mark123
Użytkownik-
Postów
12 773 -
Dołączył
Treść opublikowana przez mark123
-
Moim zdaniem zagładę może wywołać wojna, asteroida, wybuch superwulkanu, silna fala grawitacyjna, silny rozbłysk gamma w naszej części galaktyki, wypalenie się wodoru na Słońcu (ale to dopiero za kilka miliardów lat). Co do pozostałych, to i tak wątpię, by wydarzyły się w bardzo bliskiej przyszłości.
-
Dziwne zachowania i objawy od dzieciństwa, co one oznaczają
mark123 odpowiedział(a) na mark123 temat w Pozostałe zaburzenia
U mnie zainteresowaniami były: karty, przepisywanie programu telewizyjnego do zeszytu, warcaby, krzyżówki, zjawiska pogodowe oraz niewyjaśnione zjawiska we wszechświecie. Nie zauważyłem u siebie niekontrolowanych odruchów w chwilach zadowolenia. Trochę nietypowo też zachowała się moja waga. W dzieciństwie byłem niejadkiem, a miałem lekką nadwagę. Teraz jem sporo i raczej tłusto, nie uprawiam żadnych sportów, a mam lekką niedowagę (BMI: 17.5). -
Dziwne zachowania i objawy od dzieciństwa, co one oznaczają
mark123 odpowiedział(a) na mark123 temat w Pozostałe zaburzenia
Odebrałem dziś wynik MR głowy. Jeśli dobrze to rozumiem, to mam drobne niedokrwienia w okolicach OUN i asymetrię komór bocznych. Z tego co poczytałem, to asymetria się zdarza, jest to po prostu taka budowa. Natomiast niedokrwienia mogą dawać jakieś objawy, ale nie muszą. Jedną z części badania przerwano z powodu bardzo silnych artefaktów ruchowych. Jako 7-latek miałem robione EEG, na którym wyszły zmiany w OUN. Niedługo później znowu miałem EEG i wyszło, że wszystko jest ok. Potem neurolog już mnie olał. Jakiś rok temu znowu miałem EEG. Ale tutaj to nie wiem, bo opis wydał mi się jakiś bardzo niepełny, raczej nie opisywała tego kompetentna osoba. Być może takie objawy są np. jakoś powiązane z tymi drobny niedokrwieniami w okolicach OUN, ale tego nie wiem. Czytałem gdzieś też niedawno, że czasami nerwica lękowa nie występuje w bezpośredniej postaci jako zespół lęku napadowego, lecz może się "podszywać" pod wiele różnych zaburzeń i chorób, ale nie wiem, czy to prawda. -
Mnie akurat ktoś tak wpoił. Kojarzy mi się przez mgłę, że ktoś mi mówi określenia w stylu "beksa", "cykor", gdy płakałem, lecz nie wiem, kto (czy rodzice, czy nie rodzice, tego pewny nie jestem), nie lubię tego określenia.. Jest też druga strona. Kojarzą mi się też określenia, coś w stylu "och, jaki biedny", "a co się stało". Tu akurat pamiętam, kto dawał tego typu określenia - moja babcia. Takich określeń też nie lubię. I właśnie kojarzę, że gdyby mi przyszła ochota się popłakać i bym to zrobił, to albo zostanę uznany za słabeusza, beksę, albo ktoś będzie się chciał nadmiernie nade mną zlitować.
-
[videoyoutube=S6rZtIipew8][/videoyoutube]
-
Nie przepadam za wodą (za wyjątkiem sytuacji, gdy mam zatrucie pokarmowe). Energetyków nie odstawię ze względu na moje studia. Studiuję kierunek, który mnie nie interesuje (ale nie było innego wyjścia) i zajęcia wywołują dużą senność, a wtedy mam problem z panowaniem nad tym. To główny powód, dla którego zacząłem pić energetyki. Wiem, że niektórzy studenci przysypiają na wykładach, ale oni się potem budzą normalnie, a mi zdarzają się jakieś zrywy i potem mi dziwnie. Hobby to tylko na siłę mógłbym sobie znaleźć, bo nic szczególnego mnie nie interesuje. W przyszłości (raczej odległej) jak znajdę się u terapeuty, to jak znam siebie, to najpierw będę się trząść jak galareta ze strachu przed dłuższym mówieniem, a później ze śmiechu (czasem miewam takie napady).
-
Na cole z karmelem.
-
Za niczym, pierwsze objawy pojawiły się, gdy miałem mniej niż 5 lat.
-
Ja mam zazwyczaj chęć śmiechu przede wszystkim, gdy jest cisza i dużo ludzi. Ale czasem też, gdy mam jakiś problem do przemyślenia, przy rozmowie twarzą w twarz, czasem reaguje tak na stres, a czasami po prostu podśmiewam się ze swoich zaburzeń. a gdy mnie ktoś krytykował, to często uśmiechałem się pod nosem, a czasem mam chęć śmiania się z nie wiadomo czego. Mam tak wyraźnie mniej więcej od początku okresu gimnazjum, wcześniej bardzo słabo się to przejawiało. Przeważnie to kontroluję i powstrzymuję śmiech, a gdy mi się nie uda, to i tak ja zazwyczaj śmieję się dość po cichu. Kilka lat temu był kilkumiesięczny okres, kiedy nie miałem za bardzo kontroli, potrafiłem trząść się jak galareta ze śmiechu z byle powodu, np. nauczyciel coś do mnie powiedział, ktoś na mnie spojrzał, dodatkowo wtedy stan tego śmiechu przeplatał się ze stanami depresyjnymi. Teraz jakby tamto zaczynało wracać, bo zauważyłem, że od niedawna mam coraz większy trud z powstrzymaniem śmiechu.
-
Zaczynam rozważać, czy w najbliższym czasie nie postawić sobie takiego celu: zrozumieć siebie.
-
Ja ustną z polskiego to z ledwością zdałem, prezentacji próbnej nie było (a gdyby była, to ja i tak chyba wolałbym się potrząść i pojąkać przed klasą, niż popłakać). Na obronie pewnie będzie jeszcze "ciekawiej". Chyba tak. Poza tym ja akurat przekonałem się, że rówieśnicy mają o mnie właśnie bardzo negatywne zdanie.
-
Rozbudzam się.
-
To ja mam chyba jeszcze inaczej. Nie pamiętam przeszłości, w której były awantury (jedna z moich hipotez jest taka, że może doszło do całkowitego wyparcia tamtych wydarzeń ze świadomości do podświadomości), pamiętam tą, w której były incydenty. Ta, w której były incydenty, jest mi raczej obojętna. Przejawiam średnią ciekawość, jak wyglądała dokładnie przeszłość, w której były awantury. Od swojej rodziny się niczego szczególnego nie dowiem, bo matka twierdzi co innego, ojciec co innego, a babcia to w ogóle trzyma wiele rzeczy w tajemnicy.
-
Akurat u mnie poglądy moich rodziców są jednym z trzech powodów, dla których w najbliższym czasie nie udam się do psychologa/psychiatry.
-
[videoyoutube=tNcJguQQ3fU][/videoyoutube]
-
Ja czasem się zasłucham, o czy mówią starsi ode mnie. Staram się unikać stania koło tych osób potencjalnie spiskujących, bo takim często chodzi o to, żeby dokuczyć, upokorzyć. Nie jestem ciekaw, o czym mówią. Wolę się zasłuchać, o czym rozmawiają starsi.
-
Ja wolę stać w miejscu, gdzie są osoby choć trochę starsze ode mnie. Nie lubię stać w miejscu, gdzie są rówieśnicy lub osoby młodsze, bo zaraz mi się wydaję, że spiskują na mnie coś.
-
Ja chyba obecnie nie mam takiego filmu, który by mnie całkowicie pochłonął. Ale z takich, co mi się jeszcze nawet dobrze ogląda w wypadku familijnych, to np: "Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki", "101 dalmatyńczyków".
-
Mnie jest w zasadzie obojętne, czy puszczą, czy nie. Już bardzo dużo razy to puszczali, teraz już tak nie wciąga i stało się trochę nudne, ale zerkam z przyzwyczajenia. Inne filmy świąteczne też jakoś mnie nie bardzo wciągają.
-
Ale ogólnie, to uważam, że to trochę bez sensu puszczać Kevina w listopadzie.
-
No jakby mi ktoś niemyjący się zatarasował drogę w autobusie, to bym się mocno wkurzył.
-
Piję herbatę; na przemian trochę patrzę w monitor, trochę oglądam Kevina.
-
Nie cierpię ścisku w autobusach. Jeszcze denerwuje mnie, że gdziekolwiek bym się nie ulokował w autobusie, to zawsze przeszkadzam.
-
Ja mam zaś tak, że gdy się trzęsę tak, że inni to wyraźnie widzą, to mam wrażenie że postrzegają mnie jako czubka.
-
Ja jak już koniecznie muszę coś załatwić, to najpierw sobie powtarzam w myślach kilka razy, co mam powiedzieć, a potem dopiero mówię. Najgorsze "trzęsawki" to mam, gdy muszę coś przez dłuższy czas jednym ciągiem powiedzieć, bo wtedy całe ciało mi się trzęsie. Np. na maturze ustnej z polskiego, to się trzęsłem tak, że komisja raczej bez problemu zauważyła (tak mi się wydaję), że coś ze mną nie tak. Na obronie pewnie będę mieć jeszcze ciekawsze jazdy. Dla odstresowania potem, to się zawsze najpierw ponaśmiewam z siebie w myślach, a potem myślami "uciekam w chmurki". Dobrze chociaż, że w internecie nie mam dużego problemu w wypowiedziach, jedynie czasem muszę się zastanawiać chwilę, jak coś napisać.