Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Sspacja

Użytkownik
  • Zawartość

    31
  • Rejestracja

  1. Nikt nie miał, to dobrze. Niestety, nie wiem co z tym zrobić. Reakcja policji, psychologa, lekarza też będzie milczeniem. Nawet nie chodzi o diagnozę jaka ewentualnie by padła. Problem polega na istnieniu form gnojenia ludzi w niewiadomym celu. Ofiary manipulantów, psychopatów, narcyzów muszą się z tym mierzyć same. Udowodnienie, że nie jest się wielbłądem, staje się niewykonalne...
  2. Minęło 5 lat, wracam na forum bo jest to jedyne przyjazne miejsce jakie pozostało w "internetach". Dużo się zadziało w moim życiu przez ostatni rok. Zdrada męża, rozwód, przeprowadzka, gnojenie mnie przez byłego i utrudnianie kontaktu z jedynym dzieckiem. Niby nic nadzwyczajnego, ludzie muszą się borykać z takimi problemami ALE mam wrażenie, że ktoś rozmyślnie je eskaluje. Zmiana w zachowaniu znajomych, korespondencja z byłym, rodziną sprawia, że nie mogę ich poznać. Po wyprowadzce trafiłam do szemranego mieszkania, gdzie prawdopodobnie faszerowano mnie narkotykami. Trafiłam przez to do szpitala potem aresztu (byłam ponoć agresywna wobec ratowników) Wreszcie podjęłam próbę samobójczą skacząc do rzeki. Najciekawsze, że po wyjściu z wody (wola przeżycia zadziałała) szłam kompletnie mokra a napotkany sąsiad zupełnie tego nie zauważył podobnie jak sprzedawczyni w sklepie pod domem. Nic, nikt. Dodam że napotkany starszy pan ma na imię Jan (chrzciciel?) rozmawiał ze mną na skwerze przez dłuższy czas paląc papierosy kupione w sklepie... Można zwariować, prawda? Nie, nigdy nie stwierdzono u mnie objawów psychotycznych. Ktoś może miał takie niewytłumaczalne sytuacje?
  3. SzaroBura, Kalebx3, waliłam sobie od roku po 2 do 6 mocnych piw dziennie . Jak widać po moim kobiecym organizmie to wystarczyło... Zamierzam stoczyć walkę z tym uzależnieniem. Niesamowicie ważna jest dla mnie samodzielność. Samostanowienie. Leżałam w szpitalu 5 razy z powodu depresji. Nienawidzę tego miejsca, mimo że, poznałam wielu wartościowych ludzi. Jeśli sobie teraz sama nie poradzę zaprzepaszczę lata budowania jako takiego poczucia własnej wartości. Po prostu trzymajcie za mnie kciuki. Jesteście najlepszą grupą wsparcia jaką można mieć.
  4. SzaroBura, Zaczęłam sobie folgować jakieś 1,5 roku temu. Od sierpnia zeszłego roku (miałam kolejny epizod depresji) to już się stało codzienną praktyką. O tym,że jestem uzależniona dowiedziałam się kiedy wyjechałam na święta do ojca. Nie wypadało pić a ja się już drugiego dnia zaczęłam nieźle męczyć. Silne poty, nasilony niepokój, wrażenie rozedrgania i wariujące ciśnienie. A przede wszystkim niesamowite pragnienie żeby się napić. Jak wróciliśmy do domu to pierwsze co poleciałam do pobliskiego kiosku..no i załadowałam się podwójnie. Ten kiosk tak naprawdę stał się czerwoną lampką. Sympatyczne dziewczyny, z którymi zawsze wymieniałam kilka ciepłych zdań. Dotarło do mnie moje dno kiedy spostrzegłam, że już na mój widok startują do lodówki po moją "markę". Wtedy mnie strzeliło...Wiem, że nie będzie łatwo. Boję się ,że dostanę jakichś drgawek.Stąd rozczarowanie lekarzem, który nie dał mi na ten czas choćby Clona. Jedno opakowanie to jeszcze nie tragedia przecież...
  5. tahela, jak nie dam rady sama to pójdę na terapię. Traktuję to jednak jako ostateczność. Nieźle się kamuflowałam przez ostatnie miesiące. Kończyłam pracę o 11-tej i tankowałam, korzystając że jestem sama w domu. Synek w przedszkolu , mąż w pracy...a ja po 2-3 mocnych browarach odpływałam na do 15-tej. Potem wstawałam, na gwałt robiłam obiad , porządki i witałam chłopaków z uśmiechem . Potem jakimś cudem starałam się uczestniczyć w życiu rodzinnym - pobawić z małym , pobyć z partnerem, zatroszczyć się o dom. Zwykle jeszcze coś tam łyknęłam ukradkiem wieczorem i odpływałam . Demaskowały mnie weekendy...Nieraz nawaliłam . I czuję się ze świadomością tej patologii strasznie. W sumie to jestem z moim problemem sama. Dziadkowie niedołężni i daleko, znajomi zalatani, mąż nie rozumie istoty moich problemów psychicznych. Z kasą krucho, zaufana terapeutka nie zajmuje się uzależnieniami. Nic tylko samemu wziąć doopę w troki. Może byłoby mi łatwiej gdybym osiągnęła jakiś znaczący postęp na psychoterapii. Owszem spacyfikowałam jakoś bordera ale poczucia pustki, bezsensu życia, lęku o przyszłość raczej się nie pozbędę. Nie mam złudzeń, że głębokiego zaburzenia osobowości, jak w moim przypadku, nie da się wyprostować. Nie cierpię swojej pracy, czuję się spętana monotonią życia rodzinnego. To od tego uciekałam w alko. Co teraz? Zobaczymy. Czuję się w obowiązku wobec dziecka. Gdyby nie ta odpowiedzialność już dawno nie byłoby mnie wśród żywych...
  6. kazimierz61, dziękuję za wskazówkę i wezmę to pod uwagę. Chciałam najpierw zmierzyć się z tym samodzielnie. Jeśli się nie uda pójdę na terapię. Nie mam fobii społecznej ale czuję, że grupa to nie dla mnie. Mam obawy czy przetrwam pierwsze dni po odstawieniu i czy wytrwam dalej. Nie brak mi wiedzy na temat problemu jedynie energii na walkę. Chciałabym wiedzieć od ludzi, którzy przeszli tę drogę co mnie czeka w praktyce. Nie potrafiłam się wykaraskać z nałogu nikotynowego, poradziłam sobie jednak z uzależnieniem od benzo. Na dwoje babka wróżyła...
  7. Hej. Witam. Właśnie wróciłam z przychodni. W końcu przyznałam się lekarzowi, że mam poważny problem z alko. Ponieważ w przeszłości zdarzyło mi się parę "przygód" z lekami nie chciał mnie za bardzo wesprzeć farmakologicznie w trudnym okresie pierwszych dni abstynencji na którą się zdecydowałam. Dostałam jedynie chlorprothixen i dobre słowo. No i oczywiście zaproszenie na odwyk w szpitalu. Boję się czy dam radę sama. Boję się fizycznych objawów odstawiennych, które już (ku niemiłemu zaskoczeniu) poznałam. Z drugiej strony nie chcę iść na oddział. Znowu wywalą mnie z pracy a dziecko nie będzie miało przy sobie matki. .urwa! Mam taką cholerną awersję do podłego samopoczucia. Pływam w nim stale dzięki depresji, dystymii, BPD..Teraz doleję sobie kolejne koszmarne godziny. A przecież jak tu wytrzymać na trzeźwo patrząc na to co się dzieje wokół ? Mam do Was pytania . Ile się leży na odwyku? Jak długo trwają objawy odstawienne? Na co się mam przygotować? .urwa! Nie żałuję tego czasu z alko. Dał mi szansę przeżyć ale wiem, że już czas się rozstać. Nie znoszę rozstań!!!!
  8. Dziękuję za miłe powitanie. Pobiegam teraz po starych i nowych wątkach. Pewnie coś tam skrobnę a i na spotkanie też jestem otwarta. Do miłego
  9. Witam ponownie. Trochę mnie nie było ale grawitacja robi swoje. Co jak co, tu na forum czuję się na właściwym miejscu. Próbowałam przez ostatni rok powalczyć o siebie... jakoś z niespecjalnym rezultatem. Wróciłam na rynek pracy, wchrzaniam regularnie Wenlę co skutkuje o tyle, że nie mam ciężkiej depresji tylko dystymię. Przypałętało mi się za to fatalne zauroczenie a potem uzależnienie od alko. Mimo kilkuletniej psychoterapii, 5 pobytach na Kraszki mam nadal z czym się zmagać. Czytanie Was jakoś mi pomaga brnąć pod wiatr. Popiszę trochę a przede wszystkim posłucham Waszych rad, poznam Wasze doświadczenia. Grawitacja to jednak mądra siła, chociaż jak patrzę co robi z moim ciałem ...sacre bleu. Pozdrawiam Szanowne Grono ! Sspacja
  10. Zupapomidorowa, Pokornie wcinam tabletki i mozolnie wychodzę z depresji. Wracam od połowy grudnia do psychologa. Przed szpitalem mocno przeżyłam ostatnie odkrycia na terapii. Obaliłam też ostatni mit - sesje uchronią mnie przed kolejnym epizodem. Staram się pozbierać ale siedzenie w domu i samotna opieka nad dzieckiem mi nie służy. Bez entuzjazmu szukam pracy. Rzuciłam swego czasu wymarzone studia. Teraz bez wykształcenia biorę cokolwiek co pozwoli mi zdążyć na czas do przedszkola. Przechodzę niezły kryzys motywacyjny... Powtarzam sobie jednak zima wasza - wiosna nasza. Trzymam kciuki za Twoje powodzenie. Problemy w związku przepracowałam z powodzeniem u terapeuty. Głowa do góry, też się uporasz ze swoimi. Pozdrawiam
  11. Zupapomidorowa, Witaj. Trzymaj się wrażliwa, mądra kobitko! Kroczę podobną ścieżką więc chętnie złapałabym cię pod rękę.
  12. Panie ! Daj mi siłę, do zaakceptowania rzeczy, których nie mogę zmienić, odwagę do zmiany rzeczy, których nie mogę zaakceptować, mądrość, abym ukryła ciała tych którzy mnie dzisiaj **urwili.
  13. Sspacja

    Czego w życiu żałujesz ?

    Och! Lenka 30 Piję dziś co nieco bo "to se ne vrati" -- 21 lis 2014, 15:37 -- Zupapomidorowa, Osiecka była fenomenalna...Jest mi tak bliska za wieczny niepokój duszy i pogoń za miłością. Mam nadzieję, że moje dziecko mi wybaczy tak jak Agata swojej matce.
  14. Przy dawce wenli 150 mg zaczęłam odczuwać pieczenie skóry. Całe plecy i nogi. Bez żadnych objawów wysypki ani świądu. Miał ktoś może takie objawy ? Lekarka twierdzi że to psychosomatyczne ale zmniejszyła dawkę do niższej tolerowanej.
×