Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Psychoterapia - wszystko co dotyczy psychoterapii. Nurty, doświadczenia związane z terapią.

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez natt_me 09 sty 2018, 16:55
anemon napisał(a):natt_me, wysłałam Ci pw, jedna "wisi" nieodczytana dłuższy czas :D

Sorry, nie ogarnęłam tej kopertki :D Już patrzę.
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
08 wrz 2017, 21:38

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez shira123 09 sty 2018, 21:35
zaczelam od wczoraj nowa terapie, u T-faceta. jak na razie mam dobre wrazenie, wzbudza zaufanie, az w szoku jestem ze tak od razu z nim otwarcie rozmawialam o trudnych dosc intymnych problemach.przed wejsciem trzeslam sie ze strachu a le u niego sie rozluznilam.widze ze b.chce mi pomoc. bede chodzic co tydzien :P
chciałabym byc spokojna jak woda w jeziorze, tymczasem jestem jak wzburzone fale....
Offline
Posty
673
Dołączył(a)
28 maja 2016, 19:36

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez natt_me 09 sty 2018, 21:42
shira123 napisał(a):zaczelam od wczoraj nowa terapie, u T-faceta. jak na razie mam dobre wrazenie, wzbudza zaufanie, az w szoku jestem ze tak od razu z nim otwarcie rozmawialam o trudnych dosc intymnych problemach.przed wejsciem trzeslam sie ze strachu a le u niego sie rozluznilam.widze ze b.chce mi pomoc. bede chodzic co tydzien :P

Super, powodzenia :) To chyba rzadko się zdarza, żeby terapeuta tak od pierwszej sesji przypadł do gustu, więc jest się z czego cieszyć.
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
08 wrz 2017, 21:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez wesołysmutasek 09 sty 2018, 22:39
natt_me napisał(a):
wesołysmutasek napisał(a):Ale i tak czuje, ze chyba mam po prostu problem z tym, ze sie boje uczuć T, ze będzie sfrustrowana mną i straci cierpliwość :(


Miałam tak samo i naprawdę najlepsze, co mogę Ci doradzić, to powiedzieć o tym t. i o tym porozmawiać. Pewnie już kiedyś miałaś w życiu osobę, którą bałaś się zdenerwować i rozczarować (mama? tata?). Pogadałyśmy o tym, omówiłyśmy przeniesienie i nawet nie musiała mi mówić nic pocieszającego, że jej nie rozczaruję itp. Jakoś to było wyczuwalne. W sumie to ona bardzo rzadko mówi coś pocieszającego (chyba tylko jak płaczę). Zwykle jak poczuje "krew" to raczej jeszcze mocniej wbija szpilę i drąży :silence: Ale koniec końców naprawdę pomogło, bo na tę chwilę już się tak bardzo tego nie boję. Powodzenia :)



Tak, miałam takie osoby, i nawet dalej mam. Uświadomiłaś mi, ze moze to faktycznie jest przeniesienie :) dzięki :)))
Wiem, ze powinnam jej o tym powiedzieć. Bardzo bym chciała. Ale strasznie sie boje, chyba nie umiem, a przynajmniej nie teraz. Mam wrażenie ze nigdy nie będę w stanie o tym porozmawiać. Otwarcie opowiadam jej o rożnych rzeczach, ale w takich tematach jestem bardzo zamknięta :(

Bardzo mnie ciekawi co czuje terapeuta. To nie powinno być dla nas, pacjentów takie ważne, ale zawsze jest ta ciekawość tego jak Cię odbiera itp. Przecież oni tez maja swoje uczucia względem nas. Mogą do nas czuć sympatie, możemy ich "rozczulac" lub wzruszać, a możemy być dla nich zupełnie obojętni lub mogą do nas nie czuć jakiejś większej "chemii"...

Ciekawe tez, czy reakcje terapeutów są prawdziwe. Jeśli T śmieje sie lub patrzy np, rozczulonym wzrokiem pełnym troski to skąd mam wiedzieć, ze to prawdziwe jego uczucia. :o

:D
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
30 wrz 2017, 10:46

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez wesołysmutasek 09 sty 2018, 22:41
shira123 napisał(a):zaczelam od wczoraj nowa terapie, u T-faceta. jak na razie mam dobre wrazenie, wzbudza zaufanie, az w szoku jestem ze tak od razu z nim otwarcie rozmawialam o trudnych dosc intymnych problemach.przed wejsciem trzeslam sie ze strachu a le u niego sie rozluznilam.widze ze b.chce mi pomoc. bede chodzic co tydzien :P


Super, ze przypadł Ci do gustu, i to na samym początku!! :) to dobry sygnał :-)
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
30 wrz 2017, 10:46

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez szanownapani 10 sty 2018, 17:28
wesołysmutasek napisał(a):
natt_me napisał(a):
wesołysmutasek napisał(a):Bardzo mnie ciekawi co czuje terapeuta. To nie powinno być dla nas, pacjentów takie ważne, ale zawsze jest ta ciekawość tego jak Cię odbiera itp. Przecież oni tez maja swoje uczucia względem nas. Mogą do nas czuć sympatie, możemy ich "rozczulac" lub wzruszać, a możemy być dla nich zupełnie obojętni lub mogą do nas nie czuć jakiejś większej "chemii"...

Ciekawe tez, czy reakcje terapeutów są prawdziwe. Jeśli T śmieje sie lub patrzy np, rozczulonym wzrokiem pełnym troski to skąd mam wiedzieć, ze to prawdziwe jego uczucia. :o

:D


Kontrolowanie wyrazu twarzy to w tym zawodzie czesc warsztatu, co nie wyklucza tego, ze niektore z opowiadanych historii moga wywolywac prawdziwy niepokoj lub wspolczucie i to niezaleznie od tego, czy jest sie jakkolwiek emocjonalnie zaangazowanym w relacje z pacjentem. To tak jaz z roznymi glosnymi historiami o maltretowanych zonach, dzieciach czy zwierzetach. U wiekszosci odbiorcow wywoluja jakies emocje, chociaz nawet nie znaja ludzi, ktorym sie przytrafily.
Offline
Posty
206
Dołączył(a)
20 lut 2016, 00:15

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez natt_me 10 sty 2018, 19:31
wesołysmutasek napisał(a):Bardzo mnie ciekawi co czuje terapeuta. To nie powinno być dla nas, pacjentów takie ważne, ale zawsze jest ta ciekawość tego jak Cię odbiera itp. Przecież oni tez maja swoje uczucia względem nas. Mogą do nas czuć sympatie, możemy ich "rozczulac" lub wzruszać, a możemy być dla nich zupełnie obojętni lub mogą do nas nie czuć jakiejś większej "chemii"...

Ciekawe tez, czy reakcje terapeutów są prawdziwe. Jeśli T śmieje sie lub patrzy np, rozczulonym wzrokiem pełnym troski to skąd mam wiedzieć, ze to prawdziwe jego uczucia. :o

:D


Też się nad tym zastanawiam. U mnie czasem jest naprawdę wesoło i myślę, że to jest szczere, ale czasem wydaje mi się, że jej zachowania są wyreżyserowane. Np. zawsze jak płaczę pochyla się w moją stronę. Zauważyliście coś takiego u swoich terapeutów? Zwróćcie uwagę bo ciekawi mnie, czy wszyscy to robią :)

Mnie zastanawia w tym kontekście to, czy terapeuci się przywiązują. Przecież im też może się z nami fajnie gadać, mogą się wkręcić w naszą historię, zastanawiać jak się potoczyła dalej, mogą czekać na nas z niecierpliwością... W ogóle wydaje mi się, że pacjent i terapeuta dają sobie w relacji równie dużo.
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
08 wrz 2017, 21:38

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez nerwa 10 sty 2018, 21:36
Mi się wydaje, ze na pewno musza sie przywiazywac - jak spotykaja się z kims regularnie przez dluzszy czas, to nie ma chyba innej opcji?
W sumie to nawet sprzedawca w sklepie, pewnie w jakis sposob lubi stałych klentow z ktorymi od czasu do czasu rozmawia. A w przypadku terapii mamy naprawde bliską relacje.

Czasem sobie myslalam, ze to troche tak jak my np. ogladamy serial, toczą sie losy bohaterow i tez w jakis sposob przywiazujemy sie do nich (mimo, ze sa tylko na ekranie). A tacy pacjenci tez przedstawiaja swoja historie, nie wiaodmo co sie wydarzy, i w dodatku ten kontakt jest na zywo, a nie na ekranie. - tu bardziej mam na mysli takie dlugoterminowe terapie, gdzie omawiane są historie, przeszlosc itd.

Kiedys czytalam tez wypowiedzi terapeutów i tez mowili, ze sie przywiazują i jak jest koniec terapi to też czasem im trudno, no ale oni są bardziej wycwiczeni w takich rozstaniach ;)
Offline
Posty
4092
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
podkarpackie

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez shira123 10 sty 2018, 22:30
tez mysle ze sie przywiazuja.moja poprzedna t.kilka razy dzielila sie swoimi uczuciami, ze jej smutno/ze jest zla kiedy sluchamy swoich mechanizmow.czulam jej sympatie,po prostu.
pamietajcie, to sa ludzie nie roboty. ja obawiam ze bede nieco zbyt emocjonalnym terapeuta kiedys tam.

ps.nie cierpie psychologow ''bialych scian'' ale tez psycholog powinien byc twardy, silny byc opoka kiedy pacjent placze a nie plakac razem z nim.
Offline
Posty
673
Dołączył(a)
28 maja 2016, 19:36

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez uprising 14 sty 2018, 11:36
Zaczynam tracić cierpliwość w stosunku do swojej osoby w kontekście psychoterapii. W lutym minie rok, jak uczęszczam na sesje a doszłam do wniosku, że tak właściwie to psychoterapeutka bardzo mało wie o mnie, o sytuacjach mających miejsce w moim życiu itp. Nie jest tak, że nie zaobserwowałam żadnych zmian, bo jednak staję się coraz bardziej spontaniczna podczas sesji, zdaża mi się nawet lekko zirytować, ale mimo wszystko, ciągle przed psychoterapeutką "uciekam". Jeszcze ani razu nie udało mi się tak naprawdę ukazać prawdziwych emocji podczas sesji, ciągle, gdy dochodzi do sytuacji "podbramkowej" to automatycznie popadam w śmiech.
To chyba trochę jest tak, że ten gabinet i obecność jest osoby obok to jedyne chwile w moim życiu, gdy czuję się emocjonalnie bezpieczna. Jest to jedyna osoba, która wiem, że chce mnie słuchać, chce mi pomóc i zależy Jej na mnie (jako pacjencie oczywiście). Boję się, że wraz z biegiem psychoterapii i postepami w niej, utracę te "uczucia/emocje" w stosunku do Niej.
Offline
Posty
73
Dołączył(a)
24 sty 2017, 18:33

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez nerwa 14 sty 2018, 13:36
uprising, ja mam podobnie :( Mimo tak dlugiego czasu nadal nie jestem zbyt otwarta i wyobrazam sobie jak trudno musi byc ze mna pracowac. I zaczynam sie zastanawiac czy ja w ogole jestem w stanie to przeskoczy...
I tez czesto w trudniejszych momentach zaczynam sie smiac czy zartowac. Albo bagatelizowac rozne sprawy, zamiast porzadnie sie w nie zagłebic, poczuc emocje i pracowac nad nimi.
Offline
Posty
4092
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
podkarpackie

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez uprising 14 sty 2018, 16:52
Ja co chwilę zaczynam mówić psychoterapeutce, że może się nie nadaję do psychoterapii, ale Ona mi powtarza, że tak jest najłatwiej powiedzieć. Nie raz mi mówiła, że widzi, że pracuję, widzi postępy w moim zachowaniu podczas sesji. Już raz napisałam Jej wiadomość, że już nie przyjadę na sesję, oczywiście przyjechałam a Ona była zadowolona z mojej wiadomości (reakcji). Też jest tak, że w dalszym ciągu poruszenie wielu tematów jest dla mnie krępujące i nie chodzi tutaj o samą osobę psychoterapeutki. Ja zwyczajnie nigdy o sobie z nikim nie rozmawiałam i przychodzi mi to z ogromnym trudem. Mam świadomość, że Ona mnie nie wyśmieje, nie skrytykuje, nie porzuci, tylko będzie starała się, abym w jak najbardziej komfortowych warunkach rozmawiała, ale boję się, że nie da mi tego, czego będę potrzebować w bardzo trudnych chwilach, no bo zwyczajnie nie może mi tego dać. I co ja wtedy mam zrobić...
Offline
Posty
73
Dołączył(a)
24 sty 2017, 18:33

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez shira123 14 sty 2018, 19:45
mam od kilku dni mysli s, nienawidze siebie, swiata i ludzi, we wtorek pogadam o tym z T. czasem mam takie chwile rozpaczy ze nic sie nie zmienilo, nic kompletnie we mnie sie nie zmienilo...
chciałabym byc spokojna jak woda w jeziorze, tymczasem jestem jak wzburzone fale....
Offline
Posty
673
Dołączył(a)
28 maja 2016, 19:36

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez wesołysmutasek 15 sty 2018, 00:10
nerwa napisał(a):uprising, ja mam podobnie :( Mimo tak dlugiego czasu nadal nie jestem zbyt otwarta i wyobrazam sobie jak trudno musi byc ze mna pracowac. I zaczynam sie zastanawiac czy ja w ogole jestem w stanie to przeskoczy...
I tez czesto w trudniejszych momentach zaczynam sie smiac czy zartowac. Albo bagatelizowac rozne sprawy, zamiast porzadnie sie w nie zagłebic, poczuc emocje i pracowac nad nimi.



Ja tez bagatelizuje rożne sprawy, tez sobie często mysle ze powinnam poczuć te emocje przeżyć je itp.
Ale wiesz co, miałam tak samo w poprzedniej terapii - tylko sie śmiałam, byłam zamknięta, a ona i tak mi pomogła, poczułam to po czasie, naprawdę sie zmieniłam.
Ja tez bardzo bym chciała przezywać terapie na poziomie emocjonalnym, i np rozpłakać sie, cieżko mi z tym ze tak nie jest. Ale taka terapia tez ma sens!!! Na terapii poznajesz siebie, swoje myślenie. Terapia jest głownie po to aby właśnie myślenie modyfikować , żeby uczyc sie radzic z problemami które mamy.

A tak swoją droga to śmiech o którym wspominasz, czy właśnie ta bagatelizacja problemów - za tym tez sie coś kryje. To tez są emocje, :)
Offline
Posty
49
Dołączył(a)
30 wrz 2017, 10:46

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do