Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Bonus

Użytkownik
  • Zawartość

    2121
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

407 wyświetleń profilu
  1. No ja z dobrego domu nie pochodzę i, mogę powiedzieć, że pochodzę w jakiejś części z domu patologicznego. Bywały momenty normalne u mnie w domu, to jednak nie zawsze tak było. Nie mam zbyt dobrych wspomnień z domu rodzinnego i moje dzieciństwo było nieprzyjemne. Bywały tylko "chwilowe momenty", że było dobrze, ale to się zmieniało. Nie jest fajnie pochodzić z takiego domu, gdzie trafiło się na niewłaściwych rodziców, którzy nie zadbali o przyszłość dziecka. Ja, mimo że było mi z tym trudno, musiałem sobie radzić i byłem całkiem sam. Nie miałem żadnego wsparcia ani pocieszenia w nikim, nawet w ojcu i w matce. Szczególnie u nich nie miałem wsparcia, bo byli do tego niezdolni. W rodzinie dalszej również wsparcia żadnego nie miałem. Były pewne problemy i są one do dzisiaj. Nic się od lat właściwie na lepsze nie zmieniło. I to nie są fajne rzeczy.
  2. Ja powiem, że oczywiście rozumiem koleżankę, bo sam nie pochodzę z dobrego i normalnego domu rodzinnego i mam nieudolnych rodziców, przez których cierpiałem. Jak mieszkałem z ojcem i matką, to też były różne sytuacje w domu, były jakieś wyzwiska, krzyki, bo tam nie było normalnej atmosfery, a też przyczyniał się do tego: alkohol, który był wypijany przez ojca i matkę. No ale o tym dłużej by mówić. Ja nie miałem jeszcze 18 lat, jak wyjechałem z domu, od ojca i matki i przyjechałem do ciotki, do tych okolic, gdzie mieszkam do teraz. Wprawdzie teraz, od ponad 10 lat mieszkam samotnie i sam, w małym mieście, ale kiedyś, przez ponad 5 lat mieszkałem u dalszej rodziny, w domu z działką, w innej miejscowości. Mój ojciec i matka się nie interesują moim życiem, ale to nawet dobrze, bo mnie też to nie interesuje. Nie chce, żeby mnie tutaj kiedykolwiek odwiedzali, a ( a i tak nigdy mnie nie odwiedzili ) i ja nie utrzymuje z nimi już żadnego kontaktu i nawet nie znam ich aktualnego adresu. Bo teraz mieszkają w innym miejscu, w innej miejscowości i tyle wiem. Nie dali mi "startu życiowego", nie dali nic pozytywnego i aj sam, w młodym wieku musiałem sobie radzić, a oni się nie przejmowali moimi problemami. Rodzic, to powinna być najbliższa osoba dla własnego dziecka, nawet, jak już jest się dorosłym. Często tak nie jest, bo ludzie pochodzą z różnych domów, od różnych rodziców. A nikt sobie nie wybiera ojca i matki. W niektórych przypadkach dzieje się tak, że młodzi ludzie, nie znajdując w domach rodzinnych: wsparcia potrzebnego, więzi, normalnej rozmowy, uciekają z takich domów i nie wiadomo, gdzie przebywają poza domem. To są też zaginięcia młodych ludzi, połączone z ucieczką. W dzisiejszych czasach, to się nasila i jest tego więcej. To wszystko przez nieodpowiedzialnych rodziców i przez różne problemy, rodzinne. To są smutne sprawy.
  3. Wiesz, ja przeważnie pracuje mało godzin, bo nie ma dla mnie na tyle pracy. Bardzo chętnie chciałbym pracować więcej, bo ja jestem pracowity, ale nie mam na tyle pracy i pracuje tyle godzin, ile mam pracy. Ja bym sobie życzył tego, żebym w ciągu tygodnia miał sporo godzin i otrzymywał po tysiąc złotych za tydzień czasu, ale tyle godzin nie wypracuje. Inni pracują za lepsze stawki, bo pracują też na umowy i, pracodawców musi być stać na opłacanie pracowników, na składki i na podatki. Zależy też do jakiej się trafi firmy, i co się tam robi. Wiadomo, że jak ktoś pracuje tylko, jako: pomocnik ( ja tak często pracowałem ), to nie dostanie lepszej stawki, tylko mniejszą stawkę. Oczywiście, i taki pracownik musi być w pracy szanowany i nie powinien pracować za zbyt małą stawkę. Ale to już zależy od pracodawców. Ukraińcy często też w Polsce nie pracują na umowy, tylko bez umów. Do tego są przez niektórych pracodawców polskich wykorzystywani. To nie są wcale rzadkie przypadki w miejscach pracy. Zależy też od sytuacji. Jedni potrzebują więcej zarabiać, bo mają większe wydatki, a szczególnie, rodzinę na głowie, która dużo kosztuje rodzica. To jest obowiązek. Jeżeli ktoś żyje samotnie i jest SINGLEM, to nie ma tylu wydatków, nie ma rodziny na głowie i ma mniejsze potrzeby, więc więcej nie musi zarabiać, choć może, jeżeli chce.
  4. Bardziej mi nie odpowiadało, aby dostać umowę, choć mogłem mieć nie jedną w miejscach pracy. To wynikało z tego, ze ja nie miałem stałej pracy w różnych miejscach, więc nawet, gdybym miał UMOWĘ w pracy, to i tak, umowa byłaby rozwiązana po odejściu z tych miejsc. Jak pracowałem w ZAKŁADZIE PRACY, w moim mieście, to tam dostałem umowę z pracodawcą, ale to i tak był tylko okres próbny. I tak nie dali mi więcej tam pracy. Potem już pracowałem bez umów, żeby więcej otrzymywać z wypłat, co mi się bardziej opłacało. Nie miałem dobrych stawek godzinowych, nie musiałem pracować codziennie, więc, gdyby była umowa w pracy, to ja bym jakieś grosze od pracodawców otrzymywał, bo resztę musiałbym oddawać na składki i podatki. To zależy od tego, jakie są stawki w pracy, w firmach i, czy się pracuje codziennie. Albo się opłaca pracownikowi pracować na umowie, za lepszą stawkę, albo się nie opłaca i lepszym rozwiązaniem jest praca tylko dorywcza. Ja, obecnie mam 10 zł. na godzinę u znajomego, ale nie narzekam, bo to nie jest aż taka, zła stawka. Ja, w ciągu tygodnia mogę zarobić prawie tysiąc złotych, o ile będzie na tyle pracy. To lepiej, niż miałbym zasuwać, na umowie, za najniższą pensje. Ale to też zależy od przepracowanych godzin. Jeżeli popracuje więcej godzin, to i więcej zarobię, co jest logiczne.
  5. Wiesz, ja od młodych lat już się kręciłem w lasach, jak zamieszkałem w tych okolicach, bo kiedyś mieszkałem w leśniczówce, u rodziny, przy lesie. No i ktoś mnie "wkręcił" do różnych prac leśnych i tak już latami, okresowo tam zasuwałem. Poza tym, miałem i mam nadal trochę innej pracy, głównie przy drewnie, a że znam w tej okolicy trochę ludzi o oni mnie znają, to zawsze mi jakąś robotę dawali. Ja zawsze dobrze i sumiennie wykonywałem pracę, jaką miałem, bo lubię być pracowity. Zależy tylko od tego, do kogo się idzie pracować i, za jaką stawkę. Pracodawcy są różni i nie każdy dobrze traktuje pracownika. Ja miałem takie doświadczenia, bo też pracowałem w różnych miejscach, że trafiałem na: cwaniaków, którzy nie tylko że płacili marne grosze, to jeszcze zarzucali, że ja: "nic nie robiłem w miejscu pracy". A szczególnie tak było w TARTAKU, gdzie ja znałem od lat właściciela i poszedłem do niego popracować, to gość chciał mnie wykorzystywać i dał mi tylko marne 3 zł. na godzinę. Potem miałem tam zbijać skrzynki, ale już zrezygnowałem z tej roboty. To jeszcze mi powiedział, że "Jak będziesz potem zbijał te skrzynki, to może dam Tobie o 2 zł. więcej do stawki". Ale gość potrafił się czepiać, że: "niby ja siedziałem i nie pracowałem", co było bzdurą, bo tak nie było. Tam nie można było nawet stać paru minut, bo zaraz było zarzucane, iż: "Ktoś się obija i nie pracuje". Ale nikt się nie obijał, tylko normalnie pracowali i ja też. No ale to by sporo jeszcze o tym mówić, a ja tylko Ciebie cytuję. W każdym razie, zależy do jakiej firmy trafisz. Jeden pracodawca będzie Cię szanował i da Ci dobrą stawkę, a drugi będzie miał to gdzieś i będziesz pracował za pół darmo i będzie Cię wyzyskiwał, a resztę kasy wypracowanej przez Ciebie, zabierze dla siebie. Bo tak robią: cwaniaki. Ja nie pracowałem na umowie o prace, bo to mi nie bardzo odpowiadało. Tylko jeden raz pracowałem, mając UMOWĘ, w jednym taki ZAKŁADZIE PRACY. Ale tam zabawiłem tylko okres próbny i "do widzenia".
  6. Ja wprawdzie mam jakąś tam robotę u znajomego, w działalności, który teraz ma, pod swoim domem drzewną działalność i wyżyna deski na maszynach tnących, a potem robi z tego skrzynki i palety, ale to jest praca okresowa. Czy nie pracuje tam codziennie, bo nie muszę i nie ma dla mnie na tyle pracy. Jak jestem potrzebny, to jeżdżę do znajomego. Kiedyś u tego samego znajomego pracowałem w firmie leśnej, ale on już od wielu lat nie ma tej firmy, bo już było jemu ciężko zasuwać w lasach z piłą i wycinać drzewa. To jest robota ciężka, dla młodych ludzi, do tego w różnych warunkach pogodowych, na powietrzu. Znajomy już ma ponad 50 lat i do tego coś jemu dolega. On już tak w ogóle jest od lat na emeryturze, bo kiedyś pracował, jako: strażnik więzienny w zakładzie karnym, który się znajduje w małej miejscowości i on nie daleko tam mieszka. On wtedy wcześniej przeszedł na emeryturę, jak każdy, mundurowy. No ale dorabiał sobie w firmie leśnej i teraz, mając działalność na swoim podwórku, żeby więcej tych pieniędzy było. Jak pracowałem w firmie leśnej, to miałem marną stawkę godzinową, że wielu ludzi nawet nie chciałoby pracować za taką stawkę, przy tak ciężkiej robocie, gdzie trzeba było pracować i w upale latem, przy kurzu, i zimą w mrozach. Ja jednak poszedłem tam pracować, by cokolwiek zarobić i nie wybrzydzałem. Brałem robotę taką, jaką mi oferowano. Ale i podobała mi się ta robota, bo ja zawsze lubiłem pracować fizycznie, dla zdrowia. Więc ja nie narzekałem. Jedyny minus tego, to taki, że była za niska stawka godzinowa i nie adekwatna do wykonywanej pracy. Ale ja nic nie mogłem poradzić, bo nawet nie chcieli głupiej złotówki więcej podnieść do stawki. Teraz, u znajomego mam lepszą stawkę, bo 10 zł. na godzinę. W firmie leśnej, to tylko 7 zł. na godzinę. No ale to już było sporo lat temu. Pewnie teraz, gdybym do tej pory tam pracował, to stawka byłaby może o 2 zł. wyższa. Musiałoby tak być, bo inaczej to byłby: wyzysk na pracownikach. A i tak był WYZYSK, jak wtedy tam pracowałem, tylko nic nie mogłem na to poradzić.
  7. No ja już mam trochę spokój z natręctwami myśli, bo przez kilka lat przyjmowałem leki na natręctwa. Co oczywiście nie znaczy, że jest całkiem dobrze i fajnie. Natręctwa myśli zawsze mogą się nasilić w głowie i nie wiadomo, kiedy to się stanie. Czuje się lepiej psychicznie, niż jeszcze parę lat temu, ale pewne problemy nadal mam. Kiedyś było ze mną fatalnie i nie byłem do życia, ale jednak sobie radziłem. Trzeba się starać nie myśleć za bardzo o przeszłości. No ale to nie jest dla każdego łatwe. Dla mnie nie było.
  8. Witajcie, Forumowicze! Nigdy nie miałem z tym problemów, żebym się uzależnił od Internetu i komputera. Korzystam z Internetu od lat ( chociaż miałem pewne przerwy od Internetu swego czasu ), ale nigdy nie wpadłem w takie uzależnienie. Bardziej myślę, że to dotyka GRACZY, którzy wciągają się w gry komputerowe i przez to tracą inne sprawy. Oczywiście, również jakieś PORTALE SPOŁECZNOŚCIOWE, strony internetowe również potrafią wciągać. Ja, gdybym nawet został teraz pozbawiony całkowicie Internetu i komputera, to nie płakałbym z tego powodu, a nawet bym to normalnie zaakceptował. Ja normalnie korzystam z Internetu i mam do tego dystans. No ale osoby, mające z tym problemy, muszą już sobie pomóc. Jeżeli chcą.
  9. Bonus

    Wita Was już nie "nowy" Forumowicz

    No to fajnie! Myślałem, że forum przestanie istnieć, ale nadal działa. Jednak trzeba się za każdym razem logować do forum, jak się otwiera stronę. To jakiś problem?
  10. No cóż, koleżanka ma naprawdę problem, ale musi sobie z tym jakoś radzić. Powiem tak, bez seksu można żyć, tylko trzeba chcieć to zaakceptować, szczerze. Mi bardzo brakuje seksu i nie mam do seksu żadnego wstrętu, ale realnie i fizycznie nie mam seksu, bo jestem sam, nie ma przy mnie kobiety żadnej, a z powietrzem nie da się uprawiać seksu. Ale akceptuje to i żyje normalnie. W takiej sytuacji jest wielu ludzi obecnie, którzy nie mają w ogóle seksu i jedni to akceptują, inni tego nie akceptują. Zależy od samych ludzi.
  11. Dość długo mnie nie było na forum, ale nie chciałbym na stałe zrezygnować z tego forum. Jeżeli mam jeszcze tutaj swój profil, to dobrze i fajnie. Czy nadal występują na forum jakieś problemy z logowaniem? Czy trzeba się za każdym razem na forum zalogować, jak się wchodzi na forum? Bo jak ostatnim razem byłem na forum, to takie problemy były. Czy ktoś mnie tu jeszcze pamięta?? WITAM serdecznie! Może przy okazji dołączę w temacie moje foto.
  12. Ja już kiedyś tutaj wypowiedziałem się w tym temacie, co do celów i planów. Marzenia oczywiście u mnie zawsze są i będą, choć nie wiem, czy kiedyś się spełnią. Jeżeli chodzi o cele i plany, na razie takich nie mam. Gdybym nawet miał, to nie wiem, czy udałoby mi się zrealizować te cele i plany. Bo można sobie postawić jakiś cel, zaplanować coś i z tego nic nie wychodzi, nie udaje się. Teoretycznie ktoś chce dobrze, ale w praktyce nic nie wychodzi. Pamiętam, jak byłem na wyjeździe z grupą integracyjną ludzi, na 9 dni w hotelu i mieliśmy tam takie zajęcia z psychologii, z treningów kompetencji z Panią psycholog i ona mówiła np. o celach, jakie sobie stawiamy, że można sobie postawić jakiś cel, a jeżeli jest trudny, to trzeba zrobić tak, aby go urealnić. I po części się z tym zgadzam, ale nie do końca. Bo są takie cele, które można sobie postawić, ale muszą być rzeczywiście realne do zrealizowania. Bo jeżeli ktoś sobie postawi "fikcyjny cel", który nie istnieje, to nie zrealizuje takiego celu. Muszą być cele realne i możliwe do zrealizowania. To musi być i teoria i praktyka w realizowaniu jakiegoś celu. Cele są różne, czasami są małe, a czasami duże. Nigdy jakoś w moim życiu nie było dużych celów, jeżeli już, to jakieś, drobne cele, łatwe do zrealizowania i niezbyt satysfakcjonujące. Na razie żyję marzeniami i swoimi zainteresowaniami.
  13. No cóż, ja mogę powiedzieć, że w miłości różnie bywa, choć nigdy nie byłem zakochany i nie znam tego uczucia. Wiem, co to miłość, jakie to jest uczucie, ale nigdy tego nie doświadczyłem, bo nie było nigdy takiej kobiety, która dałaby mi to uczucie. Myślę, że mąż koleżanki miał prawo tak stwierdzić, bo miłość to nie jest przymus, tylko dobra wola obydwu stron. Nikt nie może "kochać na siłę", ale zgadzam się, że nie powinno się drugiej osobie obiecywać miłości, mówić i wypowiadać takie słowa, jeżeli w rzeczywistości nigdy się nie kochało i nie okazywało tego uczucia. Trzeba być tego świadomym, a niektórzy nie są. Ja jestem bardzo dobrym przykładem, że da się i można żyć, funkcjonować bez miłości, ale też trzeba chcieć to akceptować i ja to robię. I tak nie mam za bardzo innego wyjścia, bo ja nikogo nie mam. Absolutnie nikogo. Nie wiem, co mógłbym koleżance poradzić w tej sprawie?
  14. Bonus

    niepowodzenia w pracy

    No cóż, znam to trochę, ponieważ ja też miałem różne niepowodzenia w miejscach pracy i właściwie nigdzie długo miejsca nie zagrzałem. Nie pracowałem długo, a ostatnio, będąc w firmie leśnej u kolegi, długo u niego nie popracowałem, bo tylko jakieś dwa miesiące, ponieważ po pierwsze, on nie wypłaca ludziom pieniędzy w terminie i słyszałem opinię ludzi, których zatrudniał, że jest im winien po kilkanaście tysięcy złotych, łącznie, kilku ludziom i tego nie zapłacił. Po drugie, nie odpowiadały mi godziny pracy w tej firmie, ponieważ ten znajomy, bierze naraz kilka zleceń w lasach, w różnych miejscach i potem się z tym nie wyrabia, więc trzyma swoich pracowników od samego rana do wieczora, teraz latem ( ponieważ w okresie zimowym, robi się ciemno już po południu ), a jakieś normy godzin pracy powinny wszędzie obowiązywać, w firmach. Znam to dobrze, bo ja też dobrze nie trafiałem, jeżeli chodzi o miejsca pracy i jakoś musiałem sobie z tym radzić, będąc z tym całkiem sam.
  15. Nie było mnie długo na forum, ale już wróciłem, chociaż myślałem, że już się pożegnam z tym forum. Widzę, że forum trochę zmienione, nowa grafika i to miłe, przyjemne. WITAM Wszystkich!
×