da się ruszać i jestem strasznie zmęczona.
  7. needsomesleep

    Samotność

    Nie zamykać się na potencjalnego osobnika, osobniczkę. Może znajdziesz kogoś to ma podobny system lepiej żyć pół realnie niż nijak, poza tym.. Więzi się zmieniają bywa że zostają na lata ale to różnie jest, nic nie trwa wiecznie najważniejsze to czerpać z obecnej chwili satysfakcję, a co będzie to będzie.
  8. Chce mi się płakać, od rana nostalgia. Poczucie straty i wizja nowości. Znów mnie wszystko przerasta, muszę wrócić do domu, "domu wewnątrz siebie" inaczej będzie słabo. Ah, za dużo myśli ostatnio za dużo pozytywnie potencjalnie negatywnych. Za dużo również negatywnych myśli generujących fałszywie pozytywne wizje. Ciężkie te życie, poza tym muszę poczytać co to znaczy miłość. Bo mam wrażenie że nie wiem co to jest lub coś nadinterpretuje. Mam bezwladny stan, w powietrze wzbijam się Mam wnętrze rozchwiane, i nie wiem kim się stanę Nie mam więzi do pobytu na ziemi, w kolorowych liściach smutek się blaskiem mieni Nie mam mocy sprawczej jak każdy z was, żyje bo tak każe mi czas.
  9. Dzis wyjątkowo dobrze jest, mimo dziwnych emocji. Cieszę się bo chyba spotkałam osobę z którą będzie można przeżyć jakos te życie chyba przyjemniej. Dopóki czegoś nie schrzanie xd lub on. Dziwnie mi, ale może nadszedł czas dojrzeć. Tak czy inaczej na spokojnie.
  10. Czuję się nawet ok, biorę antybiotyk. Smutek jak zawsze, czekam na zagojenie ran. Chcę wyglądać lepiej niż obrzydliwie na sylwestrze. Planuję się wybrać z kolegą... Eh, dobrze że zimno nie trzeba nic krótkiego nosić ;3
  11. Mleko na pewno, ale okazało się że zapalenie zatok... Niedoleczone bo nawet nie wykrył mi nikt. Nawet u laryngolog byłam nawet nie zbadala, nic a nic. Dopiero jak krwią plulam to już coś. Teraz antybiotyk biorę, jest już lżej i może się wylecze.
  12. Ja hapie, magnez i faktycznie działa. Witaminy jakieś podobno niezłe lykam, ale czy to coś da nie wiem. Plus witam a z c z rutyna, i chyba działa bo miałam problem z kruchy i naczyniami i jest w sumie spoko. Jem też zlocie maruny, pomaga ale nie jakos zajebiscie jak to mi opisywano, jak czytałam itp. Ale np faktycznie są drobne zmiany. Co najlepsze, biorę Cbd. To to ok, działa ale nie tak jak to opisują że zajebiscie ale nie ma skutków. I wolę cbd niż anyydepresanty które chuja działały, i prawie mnie wjebały w mogile. No ale cbd, może za mało biorę to dlatego nie do końca jest super. Mimo wszystko lęków nie mam, spokój umiem czuć, depresja różna... Czasem dół czasem spoko. Tak czy inaczej nie leczy poczucia bezsensownosci i bólu istnienia. Ale kurde daje rade, to znaczy że mnie "trzyma" i spoko. Migreny częste miała teraz rzadziej... Spać się nauczyłam, no i sporo plusów innych. Może wyklepie większą dawkę tego cbd w końcu o0 nie wiem na co czekam.
  13. No to ja się pożale, póki żyje. Wrażenie że wkrótce umrę posiadam. A czemu? Obawa że coś mam w głowie ale logicznie prawdopodobnie nic. Skad obawa? Kilka dni temu miałam atak migreny dość nieprzyjemny, od maja nie było takiego ;c. Oczywiście tabletka na ból, dzień z życia wycięty. I ból fizyczny plus psychiczny razem to taka mordęga. Tak mi przykro jak tylko pomyślę że ktoś na coś faktycznie choruje fizycznie bolesnego ciągle i ma depresję to nie jest do wytrzymania... Jak migrena daje w kość to co z resztą. Miałam przy tym jak zawsze, mdłości silniejsze niż zazwyczaj prawie rzygnelam ale jakoś cbd jest przeciwwymiotne więc się udało nie rzygać. Rozwolnienie, ból brzucha, dreszcze, raz zimno raz normalnie a raz gorąco. Zmęczenie, w sumie ból przebija deczko.. Zawsze jest taki ujmując, id oczodol do czubka głowy, i tak samo w dół jakby mi ktoś tam coś włożył. Rozwija się pół nagle, bo najpierw zastuka brzytwa po mózgu kilka razy a potem już czuję napor, jakieś ciśnienie w głowie i zaczyna mdlic i boleć... I inne rzeczy. Przy okazji ciśnie na mocz co 20 minut. Mam dość takich stanów, to jest jakieś dziwne. I typowo oczywiście razi mnie światło każde, i dźwięki. Spokój cisza, ciemność, pomaga. Było mi przez ten stan bardzo smutno, znów dostrzegam że nie do końca doceniam życie. I płakałam z wdzięczności z bólu fizycznego i psychicznego, z bezradności, z radości. Byłam kulka emocji oboloałych. Na ratunek trochę (bo on nie wie xd) przyszedł znajomy, spotkaliśmy się, to w sumie pierwsze spotkanie po zapoznaniu się. Dodałam sobie sporo stresu, ale już nie żałuję. Naprawdę dało mi to sporo radości, adrenaliny, spokoju, i zrozumienia. Aż dziwne. Wczoraj był miły dzień, mimo to płakałam potem w domu bo niektóre momenty były takie nierealne acz fajne, jakiś film? Nie wiem co mi się dzieje. Pomyślałam nawet ze chyba chce spotkać się drugi raz. Tylko się bardzo boję, i siebie i jego i życia. No ale nic na siłę. Nic. Plusem mega było to że wcale się nie kleil do mnie xd ale to ulga, boże Thanks. Bałam się że skończę spotkanie szybciej niż planuje xd bo faktycznie pisało się nam b. Dobrze. Zapewne coś spierdole, mój dół zbyt duży, moja depresja, jakieś wieczne problemy.. Jestem w takim samym złym stopniu jak i w dobrym, materiałem na dziewczynę. Jestem źle dobra, dobrze zła, dobra, zła, neutralna. Ciężkie te życie, te wszystkie wybory, i uczucia, czasem jest rollecoaster. Raz fajnie, raz dno. Fajne trwają krótko ale mogę przywolywac... A teraz czuję smutek, znów mam ochotę płakać bo czuję że się obawiam o atak migreny z czym się wiąże załamanie ekspresowe ;( i wszystko... Jakbym umierała, czy kij go wie, no ja wiem nie umrę xd. Ale gdy ma się załamanie to rozsądek prawie zanika.. Pojde na siłownię, może tam ktoś mi zapoda motywacji o0 poza tym szkoda zmarnować karnet skoro kupiłam.
  14. To bardzo smutne, współczuję. Zgadzam sie, ta niesprawiedliwość jest dziwna i okropna. Mimo to chyba już taki bieg życia, trzeba to przetrawic i ułożyć w głowie, w życiu. Bądź dzielna, nie się co obwiniac. Zrobiłaś tyle ile mogłaś, dobro nie zawsze polega na tym by stracić siebie dla kogoś. Myślę że każdy miałby te dylematy i rozważania, to dość ludzkie, empatyczne.
  15. Niedobrzee mi, słabo.. Dziękuję za atak migreny super kurw* wasza mac... No już długo nie było mocnego eh... Masakra chujjjnia ;c nonsens Ból, smutek wszystko zjebane straszne to..Bol fizyczny plus psychiczny bić tylko się powiesić
  16. Mętlik w bani, wojna. Chce cofnąć czas nie urodzić się, nie czuć powiązania żeby to nigdy nie zdarzyło się. Tak mi przykro że mi wstyd że nie chce żyć
  17. Dziś lekko lepiej ale się podrapalam i znów to samo. Od nowa się goic.. Czekać... Pfff nonsens
  18. Wiem.. Ale to nie to. To nie te duszności z lęku. Nie boję się, po prostu czuję ciężar jakiś pewnie tylko wrażenie somatyczne, ociezalosc ciała że muszę oddychać sama czasem bo już odmawiaja płuca ruszania się. Choć ok, może i lepiej ułatwić to jako duszność egzsytencjonalną.
  19. Trudno sobie radzić, z tym. Dobrze ze chociaż mam rodzinę, bez nich byłabym dawno w grobie. Choć chyba powoli dojrzewam do myśli odejścia stąd.
  20. Do siebie: obco, niepewnie, zachwianie, niespojnie Do innych: zazdrość o zwyczajne sprawy, że oni robią cos i jeszcze więcej i jest to normalna kolej rzeczy Do swiata: zbyt odległy i wszystko zbyt wysokie ma progi, ja tylko zwykła osoba jestem, chce być tylko pogodna i pracowita, z energią i dać coś od siebie w końcu, nie być pustym bytem i darmozjadem
  21. Nie wiem co mi jest. Czemu nikt nie wie. Może znów pójdę do psychiatry, może innego. Nie wiem już, martwię się że po prostu stwierdza że udaje. Czasem mam wrażenie że faktycznie wyolbrzymiam, może czas się zabić. Wszystko przytłacza, coraz ciężej oddychać i nie wiem co mi jest nadal. Wszędzie tylko przypuszczenia. Chce fakty, nic więcej.
  22. Tak.. Przeważnie tak czuję. Tylko inni mówią że zasługuje i staram się wierzyć w to. :v chyba oklamywanie siebie mało daje.
  23. ;c nonsens że mnie, czuję się wykończona psychicznie chyba po imprezie. Myślałam że dobre emocje mnie naprawią, a wcale nie albo to przejściowy szok po nowym doświadczeniu. Mam chyba PTSD, często mnie to spotyka. Co dziwne, wiem nie powinno ale totalnie wszystkie objawy mi występują, mózg obraca to co było miłe w coś co jest złe, niepoprawne. Walczę z tym, przypominając sobie ze było inaczej, nie było źle i czuję wstręt. Ja chyba się brzydze żyć, mój mózg który zmuszam do przeżyć potem daje mi odczuć jak bardzo tego nie chciał. Fakt, zmusiła się do pójścia ale dobrze było toż, i nie rozumiem ;v Czemu tak trzeba reagować, i czemu akurat ja. Głupie to jak nie wiem, pogadam o tym z terapeuta. Na samą impre "szykowalam się" zwłaszcza psychicznie miesiąc, nie wychodząc daleko z domu, nie narażając się na wyciąganie ze mnie sił. I nawet nazbieralam sił, choć chyba przesadziłam z imprezowaniem. Nie powinnam narażać się na taki szeroki energetyczny ujemny bilans. I dlatego choruję :z masakra. Myślałam że to jak każdy zmęczenie ale to już 4 dzień, fizycznie ok. Psychika coraz gorsza, zapada się. Musze odpocząć... Czuję się zmęczona, wypalona. I długo sobie chyba nie pójdę na żadną imprezę, a na pewno nie na tyle czasu. Czemu ludzie odbierają mi energię. A może to kara za to że mi było zbyt fajnie.. Strasznie mi smutno, smutek z radości. Nic już nie pojmuje. Trzeba spac.
×