Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

karolink

Użytkownik
  • Zawartość

    95
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. karolink

    Początki psychoterapii

    Całkowicie się z Tobą zgadzam. Najbardziej mi szkoda osób w podobnej sytuacji do mojej tzn. nie wszyscy trafiają na psychoterapię, bo chcą, czasem po prostu nie ma alternatywy. Ja jeszcze dwa lata temu zapierałam się, że terapia mi pomaga, nie słuchałam otoczenia, które mnie ostrzegało przed nią. Poszłam na prywatną, dlatego, że na nfz trzeba było długo czekać, a ja praktycznie już umierałam. Lekarze w takim przypadku rozkładają ręce i kierują na psychoterapię, nie ma alternatywy. Nie w każdym mieście są szpitale psychiatryczne, a nawet jeżeli istnieją niewiele mają do zaoferowania, są tylko wybrane. Teraz są jakieś prywatne ośrodki zajmujące się leczeniem zaburzeń odżywiania, borderline itp., ba ma nawet powstać prywatny szpital psychiatryczny i akurat podoba mi się ta perspektywa, choć obawiam się, że nie będzie to na kieszenie Polaków. Zresztą te istniejące ośrodki też nie są, chyba z 10 tys. miesięcznie z tego co słyszałam w jakimś programie o anoreksji, no i nie ma ich dużo, jest tylko kilka na całą Polskę. Faktycznie świetnie, że komuś psychoterapia pomogła i trafił na profesjonalistę. Moim zdaniem psychoterapia to taka forma leczenia, że nawet prowadzona przez profesjonalistę może zejść na złe tory i ze względu na specyfikę relacji w jaką się wchodzi trudno czasem odgadnąć kiedy to się dokładnie dzieje. Po latach doświadczeń nie boję się psychoterapii, ani psychoterapeutów, bo umiałabym już się bronić przed nadużyciami i wycofać w odpowiednim momencie. Z drugiej strony wchodzenie w psychoterapię z nastawieniem, że być może będę musiała się bronić też nie jest w porządku, więcej dużo osób z poważnymi zaburzeniami nie będzie umiało się bronić, dlatego uważam, że w Polsce psychoterapeutów powinny obowiązywać jakieś prawa, uniwersalny kodeks, a nie totalna samowolka w tym względzie.
  2. karolink

    Czy ktoś mógłby mi pomóc? O co chodzi?

    Wiesz to tylko moje osobiste zdanie i nie jestem żadnym specjalistą. Mam borderline, mój ojciec prawdopodobnie miał borderline i 12 lat byłam w psychoterapii, dużo też czytałam na temat psychologii i psychoterapii, ale napiszę to zupełnie subiektywnie. Przede wszystkim podziwiam Cię, że trwasz przy tej koleżance to naprawdę niesamowity wyczyn. Z własnego doświadczenia wiem, że jeżeli koleżanka rozmawia z Tobą jak piszesz o np. Twoich dzieciach, a potem zadaje pytanie dotyczące tego o czym już mówiłaś jest bardzo pogrążona we własnym świecie i być może udaje, że słucha Ciebie tylko z grzeczności. Ja tak miałam wielokrotnie. Ja osobiście za bardzo nie lubię kłamać, czasem trochę koloryzuję, mój ojciec natomiast kłamał, aby siebie dowartościować, opowiadał niestworzone rzeczy o sąsiadach, jakiś wydarzeniach tak jakby wszystko na każdy temat wiedział, by innym razem nazywać siebie tylko robolem, ale broń Boże wypomnieć mu jakąś nieścisłość w jego historii pałał niesamowitą agresją. Z tego co piszesz o oczernianiu i wybielaniu, a także szybkości z jaką to się dzieje myślę, że koleżanka bardzo się pogubiła w sobie i swoich zeznaniach. To wszystko jak najbardziej podpada pod borderline. Najgorsze, że uwikłane jest w to wszystko 6 letnie dziecko, jej córce grożą poważne konsekwencje w przyszłości, sądzę, że niemal na pewno jeżeli będzie wychowywać się przy takiej matce, a ta się nie zmieni i nie zapanuje nad sobą, będzie miała poważne zaburzenia psychiczne, może np. dostać schizofrenii. Słyszałam, że szczególnie właśnie na schizofrenię narażone są dzieci, jeżeli żyją w dwóch przeciwnych światach , tzn. z jednej strony się je głaszcze, a z drugiej wyrywa włosy ( to ekstremalny opis, ale trudno się dziecku połapać o co chodzi jeżeli w oczach rodzica coś co było białe za chwilę jest czarne, a w kolejnej chwili znowu białe). Wiesz to nie łatwe, ale dobrze by było porozmawiać z ojcem dziecka jeżeli jest w porządku, zawiadomić opiekę społeczną anonimowo ( ja tak kiedyś zrobiłam w sprawie dotyczącej mojej rodziny), albo bezpośrednio skonfrontować się z koleżanką choć to byłoby zapewne najtrudniejsze.
  3. karolink

    Początki psychoterapii

    Za tę cenę powinien być kompleksowy zespół, świetlica dla pacjentów, po prostu dużo więcej. Dziwne to wszystko, to prawda. Z założenia domniemam, nie da się tego sprawdzić, że terapeuta poświęca czas pacjentowi zastanawiając się i przygotowując się do sesji, a nawet ucząc się nowych rzeczy dotyczących pacjenta. Tzn. jeżeli pacjent ma problem z rozwodem moim zdaniem bynajmniej terapeuta jeżeli wie niewiele na ten temat powinien się dokształcić, przeczytać co nieco na ten temat, aby móc podążać za pacjentem. Jeżeli pacjent kocha komiksy, mimo, że nigdy nie interesował się tym tematem powinien choć odrobinę zaznajomić się z tematem, aby móc podążać za pacjentem. Jednak to akurat tylko moje wyobrażenie na temat psychoterapeuty, w rzeczywistości nie wiem czy tak było akurat w przypadku moich psychoterapeutów i czy dzieje się tak w przypadku innych pacjentów. Trudno dociec, w sumie nie mają takiego obowiązku, ale moim zdaniem powinni. Generalnie to sądzę, że zazwyczaj przez samą ilość pacjentów jaka zazwyczaj przypada na terapeutę takie rzeczy schodzą na ostatni plan i zwyczajnie nie mają czasu poświęcić więcej niż godzinę sesji. Znając mnemotechniki pamiętają jednak o czym pacjent mówił i korzystając z przebytych szkoleń potrafią się odnaleźć w każdej rozmowie nawet jeżeli zdarzyło im się zapomnieć to i owo. Stawiam, że ta godzina czy dwie w tygodniu ( sesje) to w większości najwięcej dla pacjenta na co ich stać, a pacjent faktycznie w tym układzie płaci zbyt dużo.
  4. karolink

    Początki psychoterapii

    Zgadzam się, że to utopia. Hej masz rację, jak zauważyłam, że to wpływa na moje funkcjonowanie postanowiłam się wycofać, ale wiem, że kilkukrotnie przesadziłam, a nie o to tu chodzi. Generalnie niech ludzie robią co chcą, ja o zagrożeniach w psychoterapii nie zmienię zdania, generalnie odechciało mi się myślenia w tej kwestii o innych, najważniejsze, że umiem siebie już przed tym bronić.
  5. karolink

    Początki psychoterapii

    A gdzie ja piszę o głaskaniu w terapii? Słyszę to jak mantre, a nic takiego nie mówiłam ani tym bardziej nie pisalam. Nie wszyscy podejmują psychoterapię z wyboru czasem nie mają wyboru. Dobrze ty masz zamknięte spojrzenie na psychoterapię, ale ogólnie nawet na swoich terapiach widziałam, że każdy terapeuta podchodchodzi inaczej. Taka terapia o której piszesz nie jest mi do niczego potrzebna, a sądzę też z doświadczenia że taka terapię zlalaby każda anorektyczka.Z tego co widzę w życiu z nią nawet nie da się pogadać o zasadach, dlatego odwołuje się o dopilnowaniu tego przez terapeutów. To zbyt skomplikowane dla ciebie więc dyskusje akurat z tobą w tym zakresie uważam za zamkniętą dla mnie. Nie wszystko jest tylko albo czarne albo białe.
  6. karolink

    Początki psychoterapii

    Rupert nikomu nie każę się odkochiwać, aczkolwiek myślałam, że pogadam na temat zagrożeń psychoterapii, bo na to mam ochotę. Natomiast wy upieracie się tylko przy jej dobrych stronach. Nie twierdzę, że wszystko jest złe, ale mam ochotę o tych wadach akurat dyskutować. Generalnie widzę, że w Polsce ludzie się zachłysnęli psychoterapią i dobra krytyka zniknęła. Nie ma gdzie poczytać i porozmawiać o mankamentach, a wszystko je ma. Nawet w opozycji do protona jest antyproton. Dziwię się po prostu. Może jest jakieś silne lobby, nie wiem, ale wydaje mi się to stosunkowo dziwne, choć akurat to bardzo subiektywne odczucie nie poparte żadną literaturą itp.
  7. karolink

    Początki psychoterapii

    To raczej ty wyładowujesz swoje frustracje, ja jestem elastyczna. Zrobiłam to, ale ona nie chce mnie słuchać, uważa, że powinnam za to zapłacić, a ja już nie poświęcę jej ani złotówki. Po twojej stronie także nie widzę rzeczowych argumentów, moje bynajmniej poparte są publikacjami i badaniami np. dotyczące farmakoterapii, głównie jednak prowadzone przez zagranicznych naukowców, ponieważ Polska jest 20 lat, a może i więcej za Europą Zachodnią i USA. Na temat tego, że terapeuci kłamią porozmawiaj z szanowną panią z tego forum, niestety nie udziela się ostatnio, a w sumie to się jej nie dziwię, bo faktycznie fanatycznie się tu zrobiło.
  8. karolink

    Początki psychoterapii

    Masz trochę racji jeżeli o mnie chodzi, wiem, że czasem przesadzam, ale generalnie żyje mi się dużo lepiej bez psychoterapii i bynajmniej nie czytałam o niej po to, aby się leczyć tylko lepiej rozumieć, czasem wracam do źródeł, aby sobie coś przypomnieć, ale nie siedzę w tym tak jak dawniej. Terapeutka, a także potem inni terapeuci niektóre rzeczy wprowadzali do naszych sesji wręcz książkowo. Racjonalizowałam różne zachowania szczególnie tej jednej terapeutki i bynajmniej nie polegało to na tym, że mnie ugłaskiwała i jej czasem decydowanie za mnie mi odpowiadało. Właściwie to ona nie pozwalała mi podejmować decyzji i uwiązywała mnie w swoim spojrzeniu na sprawę. Wielu rzeczy nie pozwalała mi spróbować np. zmiany zawodu, kierunku kształcenia, a szkoda. Narzuciła decyzję o założeniu działalności gospodarczej i współpracy z inną pacjentką w czymś akurat w czym byłam bardzo dobra. Dwie pieczenie na jednym ogniu, tamta pacjenta miała po kilku porażkach w tym względzie pracownika, który zaczął przynosić efekty, a ja pracę, ale bynajmniej umawiałyśmy się na etat, a one obie wymusiły wręcz na mnie założenie działalności. Moim szefem był oszust podatkowy i miałam w ten sposób się od niego uwolnić, ale ja nie byłam pewna tego czy nie chcę się z nim dogadać. Dzisiaj znając temat działalności sama bym oszukiwała na jego miejscu, ale ja nie mam sp. z o.o. Pretensje mam choćby o tę działalność, ponieważ to zaprowadziło mnie bardzo, bardzo daleko, a sama nigdy nie podjęłabym takiej decyzji, ponieważ bałam się nieznanego i rodzina odradzała mi pójście w tę stronę, zrobiłam to aby zadowolić terapeutkę, a także swoją nową szefową, miały obie mnie wspierać., ale żyję dalej. Nie neguję wszystkich terapeutów, właściwie sam temat powinnam bardziej zlewać, bo ludzie generalnie w Polsce jakoś wycofali się z zarzutów wobec psychoterapii i odpowiada im najwidoczniej obecne status quo. Poznikały strony nastawione anty. W sumie to niech ludzie robią co chcą, nie ma co uświadamianie innych na co mogą trafić. Właściwie temat psychoterapii jest mało naukowy i nawet niezbyt ciekawy. Polacy się nim dopiero zachłystują, bo jesteśmy jakieś 30 lat, a może i więcej za amerykanami, tak samo jak psychofarmakoterapią. Nie postrzegam psychoterapii jako stawiania lustro, lustro można postawić przed osobą rozwiniętą, a nie kimś kto ma szereg dziur, ale może faktycznie większość pacjentów jednak nie ma tylu dziur i chodzą tam tylko z bardziej wyimaginowanymi problemami niż prawdziwymi zaburzeniami, może niektórzy nawet wmawiają sobie choroby? Widzę też, że wielu ludzi z jakimiś zaburzeniami psychicznymi lubi być skorelowanymi z nimi i przyczepiać sobie etykietę, a także być stygmatyzowanym i postrzeganym przez pryzmat swojego zaburzenia. Taki podział światów, są normalni ludzie, którzy nigdy nie korzystali z pomocy psychicznej w służbie zdrowia i tacy którzy tylko tym żyją. Niektórym chyba zaczyna odpowiadać to, żeby umieszczać siebie w tym drugim świecie.
  9. I to jest właśnie największy problem, bo to tak jakby ludzie, którzy mają problemy w głowie mieli się izolować od problemów życiowych innych. Moim zdaniem to straszny błąd, który zamyka w chorobie i wręcz etykietuje takiego człowieka. Ja osobiście uważam, że przyczyna wcale nie musi tkwić w naszych głowach, a wręcz przeciwnie w tym, że nie mieliśmy szczęścia np. w dzieciństwie funkcjonować w miarę normalnym społeczeństwie, a to nie powód, aby czynić nas gorszymi. Ja wolę sobie powiedzieć nie jestem chora i mam zwyczajne problemy, moje zaburzenie nie identyfikuje mnie, jestem człowiekiem jak każdy inny i to co ludzkie nie jest mi obce.
  10. karolink

    Początki psychoterapii

    no sami narwańcy tutaj, fanatycy nie umiejący wyciągać wniosków i czytac, a gdzie ja napisałam, że jestem oświecona. Być może sprawiam takie wrażenie, ale to nie znaczy, że tak myślę. Nie ma co, narwani jesteście.
  11. karolink

    Początki psychoterapii

    A dasz mi kasę na cywilny proces, wtedy chętnie.
  12. karolink

    Początki psychoterapii

    Nie martw się nawet jeżeli to krucjata i tak to widzisz nie odbierze to chleba twojemu psychoterapeucie, hahaha.
  13. karolink

    Początki psychoterapii

    Społeczeństwo właśnie neguje psychoterapię bynajmniej w Polsce, chyba, że ty akurat żyjesz w otoczeniu, które pozwala ci na patrzenie na psychoterapię przez różowe okulary. Przyznaję swego czasu byłam zagorzałym obrońcą psychoterapii, ale teraz wypośrodkowałam. Napisz coś mądrego to może się z tobą zgodzę. Na razie to ty wypadasz na jakąś fanatyczkę, która do tego nie umie czytać ze zrozumieniem. Nie robię żadnej krucjaty, pisanie tutaj to dla mnie niemal rozrywka, ale też niesie za sobą przesłanie. Szukam po prostu ludzi inteligentnych, myślących. Nie wytoczę jej procesu, bo mnie to nie interesuje, mam ważniejsze sprawy w życiu. Poza tym znam to środowisko od podszewki, nie od jednej terapeutki. Szeroko konsultowałam się ze studentami psychoterapii, a nawet byłam obiektem ich badań więc niejako troszkę wniknęłam w to środowisko. Nie spotkałam jeszcze człowieka, który nie postukałby się w głowę, łącznie z lekarzami medycyny, że za takie coś się płaci. Ja uważam, że generalnie jest potrzebna jakaś zbliżona metoda leczenia zaburzeń, nie tylko odżywiania, aczkolwiek tak często się nimi posługuję, aby wpłynąć na wyobraźnię drugiej strony, że można do terapeuty udać się z czymś poważniejszym niż ból egzystencjonalny. Z takim bólem można by się udać choćby do konowała, ale do leczenia poważnych zaburzeń potrzeba poważnych środków, a nie to co oferuje się nam (społeczeństwu) teraz.
  14. karolink

    Początki psychoterapii

    Byłabym przeszczęśliwa gdyby psychoterapia stała się bardziej ludzka, ale widzę, że tu sami fanatycy. Chcecie tak żyć to proszę bardzo. Myślałam, że będzie tu chociaż jeden racjonalista. I oczywiście, że w moich wypowiedziach mogą być sprzeczności, nie jestem zagorzałym fanatykiem psychoterapii, ani zagorzałym przeciwnikiem, nie stoję w miejscu, dokształcam się, rozwijam, myślę, odnajduję. Niestety nie widzę tu osób skłonnych rozmawiać o wadach psychoterapii, a trafiłam na wysypisko fanatyków i zagorzałych obrońców. No cóż może faktycznie lepiej poszukać jakiś racjonalistów, ale nadal kiedy będę chciała i póki nikt mnie nie zablokuje będę wypowiadać to co myślę i czuję kiedy tylko będę miała na to ochotę, bądź co bądź może w końcu trafię na kogoś myślącego normalnie i nie mającego klapek na oczach.
  15. karolink

    Początki psychoterapii

    Nie mam takich problemów z normalnymi ludźmi. Kobieto postukaj się w głowę, to społeczeństwo, normalni ludzie mają problem z odbiorem psychoterapii i dziwią się, że można na to wydawać 130 zł/godzinę. Próbuję to wypośrodkować, znaleźć złoty środek, zmusić do myślenia, niekoniecznie Ciebie, bo wydajesz się niereformowalna. Dobrze by było jednak jakby pogodzić te oba światy, osób z psychicznymi zaburzeniami z normalnym światem i normalnymi zjadaczami chleba, którzy nie korzystają z psychoterapii.
×