PROBLEMY W ZWIĄZKACH I RODZINIE-pytania do psychologa

W tym dziale umieszczane są tematy, w których została udzielona odpowiedź przez psychologa współpracującego z forum nerwica.com. Dział jest zamknięty na nowe tematy. Do tego miejsca trafiają wyselekcjonowane wątki z innych kategorii.

PROBLEMY W ZWIĄZKACH I RODZINIE-pytania do psychologa

przez shira123 10 lis 2017, 08:00
Dagmara12349 napisał(a):Witam. Jestem w związku 7 lat. Jesteśmy od stycznia 2017 małżeństwem, wcześniej natomiast mieszkaliśmy razem 3 lata. Obecnie mamy 6 miesięczna córeczkę i powoli nie wytrzymuje z moim partnerem. Ma bardzo trudny charakter, miał bardzo ciężkie dzieciństwo, zawsze musiał dawać sobie radę sam porostu miał niezaradnych rodziców. Jego mama odeszła jak miał 18 lat, a z ojcem nie utrzymuje kontaktów. Wcześniej jakoś znosilam jego egoizm, myślałam że coś zmieni się po urodzeniu dziecka, ale jest jeszcze gorzej. Cały czas mnie poniza, mówi że jestem niezaradna, bo np nie potrafię załatwić coś w urzędzie, słabo jeżdżę samochodem i wiecznie przeklina wyzywa mnie. Wcześniej narzucal mi swoją wolę . Przykładowo chciał żebym interesowała się tym samym co on a jak nie robiłam tego to mówił że jestem słaba, żebym się przełamała bo nie przetrwam w życiu. Starałam sie mu tłumaczyć, że nie może ciągle mówić co mam robić i choć trochę dac mi swobody. Bez skutku. Teraz jest jeszcze gorzej. Os jechaliśmy do rodziców z dzieckiem. Kazał mi jechać samochodem choć z pół roku nie jeździłam, zresztą z tylu ktoś musiał być z małą. Prosiłam żeby on jechał, ale to nie pomogło. Zaznaczam że on nie krzyczy, mówi że stoickim spokojem w głosie. Dziecko strasznie zaczęło płakać a on zamknął drzwi w samochodzie i powiedział że mam jechać. Wpadłam za kółko szybko zabrałam dziecko, ale nie miałam kluczy do domu i nie mogłam wracać. Płacz dziecko to nic nie ruszal. Zadzwoniłam po policję nie chcieli przyjechać. Ostatecznie, uległam i pojechałam. Dziecko cała drogę płakało a on powtarzal ,musisz być zimna, są różne sytuacje z życiu dziecko jak płacze to żyje żebym nie panikowala i jechała. Wyobrażacie sobie co musiałam czuć a on nic. Dojechaliśmy do rodziców, mój tata nie wytrzymam prawie się pobili. Pojechał z powrotem do domu a ja zostałam z malutką u rodziców. Za tydzień przyjechał, wsiadł za kółko myślę ok coś do niego dotarło ale się przeliczylam w połowie drogi zatrzymał się i kazał jechać, on z małą usiądzie z tylu i będzie ok. Oczywiście płakała. Rozmawiałam z nim ale on swoje... moja wina bo krzyczałam i dlatego dziecko płakała. A moich rodziców nie chce znać, bo nie okazali mu szacunku... ogólnie powiedział że kiedyś " zdechnal" i zostanę sama. A dziecko będzie takie samo jak on i w kółko powtarza Emilka będziemy najlepszymi przyjaciółmi. Czy to nie podchodzi pod jakąś chorobę psychiczną. ? Dodam że ma własną firmę i właściwie opłaca tylko stancje a ja od początku wszystkie wydatki związane z domem i dzieckiem. Cała wyprawkę sama zoorganizowalam, do lekarza też za swoje. Obecnie też się nie zbyt interesuje. Chce sie rozwiesc, boję się o dziecko o swoje zdrowie psychiczne. Powoli nie mam siły zajmuje się dzieckiem całe dnie a on wraca 21 22.


Dagmaro, zanim expert ci odpisze moze ja odpowiem/jestem studentka psychologii/
zachowanie Twojego meza jest b.niepokojace ,mozliwe ze ma on jakies zaburzenia psychiczne.zmuszanie ciebie do jazdy samochodem kiedy sie tego boisz...zakrawa na sadyzm.szkoda mi ciebie i dziecka.
ja bym ci polecala konsultacje od psychologa/mozna na nfz trzeba miec skierowanie np.od lekarza rodzinnego/ twoje zdrowie psychiczne i twojego dziecka jest najwazniejsze. powodzenia w walce o Wasze szczescie!
Offline
Posty
538
Dołączył(a)
28 maja 2016, 19:36

PROBLEMY W ZWIĄZKACH I RODZINIE-pytania do psychologa

Avatar użytkownika
przez ekspert_abcZdrowie 14 lis 2017, 21:42
Pani Dagmaro, z tego, co zrozumiałam mąż miał trudny charakter już wcześniej. Czy nagle się tak zmienił po ślubie? Podejrzewam, że trochę bagatelizowała Pani znaki wysyłane przez męża, myśląc "jakoś to będzie". Kiedy jednak zostaliście małżeństwem i pojawiło się dziecko, mąż poczuł się silniejszy i pokazuje swoją pozycję. Najbardziej uwypukliła Pani sprawę z jazdą samochodem. Możliwe, że mąż chce, by była Pani niezależna, dlatego "zmusza" Panią do jeżdżenia. Niemniej jednak obiera złe metody, narażając na stres dziecko. Jeśli zależy Państwu na tym, by dobrze Pani jeździła, niech idzie Pani na kilka lekcji doszkalających w szkole jazdy. Jazda w stresie, gdy martwi się Pani o dziecko, gdy mąż na Panią naciska, to nie jest dobry sposób. Łatwo o wypadek. Czy od razu się rozwodzić? Może od razu tak radykalnie nie warto postępować. Proszę rozważyć terapię małżeńską, porozmawiać spokojnie z mężem. W końcu tyle lat byliście razem, teraz jesteście rodziną. Może da się to jeszcze poskładać? Pozdrawiam!
Psycholog
Posty
9368
Dołączył(a)
22 sie 2011, 15:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do