Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Maciej8620

Użytkownik
  • Zawartość

    22
  • Rejestracja

  1. Chciałbym znów móc uprawiać sport i tańczyć. To moje wielkie marzenie, aczkolwiek niemożliwe do spełnienia ;((
  2. Choruję już ładnych parę lat na tą zagadkową chorobę i jeszcze nie spotkałem na tym świecie podobnego przypadku do mojego ;(( I do tego ta depresja ;(
  3. Maciej8620

    Patowa sytuacja :(

    Ale ja już nie chcę wracać do szpitala Lekarz sam mówił, że nie warto, bo i tak mi nic więcej nie pomogą, ponieważ leki, które obecnie biorę są najlepsze jakie są obecnie dotępne i ja się z tym chyba zgadzam. Papiery od lekarza są, ale nic ciekawego ogólnie w nich nie ma, bo ja się na nic nie skarżę. Wychodzę z założenia, że zawsze może być gorzej.
  4. Maciej8620

    Patowa sytuacja :(

    Tak, ale zbyt stare Jak byłem na komisji ostatnio to mi się pytali czemu od tak dawna nie byłem w szpitalu. Uważają, że skoro nie byłem w szpitalu to u mnie wszystko ok. Jak im mówię o dolegliwościach to oni mi odpowiadają, że nie mam żadnych badań porobionych, z których by mogło wynikać, że coś jest nie tak.
  5. Witam. Mam na imię Maciej i mam 29 lat. Chciałem Wam pokrótce opisać moją nieciekawą sytuację. Jestem osobą chorą. Chorą na tyle, że nie jestem w stanie pracować. I tu zaczynają się moje problemy. Niestety mojej choroby nie są w stanie wykryć żadne badania. Nie mam żadnych "papierów" mówiących o mojej chorobie. Bardzo chciałbym pracować, ale jest to ponad siły mojego chorego organizmu. Jestem z gatunku tych ludzi, którzy nie potrafią kłamać. Dlatego możecie mi wierzyć we wszystko co piszę. Jeżeli bym skłamał męczyły by mnie wyrzuty sumienia, a nienawidzę tego. Nie wiem co mam począć. Póki co utrzymują mnie moi rodzice. Ale chciałbym przestać być dla nich ciężarem i odciążyć nieco budżet "rodzinny". Dlatego jednym wyjściem byłaby dla mnie renta, której ze względu na brak "papierów" nie jestem w stanie otrzymać. Gdyby mi zabrakło w pewnym momencie rodziców musiałbym iść żebrać na ulicę. Co mam począć? Pomocy ( Teraz coś więcej o mojej chorobie. Postaram się to jakoś streścić. Nie będę wszystkiego opisywać dokładnie, bo zajęłoby to bardzo dużo miejsca. Moja choroba zaczęła się jesienią, około 10 lat temu napadem lękowym, po którym zażyłem wszystkiemu winny clonazepam. Po zażyciu clonazepamu (na własną rękę, miała go mama) uspokoiłem się. Po 3 dniach znów poczułem się jakoś źle (nie wiem jak to opisać). Pamiętając pozytywne działanie clonazepamu znów po niego sięgnąłem. Sytuacja powtarzała się kilka razy, a ja czując się z dnia na dzień coraz gorzej wciąż sięgałem po clonazepam (co 3 dni, jak przestawał działać i nie mogłem już wytrzymać). Latałem po lekarzach, ale nikt nie był mi w stanie pomóc. Doszło do uzależnienia. Niestety, nie było to u mnie normalne uzależnienie tak jak u wielu ludzi zażywających clonazepam. Po niecałych dwóch miesiącach mój stan pogorszył się na tyle, że myślałem, że umieram i trafiłem do psychiatryka. Początkowo miałem być na oddziale otwartym. Jednak po tym jak się słaniałem dosłownie na nogach lekarze postanowili mnie umieścić na oddziale zamkniętym. Można śmiało powiedzieć, że pobyt tam uratował mi życie. Lekarze jednak nie przywiązywali wagi do złego oddziaływania clonazepamu na mój organizm (ja sam zdałem sobie z tego sprawę po kilku latach) i leczyli mnie po prostu na depresję podając codziennie wenlafaksynę i alprazolam, który łagodził odstawienne dolegliwości poclonazepamowe. Dzięki temu zupełnie nieświadomie udało mi się odstawić clonazepam i po kilkumiesięcznym dochodzeniu do siebie powróciłem do w miarę normalnego życia. Niestety pozostało jedno "ALE". Wszystko było by pięknie gdyby nie UCISKI W GŁOWIE, które dają mi popalić do teraz i to one głównie nie pozwalają mi funkcjonować w życiu codziennym. Po tamtych wydarzeniach jeszcze 2-krotnie wracałem do clonazepamu, gdyż nie byłem świadomy tego, że to on tak wiele spustoszenia wyrządzał w moim organiźmie i po krótkich pobytach w szpitalu wracałem do siebie. Jednak po trzecim pobycie w szpitalu kiedy znów cudem wróciłem do "świata żywych" nie było już tak wesoło. Mój organizm nie był już w stanie powrócić do takiego stanu jak wcześniej. Po aż 3-miesięcznym pobycie w szpitalu i unormowaniu się mojego stanu na pewnym dość niskim poziomie wróciłem do domu. Od tego czasu nic już nie jest takie same. Pojawiła się depresja (na którą nieco pomagają mi leki antydepresyjne) oraz "nieprzyjemności" związane z sercem (szybkie i mocne, duszące bicie, nawet przy niewielkim, chwilowym wysiłku fizycznym, oraz później czeste uczucie jakbym miał zaraz dostać zawału) oraz duża ogólna męczliwość (często kładę się wiele razy w ciągu dnia). Chciałbym uprzedzić pytania typu: "a może to nerwica" (w związku z tym sercem), od razu mówię, że NA PEWNO NIE. Żyję już z tym długo i widzę, że owe dolegliwości występują u mnie cały czas (bez względu na samopoczucie psychiczne), biorę od około 5 lat bez przerwy wenlafaksynę (150 mg) oraz amisupryd (200mg) i trittico do snu (50 mg). Czuję się po nich głównie spokojny. To na razie tyle ode mnie. Dziękuje za każde zainteresowanie i każdy komentarz w tym temacie. Jak macie jakieś pytanie to piszcie. Chętnie odpowiem. Liczę na waszą pomoc. Dziękuję :)
  6. Temat umarł? Minęły 3 miesiące od ostatniego posta. Chciałem spytać, czy ktoś już próbował?
  7. Mam to samo. Czuję się w środku pusty, jak robot Żyć się odechciewa Co to za życie bez emocji
  8. Też biorę lek na nadciśnienie. "Concor" się nazywa.
  9. Oby to nie byl ten polekowy syndrom. Zycze Ci jak najlepiej. Ja jestem zmuszony brać antydepresanty juz do końca życia, bo inaczej bylaby tragedia, wiec tej pustki juz sie nie pozbędę, ale moze u Ciebie to co innego. Oby tak bylo.
  10. Czy obecnie bierzesz jakieś leki? I jak się po nich czujesz, jeśli bierzesz oraz jak się czujesz/czułeś bez nich?
  11. Myślę, że wiem co czujesz, bo czuję się podobnie. U mnie to się jednak pojawiło po wielu latach brania antydepresantów. Z początku czułem się na nich bardzo dobrze, ale teraz czuję chyba to co Ty. Myślę, że to u Ciebie nie od tego jednak, bo nie bierzesz leków jeszcze aż tak długo. Aczkolwiek różnie bywa, bo choroba chorobie nierówna. Na pewno inni powiedzą Ci coś więcej. Trzymaj się i nie poddawaj :)
  12. Po pewnym czasie przestałem już kontrolować ten temat, bo nikt nie odpisywał. Ale widać ktoś się raz zainteresował Są tu jeszcze jacyś wolnomyśliciele?
  13. Witam. Piszę z dość nietypowym problemem. Mam prawie 27 lat i nie wiem dlaczego wcześniej nie zdecydowałem się gdzieś o tym napisać. Moim problemem jest to, że wolno i słabo myślę. Bardzo mnie to męczy. Nie potrafię normalnie z kimś porozmawiać. Jedynym tematem, na który potrafię porozmawiać jest sport, którym się bardzo interesuję. Jak z kimś próbuję porozmawiać to zazwyczaj nic mi ciekawego nie przychodzi do głowy i rozmowa szybko się urywa. Często w towarzystwie inni gadają, a ja tylko słucham co i tak mnie męczy, bo przeważnie nie nadążam myślami, za tym co inni mówią i muszę się mocno koncentrować, żeby mniej więcej się nie pogubić. Z czasem zaczynam myśleć jeszcze wolniej w miarę trwania "pogaduch", nie potrafię szybko zareagować jak ktoś mnie o coś spyta. Widzę jak inni szybko reagują na słowa innych. Ja nie potrafię. Zaczynam się gubić, gdy ktoś zaczyna szybciej mówić. Potem tylko przytakuję głową udając, że zrozumiałem. Zaczynam się czuć gorzej psychicznie (przygnębienie) i fizycznie (uczucie rozsadzania w głowie). Nie oczekuję od Was pomocy, bo wiem, że na to nie da się nic poradzić. Taki się widocznie urodziłem. Jeśli chcecie napiszcie coś od siebie. Każdą wiadomość chętnie przeczytam. Będzie mi miło :) Chciałbym się jednak przede wszystkim dowiedzieć, czy może jest tu ktoś kto ma podobnie. Wątpię bym był jedyną osobą na świecie z takim problemem Przecież jest nas 7 mld :) Pozdrawiam.
  14. Brałem to ponad 2 lata temu przez 3,5 miesiąca dawkę 0,5 mg dziennie. Równolegle brałem Velafax 2x37,5 mg. Oba leki odstawiłem równocześnie. Nie zauważyłem żadnych skutków ubocznych. no może pierwszy dzień po odstawieniu był jakiś taki dziwny. Ale potem już było bardzo dobrze. Nawet lepiej niż na lekach
  15. Ja jak to kiedyś wziąłem to mi jeszcze gorzej po tym było. Miałem to brać na kołatanie serca. Wziąłem to raz przed pójściem spać. Zerwał mnie ze snu silny ból w boku. Potem wziąłem jeszcze raz w dzień i było podobnie. Chodziłem w pół zgięty. Ale nie sugerujcie się tym. U mnie nie takie cuda już się działy
×