Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Fujikuro

Użytkownik
  • Zawartość

    65
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. To prawda. Jestem egoistą. Nie posiadam uczuć. Jak się coś komuś dzieje to ja nie czuję emocji, jestem ich wyzbyty. Jak mi się dzieje to jest tragedia. Mój egoizm jest straszny. Czuję się z tym źle. Żona cierpi a ja nawet nie potrafię jakoś współczuć ani nic. Nie mam pojęcia jak się ta moja znieczulica wykształciła.
  2. Ćwiczę. Zmieniłem dietę. Efekty już widać. Tylko po co?
  3. Zdezorientowany. Nie wiem co mam robić. Trochę spokojniej jak 3 tygodnie temu. Boję się, że się pogodzę z tym co jest I będę jak taki żywy trup.
  4. Mam dość tego wszystkiego. Pociąg odjechał a ja zostałem sam na peronie. To jest jakiś koszmar
  5. Juz 3 tygodnie a stan mój nie mija . Przypuszczam, że popadnę w jakąś apatię. Czuję taki zbliżający się do tego stan. Nawet wczoraj mi podwyżkę dali w robocie i bez emocji to przyjąłem. A co to zmieni jak przeszłości nie mogę naprawić. Szlag by to trafił i tyle
  6. Wesker1980 ja nie wiem czy ja bym sobie poradził. Coś swojego otworzyć i to robić. Jak dziecko we mgle się czuje. Nie dał bym rady i zdechł z głodu.
  7. Ja bym sobie nie poradził. Przestawić się po tylu latach. Chociaż ta praca która wykonuje wymaga znajomości wielu dziedzin. Ale czasami z trudem można się nauczyć w innej pracy czegoś pozornie prostego. Na szczęście już trochę mam lżej i niewiele robię. Zwyczajnie jestem
  8. Wiesz, chyba masz rację bo co ja tam wiem o pracy. Jedną pracę mam od 20 lat. Tylko relacje innych ludzi potwierdzają działania innych Januszy biznesu w mojej okolicy. Kasta wyzyskiwaczy w niepisanej zmowie. Ja tutaj przeżyłem naprawdę horror. Ciągłe krzyki i straszenie, gnojenie ludzi a na dodatek warunki uwłaczające godności ludzkiej. Uwierzcie mi 95% ludzi która przychodziła po tygodniu uciekała. No ale Sebastian w strachu przed utratą pracy cierpiał. 5% co zostało to zlepek kombinatorów, bandziorów a głównie pijaków już w stadium końcowym. Jak umiera ktoś to wiadome na co. Takimi ludźmi sie ładnie steruje. Mobbing już z elementami przemocy. Kto normalny chodzi do pracy z gazem w kieszeni? Teraz sam sobie pluje w twarz, że miałem chęci i zaangażowanie do pracy. Stworzyłem to miejsce i rozkręciłem im biznes. Nie mam z tego nic, nikt tego nie docenia a najgorsze, że taki pijak i ja jesteśmy traktowani równo. Ostatnio miałem akcje . Poszedłem zjeść kanapkę i dostałem zjebki. A że reszta nawalona to nie jest istotne.
  9. Teraz mnie nie obciąża. W każdej pracy coś jest źle. Daję radę. To akurat nie jest jakimś problemem pomimo uciążliwości mojego zajęcia.
  10. Całe życie to robię. Mieszkam w małym mieście. Tutaj zmienić pracę to trafi się na to samo lub gorsze. Tkwię w niej bo już teraz jakiś pozorny spokój jest i niewiele muszę tam robić a płacą w miarę ok. Na 25 osób rozmawiam z raptem dwiema. Reszta jest wiecznie pijana albo naćpana. Normalnie zakładam sluchawki na uszy i słucham audiobooków lub podcastów. Początek mojej pracy tam to był jeden wielki wrzask kierownika i wszystkich wokoło. Ścigali człowieka jak psa. Nikt tak zwierząt nie traktuje jak ludzi tam. Tam nawet zdrowy rozsądek się kończy. Boję się, bo w końcu tam się skończy a ku temu dąży ta firma. I co dalej? Jak sobie coś znaleźć i poradzić?
  11. Ona mnie zna bardziej niż ja.
  12. A ja nie chcę tego leczyć. Nie wyleczę zepsutego życia. Dać sobie wmówić, że teraz będzie dobrze i trzeba żyć lepiej. Teraz? Mamy inny świat w tej chwili. Gdyby tak mieć z 20 lat w tej chwili. Tak się patrzy na to w internecie co 20latkowie robią. Otwarci na wszystko. Robią to co było nie do pomyślenia dawniej. To jest super i bardzo mi się podoba ta otwartość. Wymyślają głupoty, fajne głupoty bo tak właśnie powinno być. Mój świat się zakończył. Przeminął mój czas. Starość to już takie oglądanie filmu porno. Niby patrzysz i wszystko fajnie ale gówno zrobisz.
  13. Depresja z której sobie zdaję sprawę. Ja wiem co się ze mną dzieje i jestem tego świadomy. Nie wszystko rozumiem ale większość moich zachowań jestem świadomy. Wiem, że osiągnąłem dosyć sporo . Przeszedłem przez piekło w domu i w pracy. Ogromny stres w pracy który spowodował tak potężny uraz psychiczny który odbija się w życiu. Jestem człowiekiem sumiennym i uczciwym. Jak się nie chciałem oszukiwać to bandziory zaczęli mi grozić pobiciem i śmiercią. Sprawa miała koniec na policji. Ciężko jest żyć kiedy wychodzisz z domu przez kilka miesięcy i oglądasz się w każdy zakamarek czy krzak. Żona po nocach nie spała. Wyjście z paralizatorem i gazem to była norma każdego dnia. Nie dość, że dzieciństwo zwalone to jeszcze robota do dupy może i nie jest tylko jak na rynku pracy brak ludzi to i bandyterkę przyjmują. Kilka lat temu powiedziałem, że nie dam się wykorzystywać i się tego trzymam. Ciągle o mnie i moich żalach. Trochę czytam też tutaj i dowiaduję się o was. Pomagacie mi bardzo. Żona nie może mi pomóc bo nie jest w stanie wykonywać operacji na nieomal własnym żywym organizmie. Dlatego tu jestem
  14. Droga shira123, ja nie chcę sobie pomóc bo gdybym chciał to bym coś zrobił. Z 15 lat temu nic nie zrobiłem w tym kierunku bo moja świadomość przyczyn mojego zachowania była owszem znana lecz ja to zwyczajnie przyjąłem do wiadomości, że taki się urodziłem i tak musi być. W tej chwili jaki jest sens? Młody człowiek który coś może w życiu osiągnąć bo jest na wznoszącej to tak. Ja już z górki lecę w dół. Wszystko się kiedyś kończy i trzeba się z tym pogodzić. Też mam myśli samobójcze w chwilach mocno stresowych. Dobija mnie moje marnowanie czasu. Praca po 10 godzin mnie rozwala. Ale co robić? Mam się zwolnić i w domu siedzieć? A tam co bym robił, w sufit się patrzył? Na drugą stronę nie zabiorę nic więc w kółko powtarzam w głowie "po co ci to, na co ci to...." Robię różne rzeczy bo nie usiedzę na tyłku. Tylko powie mi ktoś po co.Jak w Dniu Świra. Praca, zakupy,jedzenie, sprzątanie, zmywanie, spanie.
  15. Może i rację macie i przesadzam. Ale faktem jest, że moja młodość to tragedia. Taki gość z mojej pracy, chyba rok starszy bądź dwa niż ja. Dwójka dzieci a może 2 lata będzie jak mu się drugie urodziło. I co? Wyrok dostał w postaci raka skóry. Coś wycięli i za chwilkę guzy na wątrobie i trzustce, płucach i mózgu. Nawet go już że szpitala wylisali do domu bo powiedzieli, że nie są cudotwórcami. Gość na totalnym wykończeniu. Chyba nasze problemy emocjonalne są niczym przy czymś takim. Zobaczymy co mi czas pokaże. Gdyby nie klub w którym się odnalazłem i ludzie, normalniiiiii ludzie a nie patologia pijacka z którą muszę pracować to bym nie dał rady. I jeszcze tutaj mi pomagacie się ukierunkować. Dziękuję wam bardzo.
×