Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Bonus

Użytkownik
  • Zawartość

    2134
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

469 wyświetleń profilu
  1. Tak i dlatego, KASA coraz bardziej ludziom "uderza do głowy". Ale, tak duża POGOŃ ZA KASĄ w dzisiejszych czasach, wynika z: wolnego rynku i coraz większej konsumpcji. Lekarze w prywatnych gabinetach lekarskich tylko czekają, żeby jak najwięcej tam przychodziło ludzi i płacili za leczenie. Najlepiej, żeby nie istniała już: PAŃSTWOWA SŁUŻBA ZDROWIA i każdy się leczył tylko prywatnie, gdzie nie każdego byłoby na to stać. Biedni emeryci, którzy najczęściej chorują i muszą kupować serię leków, wydają na leczenie prywatne sporo, z ostatnich pieniędzy, i jeszcze na leki i nikogo nie interesuje, że tych ludzi nie stać. Jak się nie będą leczyli i nie wykupią, to umrą. I nikt po nich, w instytucjach, w aptekach nie będzie płakał. Za każdym leczeniem, szczególnie, prywatnym, idą pieniądze. Bez pieniędzy ludzi czekałoby umieranie. A nikt dzisiaj nie wykona usługi, jakiejkolwiek za pół ceny. Każdy się dzisiaj ceni finansowo, również w prywatnym leczeniu. Jeżeli zauważysz, do NFZ ludzie pracujący opłacają składki zdrowotne, a ta "instytucja", mimo tego nie chce finansować niektórych zabiegów, operacji dla ludzi chorych, tylko najlepiej, żeby za to płacić prywatnie, i tym się "zachęca" ludzi chorujących. Tylko nie wiadomo z czego mają za takie leczenie płacić? Zwykła REHABILITACJA w przychodniach, czy szpitalach nie mało kosztuje, a też, NFZ niechętnie ją finansuje, bo to są znaczne koszty. Ale składki zdrowotne są opłacane przez tych, chorujących ludzi. Dzisiaj, różne instytucje stają się chciwe, żeby były jak najmniej obciążone, a same zgarniały jak najwięcej. Tak jest nie tylko w SŁUŻBIE ZDROWIA. Pogoń za pieniądzem kusi i, napędza...
  2. No a ja powiem, że jest różnica, między: prywatną SŁUŻBĄ ZDROWIA, a państwową, bo jak ludzie się chodzą leczyć prywatnie do różnych gabinetów lekarskich, to mają leczenie od razu, szybko, bo za to płacą, i to nie mało. W państwowej służbie zdrowia jednak są jeszcze oczekiwania i, kolejki. No a lekarze i lekarki w prywatnych gabinetach też już, coraz bardziej się nastawiają na zysk. Tam rzeczywiście nie ma skutecznego leczenia i, dobrego leczenia, ale płacić i tak trzeba. Za tym idą pieniądze, żeby tacy lekarze i lekarki zarabiali jak najwięcej, najbardziej na biednych emerytach. Nawet się mówi, że: lekarze też stają się coraz bardziej chciwi na kasę, i to niestety jest prawda. Tak jak inni "usługodawcy", w różnej branży, nie wykonują rzetelnie i dobrze swoich usług klientom, ale kasę w całości za usługi pobierają. Dzisiaj jest: pogoń za pieniądzem, i to się staje coraz bardziej widoczne.
  3. Bo to jest tak, że dziś jest: pogoń za kasą, nawet za cenę wielu rzeczy. W niektórych firmach dzieją się różne rzeczy, a pracownicy nie mają też na to wpływu. Po prostu pracują, żeby z czegoś żyć. MOBBING panuje w wielu miejscach pracy, a niektórzy pracownicy się na to godzą, bo boją się utraty pracy, a z czegoś żyć trzeba. Ci, którzy już nie dają rady psychicznie, wolą się zwalniać. To prawda, że w firmach panują takie warunki pracy, iż dla pracodawców liczą się: wydajni, dobrzy pracownicy, a słabsi, którzy z czymś sobie nie dają rady, nie są potrzebni. To raczej nikogo nie interesuje, że jacyś "pracownicy" z czymś sobie nie radzą. Ale to też zależy od pracodawców, jakimi są ludźmi dla pracowników. Zależy na kogo się w miejscach pracy trafia. Praca biurowa może być nawet większym obciążeniem, niż nie jedna praca fizyczna, bo chodzi o psychikę, umysł. Jak jakiś pracownik "pracuje pod presją" w biurze, to albo sobie z tym poradzi, albo nie. Dlatego ( miałem o tym zajęcia na treningach ), w niektórych firmach wymagane jest od pracowników: sytuacji stresujących. Czyli, dobrze, jeżeli taki pracownik biurowy potrafi sobie radzić ze stresem, w różnych sytuacjach. Nie każdy się nadaje do pracy w biurze.
  4. A co do tematu, to najbardziej liczy się stała praca, która coś zapewnia. Bo np. jeżeli ludzie młodzi z małych miejscowości i małych miast wyjeżdżają do dużych i największych miast, by tam dostać gdzieś prace i tam mieszkać, to też trzeba mieć coś w takich, dużych miastach zapewnione. Można sobie pojechać do jakiegoś miasta dużego, gdzieś dostać prace, w takiej czy innej branży i trzeba też gdzieś mieszkać. Najczęściej młodzi ludzie "przyjezdni" do dużych miast, wynajmują od kogoś mieszkania, bo nie mają możliwości zakupu własnych mieszkań, o ile w ogóle się tego dorobią. Być może, PROGRAM: mieszkanie plus coś zmieni, ale zapewne nie wszędzie i nie każdego to będzie dotyczyło, bo byłyby zbyt duże koszty, realizacji takiego programu. No a jak ludzie młodzi w miastach wynajmują mieszkania, to muszą za wynajem płacić, gdzie, po CENIE RYNKOWEJ to sporo kosztuje, a wystarczy, że z różnych przyczyn stracą prace i nie mogliby dłużej wynajmować. Nie każdy, tak szybko dostałby następną gdzieś prace. To różnie bywa. Zresztą, jak się pracuje za minimalną pensje, to jest naprawdę trudno się samemu utrzymać w dużych miastach, gdzie wszystko jest znacznie droższe, niż w małych miejscowościach i miasteczkach. Sam wynajem mieszkań w dużych miastach, kosztuje nawet ponad tysiąc złotych. Tutaj, pensja minimalna odpada, bo nikt za to by się nie utrzymał. No chyba że ktoś by poszukał bardzo skromnych warunków, bez łazienki, to wtedy za taki wynajem płaci się mniej. Ale każdy by chciał mieszkać w jak najlepszych warunkach. Dziś nie ma żadnej gwarancji na to, że praca będzie na stałe. Prywaciarze takiej gwarancji nie dają. Chyba że ma się do tego szczęście.
  5. No tak, trochę za duża czcionka, ale dla mnie da się taki post przeczytać. Nic tu się nie stało.
  6. Wiesz, w Polsce jest dużo biurokracji i chętnie bardzo dużo ludzi woli wykonywać taką prace w pomieszczeniach, w wygodnych fotelach, popijać sobie kawę i się nie namęczyć fizycznie. Dlatego jest tak dużo, różnych kierunków na studiach - teoretycznych, po których można pracować w jakichś biurach, jako: urzędnik lub w różnych firmach. Oczywiście, to też zależy od kierunku na studiach, bo nie po każdym kierunku, teoretycznym można otrzymać prace w biurze. Po kierunkach ekonomicznych, gospodarczych można otrzymać prace w biurze, i to w podobnej branży. Ale to też nie jest wcale łatwa i taka przyjemna praca, w biurze. To jest praca umysłowa i też trzeba się czasem wysilić, żeby dobrze wykonywać taką prace. Nie zawsze są dobre stosunki z pracodawcami lub z innymi pracownikami. Czasem trzeba pracować "pod presją" i trzeba sobie psychicznie poradzić. Zależy od firmy. Ale to prawda, że dziś mało kto chce chętnie pracować fizycznie, bo to jest praca brudzącą, a niektórzy tego nie lubią. Poza tym, praca w różnych warunkach pogodowych, czy lato, czy zima, pracować trzeba, np. na budowach. Nie każdy też się, fizycznie nadaje do takiej pracy. Są ludzie i jest dużo takich ludzi, którzy mogą pracować tylko lekko, w spokoju, a takiej pracy może dla ludzi brakować. To się trochę mija z prawdą, że w Polsce jest aż tak niskie bezrobocie. To też zależy od firm i od jakości wykonywanej pracy. Dla pewnej grupy Polaków, pewnych prac nadal brakuje, tylko to trzeba oddzielić od siebie. Do tego dodając niektóre rejony Polski, gdzie nie jest łatwo o prace stałą i dobrą dla młodych ludzi. Są małe miejscowości i miasteczka, gdzie nie w każdej pracy są wolne miejsca, bo nie ma na tyle miejsc pracy. Niskie bezrobocie najbardziej dotyczy tylko dużych i największych miast w Polsce, bo tam nigdy, szczególnie nie było problemów z pracą na rynku. Chociaż to też różnie bywa i też zależy od firm. Nie można do końca wierzyć w to, co informują w telewizji, na temat: rynku pracy i bezrobocia w Polsce, bo to się trochę mija z prawdą.
  7. Tak, to prawda. Główny Urząd Statystyczny, który sprawdza dane na temat: ilości zatrudnionych w Polsce może to fałszować. A myślę, że ten urząd przede wszystkim opiera się na Urzędach Pracy, bo to tam się niektórzy Polacy rejestrują i poszukują pracy. Natomiast, ilu Polaków pracuje tylko dorywczo, bez umów o prace, tego się nie da w całości sprawdzić, a nawet w znacznej części, jeżeli niektórzy Polacy nie są zarejestrowani w Urzędach Pracy. A nawet jeżeli są, to nie każdy ma prace, bo niektórzy chodzą po URZĘDACH PRACY nawet rok, dwa lata i pracy nie otrzymują. Zresztą uważam ( i to nie jest tylko moje zdanie ), że Urzędów Pracy w Polsce jest za dużo, państwo musi utrzymywać wielu urzędników, jak i całe urzędy, a i tak nie ma pracy dla wielu ludzi w tych urzędach. Problem jest taki, że niektórym nie dają tak szybko pracy poprzez te urzędy, bo to też wynika z tego, iż nie każdemu, komu coś oferują, jakaś praca odpowiada. Nie każdy może wykonywać wszystko, a niektórzy w ogóle się nie nadają do prac fizycznych, z uwagi na różne dolegliwości. Poza tym, wiele ogłoszeń o prace w tego typu URZĘDACH może być nieaktualnych i też tak jest. Zdecydowanie najlepiej jest dostać pracę poprzez tzw. "polecenie" i "po znajomości". Miałem o tym zajęcia na "treningach pracy" przez trzy dni, w innym mieście, w PROJEKTACH UNIJNYCH, w których parę lat uczestniczyłem. To było wszystko pod kątem pracy. Ja miałem tak, że dostałem, praktycznie z dnia na dzień prace u gościa, który miał wtedy działalność leśną, przez kogoś, kogo znałem. Zostałem polecony do tej pracy, poprzez kontakt. A i tak to była praca tylko, dorywcza, bez umowy. Mogłem mieć UMOWĘ, ale ona mi, z pewnych względów nie pasowała. Tutaj musiałbym trochę więcej o tym powiedzieć. Poprzez "polecenie" prace można otrzymać już nawet na drugi dzień. Ale trzeba jakieś znajomości mieć w tej kwestii. Jest jeszcze coś takiego ( o tym też miałem szkolenia i zajęcia ), jak: "Strefa zamknięta na rynku pracy" i ona dotyczy tylko wybranych, poszczególnych ludzi, którzy, z łatwością mogą dostać prace, od razu, z dnia na dzień, poprzez znajomości i kontakty, wśród ludzi, związanych z pracą, z firmami i w rodzinie. To są takie ZNAJOMOŚCI w tej branży, które bardzo wielu ludzi nie dotyczą na rynku pracy. Np. jest sobie jakaś rodzina, która prowadzi jakąś firmę, w różnej branży i, ojciec sobie zatrudnia syna, na jego zastępcę i za to ma dobrą pensje. Łatwo i przyjemnie. Gdyby nie taka rodzina i nie jakaś firma, to syn, czy córka nie mieliby takiej szansy i musieliby sami gdzieś szukać jakiejś pracy, a to dotyczy bardzo wielu ludzi, jak nie większości. I też jest tak, że taki syn, czy córka w rodzinie wcale nie muszą mieć żadnych umiejętności w konkretnej dziedzinie lub żadnych umiejętności, by otrzymać jakąś "posadę" w firmie ojca. W normalnej sytuacji, prawie żadna firma nie dałaby pracy i "dobrej posady" komuś, kto nie ma umiejętności. Tu już trzeba mieć szczęście do takiej sytuacji. W bardzo wielu sytuacjach, jak ludzie pracują, to tylko za minimalną pensje i nie każda firma daje jakieś: podwyżki, premie, bo nie każdej firmy na to stać. Do tego jeszcze dochodzą, niektórzy nieuczciwi pracodawcy, którzy potrafią nie wypłacać całości pensji lub wcale. Podobno w Warszawie są różne firmy, które tak traktują niektórych pracowników, że zalegają z pensjami. Jedna taka moja znajoma z Warszawy pracowała w jakiejś, dużej firmie budowlanej w biurze i zajmowała się: przyjmowaniem nowych pracowników do prac budowlanych. Podobno nie była w dobrych relacjach z pracodawcą, a jak zrezygnowała z tej pracy, to, pracodawca jej nie wypłacił należnych i zaległych pieniędzy, chyba ponad pięć tysięcy złotych. Tak mi przynajmniej mówiła. Ale to w każdym mieście tak samo się dzieje, bo takie są realia na rynku pracy i nie jest wcale łatwo.
  8. Bonus

    Wyznaczenie celu

    No ja teoretycznie mam jakieś cele, ale trudno mi je zrealizować. Oczywiście, jak coś planuje, to przeważnie to realizuję, ale nie zawsze się udaje i nie zawsze z tego coś wychodzi. Takie drobne sprawy, jak: wyjście do sklepu, do kina, czy na rower to każdy realizuje, bo to nie jest problem. Jednak jakieś, większe cele, wymagające i jakiegoś wysiłku, i zaangażowania są trudniejsze. I niektóre CELE też wiążą się z finansami. Powiem, że realizuje drobne cele, ale to są takie sprawy, które trzeba wykonać. Trzeba funkcjonować, jeżeli się żyje.
  9. Czy ktoś z forum korzysta jeszcze z tego komunikatora? Ja korzystam i jestem tam zarejestrowany od kilkunastu lat. W tym czasie, komunikator ten trochę się zmieniał, również wizualnie. Obecnie, od dzisiaj właściwie jest jakaś awaria chyba na serwerze, bo nie może mi wyświetlić GG i jest informacja o jakieś: awarii. Nie wiem skąd to się wzięło, ale pewnie naprawią ten problem. Zresztą już wcześniej były jakieś problemy z tym KOMUNIKATOREM, bo nie zawsze się szybko łączył, tylko dopiero po jakimś czasie. Nigdy nie udało mi się nikogo, normalnie poznać poprzez ten serwis. Wprawdzie poznałem tam trzy razy jakieś dziewczyny, w rzeczywistości, ale długo nie trwały te znajomości realne i szybko się kończyły. A poza tym to w większości sytuacji tylko na samej rozmowie się kończyło, i to nie zawsze miło. Dawniej, szczególnie na samym początku istnienia tego serwisu ( powstał on jakoś w 2000 roku ), można było sensownie z innymi osobami pogadać i poznać ciekawych ludzi. I już wtedy, na początku ten komunikator miał bardzo dużą popularność i miliony użytkowników na Świecie. Z czasem jednak, popularność tego serwisu spadła. Obecnie jest fatalnie na tym komunikatorze i pełno tam głupoty, debilizmu. Jak Wy ocenilibyście ten serwis, jeżeli ktoś z niego jeszcze korzysta?
  10. Zawsze jest sporo pracy w sezonie letnim, szczególnie w nadmorskich KURORTACH, w jakichś DOMACH WCZASOWYCH, nie tylko zresztą nad Morzem, ale też w innych miejscowościach w Polsce, gdzie są domy wczasowe. Oczywiście, Ukraińcy biorą i prace sezonowe w Polsce, bo dla nich to i tak lepiej, niż u siebie, na Ukrainie, gdzie wszędzie panuje wyzysk na biednych i ludzie tam za prace otrzymują trzy razy mniej niż w Polsce. Więc nie dziwi mnie to, że wolą przyjeżdżać do Polski i tu więcej zarobić, nawet w sezonie. Zresztą, niektórzy lub nawet wielu Ukraińców, jak pracują gdzieś w Polsce, to też nie dostają tak od razu pracy na stałe, o ile w ogóle. Muszą mieć do tego jakieś szczęście, podobnie jak i Polacy, żeby dostali prace stała, i do tego w dobrych, godziwych warunkach. Bo różnie bywa na rynku pracy, również z Ukraińcami. Niektórzy Ukraińcy, jak już nie mają więcej pracy w Polsce, to wracają na Ukrainę i tam jakoś żyją. A niektórzy pracują w Polsce tylko "okresami", bo nie otrzymują pracy stałej i w tym czasie, kiedy nie pracują, jeżdżą na Ukrainę, do rodzin i potem z powrotem do Polski. Są dość często w trasie. Prawda jest taka, jak zauważysz, że w wielu firmach w Polsce nadal są za niskie stawki, a nie każdy też pracuje NA UMOWIE. Jak niektórzy pracodawcy przyjmują do pracy, to, początkowo to jest tylko DORYWCZA praca, bez umowy i dopiero po pół roku, czy roku czasu, pracodawcy dają jakąś umowę pracownikom lub kilku pracownikom. To też zależy od umowy. Nie każda "umowa" w pracy jest dobra. Pracodawcy niektórzy też potrafią "kombinować", żeby "lepiej wyjść na swoje". Jak ja pracowałem w firmach leśnych ( i to tylko dzięki temu, że znałem już trochę ludzi i ktoś mnie do tego "wkręcił" ), to też mogłem mieć umowę w pracy, ale ona mi, z pewnych przyczyn nie odpowiadała i wolałem pracować dorywczo i otrzymywać zarobione pieniądze od razu, do ręki. A w drugiej firmie leśnej to jeszcze były pewne problemy, dlatego po krótkim czasie dałem sobie spokój z tą pracą.
  11. Otóż nie zawsze warto być szczerym. Życie pokazuje, że to się nie zawsze opłaca. Szczerość powinna działaś w dwie strony, w relacjach między ludzkich. Jeżeli tak nie jest, to nie prowadzi to do niczego dobrego. Ja jestem człowiekiem bardzo szczerym, z charakteru i zawsze taki byłem, ale miałem różne sytuacje i nie każdy zasługuje na szczerość. To zależy na kogo trafimy, kogo poznamy w swoim życiu. Powinna być: szczerość za szczerość. Tylko że tak dość często nie jest. Do szczerości nikogo się nie zmusi.
  12. Po części masz racje, ale nie całkiem. Problem zawsze jakiś z pracą występuje na całym Świecie, nie tylko w Polsce, tylko w różnym stopniu. Zależy też od firm, które zatrudniają. Wiadomo, że zawsze najlepsza sytuacja na rynku pracy jest w dużych i największych miastach, nie tylko w Polsce. W mniejszych miasteczkach jest zawsze gorzej z pracą, ale to też zależy od rejonu. W Polsce, jak zauważysz, największy problem z pracą jest na terenach Mazurskich, w części woj. Kujawsko - Pomorskiego i za Zachodnim Pomorzu, gdzie tam są częste gminy biedne, borykające się z zadłużeniami. Nie zgodzę się tutaj z Tobą, że, nawet jak na Pomorzu jest sporo pracy, to od razu zatrudniają, bez okresów próbnych. Chyba że bez umów, tylko dorywczo, to bym się bardziej zgodził, bo sam tak, w niejednym miejscu pracowałem. A nawet u znajomego, który mnie zatrudnił do firmy leśnej już sporo lat temu, też byłem tam NA STAŻU pracy, tylko że nie miałem umowy żadnej. To był taki, STAŻ nieoficjalny. I to też była dobra wola tego "znajomego", że mnie dalej trzymał w firmie, a mógł mi po tym "stażu" już podziękować. On był prywatnym pracodawcą, jak większość teraz pracodawców na rynku i gdyby nie chciał, to już bym dłużej u niego nie pracował, i to on by decydował. Ale jednak miał dobrą wolę, bo ja u niego dobrze pracowałem, chociaż tylko, okresowo i nie zawsze byłem u niego potrzebny. Jak firmy zatrudniają ludzi NA UMOWĘ, to, przepisowo musi być najpierw okres próbny i tego nie mogą firmy pomijać. Pracę na stałe nie jest wcale łatwo dostać. Trzeba się też wykazać i pokazać, ze jest się dobrym, solidnym pracownikiem. Raczej żaden PRACODAWCA nie będzie zainteresowany leniem, któremu się nie będzie chciało pracować. A już tym bardziej nieuczciwym pracownikiem, bo tacy się też trafiają. No i nie każdemu praca wszędzie odpowiada i to tak nie działa, jak to już tutaj ktoś powiedział. Nikt, na siłę nie musi nigdzie pracować, jeżeli komuś coś nie pasuje. Jest: wolność. Poza tym, mamy jeszcze SEZON letni, który najpewniej potrwa do końca września i zawsze, w sezonie letnim jest dużo więcej pracy na rynku, bo są prace SEZONOWE i w nadmorskich kurortach, tylko przez ok. trzy miesiące. Wtedy, właściciele różnych PENSJONATÓW i domów wczasowych poszukują na ten sezon pracowników, ale to nie jest praca na stałe. Wcale nie jest teraz o to tak łatwo.
  13. Ja powiem, że, niby z jednej strony mamy spadek bezrobocia i wzrost gospodarczy w Polsce. O tym informują media, ekonomiści i sam Minister Pracy, tylko to się trochę mija z prawdą... Bo są rejony w Polsce ( a najlepszym przykładem są chociażby Mazury i Kujawy, ale nie tylko ), gdzie tej pracy nadal brakuje, bo mało jest tam przemysłu. Nie dość, że gminy często są w tamtych rejonach biedne, zadłużone znacznie, to jeszcze nieciekawa sytuacja z pracą i stąd dużo ludzi młodych wyjeżdża z takich rejonów do dużych miast. To nie jest do końca prawda, to co mówią w mediach, o: spadku bezrobocia. Myślę, że, Główny Urząd Statystyczny, który ma za zadanie sprawdzać, jakie są statystyki na rynku pracy w Polsce, ilu pozostaje bezrobotnych, a ilu ma pracę, nie sprawdza dokładnie wszystkich statystyk, jak na wielu innych płaszczyznach życia. Jak również, urząd ten bardziej opiera się na Urzędach Pracy, bo to jest sprawdzane "komputerowo", poprzez Internet. Ilość ludzi zarejestrowanych w Urzędach Pracy lub nie zarejestrowanych, a rzeczywista sytuacja, trochę się różni. Bo można się tylko zarejestrować, aby otrzymać bezpłatną opiekę lekarską i nie mieć żadnej pracy, na umowę. Po za tym, w sytuacji, gdzie najwięcej teraz jest prywatnych firm i spółek na rynku polskim, to pracę można stracić z dnia na dzień, z różnych przyczyn i, z automatu ludzie stają się realnie bezrobotni. Nawet tydzień bez pracy, to też jest: bezrobocie. Tego, Urząd Statystyczny raczej nie sprawdza, bo to nie jest łatwe. To znaczy są sprawdzane takie sytuacje, ale nie dokładnie i nigdy nie będzie pełnych danych. Najbardziej liczy się to, żeby otrzymać prace na stałe, o co nie jest łatwo w dzisiejszych czasach. No i warunki pracy, gdzie powinna być właściwa atmosfera między pracownikami i samym pracodawcą, dobra stawką godzinowa i, czy firma każdemu pracownikowi zapewnia umowę w pracy, czy tylko niektórych pracownikom. Ja tylko jeden jedyny raz pracowałem na umowę w miejscu, w zakładzie pracy, i to tylko na OKRES PRÓBNY. Nic to mi za bardzo nie dało, ale ja im się tam nie spodobałem. Więc wcale nie jest dziś tak łatwo o prace, bo jednak, większość pracodawców na rynku oczekuje "fachowców" w konkretnej branży, z uprawnieniami. A są tacy, którzy wolą pracować tylko, jako: pomocnicy w firmach i to im wystarcza, ale nie każdy pracodawca jest na to chętny, by długo trzymać samych "pomocników" w firmach. Ja byłem jednym z takich przykładów, w zakładzie pracy, gdzie nie bardzo byli chętnych, by mnie zatrudnić tylko na samego pomocnika, a na takim dziale przez okres próbny pracowałem. Co do: rent i zasiłków z POMOCY SOCJALNEJ, to zależy od sytuacji i orzeczeń. Niektórzy zasługują na takie świadczenia, starają się o to i otrzymują. A i tak to są marne środki, z których nie da się wyżyć i po prostu trzeba sobie gdzieś "dorobić" do takich świadczeń, żeby wystarczyło, o ile ktoś może pracować. Bo są osoby znacznie niepełnosprawne, które się do pracy nie nadają, ani fizycznie, ani psychicznie. I, PAŃSTWO musi się opiekować takimi osobami i tak jest w każdym, cywilizowanym kraju.
  14. No ja z dobrego domu nie pochodzę i, mogę powiedzieć, że pochodzę w jakiejś części z domu patologicznego. Bywały momenty normalne u mnie w domu, to jednak nie zawsze tak było. Nie mam zbyt dobrych wspomnień z domu rodzinnego i moje dzieciństwo było nieprzyjemne. Bywały tylko "chwilowe momenty", że było dobrze, ale to się zmieniało. Nie jest fajnie pochodzić z takiego domu, gdzie trafiło się na niewłaściwych rodziców, którzy nie zadbali o przyszłość dziecka. Ja, mimo że było mi z tym trudno, musiałem sobie radzić i byłem całkiem sam. Nie miałem żadnego wsparcia ani pocieszenia w nikim, nawet w ojcu i w matce. Szczególnie u nich nie miałem wsparcia, bo byli do tego niezdolni. W rodzinie dalszej również wsparcia żadnego nie miałem. Były pewne problemy i są one do dzisiaj. Nic się od lat właściwie na lepsze nie zmieniło. I to nie są fajne rzeczy.
  15. Ja powiem, że oczywiście rozumiem koleżankę, bo sam nie pochodzę z dobrego i normalnego domu rodzinnego i mam nieudolnych rodziców, przez których cierpiałem. Jak mieszkałem z ojcem i matką, to też były różne sytuacje w domu, były jakieś wyzwiska, krzyki, bo tam nie było normalnej atmosfery, a też przyczyniał się do tego: alkohol, który był wypijany przez ojca i matkę. No ale o tym dłużej by mówić. Ja nie miałem jeszcze 18 lat, jak wyjechałem z domu, od ojca i matki i przyjechałem do ciotki, do tych okolic, gdzie mieszkam do teraz. Wprawdzie teraz, od ponad 10 lat mieszkam samotnie i sam, w małym mieście, ale kiedyś, przez ponad 5 lat mieszkałem u dalszej rodziny, w domu z działką, w innej miejscowości. Mój ojciec i matka się nie interesują moim życiem, ale to nawet dobrze, bo mnie też to nie interesuje. Nie chce, żeby mnie tutaj kiedykolwiek odwiedzali, a ( a i tak nigdy mnie nie odwiedzili ) i ja nie utrzymuje z nimi już żadnego kontaktu i nawet nie znam ich aktualnego adresu. Bo teraz mieszkają w innym miejscu, w innej miejscowości i tyle wiem. Nie dali mi "startu życiowego", nie dali nic pozytywnego i aj sam, w młodym wieku musiałem sobie radzić, a oni się nie przejmowali moimi problemami. Rodzic, to powinna być najbliższa osoba dla własnego dziecka, nawet, jak już jest się dorosłym. Często tak nie jest, bo ludzie pochodzą z różnych domów, od różnych rodziców. A nikt sobie nie wybiera ojca i matki. W niektórych przypadkach dzieje się tak, że młodzi ludzie, nie znajdując w domach rodzinnych: wsparcia potrzebnego, więzi, normalnej rozmowy, uciekają z takich domów i nie wiadomo, gdzie przebywają poza domem. To są też zaginięcia młodych ludzi, połączone z ucieczką. W dzisiejszych czasach, to się nasila i jest tego więcej. To wszystko przez nieodpowiedzialnych rodziców i przez różne problemy, rodzinne. To są smutne sprawy.
×