Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

kundzia

Użytkownik
  • Zawartość

    14
  • Rejestracja

  1. Będę bardzo wdzięczna za pomoc.
  2. kundzia

    Z samego dna

    A próbowałaś założyć nowy temat, tak aby więcej osób do Ciebie się odezwało i być może nawet Ci pomogło? Bo widzisz, ten mój wątek nie napawa optymizmem, tu opisany jest człowiek na dnie. Ale absolutnie nie wyganiam, mam tylko wyrzut, że ja pomóc nie umiem.
  3. kundzia

    Z samego dna

    Dla mnie wielkim bólem jest życie, więc nawet jak coś mnie kłuje tu czy tam, nie stanowi to już żadnego znaczenia. Co do Ciebie, to walcz, nie dawaj się nerwicy. Póki jest nadzieja, jest szansa na wygraną
  4. kundzia

    Z samego dna

    Fajnie. Dzięki
  5. kundzia

    Z samego dna

    Witam serdecznie.
  6. kundzia

    Z samego dna

    Czyli latka lecą
  7. kundzia

    Z samego dna

    Cześć z o. o. I do tego to jeszcze dorzuć nerwice. No ale fizycznie jest jak najbardziej wszystko ok.
  8. kundzia

    Z samego dna

    Witam wszystkich zainteresowanych. Przedstawię po krótce moją słabą historię. Do pewnego momentu to nawet szło mi dosyć dobrze, byłam dzieckiem spokojnym, zadowolonym z siebie, pilnym w nauce, rodzice mnie kochali itp itd Później nastąpił punkt zwrotny, rodziców pochowałam,przesłały definiowac mnie spokój i zadowolenie, górę zaczęły brać emocje, dobre oceny odeszły w niepamięć. Nastąpiły czasy konfliktów w rodzinie, kombinatorstwa w szkole, imprezowania, ogólnie syf kila i mogiła. Przy czym jednak zawsze starałam się trzymać tzw pion. Szkoły pokonczylam, doświadczenie zawodowe zaczęłam zbierać pracując w knajpach, sklepach, w między czasie przeszłam załamanie nerwowe, trafiłam do szpitala, zdobyłam stopień niepełnosprawności i tak oto zaczęłam się leczyć. Następnie paroletnia przygoda z pracą w biurze, zakończona półrocznym L4, po którym nastąpiła totalna deprecha. Na dzień dzisiejszy mój bilans wychodzi tak: znajomych - brak przyjaciół - zero rodzina się nie przyznaje bezrobocie i utrzymanie na garnuszku państwa - jest choroba - nie odpuszcza poziom życia - dno, czyli jak w tytule. Już gdzieś to pisałam, ale się powtórzę 35 lat za mną, a ja czuję się jak najgorsza zakala świata. Zadnej relacji, ani partnerskiej, ani towarzyskiej ani zawodowej. Jak żyć
  9. Bądź z lekarzem szczery to szpital raczej nie powinien być wymogiem. No chyba, że sam będziesz tego potrzebował.
  10. Mój dzisiejszy nabytek : Michel Houellebecq Serotonina, Paul Beatty Sprzedawczyk oraz Jak mniej myśleć Christel Petitcollin
  11. na wigilię w pracy zaproszenia nie dostałam, ale bony świąteczne już tak. Czy tylko mnie to rozśmiesza? Łazki bez.
×