Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

Gabinety, poradnie, psycholg, psychiatra... Reklamy, oferty, linki - od tego jest to subforum. Właściciele forum nie biorą odpowiedzialności za oferty tutaj przedstawiane. Forum ma na celu ułatwienie odnalezienia pomocy osobom zainteresowanym.

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

przez dzikiwonsz 09 wrz 2017, 19:36
Hej, wpadłam na to forum w sumie zupełnie losowo, ale tonący brzytwy się chwyta. Mówiąc wprost, moje zaburzenia, działania, tendencje i ogół mnie niszczą mi życie, niszczą mi związki, chęci do życia i wszystko naraz. Jestem po wielokrotnych hospitalizacjach psychiatrycznych, na młodzieżówce, na oddziałach dla dorosłych, dziennych, stacjonarnych. Zwiedziłam gabinety wielu terapeutów i psychiatrów, próbowałam wielu grup i leków. Wszystko trafiał szlag poprzez moje nastawienie do jakiejkolwiek terapii, brak motywacji. W ostatnim etapie mojego życia zdałam sobie sprawę, że nie mam gruntu pod nogami i jak teraz nie zachcę czegoś zmienić, to mnie też szlag trafi. Jestem w bardzo ciężkim okresie, każdy dzień to dla mnie walka ze sobą i swoją głową która niszczy mnie i osoby wokół. Jeden z terapeutów zasugerował mi 7F. Mam mieszane uczucia, ale nigdy nie byłam tak zdeterminowana, żeby coś zrobić ze swoimi problemami, czara goryczy się przepełniła. W moim wypadku dużą rolę odgrywa czas. Pojutrze zamierzam dzwonić na Babińskiego, dowiadywać się, umawiać. Jeśli się uda umówić, nastawiam się na jakieś 1-2, góra 3 miesiące czekania na pierwszą wizytę. Czy istnieje prawdopodobieństwo dłuższego oczekiwania?... Jeśli tak, to poszukam pomocy gdzie indziej.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 wrz 2017, 19:12

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

przez SAMA1 10 wrz 2017, 23:29
Jeśli masz taką historię, to warto tam jechać... do Krakowa. Możesz dzwonić w piątki i pytać o szybszy termin kolejnej konsultacji. Jak tak robiłam, dzwoniłam w piątki i pytałam o szybszy termin i przyspieszali mi konsultacje ( tak jest w ich regulaminie, że można dzwonić w piątki i pytać o szybszy termin). Trwało to ok 2 lub 3 miesiące. Możesz jechać na 2 tygodnie do nich na tzw. "diagnozę". Jesteś na oddziale 2 tygodnie wraz z innymi pacjentami tylko, że na obserwacji. Po 2 tygodniach podają Ci termin przyjęcia, jeśli będą chcieli Cię przyjąć. Kraków po takich doświadczeniach to dobra opcja. Byłam tam ok. 6 miesięcy, mam stwierdzoną osobowość chwiejną emocjonalnie. Więc wiem jak jest ciężko. Dlatego polecam ten oddział.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
27 sty 2017, 09:54

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

przez dzikiwonsz 17 wrz 2017, 23:31
Dzwoniłam, termin mam na 30 stycznia, naprawdę nie tak źle, ale będę wypytywać jeszcze.
@SAMA1, jak to wygląda odnośnie okresu obserwacji? Można się również umówić na coś takiego, czy jest to następstwo umówionej konsultacji? Nie ukrywam, wszystko mi się sypie totalnie i co się da przyspieszyć choc trochę, przyspieszę...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
09 wrz 2017, 19:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

Avatar użytkownika
przez kalipso55 04 paź 2017, 16:24
OLZON jest dla osób, które równie dobrze mogłyby korzystać z psychoterapii w warunkach ambulatoryjnych. Tam nie ma nawet krat we wszystkich oknach i w każdej chwili można opuścić teren szpitala, by rzucić się pod tramwaj. Wiecie co mi się najbardziej nie podobało?

1. Brak wolności wyznania. Wigilia była obowiązkowa niezależnie czy było się innego wyznania, pochodziło z ortodoksyjnie katolickiej rodziny, w której doświadczało się przemocy, czy było się molestowanym przez księży. Nie i już! bo „jesteśmy w Polsce i tradycje chrześcijańskie są wpisane w polską kulturę, a kto nie przyjdzie na Wigilię, ten będzie mieć nieobecność na społeczności”. Dopiero kiedy do personelu dotarło, że w tej sprawie nie mamy zamiaru ustąpić, to p. Ordynator powiedziała, że Wigilia nie jest i nigdy nie była obowiązkowa. Tym samym okazało się, że blisko 40 pacjentów miało omamy słuchowe. Jak dla mnie, to poprzez nieumiejętność przyznania się do błędu skreśliła siebie nie tylko jako terapeutkę, ale także jako osobę dorosłą, bo w zaparte idą tylko osoby niedojrzałe.
2. Posiłek Wigilijny miał być przygotowany przez pacjentów za ich pieniądze. Ochotnicy (osoby „chętne” były zapisywane na liście, żeby było wiadomo, kto jest niechętny) zrobili tysiące uszek, barszcz, sałatki… Szkoda tylko, że na właściwej kolacji wigilijnej, na której została garstka osób nie było prawie nic z tych rzeczy, bo personel reklamówkami wynosił gotowe świąteczne jedzenie do domu. Pozostały nam ciasta, śledzie i średnio smaczne jedzenie z kuchni szpitalnej.
3. Brak tajemnicy lekarskiej. Pani Ordynator była na tyle uprzejma, że na społeczności wyjawiła, co rzekomo mówiłam na sesjach za zamkniętymi drzwiami. Piszę „rzekomo”, bo…
4. Przemiła pani terapeutka z uśmiechem na twarzy przyznała mi się na ostatniej sesji, że przekazywała personelowi nieprawdziwe informacje na mój temat :great: Ogólnie była miła, ale przegapiła kilka ważnych lekcji z etyki.
5. W trakcie pobytu zmieniono mi terapeutę. Różne rzeczy się zdarzają i zdaję sobie z tego sprawę, ale nie rozumiem sposobu, w jaki to się odbyło. Otóż pewnego dnia przyszła do mnie pielęgniarka i powiedziała, że następna sesja odwołana, od przyszłego tygodnia zmiana terapeuty, po czym odwróciła się na pięcie. Ani przepraszam, ani słowa wyjaśnienia czy pocałuj mnie w d***. Chyba sami nie wierzą w skuteczność swojej terapii. Podobno moja pierwsza terapeutka poszła na urlop zdrowotny. Byłoby miło, gdyby załatwiono to w inny sposób.
6. Moja pierwsza terapeutka miała problem z agresją. Gdy coś jej się nie podobało, to podnosiła głos. Nie radzę sobie z krzykiem. Jeszcze do niedawna zalewałam się łzami, gdy ktoś na mnie krzyczał, a mam 28 lat. Po takich akcjach przestawałam się odzywać, na co ona groziła mi wypisem. Nie tylko mi zresztą. Później psychiatra wysłał mnie na konsultację do psychoterapeuty, który ma 50 lat doświadczenia. Ten terapeuta, pomimo że pracuje w nurcie psychodynamicznym, powiedział, że już nieważne w jakim nurcie będę mieć terapię. Ważne jest, żeby terapeuta mnie nie zostawił. Powiedział, że jest zły na swoich kolegów i nazwał niedoświadczonymi terapeutów, na których do tej pory trafiałam. OLZON zrobił mi najgorsze, co mógł: zostawiły mnie terapeutki i wypisano mnie bez wyjaśnienia.
7. Przed wypisem nie dostałam ani jednego ostrzeżenia, że mogę zostać wyrzucona. Nie liczę gróźb pierwszej terapeutki, bo moja pielęgniarka i terapeuta społeczności zapewniali mnie, że nie zostanę wypisana z tego powodu. Trafiłam na zbiorowy wypis, który podobno czasami się zdarza, gdy personel traci kontrolę nad społecznością. Mam nadzieję, że to plotka. Gdy zapytałam terapeutkę, za co mnie wyrzucają, to stwierdziła, że „za brak kontaktu z emocjami”. Dwoje psychiatrów i dwie terapeutki zgodnie twierdzą, że nie mogłam zostać za to wypisana tym bardziej, że wciąż byłam na początku terapii. Według nich z epikryzy nie wynika, za co zostałam wypisana. To kto ma wiedzieć?
8. Brak dostępu do informacji. Gdy zapytałam terapeutkę czy pielęgniarki, co o mnie myślą albo czy mogą wyjaśnić swoje słowa, to słyszałam: „nie będę się z panią wdawać w dyskusję”, „nie będę się przed panią tłumaczyć”, „ja sobie różne rzeczy myślę” lub spotykałam się z milczeniem. Jedyną osobą, która zawsze wytłumaczyła mi, co ma na myśli, był pan Piotr.
9. Terapeutki na konsultacjach przed przyjęciem i na sesjach podczas pobytu podawały wzajemnie wykluczające się komentarze. Ciekawostką jest, że terapeutka uznała mnie za empatyczną, a dostałam rozpoznanie osobowości antyspołecznej. Fuck logic! Mogę to zrozumieć jedynie jako dobre usprawiedliwienie wypisu w razie kontroli, bo na OLZON nie przyjmują osób z takim rozpoznaniem.
10. Nieraz otwierałam oczy ze zdumienia, gdy pielęgniarka mówiła mi, co niby mówiłam na sesjach. Przykład manipulacji wypowiedzi: terapeutka pyta mnie, dlaczego nie mam partnera. Odpowiedziałam, że nie potrafię stworzyć zdrowego związku. Gdybym chciała, to mogłabym mieć, ale to nie byłoby wartościowe. Do karty trafiły tylko słowa, że gdybym chciała mieć partnera, to bym miała.
11. Podczas pobytu prowadziłam dziennik, więc mogę jeszcze długo pisać i przytaczać dialogi, ale nie chcę Was zamęczać. Na koniec opowiem o pewnej bolesnej sprawie. Jedna pacjentka powiedziała, że przewyższam intelektualnie moją terapeutkę i poszła plotka, że to ja tak powiedziałam. Mimo że próbowałam wyprostować to na sesjach z pielęgniarką i terapeutką, mimo że dwie osoby same z siebie stanęły w mojej obronie na psychorysunku, to do końca personel twierdził, że to ja tak powiedziałam. Każdy, kto wie, jakie mam kompleksy na punkcie własnych możliwości intelektualnych, wie też, że to w ogóle do mnie nie pasowało.

Minęło ponad 8 miesięcy od wypisu z OLZON-u. Do dzisiaj nie potrafię skorzystać z pomocy, bo boję się terapeutów. Przez ten czas wychodziłam prawie tylko do sklepu. Straciłam wszystko, co mi jeszcze z życia zostało. Gdybym mogła cofnąć czas, to w żadnym razie nie poszłabym do 7F. Zgłosiłabym się do Komorowa lub Międzyrzecza i Wam też to proponuję.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
12 lut 2012, 18:43
Lokalizacja
neverland

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

Avatar użytkownika
przez Mamre 04 paź 2017, 17:34
Kalipso, jestem porażona Twoją historią. To dla mnie niewyobrażalne, żeby personel tak traktował pacjentów. Bardzo mi przykro, że doświadczyłaś tylu nieprofesjonalnych i krzywdzących zachowań. Najbardziej smutne jest to, że teraz mierzysz się z wieloma trudnościami przez tamten pobyt... I wyobrażam sobie jak duże rozczarowanie możesz czuć, bo ten oddział traktowany jest w Polsce jak coś w stylu ostatniej deski ratunku. A ostatnią deską ratunku po prostu nie jest, bo pomoc można dostać od różnych osób, w różnych miejscach, nawet niekoniecznie od psychologa czy psychoterapeuty.

Kalipso, ja jestem pod wrażeniem Twoich możliwości intelektualnych, bo bardzo klarownie, logicznie i poprawnie językowo napisałaś posta :).
Od rana nie mogę myśleć
Nie mogę ruszyć się z łóżka
Nigdy nie byłem Napoleonem
Na głowie tylko poduszka

Luxtorpeda
Avatar użytkownika
Offline
Posty
256
Dołączył(a)
30 wrz 2011, 20:44
Lokalizacja
W-wa

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

Avatar użytkownika
przez kalipso55 04 paź 2017, 17:46
Mamre, dziękuję za miłe słowa. Nie chciałabym demonizować 7F. Dużo zależy, na kogo się trafi. Prawie wszystkie pielęgniarki są naprawdę świetne i miałam wyjątkowego psychoterapeutę społeczności, którego nie chcieliśmy puścić na urlop. Różnie bywa z terapeutami. Problemem są kłopoty w komunikacji między personelem. Większość pacjentów jest w porządku. Było mi tylko przykro, że nikt do mnie nie napisał z zapytaniem, jak się czuję po wypisie, chociaż wiedzieli, że czeka mnie trudny czas. No, ale trudno. Myślę, że ktoś inny na moim miejscu poradziłby sobie lepiej zarówno na oddziale, jak i po.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
12 lut 2012, 18:43
Lokalizacja
neverland

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

przez bordelka_82 04 paź 2017, 22:23
kalipso55, tez tam byłam i w sumie tez mam im wiele do zarzucenia, ale np. to co piszesz o wigilii nie mieści mi sie w głowie. Też byłam w takim okresie na oddziale i brałam udział w przygotowaniach do wigilii ale nikt nam nie zabrał jedzenia, wszystko to co zrobiliśmy znalazło się na stole w czasie tej społeczności wigilijnej. Przez cały mój pobyt nie zdażyło się jakieś wypisanie zbiorowe, a zmiana terapeuty w czasie terapii to wogóle nie mieści mi się w głowie. Piszesz o tym że terapeutka powtarzała twoje rozmowy pielęgniarce. Wydaje mi się że oni tam na swoich posiedzeniach rozmawiali o tym o czym my mówimy na sesjach, a już napewno pielegniarka i terapeutka musiały ze sobą współpracować no więc logiczne jest że mówić o czym z nimi rozmawiamy. W sumie obowiązuje tajemnica, no ale tam oni chyba musieli ze sobą rozmawiać żeby można nas było leczyć. Nawet tak po przeczytaniu tego co napisałaś zaczęłam się zastanawiać jak to wyglądało i na pewno zapytam się swojej terapeutki na sesji o to. Bo ja po terapii zostałam w Krakowie, chodze na terapię do swojej terapeutki z oddziału i chodzę na społeczność i masz rację że Pan Piotr to równy gość:), a moja terapeutka na pewno nie jest juz taka ostra jak na oddziale ale bardzo mi pomaga. Przykro mi że tak cie tam potraktowali. Ja tez po wyjściu z tamtąd byłam na nich wściekła, bo czułam sie gorzej niż przed pobytem, nadal jest mi ciężko ale pobyt tam wiele mi dał.
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
14 sty 2015, 19:53

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

Avatar użytkownika
przez kalipso55 04 paź 2017, 22:42
bordelka_82, przepraszam, jeśli wyraziłam się niejasno. Przygotowywane przez nas jedzenie było na Wigilii społecznościowej, ale nie na Wigilii 24.12, ma której było tylko kilkoro pacjentów, dwie pielęgniarki i pani salowa. Liczyliśmy na barszcz i sałatkę, które wyszły wyśmienicie, a musieliśmy się zadowolić zupą grzybową ze szpitalnej kuchni albo barszczem z kartonu, który sami kupiliśmy.

Rozmowy między pielęgniarką i terapeutą są słuszne, bo dają szersze spojrzenie na pacjenta. Gorzej, jeśli te informacje ulegają zniekształceniu do tego stopnia, że muszę się tłumaczyć i każdej osobie opowiadać od początku. Zaczęłam się zastanawiać, czy nie mam urojeń, ale po każdej sesji zapisywałam moje rozmowy z zespołem terapeutycznym do dzienniczka, by móc do tego wracać i raczej nie mam. Może po prostu mówię nielogicznie, za bardzo skaczę po tematach albo stosuję skróty myślowe? Nie wiem. Po jakimś czasie pielęgniarka po prostu prosiła, żebym opowiedziała własnymi słowami ostatnią sesję z terapeutką i wtedy było lepiej.

Za łamanie tajemnicy uważam spotkanie społeczności, na którym p. Ordynator powiedziała to, co niby mówiłam na sesji terapeutycznej.

Długo jesteś w terapii? Jak z perspektywy czasu oceniasz 7F?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
12 lut 2012, 18:43
Lokalizacja
neverland

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

przez bordelka_82 04 paź 2017, 23:02
Z naszej wigilii to nie wiele zostało, więc nie było czego zabierać:), a z tego co pamiętam to to co zostało moglismy my zjeść. Na takiej prawdziwej nie wiem co było ponieważ pojechałam do domu, ale ludzie którzy zostali mówili że jedli to co zaserwowała kuchnia szpitalna i chyba sami cos sobie kupowali. Nie przypominam sobie sytuacji żeby na społeczności ktokolwiek mówił kto cos mówił na sesji, no ale wierzę ci i ona tak bezpośrednio mówila do ciebie, że wszyscy wiedzieli że chodzi o twoja osobę?
Offline
Posty
547
Dołączył(a)
14 sty 2015, 19:53

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

Avatar użytkownika
przez kalipso55 04 paź 2017, 23:17
U nas zostało sporo jedzenia, ale jakoś zaginęło do 24.12.

P. Ordynator zwróciła się do całej społeczności, mówiąc co niby o nich powiedziałam na sesji, ale ja tak wcale nie mówiłam! Rzekomo chwaliłam się swoim wykształceniem i że inni mi nie dorównują. Prawda jest taka, że nie skończyłam żadnych studiów. Strasznie się na nią wtedy wkurzyłam. Powiedziałam jej, że niczego takiego nie mówiłam i zmieniła temat.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
12 lut 2012, 18:43
Lokalizacja
neverland

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

przez SAMA1 13 paź 2017, 20:36
Hej. Piszę w sprawie terapii po Krakowie. Mam kiepskie ostatnio doświadczenia z terapii. Chodziłam do terapeutki u siebie w mieście, przywiązałam się do niej, potem trafiłam na oddział do Krakowa i po terapii w Krakowie chciałam wrócić do terapeutki , niestety okazało się, że nie ma dla mnie miejsca i mogę kontynuować prywatnie. Nie miałam aż tyle na terapię miesięcznie i musiałam zrezygnować. Zerwała ze mną terapię z dnia na dzień, bez omówienia. Ból niesamowity i strach, że nie mogę kontynuować i wszystko muszę zaczynać od nowa. Rozczarowanie. Poszłam do innej na nfz..ale byłam tak przywiązana do poprzedniej , że nie byłam w stanie nowej zaufać i po czasie ta nowa terapeutka skończyła ze mną terapię bo nie umiałam się zaangażować i wszystko negowałam, szczególnie jej osobę i jej kompetencje..Ale...no za cholerę nie umiałam jej zaufać. Czułam ciąglę toksyczność w sobie w tej nowej terapii. I tak po mojej terapii.... Zostałam bez..., z poczuciem zranienia i że nie można ufac terapeutom, bo albo kasa, albo złość , że ktoś ma problem z zaufaniem. Terapia była dla mnie nadzięją na lepsza siebie i lepsze życie, a tu taka masakra. Jak tam u Was z zaufaniem do terapeutów? I jak z płatną terapią, ile płacicie miesięcznie? Dzięki za odpowiedź. Pozdrawiam
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
27 sty 2017, 09:54

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

Avatar użytkownika
przez kalipso55 16 paź 2017, 17:06
SAMA1, moja terapia po OLZON-ie nie istnieje. Byłaś przy tym, jak po ostatniej społeczności poszłam do p. Ordynator dowiedzieć się, za co zostałam wypisana i kiedy zobaczyła mnie w korytarzu, to ryknęła na całe gardło, że jestem antyspołeczna? To ewidentne łamanie tajemnicy lekarskiej. Jeśli tak się zachowuje lekarz, psychoterapeuta i superwizor, to ja nie chcę mieć z nimi nic do czynienia. Nie ufam terapeutom. Nasiliła mi się względem nich potrzeba kontroli. Kiedyś za sesje terapeutyczne płaciłam 100 zł przy spotkaniach raz w tygodniu, a za konsultacje 100-150 zł. Jeden jedyny raz płaciłam 350 zł (80 €) za konsultację z jednym z najbardziej doświadczonych terapeutów na świecie, ale warto było. Przy nim runęły wszystkie mury, które buduję koło siebie.
Człowiek powinien raz dziennie zrobić coś, co go przeraża, bo to jedyny sposób, żeby rozwinąć się jako jednostka.
Eleonora Roosevelt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
12 lut 2012, 18:43
Lokalizacja
neverland

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

Avatar użytkownika
przez Mamre 16 paź 2017, 20:15
Nie chcę zniechęcać do terapii psychodynamicznej, ale może warto by było spróbować innej? Np. Gestalt, która też polega na wglądzie, ale terapeuta nie jest zdystansowany i pracuje się na przeżyciach tu i teraz. Może poznawczo-behawioralna, która ma najlepiej udowodnioną skuteczność? Daje ona dosyć szybką ulgę. W leczeniu zaburzeń osobowości stosuje się tzw. III falę terapii poznawczo-behawioralnej, czyli terapię schematu i dialektyczno-behawioralną.

Kalipso, podzieliłabyś się tym, co ten terapeuta zrobił, że tak Ci pomógł? W jaki sposób to, co zrobił, było dla Ciebie pomocne? Też był psychodynamiczny?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
256
Dołączył(a)
30 wrz 2011, 20:44
Lokalizacja
W-wa

Oddział Leczenia Zaburzeń Osobowości i Nerwic - 7F

przez SAMA1 17 paź 2017, 22:11
Hej Kalipso. Nie byłam przy sytuacji z Ordynator, byłam zajęta własnym przymusowym wypisem. Nie zgadzam się ze wszystkim co było na oddziale ale też nie będe wybielać siebie. Pamiętajmy, że my naprawdę jesteśmy zaburzeni...i mamy pokrzywione myślenie, czucie i reakcje...
Może nie skreślaj Krakowa, możesz być wściekła, serio rozumiem, ale mam nadzieję, że dalej będziesz szukać pomocy na miejscu i przerobisz tą sytuację. I kiedyś kiedy będziesz gotowa może znowu tam zawitasz ( i na terapii im wygarniesz:) Idź na terapię i walcz o siebie.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
27 sty 2017, 09:54

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do