Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Lilith

Administrator
  • Zawartość

    54480
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Lilith

  1. Nie. Mam wtedy najwięcej pracy
  2. W poniedziałki każdy zazwyczaj sobie o czymś przypomina A odnośnie kawy, to chyba zaraz sobie zrobię
  3. A mnie to obojętne. Chociaż nie - za weekendami nie przepadam. Ale to wynika ze specyfiki branży. Jak człowiek pracuje od poniedziałku do piątku, to czeka na weekend. Pamiętam, że u mnie kiedyś było podobnie jak pracowałam w takim trybie. Obecnie, to właśnie perspektywa weekendu mnie trochę odstrasza, ale to też zależy od tygodnia. I oczywiście grafiku, bo zdarza się, że weekendy miewam wolne
  4. Przyznam, że nawet nie zwróciłam uwagi czy podczas burzy są problemy z internetem. Zazwyczaj tak się składa, że jak jest burza, to albo jestem w pracy, albo śpię, więc nie mam za bardzo okazji sprawdzić.
  5. Lilith

    Nasze ciało

    U mnie ciało kiedyś było wrogiem. Czułam się jak w klatce. Walczyłam z własnym ciałem i chciałam je zniszczyć. Na szczęście mi się to nie udało. Z czasem moje podejście do ciała uległo zmianie. Staram się o nie dbać. Zdarza mi się jeszcze, że pomijam ciało i robię coś sprzecznego z jego interesem, ale już coraz rzadziej.
  6. Lilith

    Ostatnia litera

    adenozynotrójfosforan
  7. Lilith

    Bez literek "a"

    tronowe
  8. U mnie podobno była w nocy. Nie wiem, bo się nie obudziłam. Opowiadali mi w pracy, że strasznie grzmiało.
  9. Lilith

    Bez literek "a"

    oreo
  10. Lilith

    Ostatnia litera

    agapant
  11. Też lubię. Niektórzy naprawdę fajnie wypełniają sobie wnętrze ;) Dokładnie. Można sporo się dowiedzieć o człowieku na podstawie tego, w jaki sposób urządziła mieszkanie. Trzeba było trochę popracować, bo nie samym Forum człowiek żyje ;) U mnie parno i chyba zbiera się na deszcz. Przez to czuję się senna. A jak Wam mija popołudnie?
  12. Całkiem możliwe. Ogólnie - czuję się dzisiaj zmęczona. Nie lubię aż tak rano wstawać, bo jestem wtedy nie do życia.
  13. Na razie bardziej chodzi o zmniejszenie dolegliwości i o to, żeby choć odrobinę podnieść Cię ze stanu, w jakim obecnie jesteś. Nie jest to równoznaczne z radością z życia, ale to już zawsze jakiś krok do przodu...
  14. Kuchnię skończyłam tynkować Zostało mi jeszcze kilka rzeczy do zrobienia. Jak u Ciebie?
  15. Do siebie: w porządku. Do innych: dzisiaj pogranicze neutralności i negatywizmu. Do świata: mógłbyś przyspieszyć czas.
  16. Jeszcze nie. Kuchnia ze mną walczy Ale się nie poddam
  17. Pamiętaj, że Forum ma Ekipę, która reaguje na zgłoszenia. Na FB tego nie uświadczysz. I tak. I nie. Od 2011 roku naczytałam się tutaj sporo awantur, wyzwisk. Niemniej jednak - zawsze się tym zajmowaliśmy - niektóre rzeczy dusiliśmy w zarodku.
  18. Ja jeszcze przed śniadaniem. Mam nadzieję, że uda Ci się zrealizować plan wyjścia ze znajomą na kawę. A u mnie - jest ok Jeszcze się budzę. Jestem trochę zmęczona, ale to przejdzie. Cieszę się z wyjazdu.
  19. Lilith

    nie wiem co mam robic

    @lasciveteprzykro było czytać Twój post. Bardzo Ci współczuję sytuacji, w której jesteś. Nie będę komentować zachowania Twojej matki, bo jest to w ogóle poniżej jakiejkolwiek krytyki. Wiem, że chodząc do szkoły, ucząc się - o pracę i dach nad głową jest trudno. Obawiam się, że przed Tobą jeszcze rok męczarni, ponieważ szkołę musisz skończyć i zdać maturę. Po tym będziesz mogła przenieść się do innego miasta, wynająć choćby pokój w mieszkaniu studenckim, postarać się o stypendia socjalne, znaleźć w międzyczasie jakąś pracę. Jedynym wyjściem, którym na chwilę obecną widzę - jest wyprowadzka, odcięcie się od tego. Tyle, że będziesz musiała do tego czasu jakoś przetrzymać. I potrzebujesz pomocy - psychiatry, psychologa, żeby nie być z tym zupełnie sama. Domyślam się, że ze szkolnym pedagogiem nie da rady porozmawiać?
  20. Lilith

    Bez literek "a"

    noworodek
  21. Lilith

    Ostatnia litera

    mozaika
  22. I w tym jest problem. Wiem, że ciężko Ci coś zmienić, bo od razu szarpią Cię emocje, ale im dłużej będziesz w tym tkwić - tym gorzej. Zresztą - sama najlepiej o tym wiesz. Wiem, że łatwo się mówi, a trudniej jest działać, ponieważ działanie w jakiś sposób boli. Tylko, że jeśli zostawisz wszystko tak, jak jest - to będziesz się nadal męczyć... Wiem, że takie coś boli. Przerabiałam podobna sytuację. Dawno temu. Czułam się wówczas jak najgorsza osoba na świecie, z pełnym pakietem poczucia winy i wstydu. Pomogła terapia i brak kontaktu z tą osobą. W chwili obecnej nie mam już żalu, że się wycofała, kiedy najbardziej jej potrzebowałam. Było jak było. Czas przeszły. Wracając do Ciebie - uważam, że dobrze by było przepracować to właśnie z psychologiem. Zwłaszcza, że to wszystko działa na Ciebie tak bardzo destrukcyjnie. Być może obejrzenie tego wszystkiego z boku pomoże Ci się trochę zdystansować. Mam wrażenie, że bez tego nie ruszysz dalej i będziesz się coraz bardziej zapętlać w bezpodstawnym poczuciu winy i autoagresji. Jestem dość sceptycznie nastawiona do takich metod. Osobiście nie wierzę w hipnozę. No chyba, że ktoś jest podatny na sugestię, to wówczas faktycznie zmienia to postać rzeczy.
×