Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Nadie

Użytkownik
  • Zawartość

    59
  • Rejestracja

  1. Nadie

    Już chyba po mnie

    Skupiłam się na tym już wcześniej. Robiłam amatorskie tłumaczenia z angielskiego i hiszpańskiego dla pewnego wolontariatu. Mam certyfikat ukończenia kursu ze szkoły językowej. Wysyłałam CV do firm szukających osób szukających osób z hiszpańskim albo angielskim - wszyscy mają na to wywalone w momencie w którym dowiadują się, że nie jestem po żadnej filologii lub językoznawstwie.
  2. Jestem tu od chyba 2013 roku. O to, co u mnie słychać: - 28 lat - postępująca choroba neurologiczna, żadne leki nie pomagają (łapie dosłownie każdy efekt uboczny, który jest na ulotce, od rzygania do omdlenia) - Łuszczyca dłoni na którą nie pomaga mi nic, ręce mam jak u zaniedbanej babci - do łuszczycy dłoni w tym roku doszło łuszczycowe zapalenia stawów, palce mam krzywe i powykręcane, w liceum miałam tak piękne dłonie, że randomowi ludzie zaczepiali mnie na ulicy - łojotokowe zapalenie skóry twarzy, łuski we brwiach - łysienie androgenowe podarowane w genach, mam zakole jak dziadek - brak możliwości rozwoju zawodowego, przez dyskalkulię nie jestem w stanie zdać matury. Mam zdolności językowe, ale bez studiów to nie ma żadnego znaczenia na rynku pracy (sprawdziłam), wszystkie szkoły policealne dotyczą zawodów, do których nie mam predyspozycji zawodowych, albo wykluczają mnie choroby - renta przysługuje mi tak głodowa, że jeżeli stracę pracę, to chyba będę musiała wybrać, którego psa zjeść najpierw - przez podpunkt drugi nie przyjmą mnie nawet do Biedronki, zawody dla niepełnosprawnych są tak wspaniałe płatne, że opłacę sobie co najwyżej bilet miesięczny - postępująca anhedonia, nawet oglądanie głupich obrazków w internecie nie sprawia mi już przyjemności - chroniczny ból nogi dorobiony przez własną głupotę, od roku nie mogę uprawiać żadnego sportu, głupie podbiegnięcie na autobus to ból na kilka tygodni - najniższa krajowa, mieszkanie z rodzicami, bez nich bym już tu nie pisała. Co ja mam ze sobą zrobić????? Po co to wszystko ciągnąć????
  3. Ostatnio miałam spory zjazd z depresją, ale mimo wszystko mocno zaciskałam zęby i parłam do przodu. Wczoraj wracałam z pracy ze swoimi rodzicami i ojciec zaczął jakąś gadkę a swoim znajomym którego nie lubi i którego uważa za nieudacznika życiowego, gardzi nim itp. I wczoraj zaczął znowu o nim mówić, że jest beznadziejny, że ma czterdzieści lat i dalej żyje z mamusią i powiedział, że jestem taka sama. Bardzo mnie to zabolało. Powiedziałam, że nie może nas ze sobą porównywać, bo ja mam nieuleczalną chorobę neurologiczną, depresję i nerwicę a znajomy jest zdrowy. I się zaczęło - że czemu ja zawsze szukam sobie wymówek, że to żadna choroba, że jestem leniwa itp. I to wszystko kompletnie mnie rozwaliło. Dostałam wielkiego doła, zaczęłam wyć, nie mogłam się uspokoić. Dziś rano się zbudziłam i dostałam ogromnych myśli suicydalnych, straciłam kontrolę nad sobą, pocięłam się szkłem (czego nie robiłam od kilku lat). Wystraszyłam się, byłam sama w domu i zadzwoniłam do matki, że się boję, że sobie coś zrobię. Przed chwilą wrócili moi rodzice, powiedzieli mi, że jestem świnią, że robię aferę o głupi żart, że ich straszę. Teraz znowu ich nie ma. Nie mogę się uspokoić, nie mogę zasnąć, nie mogę przestać płakać, chcę coś rozpierd*lić, mam natłok przeciwstawnych myśli. Próbuję zasnąć, ale nie mam siły. Jutro powinnam pójść do pracy, ale chyba poproszę o wolne. Zastanawiam się, czy całkowicie nie zrezygnować z tej pracy - chodzę do niej tylko dla rodziców, nie sprawia mi ona żadnej przyjemności, a pieniądze z niej są beznadziejne. Zastanawiam się, czy się nie poddać. Czuje się jak gówno...
  4. Wiem, że pewnie dostanę mnóstwo rad z rodzaju "to ty powinnaś dedykować o swoim życiu" itp. ale naprawdę potrzebuję, aby ktoś z boku ocenił moją sytuację i coś doradził. TL;DR - nie wiem, czy powinnam wrócić do brania leków. Zachorowałam na depresję i nerwicę lękową tak na poważnie w 2013 roku, wtedy też zaczęłam brać leki. W mojej opinii były to źle dobrane leki, Seronil potrzebował aż pół roku żeby się dobrze rozkręcić a Zomiren na początku zaostrzył mi objawy, czasami się zastanawiam czy gdybym go nie zaczęła brać to sama bym sobie lepiej nie poradziła. W 2014 oba mocno ograniczyłam a w 2015 kompletnie przerwałam bez żadnych skutków ubocznych. W 2015 roku po dwóch beznadziejnych latach nastąpił przełom w moim życiu, znalazłam długo szukaną wymarzoną pracę, w końcu miałam jakieś własne pieniądze, znajomych. Niestety w 2016 znowu wpadłam w doła i nastąpił efekt kuli śnieżnej, który osiągnął efekt kulminacyjny w 2018 roku, gdy po bardzo przykrym incydencie w pracy kompletnie się załamałam i przeleżałam tydzień wyjąc w łóżku. Od tamtej pory mój stan psychiczny się pogarsza - od dzieciństwa uwielbiałam czytać, książki 500-stronicowe zajmowały mi parę godzin a teraz przeczytanie jednej książki zajmuje mi parę tygodni. Byłam świetna w pisaniu, a teraz napisanie tego banalnego wpisu zajmuje mi zdecydowanie za dużo czasu. Żeby pokazać beznadziejność sytuację napiszę, że zawsze byłam gamerem, nałogowo grałam w Warcrafta III i WoWa a teraz kompletnie nie mam na to ochoty. Męczy mnie nawet oglądanie makijażowych tutoriali na Youtube. Najchętniej leżałabym cały czas w łóżku. Mam okropne problemy z myśleniem, które występują tylko poza pracą. Nie rozumiem żartów, trudno mi się na czymś skupić, artykuły muszę czytać po parę razy. Ostatnio miałam sytuację podczas której myślałam o córce znanego piosenkarza, która ma na nazwisko tak samo jak ja i w myślach ją nazwałam swoim imieniem a siebie jej... Oczywiście moja nerwica lękowa już pracuje nad "rozwiązaniem" tego problemu, ciągle się boję, że miałam jakiś mikrowylew, mam guza mózgu, początki padaczki, stwardnienia rozsianego, wiecie o co chodzi. W maju/czerwcu planuje zrobić prywatnie rezonans dla własnego spokoju. Mój problem jest też dużo bardziej skomplikowany niż u przeciętnej osoby, ponieważ choruję na nieuleczalną chorobę neurologiczną (jeżeli kogoś to interesuje to cała moja historia jest opisana w jednym wątku) która cały czas postępuje i powoduje ogromny dyskomfort w życiu. Trudno jest myśleć pozytywnie, gdy najprawdopodobniej za parę lat będzie się potrzebowało pomocy w najprostszych czynnościach. Chodziłam do psychologa przez rok i byłam tym rozczarowana. Babka niby była najlepsza w moim mieście z występem w telewizji na koncie, ale raczyła mnie banałami z rodzaju "inni mają gorzej", gdy skarżyłam się na swoją chorobę mówiła mi, że chodzi do niej chłopak, który ma raka i on to ma dużo gorzej niż ja, a najlepsze,że stwierdziła, że ja wcale nie mam depresji,bo jestem w stanie chodzić do pracy i mam makijaż... Ogólnie mam bardzo złą opinię o tej grupie zawodowej. Dlaczego tak po prostu nie pójdę do psychiatry? Zachorowałam na nerwicę lękową po antybiotyku, który wysłał mnie do szpitala i po tym incydencie bardzo boję się leków. Dodatkowo będąc osobą pracującą nie mogę sobie pozwolić na przechodzenie skutków ubocznych. Denerwuje mnie również fakt ciągłej kontroli leków, kontroli siebie co jesz/pijesz, godzin przyjęcia, komplikacje podczas podróży, syndrom odstawienny itp. Poza tym mam wrażenie, że lekarze sami za bardzo się nad tym nie znają i robią z nas króliki doświadczalne. W tamtym roku po załamaniu byłam u psychiatry, któremu powiedziałam, że potrzebuje leku nie ingerującego w serce. Facet niby mnie wysłuchał ale po powrocie do domu i wpisaniu leku w internecie okazało się, że facet wypisał mi wenfle, która podnosi ciśnienie. Jak ja mam brać lek podnoszący ciśnienie skoro przy stresujących sytuacjach serce bawi się w dubstep? Zastanawiam się nad spróbowaniem naturalnych metod - oleju CBD i suplementacji lecytyną. Tyle, że zawsze naturalne metody kojarzyły mi się z niską skutecznością i szarlatanami typu Zięba... Podsumowując - co robić? Iść do psychiatry? Znaleźć nowego terapeutę i działać tylko w tym obszarze? Spróbować naturalnych metod? Naprawdę potrzebuję porady, bo mam coraz gorsze myśli...
  5. Czy ktoś z was odczuwał kiedykolwiek arytmię w brzuchu? Ostatnio mam takie ataki, że czuję przez parę sekund nierówne pulsowanie tuż nad pępkiem, gdy serce pracuje zupełnie normalnie. Zaczynam się już nakręcać w kierunku tętniaków aorty...
  6. Ja je*ie, ludzie, ale mnie nastraszyliście... Po paru przykrych sytuacjach miałam beznadziejny miesiąc, przeleżałam dwa tygodnie w łóżku w piżamie nie mogąc się pozbierać, ciągła huśtawka emocjonalna... W końcu postanowiłam coś z tym zrobić, poszłam do psychiatry, który praktycznie od razu przepisał mi Velafax, że bardzo dobry na depresję jak i lęki, a i jeszcze mi w mojej chorobie neurologicznej pomoże! Poczytałam parę for w tym te i nie mam pojęcia co robić. Milion lat temu brałam Seronil, który na początku zrobił mi sieczkę z mózgu, ale po pół roku brania niebiańskie uczucie... wszytko będzie dobrze, świat jest piękny! Ale w przypadku tego leku czytam opinię i coraz bardziej mam wrażenie, że to nie lek dla mnie. Po pierwsze sporo osób piszę o drgawkach po nim, a ja właśnie potrzebuje ich niwelacji. Po drugie podnosi ciśnienie, a ja mam problemy ze skokami i arytmią, biorę na nie leki, a dodatkowo czeka mnie stresująca operacja dentystyczna. Po trzecie czytam, że to zamulacz, a ja potrzebuje czegoś stymulującego, bo mam problemy odpisać na zwykły mail. Po czwarte, ludzie piszą po nim o atakach niepokoju, a ja mam przecież nerwicę lękową... Po piąte, nie mogę się wykręcić z pracy jakimiś mdłościami czy zawrotami głowi, a na urlop nie mam jak iść... Nie mam już pojęcia co robić, nie chcę wkręcić się w coś, co jeszcze bardziej mnie zdołuje, a potrzebuje pomocy, bo nie wyrabiam...
  7. Czy nerwica lękowa jest wogóle uleczalna? Terapeuta i lekarz unikają odpowiedźi więc pewnie nie. Czy nerwice da się w ostateczności leczyć elektrowstrząsami tak jak depresję?
  8. Czy wam również serce zaczyna walić od najmniejszego wysiłku fizycznego, nawet, gdy nie czujecie się zmęczeni, nie pocicie się, nie macie zadyszki? Ktoś był z tym u lekarza? Ktoś wie, czy to znika z czasem? Ja swego czasu brałam Propranolol po którym serce wreszcie chodziło mi normalnie, ale musiałam odstawić, bo efekty uboczne prawie wysłały mnie na tamten świat.
  9. Nadie

    Samotność

    Jutro mam urodziny i nie wytrzymuje tego psychicznie, bo nienawidzę swoich urodzin. I tak nikt poza moją mamą o nich nie pamięta, nawet z najbliższej rodziny nikt do mnie nie dzwoni, a przyjaciół czy kolegów nie mam.
  10. Nadie

    Samotność

    Cieszę się,że długi weekend już się skończył i mogę wrócić do pracy, widzenie podczas spacerów tych wszystkich grillujących ludzi i zdawanie sobie sprawy z tego jak bardzo jesteś samotny i jak nikomu nie zależy na kontakcie z tobą było mega dołujące
  11. Moja terapeutka z którą współpracuje od ok. pół roku próbowała mi dzisiaj usilnie wmówić, że nie mam depresji, bo osoby z depresją nie są w stanie wstać z łóżka a co dopiero uczesać się, umalować i wyjść z domu Przez dwa lata brałam Seronil przypisany mi przez specjalistę, z psychiatryka również wyszłam z diagnozą "depresja" Zgadnijcie kto szuka nowego terapeuty...
  12. Nadie

    Nerwica a miesiączka

    Ja mam zawsze nasilone lęki i objawy tydzień przed okresem, ale mija wraz z rozpoczęciem miesiączki
  13. Miałam w tym roku zrobić wszystko,żeby wyjść z tego gówna, a jest druga w nocy a ja zaparzam szczoteczkę do zębów, bo moja mama farbowała w łazience włosy i spanikowałam,że coś mogło kapnąć, albo przejść mimo,że była sucha i nie pachniała chemią. Jestem najgłupszym człowiekiem na świecie.
  14. A właśnie taki, jaki dla większości wydawałby się stresujący - od dwóch lat w okresie wakacyjnym pracuje z dziećmi, konkretnie organizuje im zabawy podczas festynów, imprez eventowych,itp. pilnowanie, aby sobie nie zrobiły krzywdy na przyrządach, czasami nawet zdejmowanie ich ze zjeżdżalni I jeszcze znoszenie głupich uwag ich rodziców w stylu "ale pani to jest nieodpowiedzialna!" , "o mój boże, Krzysio się rozpłakał na zjeżdżalni, niech pani biegnie po niego, na pewno coś mu się stało!" Czasami jeszcze jak trafi się okazja, to hostessuje dorywczo.
  15. Jak tak czytam, to wygląda na to,że mam zupełnie inaczej niż większość ludzi na forum. Dla mnie okres, w którym mam pracę to wakacje. Niby zapieprzam od rana do wieczora , ale niesamowicie odpoczywam psychicznie, przestaje mnie męczyć mnie depresja i nerwica, normalnie śpię, czuje się dowartościowana i ... szczęśliwa. A okres w którym siedzę w domu, to najgorszy czas, nie dam rady spać, mam głupie myśli ...
×