Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Psychoterapia - wszystko co dotyczy psychoterapii. Nurty, doświadczenia związane z terapią.

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez shira123 16 kwi 2018, 10:58
SzaroBura napisał(a):Shira123, jakie rady Ci daje? Mówi co powinnaś np robić w danej sytuacji czy o co chodzi?

Gosia17, ja jestem w terapii 5 lat...
A czemu Ty przeszłaś ich tak wiele? tzn te szpitalne rozumiem, ale te z doskoku? Nie mogłaś trafić na odpowiedniego T, czy czemu przerywałaś terapię?
I jak Ci się widzi Twoja nowa terapia po tych 5 spotkaniach?



tak,czasem mowi co powinnam zrobic jego zdaniem.

ale tez zadaje pytania, naprowadza.

no stesknilam sie juz za nim troche.
i zauwazylam ze zaszlo przeniesienie-traktuje go jak ojca-tzn. b.lubie ale niezbyt szanuje.
tzn.on nie jest ''ciapa''ale mimo to..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
903
Dołączył(a)
28 maja 2016, 19:36
Lokalizacja
Słupsk kochane moje miasto))

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez Agnieszka_Kk 16 kwi 2018, 11:18
shira123 napisał(a):
SzaroBura napisał(a):Shira123, jakie rady Ci daje? Mówi co powinnaś np robić w danej sytuacji czy o co chodzi?

Gosia17, ja jestem w terapii 5 lat...
A czemu Ty przeszłaś ich tak wiele? tzn te szpitalne rozumiem, ale te z doskoku? Nie mogłaś trafić na odpowiedniego T, czy czemu przerywałaś terapię?
I jak Ci się widzi Twoja nowa terapia po tych 5 spotkaniach?



tak,czasem mowi co powinnam zrobic jego zdaniem.

ale tez zadaje pytania, naprowadza.

no stesknilam sie juz za nim troche.
i zauwazylam ze zaszlo przeniesienie-traktuje go jak ojca-tzn. b.lubie ale niezbyt szanuje.
tzn.on nie jest ''ciapa''ale mimo to..


U mnie nie rad ze strony terapeutki, raczej jakieś naprowadzanie, bardzo delikatne sugestie.

Ja chyba na swoją terapeutkę też mam przeniesienie, ale widzę to dopiero od ostatnich świąt Wielkanocnych, bo od tamtego czasu czuję swoje emocje. Ale ja mam terapię p-b, więc jest mało takiej analizy przeniesienia. Terapeutka wie, że ja lubię terapię analityczną i czasem analizowała :)
Jest we mnie takie małe dziecko, które potrzebuje jak tlenu czułości, troski i zainteresowania...

Przystanek Wiara ZAPRASZAM --> https://www.facebook.com/Przystanek-Wiara-1217575315004362
Avatar użytkownika
Offline
Posty
451
Dołączył(a)
04 mar 2015, 00:56

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez SzaroBura 16 kwi 2018, 12:03
Gosia17, w takim razie fajnie, że masz taką możliwość powracania do tej swojej T. Po takim czasie dobrze Cię już pewnie zna. Łatwiej tak niż zaczynać ciągle od nowa u różnych terapeutów. A czujesz, że pomaga Ci ta terapia, czy póki co jest w niej za mało regularności i ciężko jeszcze powiedzieć?
gosia17 napisał(a):SzaroBura a Ty cały czas u jednego terapeuty i regularnie co tydzień? Na NFZ czy prywatnie? Jak oceniasz swoją terapię?

Tak, obecnie całe te 5 lat u jednego T; 2 razy w tygodniu. Kiedyś miałam innego, ale krótko i to daaawne czasy.
Jak oceniam swoją terapię? Hm...jest ok, ale mogłoby iść szybciej... Niestety nie idzie szybciej, bo ja jestem strasznie uparta, a do tego mocno osadzona w swoich starych schematach. Te schematy oczywiście chcę zmienić, ale jak przychodzi co do czego to uciekam od zmiany. I to jest takie trochę męczące, bo robię mnóstwo uników, stawiam opór, bojkotuję terapię. A potem znowu jest wszystko ładnie, pięknie...współpracuję na terapii, jestem wzorowym pacjentem. I tak w kółko. Dlatego najbardziej ogranicza mnie w terapii potrzeba uciekania w milczenie, niszczenie relacji tym. Gdyby nie to moje milczenie, to pewnie już dawno mogłabym zakończyć terapię.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
211
Dołączył(a)
10 cze 2015, 11:45

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez wesołysmutasek 16 kwi 2018, 15:52
A ja mam ostatnio wrażenie, ze u mnie na terapii T nic nie robi :( tylko mnie słucha, ewentualnie zadaje jakieś pytania (dotyczące nic nie wnoszących błahostek np obowiązki domowe itp), lub tylko rozmawia ze mną (ale nie analizując a jedynie przytakując itp). To wyglada dla mnie trochę tak jakbym płaciła jej za spotkanie na którym ja coś opowiadam a ona jest bierna i sie nie angażuje.

Nie ma empatycznej komunikacji, mam wrażenie ze T przyjmuje wszystko co mowie bez zastanawiania sie nad tym czy dobrze mnie zrozumiała..:(
No chyba, ze wszystko mówię w tak przejrzysty sposób, ze nie trzeba nic wyjaśniać :D ! Ale nie sądzę :(
Po prostu czuje sie trochę olana, nie wiem co jest nie tak

A czy u was terapeuci parafrazuja was, komunikują sie empatycznie, zauważają wasze stany emocjonalne itp?

I czy wiecie moze czy sa takie przypadki pacjentów gdzie terapeuta nie mówi np jakie mogą inni ludzie mieć o nich wrażenie, odbierać ich itp? Czy zawsze oni to mówią?
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
30 wrz 2017, 10:46

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez Kalebx3 Gorliwy 16 kwi 2018, 16:02
A ja mam ostatnio wrażenie, ze u mnie na terapii T nic nie robi tylko mnie słucha

słucha i Cię kasuje .
To są w większosci zmęczeni ludzie , słuchaj takiego pierd0lenia dzień w dzień po kilka razy , zemdlić może
Miałem kolesia który po 6 godzin dziennie z dziećmi autystyczno- daunowatymi pracował , to mówił mi ,że wracał tak zrypany do domu ,że w kopalni by się tak nie narobił ( psychiczne zmęczenie ). Rzucił w końcu to w piiiizzzzdu i poszedł do normalnej pracy .
Jedna pobożna myśl o Bogu w Jezusie Chrystusie jest więcej warta niż skończone rosnące Kosmiczne Wielowszechświaty

Św. Kalebx3
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10426
Dołączył(a)
26 cze 2011, 00:09
Lokalizacja
https://www.youtube.com/watch?v=0BtZJ7LxaTE

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez neon 16 kwi 2018, 16:28
Moja terapeutka tez wyglada na dobrze zajechana ta robota, ale trzeba przyznac ze zna sie na robocie i jeździ SUV-em wiec raczej tego nie rzuc. Zreszta niejeden jest zajechany robota, ale nie zrezygnuje bo trzeba gdzies kase robic, jak jest sie jeszcze wtym dobry.. zostaje zacisnac zęby...
bóg nam dokopie
Offline
Posty
8189
Dołączył(a)
18 lis 2013, 12:05

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez gosia17 16 kwi 2018, 22:09
SzaroBura napisał(a):Gosia17, w takim razie fajnie, że masz taką możliwość powracania do tej swojej T. Po takim czasie dobrze Cię już pewnie zna. Łatwiej tak niż zaczynać ciągle od nowa u różnych terapeutów. A czujesz, że pomaga Ci ta terapia, czy póki co jest w niej za mało regularności i ciężko jeszcze powiedzieć?
gosia17 napisał(a):SzaroBura a Ty cały czas u jednego terapeuty i regularnie co tydzień? Na NFZ czy prywatnie? Jak oceniasz swoją terapię?

Tak, obecnie całe te 5 lat u jednego T; 2 razy w tygodniu. Kiedyś miałam innego, ale krótko i to daaawne czasy.
Jak oceniam swoją terapię? Hm...jest ok, ale mogłoby iść szybciej... Niestety nie idzie szybciej, bo ja jestem strasznie uparta, a do tego mocno osadzona w swoich starych schematach. Te schematy oczywiście chcę zmienić, ale jak przychodzi co do czego to uciekam od zmiany. I to jest takie trochę męczące, bo robię mnóstwo uników, stawiam opór, bojkotuję terapię. A potem znowu jest wszystko ładnie, pięknie...współpracuję na terapii, jestem wzorowym pacjentem. I tak w kółko. Dlatego najbardziej ogranicza mnie w terapii potrzeba uciekania w milczenie, niszczenie relacji tym. Gdyby nie to moje milczenie, to pewnie już dawno mogłabym zakończyć terapię.

To prawda, ze mogę do tej terapeutki wracać i to było fajnie. Ale zmęczyłam się tym chaosem, nieregularnością, czasem poruszałam jakąś ważną kwestię i okazywało się po latach, że moja T czegoś ważnego o mnie nie wie. Rozmawiałyśmy głównie o tym, co się dzieje teraz w moim życiu a wydaje mi się, że potrzebuję jeszcze wracać do przeszłości, bo ona to wszystko determinuje. Czułam, że się męczę. Dlatego postanowiłam zmienić terapeutę. Miałam wiele obaw, szczególnie, gdy okazało się, że mam pracować z T przed 30 rokiem życia. Ale póki co, po tych 6 już chyba terapiach jestem dobrej myśli. Dużo już z nich wyciągnęłam, też widzę, że dużo kwestii do przepracowania, ale chcę pracować i znów czekam na spotkania.
Offline
Posty
395
Dołączył(a)
16 gru 2017, 22:53

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez SzaroBura 17 kwi 2018, 10:03
Wesołysmutasek, ale rozumiem, że wcześniej czułaś, że T się bardziej angażuje i więcej analizuje? Bo jeśli tak, to powiedz jej o swoich odczuciach i zapytaj dlaczego tak jest, dlaczego coś się zmieniło.
Co do Twoich pytań, to mój T często parafrazuje to co powiedziałam. Jak czegoś nie rozumie to dopytuje. Moje stany emocjonalne zawsze zauważa, ale nie zawsze komentuje (czasem np wróci do tego na kolejnym spotkaniu i wtedy wiem, że zauważył co przeżywałam). Czasem mnie to wkurza, że wszystko widzi, bo potrafi zauważyć, że się czegoś przestraszyłam i pyta czego...a ja jestem zdziwiona po czym on to widzi, bo starałam się całą sobą nic nie pokazać :P No i też od razu widzi jak jestem smutna. Jeszcze dobrze mi się nawet łezka w oku nie zakręci, a on już pyta czy zrobiło mi się smutno.
Gosia17, w takim razie mam nadzieję, że dalej będzie Ci dobrze w obecnej terapii :) W jakim jest nurcie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
211
Dołączył(a)
10 cze 2015, 11:45

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez Agnieszka_Kk 17 kwi 2018, 12:57
SzaroBura napisał(a):Wesołysmutasek, ale rozumiem, że wcześniej czułaś, że T się bardziej angażuje i więcej analizuje? Bo jeśli tak, to powiedz jej o swoich odczuciach i zapytaj dlaczego tak jest, dlaczego coś się zmieniło.
Co do Twoich pytań, to mój T często parafrazuje to co powiedziałam. Jak czegoś nie rozumie to dopytuje. Moje stany emocjonalne zawsze zauważa, ale nie zawsze komentuje (czasem np wróci do tego na kolejnym spotkaniu i wtedy wiem, że zauważył co przeżywałam). Czasem mnie to wkurza, że wszystko widzi, bo potrafi zauważyć, że się czegoś przestraszyłam i pyta czego...a ja jestem zdziwiona po czym on to widzi, bo starałam się całą sobą nic nie pokazać :P No i też od razu widzi jak jestem smutna. Jeszcze dobrze mi się nawet łezka w oku nie zakręci, a on już pyta czy zrobiło mi się smutno.
Gosia17, w takim razie mam nadzieję, że dalej będzie Ci dobrze w obecnej terapii :) W jakim jest nurcie?

Widzi po mimice twarzy pewnie ;-)
Jest we mnie takie małe dziecko, które potrzebuje jak tlenu czułości, troski i zainteresowania...

Przystanek Wiara ZAPRASZAM --> https://www.facebook.com/Przystanek-Wiara-1217575315004362
Avatar użytkownika
Offline
Posty
451
Dołączył(a)
04 mar 2015, 00:56

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez SzaroBura 17 kwi 2018, 13:08
Agnieszka_Kk napisał(a):Widzi po mimice twarzy pewnie ;-)

Tzn no na pewno widzi to po mimice twarzy. Ale śmiać mi się chce, bo czasem nie chcę żeby coś widział i całą sobą staram się zachować poker face, ale jak widać nieudolnie :P :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
211
Dołączył(a)
10 cze 2015, 11:45

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez natt_me 17 kwi 2018, 15:51
Wesołysmutasek,
miałam taki okres, że też się tak czułam - pisałam o tym nawet na forum. Mało tego, że t. niewiele mówiła, a ciągle coś pisała (może listę zakupów?), to jak już coś powiedziała, to to było, delikatnie mówiąc, mało odkrywcze. I zazwyczaj już to wiedziałam, co tylko wzmagało frustrację. Bo ja chcę ciągle do przodu i wyżej i więcej. Nie zadowalają mnie jakieś puste frazesy i interpretacje, które już sama sobie zrobiłam. Odpowiadałam jej na to milczeniem, albo mówiłam "wiem o tym". I tak wiele razy. W końcu zaczęłyśmy rozmawiać o tym, że nie lubię, jak ktoś mi mówi oczywiste rzeczy i że nie lubię stać w miejscu, a tak się czuję. Co ciekawe, widziałam, że ona się naprawdę stara, więc nie czułam się jakoś specjalnie olewana, ale bardziej czułam, że ona nie wyrabia... Że jest gdzieś daleko z tyłu. Nie wiem, na ile tak było/jest faktycznie. Ale prawda jest taka, że 2/3 najcenniejszych analiz zrobiłam sobie sama na tym fotelu. Ale, żeby nie było, parę razy rozwaliła system jakąś mega mądrą interpretacją, o której nawet nie pomyślałam. Zawsze to bardzo doceniam, bo to są właśnie te najważniejsze rzeczy, których sami nie widzimy (nie działa wyparcie).

Myślę, że czasem po prostu są takie okresy przestoju, czasem "wina" leży po naszej stronie, bo koncentrujemy się na tematach zastępczych, a czasem t. faktycznie zawodzi, bo jest tylko człowiekiem. W każdym z tych przypadków warto porozmawiać o swoich spostrzeżeniach. Na Twoim miejscu albo bym jej o tym powiedziała, albo poruszyłabym jakiś mega mocny temat, żeby ją obudzić :D

Co do parafrazowania - tak, powtarza po mnie, używa moich metafor, albo wykorzystuje moje zainteresowania do opisania mi obrazowo jakichś mechanizmów albo zjawisk. A co do rozpoznawania emocji, to ja ich jakoś specjalnie nie ukrywam (poza złością - ta zwykle przybiera formę przemieszczenia).
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
08 wrz 2017, 21:38

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Aga95 18 kwi 2018, 15:59
Prawdopodobnie znowu będę musiała odwołać wizytę w przyszłym tygodniu. A dopiero co miałam 3 tygodnie przerwy. Jeju ale jestem zła :why:
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
25 cze 2016, 18:18

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez gosia17 18 kwi 2018, 20:27
Uświadomiłam sobie, że wszystkie moje problemy w relacjach z innymi i w relacji ze sobą samą biorą się z dzieciństwa. Że czuję ogromną złość a wręcz nienawiść oraz ogromny smutek a wręcz rozpacz względem moich rodziców. I mam żal do wszystkich terapuetów, że przez te lata pracy ze mną nie potrafili tego dostrzec i pomóc mi tych emocji wyrazić. Praca zazwyczaj skupiała się na tym co obecnie działo się w moim życiu, bądź na moich zaburzeniach jedzenia, problemach z ludźmi. Wszystko to było przy tym też dosyć chaotyczne. A mam wrażenie, że jeśli nie wyrażę w końcu tej złości do rodziców to i nadal będę przyjmowała ciosy od innych i nie potrafiła wyrażać złości i własnego zdania, Dalej też nie będę pozwalać sobie na słabość, mimo że mam depresję z bezsennością, myślami samobójczymi i nie potrafię się skupić a w nocy gryzę sobie język od szczękościsku. itp itd
Moja terapeutka jest młoda i mam obawy, które pojawiły się też przed perwszą sesją, bo uważam, że jednak osoba bardziej doświadczona byłaby lepsza. Mam dużo złych doświadczeń i dużą wiedzę. A moja terapeutka ma wiedzę, ale nie ma zbyt długiego doświadczenia w swojej pracy i to mnie trochę martwi. ( No ale to temat na najbliższą sesję)
Chciałabym w końcu pozbyć się tego ogromu bólu, złości i rozpaczy, który mam w związku z dzieciństwem, rodzicami i moimi już 7 latami dorosłości. Chciałabym, żeby to w końcu się udało, bo już tyle lat się bardzo męczę, ale się nie poddałam, mam wrażenie, że wielu na moim miejscu by to zrobiło. Wiem, że to proces, będzie to cholernie trudne, bo to tyle lat we mnie było i mój organizm stosuje przeróżne mechanizmy obronne i przeczuwam też, że może nastąpić pogorszenie. Ale chcę się tego pozbyć, bo tylko wtedy jest szansa na prawdziwą i długotrwałą poprawę.
Offline
Posty
395
Dołączył(a)
16 gru 2017, 22:53

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez shira123 wczoraj, 06:53
gosia17 napisał(a):Uświadomiłam sobie, że wszystkie moje problemy w relacjach z innymi i w relacji ze sobą samą biorą się z dzieciństwa. Że czuję ogromną złość a wręcz nienawiść oraz ogromny smutek a wręcz rozpacz względem moich rodziców. I mam żal do wszystkich terapuetów, że przez te lata pracy ze mną nie potrafili tego dostrzec i pomóc mi tych emocji wyrazić. Praca zazwyczaj skupiała się na tym co obecnie działo się w moim życiu, bądź na moich zaburzeniach jedzenia, problemach z ludźmi. Wszystko to było przy tym też dosyć chaotyczne. A mam wrażenie, że jeśli nie wyrażę w końcu tej złości do rodziców to i nadal będę przyjmowała ciosy od innych i nie potrafiła wyrażać złości i własnego zdania, Dalej też nie będę pozwalać sobie na słabość, mimo że mam depresję z bezsennością, myślami samobójczymi i nie potrafię się skupić a w nocy gryzę sobie język od szczękościsku. itp itd
Moja terapeutka jest młoda i mam obawy, które pojawiły się też przed perwszą sesją, bo uważam, że jednak osoba bardziej doświadczona byłaby lepsza. Mam dużo złych doświadczeń i dużą wiedzę. A moja terapeutka ma wiedzę, ale nie ma zbyt długiego doświadczenia w swojej pracy i to mnie trochę martwi. ( No ale to temat na najbliższą sesję)
Chciałabym w końcu pozbyć się tego ogromu bólu, złości i rozpaczy, który mam w związku z dzieciństwem, rodzicami i moimi już 7 latami dorosłości. Chciałabym, żeby to w końcu się udało, bo już tyle lat się bardzo męczę, ale się nie poddałam, mam wrażenie, że wielu na moim miejscu by to zrobiło. Wiem, że to proces, będzie to cholernie trudne, bo to tyle lat we mnie było i mój organizm stosuje przeróżne mechanizmy obronne i przeczuwam też, że może nastąpić pogorszenie. Ale chcę się tego pozbyć, bo tylko wtedy jest szansa na prawdziwą i długotrwałą poprawę.


gosiu,
czy probowalas porozmawiac z rodzicami szczerze o dziecinstwie,twoim zalu i zlosci?

ja mialam tak jak ty. najpierw napisalam do rodzicow listy z opisem moich zalow,ale byly tez tam dobre rzeczy z dziecinstwa
a potem porozmawialam. z ojcem rozmowa byla b.trudna,zloscil sie, szantazowal ze sie powiesi.
ale generalnie jest duzo lepiej, zwlaszcza jak juz wyrazam zlosc i zal do mamy.

powodzenia!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
903
Dołączył(a)
28 maja 2016, 19:36
Lokalizacja
Słupsk kochane moje miasto))

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do