Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Lilith

Administrator
  • Zawartość

    58007
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Lilith

  1. To co, jakieś szczególne plany na dzisiaj?
  2. To już jest postęp. Jak zaczniesz płakać, to ból i smutek trochę z Ciebie zejdą. Przyjdzie ulga i zmęczenie. Ale takie zmęczenie jakbyś wrzuciła łopatą dwie tony węgla do komórki. Jednak to dobry objaw. Dokładnie. Płacz dużo daje. Ale płacz w terapii - nie samej w rękaw. Wtedy jest tylko gorzej. Obecność drugiej osoby ( nawet partnera, który przytuli ) bardzo koi przy płaczu. Kiedyś się tego wstydziłam, ale udało się to w jakiś sposób przełamać. Nie mam terapii, ale mam wspaniałego partnera, który wyciąga mnie za uszy. Czuję się bezpiecznie, kiedy płaczę a On przytula. Czasami tego potrzeba. Dlatego tak ważna jest dla mnie wizyta w gabinecie. Czuję obecność drugiej osoby i czuję się bezpiecznie w gabinecie.
  3. Pamiętam epizod w szpitalu po podcięciu sobie żył i komentarz pielęgniarki:" no znowu? Mogłaby to zrobić porządnie, a nie zawraca głowę".
  4. Wiem Słońce. To jest naturalny proces. Trzeba wyrwać kawał siebie na terapii, a to boli i się przed tym bronisz. Pojawiają się sprzeczności. Z jednej strony chcesz, a z drugiej się boisz bólu.
  5. To trochę inaczej niż u mnie. Z początku nie płakałam, ale raz wystarczył, żebym zaczęła wyć jak bóbr. To miało też swoją wartość, bo czułam, że ten płacz mnie oczyszcza, że jestem z osobą, która nie zrobi mi krzywdy, która chce pomóc, ukoić ból słowami, gestami.
  6. I to jest ten toksyczny wstyd, o którym pisałam w innym watku. Nie masz się czego wstydzić.
  7. Nie brakuje Ci osobistego kontaktu?
  8. Lilith

    Czy boisz się wstydu?

    Ta sytuacja odnosi sie do całego Twojego życia. Tak naprawdę na niej opiera się Twój świat. Wiem, że boisz się, że się rozsypiesz, ale może właśnie tak trzeba? Wstyd, który Cię trawi, ciągnie w dół razem z poczuciem winy...
  9. Strasznie Tobą szarpie w kwestii tej terapii. Z jednej strony się boisz, nie chcesz jej, ale z drugiej, kiedy jest przerwa, to Ci jej brakuje.
  10. Już x razy próbowałam Cię nakierować w różnych wątkach, ale wszystko negujesz. Samo nic się nie zrobi. @exodus! ma rację - to nie jest wątek do takich tematów.
  11. @Ḍryāgan @exodus! powitać Jak nastroje? Haha domyślam się
  12. Lilith

    Czy boisz się wstydu?

    Po prostu ostrzegam Cię przed skutkami toksycznego wstydu. Znam je z autopsji. A przemyśl to czy nie warto wyjść z siebie i spojrzeć z innej perspektywy, żeby zobaczyć nie kata a ofiarę.
  13. Czego? Nie przepraszaj - wyciągaj wnioski z rozmowy. Zwarta i gotowa do akcji! A tak na poważnie, to nic mi się nie chce
  14. Lilith

    Czy boisz się wstydu?

    Wiesz...nie dopuszczasz do siebie tej myśli, ale to naturalny proces i prędzej czy później Twój świat i to co złego w fundamentach - runie. Najgorzej, jeśli sprowadzi Cię to na dno. Dlatego przemyśl to jeszcze.
  15. Nie jestem lekarzem. Nie mogę tego stwierdzić. W dodatku przez Internet. @mpConroe widzę, że początek dnia beznadziejny.
  16. Normalnie. Do jednej ze starszych pacjentek jak wyła w nocy z bólu krzyczały, żeby się zamknęła. Dlatego ten pobyt w szpitalu wspominam tak źle. Wycie całymi nocami pacjentów...
  17. Aktywność fizyczna pomaga, ale na bardzo krótko. Leki działają długofalowo i umożliwiają pracę na terapii. Wyobraź sobie pójście na terapie w obecnym stanie. Przecież będziesz pracować nad objawami, a nie nad faktycznym problemem. Przynajmniej tak mi powiedział jeden z lekarzy i akurat tutaj się nie mylił. Nie chcę dla Ciebie źle Słońce. Mówię z własnego doświadczenia. Może Ci się to do czegoś przyda. Dlatego w tej chwili kiepskim pomysłem jest jazda tam...
  18. Bo to jest coś, co trzeba przepracować. To jest toksyczny wstyd, który Cię niszczy. Myślę, że byś potrafiła. Jesteś silną osobą. Już trochę Cię poznałam. Miałam podobne odczucia jak zaczynałam swoją terapię
  19. Ten smutek mi przeszkadza. Nie jestem pewna skąd się bierze, co dokładnie jest jego przyczyną. Dlatego myślę o terapii. Na razie jestem tylko na lekach, ale brakuje mi relacji terapeutycznej. Takiej typowej za zamkniętymi drzwiami i z kobietą. Psychiatrę mam mężczyznę - jest świetny, ale nawet, gdybym chciała, to On tylko przepisuje leki i nic więcej. A ja potrzebuję czegoś innego. No i kilka rzeczy w życiu, które się pokomplikowały i zostały odroczone w czasie. No nic. Życie...
  20. W miarę ok. Trochę podekscytowana dzisiejszym młynem, który nastąpi po południu Oj, będzie co robić.
  21. O ile ludzie są właściwi i pomogą, a nie wdeptają w ziemię...
  22. Wiem jak to męczy i wiem też, w jaki sposób sama pozbyłam się tej szarpaniny i problemu ze snem. Chyba już gdzieś o tym pisałyśmy, ale leki to stabilizują. Jak są dobrze dobrane, to powyższe objawy znikają, a funkcjonowanie się polepsza. Przynajmniej tak jest na chwilę obecną u mnie. Przynajmniej to przemyśl. Musiałabyś się skonfrontować z tym, co boli. Człowiek ucieka przed bólem, więc nic dziwnego, że nie chcesz tam jechać. Patrząc na Twój obecny stan osobiście - odradzam. Mogłoby Cię to dość mocno pociągnąć w dół. Konfrontacja jak najbardziej, ale nie na chwilę obecną.
  23. @Illito, co opisujesz jest naturalne przed terapią i nie masz powodów do wstydu. Nawet jak nie masz celu, nie wiesz, czego od terapii oczekujesz, to i tak warto iść. Myślisz, krążysz na temat terapii, więc coś w Tobie drgnęło. Czujesz, że powinnaś pójść, a to już połowa sukcesu. Nie przejmuj się, co powiesz tam, w gabinecie. Wyjdzie w praniu. A co do terapii online - to osobiście jestem przeciwna chyba, że faktycznie terapia w gabinecie nie jest możliwa. Obecność drugiej osoby, zamkniętych drzwi wyrabia poczucie bezpieczeństwa w relacji. Online tego nie znajdziesz.
×