Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Psychoterapia - wszystko co dotyczy psychoterapii. Nurty, doświadczenia związane z terapią.

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez medela 10 paź 2017, 11:26
Co jakiś czas wypływa w wątku temat "przeciwprzeniesienia", postawy terapeuty (czysta karta, góra lodowa, bardziej ludzki etc.). Inga beta wiele o tym pisze, inni również i nie chcę tu cytować bardzo obszernych fragmentów książki ,ale pragnę wszystkim zainteresowanym psychoanalizą /terapią psychodynamiczną polecić niesamowitą i niezwykle ciekawą i bardzo wiele tłumaczącą książkę : Patrick Casement "O uczeniu się od pacjenta". Pozdrawiam wszystkich wątkowiczów nowych i też tych dawnych (jeżeli jeszcze czytają) :papa:
Offline
Posty
307
Dołączył(a)
26 sty 2013, 15:04

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez nerwa 10 paź 2017, 15:49
Alex Supertramp napisał(a):Poza tym wyjaśnię słowo nieskuteczny, bo wyraziłem się mało precyzyjnie. Nieskuteczny w kontekście badań oznacza, że biorąc pod uwagę mierzalne kryteria obserwuje się widoczną poprawę. Ani pacjent ani terapeuta nie są w stanie obiektywnie ich zmierzyć, musi to zrobić osoba z zewnątrz, która zbiera i analizuje te dane na odpowiedniej liczbie pacjentów. Są też badania potwierdzające skuteczność p-d, ja nie mam na tyle wiedzy aby je analizować. Powiedziałem jakie jest zdanie mojej terapeutki, żeby zobaczyć jaki odzew wywoła na forum. Oczywiście zgodnie z przewidywaniami spotkał się z dużą krytyką, ocierającą się o obrażanie.

No tak, ale na ile te analizy są porownywalne? Jesli np porownamy stan pacjenta po 5 miesiacach terapi (i ilosc objawow) to pewnie PB bedzie lepsza. Bo dziala szybko i na konkretne objawy.
Tylko ja niestety widze to tak: Przychodzi osoba, np z lękami. Boi sie wychodzic z domu, isc do pracy. Idzie na PB, cel jest - pozbyc sie tego lęku. Po paru miesiacach ekspozycji, cwiczen, zadan, rozmowy - lęk mija i cel został osiągniety. Wiec wynik bylby taki, ze terapia jest skuteczna i to szybko. Ale... co jesli ten lęk wynika ze slynnego "dziecinstwa" :) z problemow relacyjnych itd. (tzw. grubszych spraw) ? Wtedy najpewniej te problemy dadza o sobie znać w inny sposb. Czyli taka osoba pozbyla się lęku, ale zaraz sie wpakuje np. w uzaleznienie, albo chorobe psychosomatyczną, albo depresje. I co wtedy? Mozna znow wrocic na PB, z nowym celem (pozbycie sie uzaleznienia). I znow powtarzac tą samą historie. Moze nawet za kazdym razem skutecznie.
A mozna isc na PD i np. dopiero po roku dojsc do glebszych rozmow, do otwarcia się. Dopiero po 2 latach zaczac "naprawde" pracowac nad sobą. I dopiero po tym czasie zauwazac efekty. I jakby tak porownywac np. skutecznosc po roku - i zmierzyc np. poziom lęku, to zgadza sie, ze PB bylaby lepsza. Ale dla mnie w takim ogolnym rozrachunku (np. jakby spojrzec na takie osoby po 10 latach) , to PD daje bardziej wartosciowe zmiany, bardziej zakorzenione - z ktorych nie ma się już jak tworzyc objaw (nowy), bo nie ma tego źródła.

Ale tak jak bylo powiedziane wczesniej - jak kto woli i co komu potrzebne. Jak ktos potrzebuje natychmiastowej pomocy objawowej, to przy PD moze czekac za dlugo. Jak ktos nie ma kasy - tak samo.
Albo jak kogos ugryzie pies i ma fobie, to nie ma co lezec godzinami na kozetce i rozprawiac o relacjach z rodzicami ;)
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4021
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez natt_me 10 paź 2017, 16:12
medela napisał(a):Co jakiś czas wypływa w wątku temat "przeciwprzeniesienia", postawy terapeuty (czysta karta, góra lodowa, bardziej ludzki etc.). Inga beta wiele o tym pisze, inni również i nie chcę tu cytować bardzo obszernych fragmentów książki ,ale pragnę wszystkim zainteresowanym psychoanalizą /terapią psychodynamiczną polecić niesamowitą i niezwykle ciekawą i bardzo wiele tłumaczącą książkę : Patrick Casement "O uczeniu się od pacjenta". Pozdrawiam wszystkich wątkowiczów nowych i też tych dawnych (jeżeli jeszcze czytają) :papa:

Dzięki, zamówiona! :D
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
08 wrz 2017, 21:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Jatezchoruje 10 paź 2017, 19:31
Ja chodze na behawioralno-poznawcza od ponad 2 lat. Od razu powiem Wam, ze nie wiem na czym polegaja inne terapie, ale moge Wam powiedziec jak u mnie wyglada terapia BP. Trafilam na nia przez moje somatyzacje. T.nigdy nie mowi mi o czym mamy rozmawiac a zawsze rozpoczyna zdaniem: to co u Pani slychac? Wiec opowiadam na bierzaco co u mnie, ale ona ZAWSZE stara sie to jakos polaczyc z moja przeszloscia, a na poczatku jak mnie jeszcze nie znala to prosila abym sie zastanowila z czym dana sytuacja kojarzy mi sie z dziecinstwa, badz sama tlumaczyla mi w jaki schemat najprawdopodbniej wchodze i jak juz znalam schemat to latwiej to bylo jakos do przeslosci przyporzadkowac. Nie mam pojecia czy tak powinna wygladac terapia BP, bo sie na tym nie znam, ale moj przyklad pokazuje, ze bardzo duzo rozmawiamy o dziecinstwie i laczymy to po prostu z terazniejszymi moimi problemami. Czasami bywa tak, ze poruszam sama jakis watek z przeslosci i potrafimy tylko o nim rozmawiac przez 50 minut.
Przychodzac na terapie mialam w zamysle, ze celem jest pozbycie sie somatyzacji, ktore w dalszym ciagu sie pojawiaja, ale w zwiazku z tym mam mnostwo tematow o ktorych chce i potrzebuje porozmawiac i tak to juz sobie trwa ponad 2 lata. Chcialabym aby to szlo szybciej ale to jest proces i kazdemu terapia pomaga w innym tempie.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
30 cze 2017, 21:35

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez nerwa 10 paź 2017, 19:44
Jatezchoruje, z Twojego opisu wyglada, ze masz bardzo fajna terapie :)
Wiecie co, ja to mysle, ze wszystko zalezy od terapeuty... moze byc P-B, ktory tak jak w przykladzie wyzej, jednak nawiazuje do przeszlosci i dziecinstwa. A moze byc taki ktory leci tylko zadaniami i wytyczoną przez siebie sciezką. Tak samo w psychodynamicznej - moze byc "biala sciana", moze byc T. bardziej otwarty i rozmowny. Jak T. jest mądry to powinien czerpać ze wszystkeigo co akurat dla danej osoby jest najlepsze.
Ja lubie w psychodynamicznej ten element nacisku na relacje - i na omawianie tego "online" - odczuc do terapeuty itd. Ze terapia nie jest tylko miejscem na analize roznych sytuacji czy przezyc, ale tez je generuje i na bierzaco mozna nad tym pracowac. Ale moze w innych nurtach tez cos takiego istnieje.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4021
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez Alex Supertramp 10 paź 2017, 20:48
nerwa napisał(a):No tak, ale na ile te analizy są porownywalne? Jesli np porownamy stan pacjenta po 5 miesiacach terapi (i ilosc objawow) to pewnie PB bedzie lepsza. Bo dziala szybko i na konkretne objawy.
Tylko ja niestety widze to tak: Przychodzi osoba, np z lękami. Boi sie wychodzic z domu, isc do pracy. Idzie na PB, cel jest - pozbyc sie tego lęku. Po paru miesiacach ekspozycji, cwiczen, zadan, rozmowy - lęk mija i cel został osiągniety. Wiec wynik bylby taki, ze terapia jest skuteczna i to szybko. Ale... co jesli ten lęk wynika ze slynnego "dziecinstwa" :) z problemow relacyjnych itd. (tzw. grubszych spraw) ? Wtedy najpewniej te problemy dadza o sobie znać w inny sposb. Czyli taka osoba pozbyla się lęku, ale zaraz sie wpakuje np. w uzaleznienie, albo chorobe psychosomatyczną, albo depresje. I co wtedy? Mozna znow wrocic na PB, z nowym celem (pozbycie sie uzaleznienia). I znow powtarzac tą samą historie. Moze nawet za kazdym razem skutecznie.
A mozna isc na PD i np. dopiero po roku dojsc do glebszych rozmow, do otwarcia się. Dopiero po 2 latach zaczac "naprawde" pracowac nad sobą. I dopiero po tym czasie zauwazac efekty. I jakby tak porownywac np. skutecznosc po roku - i zmierzyc np. poziom lęku, to zgadza sie, ze PB bylaby lepsza. Ale dla mnie w takim ogolnym rozrachunku (np. jakby spojrzec na takie osoby po 10 latach) , to PD daje bardziej wartosciowe zmiany, bardziej zakorzenione - z ktorych nie ma się już jak tworzyc objaw (nowy), bo nie ma tego źródła.

W terapii poz-beh często zaczyna się od takich spraw nazwijmy to przyziemnych jak problemy z wychodzeniem z domu, pracą itd. a bardzo często w trakcie jej trwania wychodzą takie rzeczy jak nieudane dzieciństwo, które jest źródłem problemów. To, że jest mniej pogłębiona nie świadczy wcale, że jest mniej wartościowa, po prostu jest inna, na inne rzeczy kładzie nacisk. Zwłaszcza dla problemów lekowych jest można powiedzieć stworzona, bo wymusza poprzez zadania domowe konfrontację z nimi. Owszem jak podkreślałem wcześniej dla bardziej złożonych problemów typu zaburzenia osobowości p-b może być mało skuteczna, wtedy z pomocą przychodzi terapia schematu, która jest jakby pogłębieniem poz-beh (to terapia poz-beh wzbogacona o niektóre elementy gestalt i psychodynamicznej). Niestety do Polski dotarła niedawno i jest niewielu terapeutów ją prowadzących, większość ukończyła tylko szkolenie, nie ma certyfikatu (jest chyba tylko 4 certyfikowanych, bo certyfikat można uzyskać wyłącznie za granicą). Zazwyczaj terapeutami schematu zostają terapeuci poz-beh, jednych pacjentów prowadzą poz-beh, innych zazwyczaj bardziej zaburzonych terapią schematu w zależności od możliwości finansowych i potrzeb pacjenta.
Jatezchoruje, twoją terapeutka najprawdopodobniej pracuje w tak zwanym nurcie włoskim (tak mi mówiła kiedyś terapeutka) w odróżnieniu od oxfordzkiego, który jest bardziej rygorystyczny, włoski daje terapeucie więcej wolności. U jest podobanie, dużo swobody, może trochę mniej rozmwiamy o przeszłości, ale terapeutka często podkreśla, że moje problemy wynikają z dzieciństwa. Od niedawna na moją prośbę przeszliśmy na terapię schematu, na razie nie zauważyłem dużej różnicy, kilka spotkań to za mało, zobaczymy co będzie dalej.
Pewnego wieczoru wziąłem na kolana Piękno. - I przekonałem się, że jest gorzkie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
14 maja 2016, 16:28

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez wesołysmutasek 16 paź 2017, 22:20
Heeeejjj co tu tak cicho ostatnio? :o
Jak tam u Was, jak na terapiach?

Mam pytanie, czy wierzycie w rożne "reakcje terapeuty", w to, ze to, jak terapeuta zareaguje na to co mówicie jest szczere? Chodzi mi o te reakcje, które można wyczytać w głosie. Trudno mi opisać o co mi chodzi, wiec spytam was na konkretnym przykładzie, trochę zmienionym od mojego, ale analogicznym. :

Mówię T, ze nie podobam sie sobie, ze nie znoszę tego jak wyglądam. A ona na to reaguje dużym zdziwieniem i pyta (zdziwionym tonem, z niedowierzającą miną): "dlaczego?!?!?!?!!??"

Generalnie w takiej sytuacji, w normalnej koleżeńskiej relacji możnaby to odebrać jako : "dlaczego? Przecież jesteś ładna, nie rozumiem czemu sie sobie nie podobasz!!!", ale zastanawiam sie czy u nich to nie jest gra aktorska, bo musi jakoś zareagowac na dane słowa i jeszcze tym samym skłonić do wyjaśnienia swojego sądu. My możemy sobie myśleć ze np "ona sie dziwi bo wg niej jestem ładna", a tymczasem możemy tylko tak to ODBIERAĆ , bo przecież nie wiemy jak jest, bo nie powiedziała nam tego. Jedynie ton głosu "coś " sugerował.

(Być moze to beznadziejny przykład ale to coś naprawdę analogicznego, i mysle, ze takie coś tez niejednokrotnie sie zdarza na terapiach)
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
30 wrz 2017, 10:46

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez frusowa 16 paź 2017, 22:44
Ja wierzę i chcę wierzyć w szczere reakcje mojego terapeuty. Np. wielokrotnie usłyszałam od niego, że go wkurza , że ktoś postąpił w zły sposób ze mną i widziałam faktyczne zdenerwowanie ( a z moją osobowością unikającą jestem bardzo przeczulona na reakcje innych i uważnie obserwuję). Długo wyszukiwałam fałszu i próbowałam przyłapać T na kłamstwie i znajdowałam coś do czego mogłam się przyczepić. Ale patrząc na to z perspektywy czasu i konsekwencji jego postępowania zdaję sobie sprawę, że mocno przesadzałam w tym względzie.
Zresztą ostatnia sesja była bardzo pozytywna, bardzo mnie otworzyła i w końcu poczułam naturalną interakcję. Pozwoliłam sobie na wbicie takiej małej szpileczki i nawet na po sesyjny "small talk" - co jeszcze niedawno byłoby dla mnie absolutnie nie do pomyślenia, bo dramatem było dla mnie przyjście na sesje 2 min przed czasem .
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
30 kwi 2017, 22:48

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez Agnieszka_Kk 17 paź 2017, 16:41
Alex Supertramp napisał(a):
nerwa napisał(a):No tak, ale na ile te analizy są porownywalne? Jesli np porownamy stan pacjenta po 5 miesiacach terapi (i ilosc objawow) to pewnie PB bedzie lepsza. Bo dziala szybko i na konkretne objawy.
Tylko ja niestety widze to tak: Przychodzi osoba, np z lękami. Boi sie wychodzic z domu, isc do pracy. Idzie na PB, cel jest - pozbyc sie tego lęku. Po paru miesiacach ekspozycji, cwiczen, zadan, rozmowy - lęk mija i cel został osiągniety. Wiec wynik bylby taki, ze terapia jest skuteczna i to szybko. Ale... co jesli ten lęk wynika ze slynnego "dziecinstwa" :) z problemow relacyjnych itd. (tzw. grubszych spraw) ? Wtedy najpewniej te problemy dadza o sobie znać w inny sposb. Czyli taka osoba pozbyla się lęku, ale zaraz sie wpakuje np. w uzaleznienie, albo chorobe psychosomatyczną, albo depresje. I co wtedy? Mozna znow wrocic na PB, z nowym celem (pozbycie sie uzaleznienia). I znow powtarzac tą samą historie. Moze nawet za kazdym razem skutecznie.
A mozna isc na PD i np. dopiero po roku dojsc do glebszych rozmow, do otwarcia się. Dopiero po 2 latach zaczac "naprawde" pracowac nad sobą. I dopiero po tym czasie zauwazac efekty. I jakby tak porownywac np. skutecznosc po roku - i zmierzyc np. poziom lęku, to zgadza sie, ze PB bylaby lepsza. Ale dla mnie w takim ogolnym rozrachunku (np. jakby spojrzec na takie osoby po 10 latach) , to PD daje bardziej wartosciowe zmiany, bardziej zakorzenione - z ktorych nie ma się już jak tworzyc objaw (nowy), bo nie ma tego źródła.

W terapii poz-beh często zaczyna się od takich spraw nazwijmy to przyziemnych jak problemy z wychodzeniem z domu, pracą itd. a bardzo często w trakcie jej trwania wychodzą takie rzeczy jak nieudane dzieciństwo, które jest źródłem problemów. To, że jest mniej pogłębiona nie świadczy wcale, że jest mniej wartościowa, po prostu jest inna, na inne rzeczy kładzie nacisk. Zwłaszcza dla problemów lekowych jest można powiedzieć stworzona, bo wymusza poprzez zadania domowe konfrontację z nimi. Owszem jak podkreślałem wcześniej dla bardziej złożonych problemów typu zaburzenia osobowości p-b może być mało skuteczna, wtedy z pomocą przychodzi terapia schematu, która jest jakby pogłębieniem poz-beh (to terapia poz-beh wzbogacona o niektóre elementy gestalt i psychodynamicznej). Niestety do Polski dotarła niedawno i jest niewielu terapeutów ją prowadzących, większość ukończyła tylko szkolenie, nie ma certyfikatu (jest chyba tylko 4 certyfikowanych, bo certyfikat można uzyskać wyłącznie za granicą). Zazwyczaj terapeutami schematu zostają terapeuci poz-beh, jednych pacjentów prowadzą poz-beh, innych zazwyczaj bardziej zaburzonych terapią schematu w zależności od możliwości finansowych i potrzeb pacjenta.
Jatezchoruje, twoją terapeutka najprawdopodobniej pracuje w tak zwanym nurcie włoskim (tak mi mówiła kiedyś terapeutka) w odróżnieniu od oxfordzkiego, który jest bardziej rygorystyczny, włoski daje terapeucie więcej wolności. U jest podobanie, dużo swobody, może trochę mniej rozmwiamy o przeszłości, ale terapeutka często podkreśla, że moje problemy wynikają z dzieciństwa. Od niedawna na moją prośbę przeszliśmy na terapię schematu, na razie nie zauważyłem dużej różnicy, kilka spotkań to za mało, zobaczymy co będzie dalej.


Właśnie ja mam taką terapię, p-b plus terapia schematu :) Na razie głównie terapeutka korzysta z p-b
Jest we mnie takie małe dziecko, które potrzebuje jak tlenu czułości, troski i zainteresowania...

Przystanek Wiara ZAPRASZAM --> https://www.facebook.com/Przystanek-Wiara-1217575315004362
Avatar użytkownika
Offline
Posty
380
Dołączył(a)
04 mar 2015, 00:56

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez Agnieszka_Kk 17 paź 2017, 16:47
Ja natomiast wyjawiłam terapeutce (nurt p-b) przykre doświadczenia z dzieciństwa i odczuwam dumę z tego powodu, bo męczyło mnie to od początku terapii, a chodze już 3,5 miesiąca. Ulżyło mi i troche zbliżyło do terapeutki. Jednak ja tej bliskości bardzo się obawiam...
Jest we mnie takie małe dziecko, które potrzebuje jak tlenu czułości, troski i zainteresowania...

Przystanek Wiara ZAPRASZAM --> https://www.facebook.com/Przystanek-Wiara-1217575315004362
Avatar użytkownika
Offline
Posty
380
Dołączył(a)
04 mar 2015, 00:56

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez niecały 18 paź 2017, 09:06
Ja Wam powiem, że mi to się marzy taka prawdziwa, stara dobra psychoanaliza.
Wyszydzicie mnie tu pewnie zaraz, że jest mało efektywna i długotrwała w porównaniu do tych Waszych nowoczesnych terapii poznawczo-behawioralnych, psychodynamicznych, Gestalt, systemowych, integralnych i innych owoców współczesnej psychologii... ale zaraz, zaraz, kto powiedział, że mi gdzieś się spieszy? Wy to tylko byle ciach ciach, o już jestem pewna siebie, od rana full energii, głos mi się nie łamie, o, umiem już odmówić, poprosić szefową o podwyżkę, niczego się nie boję, sprawa załatwiona. Jeszcze tylko wymazać z pamięci, że kiedyś coś tam było nie tak i temat zamknięty, można wracać do życia.


Dlatego zupełnie się nie rozumiemy, dla mnie terapia to nie ma być wzięcie dziekanki i skok w bok od życia, tylko samo życie właśnie - życiowa podróż w głąb siebie i całej rzeczywistości zarazem. Tak, piszę to zupełnie poważnie, dogłębne przekształcanie i wzbogacanie perspektywy, perspektywy jedynej jaką mamy, w jakiej widzimy siebie i cały otaczający świat, jest właśnie taką podróżą...
Przyjdzie taki moment, że odnajdę prawdziwego fachowca od klasycznej psychoanalizy i wtedy zobaczymy kto się z kogo będzie śmiał.
Fluoksetyna - 20mg i Olanzapina - 2,5mg
tran, q10, wit.d3, magnez, cynk, ostropest plamisty, ekstrakt z zielonej herbaty, luteina + zeaksatyna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
362
Dołączył(a)
20 maja 2017, 00:51

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez nerwa 18 paź 2017, 09:41
niecały, zgadzam sie z tobą w 100%! :) Tak samo patrze na terapie. Dla mnei to tez taka podroz. W dodatku to musi trwac dlugo - bo nie mamy jednego problemu ktory przychodzimy i rozwiazujemy, tylko tu chodzi bardziej o to co sie dzieje caly czas w zyciu (co pojawia sie nowego, jak na to reagujemy itp). To jest taki rozwoj calosciowy. W dodatku tworzy sie jakas stabilna relacja, na ktora tez potrzeba czasu. I wychodze wtedy najrozniejsze rzeczy z zakamarków psychiki :) Ja co prawda nie chodze na klasyczna psychoanalize (nie wiem czy jeszcze jest praktykowana?) ale na terapie psychoanalityczną. Chociaz wg mnie, az tak bardzo to nie odbiega od psychodynamicznej.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4021
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez niecały 18 paź 2017, 09:57
Tak? A tego to nie wiedziałem, możesz napisać jak u Ciebie wygląda sesja? Wiesz czemu - poza tym co napisałem - tak poważnie myślę, o tej terapii? Ponieważ w snach pojawiają się u mnie określone motywy i osoby z przeszłości, które się powtarzają, a to nie jest przypadek. Według nauki mózg "trawi" wydarzenia przyswojone za dnia, więc z wydarzeniami, które go wypełniały niby najczęściej wiążą się sny, ale u mnie jakoś tak to wcale nie wygląda :o
Fluoksetyna - 20mg i Olanzapina - 2,5mg
tran, q10, wit.d3, magnez, cynk, ostropest plamisty, ekstrakt z zielonej herbaty, luteina + zeaksatyna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
362
Dołączył(a)
20 maja 2017, 00:51

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez nerwa 18 paź 2017, 15:17
niecały, jak czytam opisy ludzi chodzacych na psychodynamiczna, to u mnie jest bardzo podobnie - poznawanie emocji, relacja terapeutyczna i takie tam. Ale na pewno jest bardzo duzy nacisk na nieswiadomosc - bo tam jest takie zalozenie, ze wlasnie to co mamy wyparte, gdzies odsuniete (z roznych powodow), to w nas zostaje - i powoduje roznego rodzaju objawy.
Ja np czesto omawiam swoje sny :) To jest o tyle trudne, bo nei ma gotowego przepisu (jak w sennikach). T. moze zwrocic Ci uwage na jakies elementy snu, czy miec jakis pomysl (co to moze oznaczac) ale tylko ty jestes w stanie sie w to zaglebic i zobaczyc co te sny naprawde znacza. A faktycznie podobno "za dnia" mamy wlaczony ten mechanizm kontroli i mozemy odsuwac od siebie te niechciane rzeczy, ale w snie obniza sie ta kontrola i te meczace nas rzeczy "wychodzą". No skads sie to wszystko musi brac! :P
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
4021
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06
Lokalizacja
południe

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Przeskocz do